Test aparatu Sony Cyber-shot DSC-R1

mmi
8 Wrz 2005
Prezentujemy test dzisiejszej rewelacji firmy Sony. W DSC-R1 zastosowano 10,3-megapikselowy przetwornik, wyjątkowy obiektyw Carl Zeiss o ekwiwalencie 24-120 mm oraz kilka interesujących rozwiązań technicznych, które dodatkowo podgrzewają olbrzymie już emocje wzbudzane przez tę konstrukcję. Zapraszamy do lektury. To our international readers: there is a summary in English at the end of the test.

4. WŁAŚCIWOŚCI FIZYCZNE

Sensor


Jak już wspomnieliśmy, jedną z największych rewelacji jakie niesie ze sobą testowany Cyber-shot, to bez wątpienia nowy sensor typu CMOS (z układem filtrów barw podstawowych). Jest to zupełnie inna konstrukcja, niż zastosowana w topowym dotychczas modelu DSC-828. Jego imponująca rozdzielczość (10Mp) idzie w parze z olbrzymimi (jak na konstrukcję kompaktową) powierzchnię czynną, która wynosi 21,5 x 14,4 mm, czego wynikiem jest znaczne powiększenie rozmiarów pojedynczego piksela. Zatem przy stosunkowo niewielkim podbiciu ilości pikseli w stosunku do tak istotnego powiększenia formatu możemy spodziewać się znacznie wyższej światłoczułości (zgodnie z zasadą większa matryca = większy piksel), co z kolei przekłada się na lepszą dynamikę oraz znacznie mniejszą (o ok. 2.5x) potrzebę wzmacniania sygnału (rośnie stosunek sygnału do szumu).

Optyka

Sam układ optyczny także przedstawia się bardzo interesująco. Podobnie jak w przypadku poprzednika jest to układ Carl Zeiss typu Vario Sonnar T*, jednakże charakteryzuje się on nieco odmienną ekwiwalentną ogniskową małego obrazka wynoszącą 24-120 mm. Z pewnością ucieszy to miłośników szerokokątnego fotografowania. Jego jasność, czyli maksymalny otwór przysłony to F2.8 dla szerokiego kąta i F4.8 dla skrajnego zbliżenia. Całość składa się z 12 elementów rozmieszczonych w 10 grupach, zawierając aż 4 elementy asferyczne, mające za zadanie zminimalizować aberracje. Konstrukcja ta wyróżnia się jeszcze technologią o skróconego, tylnego ogniskowania, która polega na cofnięciu całego układu bliżej powierzchni sensora, na minimalną odległość 2,1 mm. Jak zapewnia producent, takie rozwiązanie ma się przyczynić do niemal całkowitej eliminacji aberracji chromatycznej.

Już na pierwszy rzut oka widać, iż jest to masywna konstrukcja, co nie przeszkadza jednak w wygodnym operowaniem zmiany ogniskowej, która (dodajmy dla porządku) regulowana jest ręcznie poprzez sprzężony z nim mechanizm. Pierścień ogniskowej przechodzimy w ok. 1/4 obrotu, z charakterystycznym, bardzo przyjemnym oporem. Prezentowany obiektyw posiada jeszcze drugi pierścień przypisany do regulacji ostrości. Jednakże odbywa się ona poprzez elektroniczne zadanie odległości (pierścień nie jest mechanicznie sprzężony z grupą soczewek).

Możliwości celownicze


Z uwagi, iż mamy do czynienia z konstrukcją kompaktową, kadrowanie i komponowanie ujęcia może się odbywać za pomocą 0.44-calowego elektronicznego wizjera lub 2-calowego, obrotowego wyświetlacza umieszczonego na górnym panelu aparatu. Obydwa cechują się znakomitą jasnością i dobrą ostrością (kolejno EVF 235,200 punktów i LCD 134 000) gwarantując wysoką precyzję kadrowania. Ponadto udostępniają dwa tryby monitorowania: Framing (ramkowanie) i Preview (podgląd). Pierwszy minimalizuje dokuczliwe migotanie w świetle jarzeniowym i powoduje dodatkowe rozjaśnienie obrazu. Drugi, natomiast odzwierciedla aktualne ustawienie rzeczywiste aparatu, uwzględniając parametry ekspozycji i ich wpływ na końcowy efekt. Ponadto warto podkreślić, iż obydwa wyświetlacze oferują kilka form podglądu "na żywo":
  • Czysty kadr - na wyświetlaczu jedyną informacją jest pole ostrości
  • Histogram - pojawia się wykres ilustrujący ogólny rozkład jasności
  • Wzór zebry - aparat wskazuje czarno-białymi pasami obszary prześwietlone (bez informacji)
  • Linia siatki - pojawia się kratka do komponowania kadru

Monitory prezentują podobny poziom podczas odtwarzania, również oferując czysty podgląd z ewentualnym wzbogaceniem o podstawowe informacje o pliku oraz histogram (tym razem z rozbiciem na kanały RGB).


