Panasonic Lumix S1R - test aparatu

Wyniki testu:
Jakość obrazu:
7.5
Ergonomia:
9
Cena / Jakość:
5.5
Wydajność:
6.5
Funkcjonalność:
7.5
Marka:
Panasonic
Nasza ocena:

86%

Lumix S1R - jak twierdzi producent - ma być odpowiedzią na potrzeby wymagających profesjonalistów. Jednak czy tak jest w istocie i czy pierwsza pełna klatka Panasonic odbierze klientów konkurencji? Przekonajmy się!

12
Michał Chrzanowski
9 Kwiecień 2019
Artykuł na: 49-60 minut
Spis treści

Wykonanie i ergonomia

Surowy design i prosta bryła - te słowa najlepiej opisują Panasonika Lumix S1R. Pod względem wyglądu i wymiarów daleko mu do kompaktowych bezlusterkowców, a zdecydowanie bliżej do klasycznych zaawansowanych lustrzanek. Nic więc dziwnego, że korpus przez wielu jest uznawany za zaprzeczenie idei niewielkich aparatów. Niemniej jednak wpasowuje się on w coraz częściej obecny designerski i ergonomiczny trend jaki na przykład obrało Fujifilm w swoim topowym modelu X-H1, czy chociażby Panasonic z konstrukcją G9 - flagowcem systemu Mikro Cztery Trzecie.

Jednak dopiero bezpośrednie porównanie S1R z konkurencją uświadamia z jakim kolosem tak naprawdę mamy do czynienia. Niemal 900 g wagi (body wraz z akumulatorem) to o 30% więcej względem największych bezlusterkowych rywali z pełną klatką. Lumix S1R swoimi gabarytami ustępuje (i to nieznacznie) jedynie zaawansowanym lustrzankom, co możecie zobaczyć poniżej.

fot. Camerasize.com

Budowa i design

S1R to połączenie magnezowego szkieletu z tworzywami sztucznymi z najwyższej półki. Do tego dochodzą: wzmocnione łączenia poszczególnych elementów body, pełne uszczelnienie przed zachlapaniami i kurzem wszelkich newralgicznych miejsc (pokręteł, przycisków i klap), odporność na niskie temperatury (do -10C) oraz uderzenia. W rezultacie najnowszy Panasonic to iście pancerna konstrukcja. Body zostało wykonane bez najmniejszych kompromisów, a całość sprawia rewelacyjne wrażenie.

Pod względem wyglądu na pierwszy plan wysuwa się oczywiście mocno „lustrzankowy“ design z ogromnym, wysokim i świetnie wyprofilowanym oraz wyjątkowo głębokim gripem wyłożonym matową i chropowatą okładziną. Jest on na tyle duży, że nawet osoby o masywnych dłoniach będą mieć jeszcze sporo luzu pomiędzy uchwytem a resztą korpusu. Takiego gripa spokojnie mogą pozazdrościć nawet profesjonalne lustrzanki. Zaś uzupełnieniem wygody chwytu jest odpowiednio zaakcentowany anatomiczny profil kciuka. W efekcie aparat jest wręcz „przyklejony“ do dłoni. Poza tym na uwagę zasługują też duże wygodne przyciski i dobrze zaakcentowane pokrętła, które są odpowiednio wyczuwalne pod palcami i stawiają wyraźny opór w czasie użytkowania.

Bez wątpienia jakość wykonania aparatu stoi na świetnym poziomie i tak naprawdę trudno się do czegoś przyczepić. Nie oznacza to jednak, że pewnych rzeczy nie można było zaprojektować lepiej. Zaczerpnięty z modelu Lumix G9 czterokierunkowy i obrotowy wybierak zespolony z przyciskiem menu/set pozostawia mieszane odczucia. Wprawdzie choć obrót jest wygodny i funkcjonalny, to niestety jego wciśnięcie w czterech miejscach (podobnie jak w krzyżowym wybieraku) jest mało precyzyjne. Wszystko przez to, że skok jest znikomy i niemal wcale nie wyczuwalny, co jest dziwne bo wybierak wyraźnie odstaje od korpusu. Przez to musimy włożyć więcej siły i precyzji niż w przypadku wybieraka zastosowanego w modelu G9 czy też w rozwiązaniach konkurencji.

Nie przypadł nam do gustu także dwustopniowy system otwarcia klapy skrywającej karty. Aby wymienić nośnik musimy przesunąć i przytrzymać zapadkę przy jednoczesnym wysunięciu klapy. Niestety palec ślizga się po korpusie (mimo naniesionego w tym miejscu rowkowania) i aby dostać się do wnętrza trzeba się trochę natrudzić. Pod samą klapą znajdziemy dwa gniazda na karty: jedno na nośniki SD UHS-II i drugi port na XQD, który ostatecznie (po zapowiedzianej aktualizacji oprogramowania aparatu) będzie obsługiwał także standard CFexpress.

Po przeciwnej stronie korpusu znajduje się zestaw gniazd i portów: złącze USB 3.1 Typ C (akumulator aparatu można ładować poprzez to złącze), wyjście HDMI (złącze pełnowymiarowe), wejście mikrofonu stereo mini jack o średnicy 3.5 mm, wyjście słuchawek stereo mini jack o średnicy 3.5 mm, czy wejście na wężyk spustowy o średnicy 2.5 mm. Taki zestaw oceniamy więc na plus. Niestety pewne zastrzeżenia budzić mogą gumy skrywające złącza, które naszym zdaniem są zbyt luźne i miękkie, przez co z czasem (na przykład pod wpływem wysokich temperatur) mogą się samoistnie odkształcać i odczepiać od korpusu.

Pisząc o nowym systemie Panasonika nie sposób nie wspomnieć także o mocowaniu L, które jest otwartym standardem, wspieranym i rozwijanym wspólnie przez firmy Panasonic, Leica i Sigma. Na razie nie możemy mówić o imponującej „systemowej szklarni“, ale ta sytuacja w niedługim czasie ulegnie znacznej poprawie. Wraz z premierą S1R i S1 producent zaprezentował trzy obiektywy zapewniające uniwersalny zakres od 24 do 200 mm. Do wyboru mamy dwa zoomy 24-100 i 70-200 mm ze stałym światłem f/4 oraz jasny standardowy obiektyw 50 mm f/1.4. Do tego oba aparaty są kompatybilne z 8 obecnymi już na rynku obiektywami z systemu Leica SL, a już niedługo powinniśmy zobaczyć pierwsze propozycje od Sigmy.

Ergonomia i użytkowanie

Lumix S1R to bez dwóch zdań „wół roboczy”, który ma zapewniać najwyższą wygodę użytkowania. W efekcie to jeden z najlepiej przemyślanych i zaprojektowanych korpusów, które do tej pory testowaliśmy. Konstruktorzy wyjątkowo logicznie rozmieścili najważniejsze przyciski i pokrętła oraz pogrupowali je w wygodnych miejscach korpusu. I tak na górnym panelu znalazły się trzy przyciski odpowiadające za balans bieli, czułość matrycy i kompensację ekspozycji, których każdorazowe wciśnięcie nie tylko aktywuje daną opcję, ale i zmieni jej wartość (tę możliwość możemy ustawić w menu). Taka funkcjonalność przypadła nam do gustu głownie podczas zmiany ISO - kolejne kliknięcie przycisku zwiększało czułość matrycy o 1/3 EV.

Tuż pod zestawem trzech przycisków znajdziemy włącznik, który naszym zdaniem został umieszczony w mało fortunnym miejscu. Jego przełączenie z pozycji ON/OFF nie jest ani szybkie ani wygodne - trzeba w nienaturalny sposób wygiąć palec wskazujący. Przez to samo uruchomienie jest mniej intuicyjne i trwa trochę dłużej niż w przypadku włączników okalających spust migawki. Do tego włącznik zajmuje niemałą cześć prawej strony górnego panelu, gdzie spokojnie można by umieścić kolejny przycisk funkcyjny. Niemniej jednak plusem takiego ulokowania włącznika jest fakt, że podczas testów ani razu przez przypadek nie uruchomiliśmy (lub nie wyłączyliśmy) aparatu.

W tej części korpusu nie mogło też zabraknąć - znanego z profesjonalnych konstrukcji - pomocniczego górnego ekranu LCD z przyciskiem aktywującym jego podświetlenie. Na wyświetlaczu są prezentowane najważniejsze informacje, w tym parametry ekspozycji, czy stan baterii wyrażony za pomocą popularnych kresek lub wartości procentowej - ten drugi sposób jest dokładniejszy i praktyczniejszy. Jednak pomocniczy ekran nie jest nowością w świecie Panasonika. Producent wykorzystał już podobny wyświetlacz w modelu Lumix G9.

Z kolei górny panel (po lewej stronie wizjera) należy do dużego i wyraźnie frezowanego pokrętła PASM, które zostało wyposażone w blokadę uniemożliwiającą nieumyślne przestawienie jego pozycji. Zaraz pod nim umieszczono dźwignię trybów pracy. Tego typu rozwiązanie jest wygodne, ponieważ łączy w sobie podobne i najpotrzebniejsze ustawienia. Co więcej, jest to kolejne rozwiązanie żywcem zaczerpnięte z Panasonika Lumix G9.

Spodobał nam się także duży i odpowiednio zaakcentowany spust migawki, który umieszczono pod wyraźnym kątem - podobnie jak w przypadku lustrzanek Canona. Dzięki temu palec w naturalny sposób sam układa się na spuście. Zaraz pod nim znalazło się pokrętło umożliwiające zmianę wybranego parametru - przysłony lub czasu naświetlania. A jeszcze niżej (na froncie korpusu) dwa konfigurowalne klawisze, dźwignia funkcyjna, której działanie możemy spersonalizować oraz przycisk zwolnienia obiektywu.

Równie ciekawie wygląda tylna ściana S1R. Otrzymujemy drugie kołowe pokrętło, przycisk przywołujący szybkie menu oraz klawisz uruchamiający filmowanie. W tej części korpusu znalazły się również przyciski i przełączniki odpowiadające za wybieranie trybów pracy autofokusa (AF-S, AF-C i MF). Oczywiście pojedynczy punkt ostrości zmienimy za pomocą praktycznego joysticka, który jest wyraźnie zaakcentowany i mocno odstaje od korpusu, co pomoże w jego szybkim odnalezieniu. Jest także przycisku AF ON, który z pewnością przypadnie do gustu starej szkole fotoreporterów. Niemniej jednak dziwi brak na korpusie dedykowanego przycisku do kontroli trybu pomiaru światła. Tę możliwość możemy dopiero spersonalizować. Logicznym wydaje się przypisanie pomiaru światła do przycisku ekspozycji (znajdującego się obok WB i ISO), a z kolei tę opcję do tylnego kołowego wybieraka. Takie ustawienia znacznie poprawiają ergonomię i czynią ją bardziej intuicyjną. Mimo to szkoda, że producent nie pomyślał o dedykowanym przycisku - jak chociażby ma to miejsce w zaawansowanych lustrzankach. To co również nie przypadło nam do gustu to rozbieżna pozycja przycisków odpowiadających za przeglądanie zdjęć - kosz znajduje się w prawym dolnym rogu korpusu, zaś „play” po lewej stronie wizjera (obok przełącznika lock). Przez to musimy używać dwóch rąk, by wyświetlić i usunąć daną fotografię, co jest mało wygodne.

Są to jednak niuanse, a Lumix S1R to prawdziwy ergonomiczny potwór, którego niemal każdy przycisk dostępny na korpusie możemy spersonalizować (zarówno w trybie fotografowania/filmowania, jak i podglądu). Do tego dochodzą znane z innych modeli Panasonica wirtualne klawisze ekranu (także konfigurowalne). Co więcej, własne funkcje możemy przypisać nawet do joysticka AF! Po jego wciśnięciu aktywujemy i ustawimy punkt AF (również przemieszczając się po skosie), zaś po wybraniu jednego z kierunków (góra, dół, prawo, lewo) uruchomiona zostanie przypisana opcja. Warto więc poświęcić dłuższą chwilę na zapoznanie się ze wszystkimi możliwościami aparatu, bo faktycznie można niemal w 100% dostosować go do własnych preferencji.

Zobacz wszystkie zdjęcia (5)

Ciekawie wygląda także funkcja trybu nocnego, która wyświetla monochromatyczny, czerwony obraz zarówno w wizjerze, na ekranie, jak i w menu czy nawet w podglądzie zdjęć, co jest nieocenione w astrofotografii czy ogólnie podczas pracy po zmroku. W takich sytuacjach przyda się także opcja podświetlenia pięciu przycisków, ale… niestety nie tych, z których faktycznie najczęściej korzystamy. Podświetlone zostaną przyciski podglądu zdjęć, kosza, menu Q, cofnięcia i display. Szkoda, że klawisze odpowiadające za balans bieli, czułość matrycy i ekspozycję zostały pozbawione tej możliwości. Naszym zdaniem Pentax  w modelu K1 ma to lepiej opracowane, oferując dodatkowo kilka diod w kluczowych miejscach (w tym przy slocie na kartę), dzięki czemu niemal cały korpus „świeci w ciemnościach“.

Wizjer i ekran

W tym aspekcie S1R jest rekordzistą. Aparat zapewnia najjaśniejszy i najbardziej szczegółowy elektroniczny celownik, jaki do tej pory został wykorzystany w bezlusterkowcu. Jego specyfikacja może imponować. Otrzymujemy bowiem cyfrowy wizjer OLED o niespotykanej dotąd rozdzielczości 5,7 Mp, kontrastem na poziomie 10 000:1 i maksymalnej szybkości odświeżania 120 kl./s (wyjściowo ustawiona wartość to 60 kl./s) z opóźnieniem nie większym niż 0,005 s. Dodatkowo ten wizjer docenią „okularnicy“. Spodoba się im duża, okrągła i wyraźnie odsunięta od korpusu muszla oraz fakt, że wyświetlany obraz ma powiększenie 0,78x, ale możemy je łatwo zmienić na 0,74x lub 0,7x (za pomocą dedykowanego przycisku v.mode).

Takie liczby oczywiście przekładają się na wygodę pracy. Wysoki kontrast, wyrazistość, szczegółowość, wierna kolorystyka i jasność mogą przekonać nawet najbardziej zagorzałych przeciwników elektronicznych celowników. W trybie automatycznej jasności mamy do czynienia z krystalicznym obrazem, który odpowiednio dostosowuje się do panujących warunków oświetleniowych. Oczywiście poszczególne parametry (klarowność, kontrast, jasność itp.) możemy zmienić, to jednak automatyka radzi sobie nad wyraz dobrze. A gdy dodamy do tego wszystkiego możliwość wyświetlenia najważniejszych parametrów potrzebnych podczas fotografowania, jak również pełnego menu, czy podglądu zdjęć, to otrzymujemy fenomenalny komfort pracy. W dobrych warunkach oświetleniowym nie widać żadnych opóźnień. Niestety pewne smużenie jest zauważalne w trudniejszych sytuacjach oświetleniowych lub po zmroku, ale nie odbiega ono od akceptowalnych norm i tego co prezentuje konkurencja. Jedno jest pewne, Panasonic skonstruował najlepszy na świecie elektroniczny wizjer, który na głowę bije rozwiązania głównych rywali

Panasonic skrzętnie zaadoptował także dobrze oceniane rozwiązania konkurencji. Mamy tu na myśli sposób zamocowanie ekranu, który jest spotykany chociażby w aparatach Fujifilm. Zastosowany mechanizm umożliwia odchylanie wyświetlacza w dwóch kierunkach - zarówno w orientacji pionowej, jak i poziomej. Zupełnie tak jak w przypadku modeli X-T3 czy X-H1. To znacznie ułatwia fotografowanie i filmowanie z trudniejszych perspektyw i jest bardzo pomocne w przypadku kadrowania w pionie. Tak więc nie możemy się przyczepić do wykonania, które sprawia solidne wrażenie, jak i do samej funkcjonalności.

Wygodę pracy poprawia również dotykowy panel 3,2-calowego ekranu TFT LCD o rozdzielczości 2,1 Mp, który zapewnia niemal 100% pole widzenia w proporcjach 3:2. Aparaty Panasonika przyzwyczaiły nas do nienagannej obsługi dotykowej, w tym wyboru punktu AF czy nawigacji po menu i zdjęciach. Nie inaczej jest i tym razem. Wszystko działa perfekcyjnie - ekran jest dokładny i reaguje bez jakichkolwiek opóźnień. A jak dodamy do tego wysoką jakość wyświetlanego obrazu z odpowiednim kontrastem, jasnością, wiernie odwzorowaną kolorystyką i ekspozycją, odpowiednio rozlokowane i nieinwazyjne infografiki (kopia układu wyświetlanego w wizjerze) oraz możliwość wyświetlenia najpotrzebniejszych informacji (w tym histogramu, wskaźnika poziomu czy siatki ułatwiającej komponowanie ujęć) to otrzymujemy wyjątkowo praktyczny ekran jeszcze bardziej usprawniający i tak rewelacyjną ergonomię.

 

Menu

Lumix S1R przychodzi do nas również z odświeżonym layoutem menu głównego. Na pierwszy rzut oka rozkład przypomina ten, który otrzymujemy w modelu G9, ale producent zaproponował niewielkie kosmetyczne zmiany. Do każdej z głównych kategorii wprowadził drugi rząd kolumn informujący o dokładnych opcjach, które są przypisane do konkretnej zakładki. Dzięki temu menu jest przejrzyste oraz intuicyjne, a my łatwiej możemy się połapać i odnaleźć w jego zakamarkach - S1R zapewnia bogatą liczbę opcji i konfiguracji. Jednak to nie jedyne zmiany.

Zobacz wszystkie zdjęcia (34)

Otrzymujemy także nowe menu podręczne, z możliwością zmiany jego wyglądu na ekranie. Do wyboru będziemy mieć typową listę wybranych parametrów lub tabelkę z ustawieniami oraz małym oknem podglądu na żywo (widocznym także w wizjerze). Ta druga opcja w praktyce okazała się bardzo pomocna - mogliśmy zmieniać ustawienia nie tracąc przy tym widoku wcześniej zaplanowanego kadru. Do tego każda pozycja Q.Menu jest personalizowana - i to oddzielnie dla trybu fotografowania i filmowania.   

Funkcje dodatkowe

Tryb wysokiej rozdzielczości nie jest niczym nowym. Swoje własne rozwiązania tej technologii, polegającej na wykorzystywaniu wbudowanej stabilizacji matrycy, zapewnia Pentax, Olympus oraz Sony. Panasonic zaś po raz pierwszy zaprezentował tę możliwość w modelu G9, który oferuje zdjęcia o rozdzielczości aż 80 Mp (10 368 × 7776 px). Nic więc dziwnego, że tej funkcji nie mogło zabraknąć także i w pełnoklatkowym flagowcu S1R.

W praktyce wygląda to tak, że aparat wykonuje 8 klatek z przesunięciem sensora o pół piksela, a następnie automatycznie łączy je w jeden plik o dużo większej szczegółowości i wyrazistości. Dzięki 47 Mp matrycy S1R wykonamy aż 187-megapikselowe zdjęcia (16 736 x 11 168 pikseli), które zostaną zapisane w formacie RAW. Musimy przyznać, że byliśmy zaskoczeni bogactwem detali, jakie udało się uzyskać za pomocą tego trybu, który naszym zdaniem ma ogromny potencjał (zwłaszcza w późniejszym etapie postprodukcji) i może okazać się decydującym czynnikiem między innymi dla fotografów, dla których możliwość kadrowania, np. pod różne formaty reklamowe, ma kluczowe znaczenie.

standardowa rozdzielczość obrazu

tryb wysokiej rozdzielczości

standardowa rozdzielczość obrazu

tryb wysokiej rozdzielczości

Oczywiście natrafimy też na pewne ograniczenia, ale są one normalne w przypadku tej technologii. Aby otrzymać jak najlepsze rezultaty aparat musi być zamocowany na stabilnym statywie. Fotografowanie z ręki w trybie wysokiej rozdzielczości nie jest możliwe ponieważ wykonanie 8 ujęć z przesunięciem matrycy oraz ich późniejsze złożenie w jeden plik RAW trwa kilka chwil. Poza tym szybszy ruch obiektów uchwyconych na zdjęciach będzie objawiał się w kadrze jako cyfrowe artefakty. Wprawdzie Panasonic wprowadził ustawienie „Mode 2“, które zostało opracowane w celu zminimalizowania niepożądanych rozmyć, ale nie daje ono 100% rezultatów - np. przy mocniejszym wietrze konary drzew będą minimalnie poruszone. Do pomniejszych wad tego trybu musimy zaliczyć także fakt, że pomimo możliwości zapisu RAW jesteśmy ograniczeni do mniejszego zakresu czułości matrycy - od ISO 50 do ISO 3200. Niemniej jednak propozycję Panasonika oceniamy pozytywnie. Z pewnością znajdzie ona zastosowanie w fotografii produktowej i reklamowej - czyli wszędzie tam, gdzie mamy do czynienia ze nieruchomymi obiektami.

Ale tryb wysokiej rozdzielczości nie jest jedyną nowością. Lumix S1R zapewnia także wykonywanie zdjęć HLG (Hybrid Log Gamma), czyli obrazów o większej rozpiętości tonalnej. Fotografie HLG są zapisywane w pliku HSP, co umożliwia wyświetlanie szczegółowych obrazów na najnowszych telewizorach (obsługujących technologię HLG) przez kabel HDMI lub na innych urządzeniach zgodnych z tym standardem.

Oczywiście w przypadku flagowego modelu S1R nie mogło się obejść bez flagowego rozwiązania Panasonika bazującego na możliwościach filmowych trybu seryjnego. W trybie 6K Photo wykonywać możemy dowolnie długie serie z prędkością 30 kl./s (maksymalnie 10 minut), a zdjęcia będą zapisane w rozdzielczości aż 18 Mp. Możemy też skorzystać z trybu 4K Photo. Wtedy prędkość serii wzrośnie do 60 kl./s (maksymalnie 15 minut) jednak zdjęcia będą miały już rozdzielczość 8 Mp.

S1R został wyposażony w moduły Wi-Fi i Bluetooth, które pozwalają na zdalne sterowaniem aparatem oraz ciągłe połączenie go ze smartfonem lub tabletem. Wraz z premierą nowych pełnokaltkowych modeli Panasonic zapowiedział także nową aplikację mobilną Lumix Sync, która umożliwia między innymi przesyłanie materiału na żywo. Po dłuższych testach musimy jasno podkreślić, że jest to jedna z najlepszych aplikacji obecnie dostępnych na rynku. Pozwala nie tylko na wygodny podgląd zdjęć i sterowanie głównymi parametrami aparatu, ale także na zdalną kontrolę niemal wszystkich zaawansowanych funkcji i opcji aparatu. Parowanie urządzeń jest dziecinnie proste i nie zauważyliśmy też zrywania połączenia, co uznajemy za duży plus. Jednak do pomniejszych wad musimy zaliczyć mało płynne wyświetlanie obrazu podczas pracy w trudniejszych warunkach oświetleniowych, co w pewnym stopniu utrudnia zdalne fotografowanie.

Zobacz wszystkie zdjęcia (16)

Z innych ciekawostek otrzymujemy również „płaski profil obrazu“ (dostępny w stylach obrazu) ze zredukowanym kontrastem i saturacją, a także możliwość fotografowania w panoramicznych formatach 65:24 i 2:1., co może spodobać się miłośnikom pejzażu i krajobrazu. Natomiast fotografowie, którzy na ogół pracują w studiu powinni zainteresować się programem Lumix Tether, który umożliwi wygodny i szybki tethering za pomocą kabla USB.

Dodaj ocenę i odbierz darmowy numer DCP
Digital Camera Polska
Spis treści

Stały bywalec naszego laboratorium. Ciągle patrzy na świat przez różne ogniskowe oraz przemierza miasta i wioski obwieszony sprzętem fotograficznym. Uwielbia stylowe aparaty, a także eleganckie i funkcjonalne akcesoria. Ma słabość do monochromu i suwaków w programie Lightroom, po godzinach – do literatury faktu i muzyki country.

Komentarze
Więcej w kategorii: Aparaty
Sony A6400 - test aparatu
Sony A6400 - test aparatu
Następca modelu A6300 ma być doskonałym aparatem dla wymagającego amatora i pierwszym wyborem vlogera. Ciągle jednak pod pewnymi względami ustępuje obecnemu od dwóch...
6
0
Canon EOS M6 Mark II - zdjęcia przykładowe
Canon EOS M6 Mark II - zdjęcia przykładowe
Najnowszy Canon EOS M6 Mark II, to obok modelu 90D jedyny na rynku aparat z matrycą APS-C o rozdzielczości 32 Mp. Zobaczcie, jak radzi sobie w praktyce.
8
0
Canon EOS 90D - zdjęcia przykładowe
Canon EOS 90D - zdjęcia przykładowe
Najnowsza lustrzanka Canona, jako pierwsza w segmencie APS-C oferuje matrycę o rozdzielczości 32 Mp. Jak nowy sensor radzi sobie w praktyce? Zobaczcie zdjęcia przykładowe.
11
0
Powiązane artykuły
Wczytaj więcej (2)