Lampa błyskowa
Wbudowana lampa błyskowa typu popup, charakteryzuje się roboczym zakresem błysku od 0.5 do 8.0 m przy szerokim kącie i od 0.4 do 5.0 m przy maksymalnym zbliżeniu. Oferuje ona następujące tryby pracy: błysk automatyczny, wymuszony, zsynchronizowany z długim czasem (na pierwszą lub drugą kurtynę) wszystkie z ewentualną redukcją czerwonych oczu oraz błysk wyłączony. Aparat umożliwia także współpracę z zewnętrzną lampą, za pomocą gorącej stopki (dedykowana) lub złącza ACC.


Pamięć, zasilanie i złącza
Zarejestrowane zdjęcia, aparat zapisywać może na kartach Memory Stick (Pro) oraz Compact Flash / MicroDrive. Rejestrowane w maksymalnej jakości pliki zajmują ok. 4,5-5MB, co oznacza, iż na karcie 256MB zmieścimy ok. 50 zdjęć. Obydwa gniazda zabezpieczone są zatrzaskową klapką, do której mamy swobodny dostęp nawet podczas pracy ze statywem. Natomiast przełączanie pomiędzy nośnikami umożliwia pionowy suwak umieszczony tuż obok niej.



DSC-R1 zasilany jest 7,2V akumulatorem typu Li-Ion NP-FM50 o pojemności 8,5Wh, który jak zapewnia producent umożliwia wykonanie ok. 500 zdjęć. Musimy przyznać, iż w trakcie testu było niezmiernie trudno zweryfikować owe deklaracje, natomiast z pełnym przekonaniem możemy stwierdzić, iż testowany aparat bardzo oszczędnie gospodaruje energią. Lista wejść / wyjść aparatu obejmuje szybkie złącze USB Hi-Speed 2.0, gniazdo zasilacza (pełniące funkcję wejścia ładowarki), gniazdo synchronizacji ACC oraz interfejs PictBridge umożliwiający bezpośredni wydruk z pominięciem komputera.



Szybkość pracy
Sławny procesor Real Imaging to również jeden z atutów wszystkich konstrukcji Sony, który jak zapewnia producent został specjalnie udoskonalony na potrzeby modelu R1. I chyba znalazło to odzwierciedlenie w praktyce. Aparat uzyskuje pełną gotowość do pracy po niespełna 1 s od momentu włączenia. Czas opóźnienia migawki wynosi znakomite 0,25 s włączając w to pomiar ostrości i oraz niemal doskonałe 0,008 s po uprzednio wykonanym pomiarze. Takie wyniki zasługują na uznanie. Jedynie rozczarowują nieco zdjęcia seryjne. O ile ich tempo wynoszące 3 kl/s to dobry wynik (nawet jak na lustrzankę) o tyle sama seria mogłaby być odrobinę dłuższa aniżeli 3 zdjęcia.

Komentarze
Polecane artykuły
Capture One Pro 12 pod lupą House of Retouching
3 Maj 2019
Capture One Pro 12 pojawił się na rynku już jakiś czas temu. Czy inżynierom udało się stworzyć kolejne narzędzia, które wycisną ostatnie soki z plików RAW i czy wypracowali nowe sposoby na przyśpieszenie pracy? A może pojawiły się bardziej zaawansowane opcje retuszu?
0
Panasonic Lumix G90 - pierwszy wybór, nie tylko dla fotografa
1 Maj 2019
Najnowszy Panasonic Lumix G90 to najlepsze cechy poprzednika i jeszcze bardziej zaawansowany tryb wideo, zbliżający go do topowych filmujących modeli z serii Lumix.
0
Łukasz Bożycki: pierwsza zima z Olympusem OM-D E-M1X
6 Kwi 2019
Fotografia przyrodnicza to pasmo niepowodzeń, które od czasu do czasu przerywane jest drobnym sukcesem. W dużym stopniu zależy on od możliwości i znajomości naszego sprzętu.
2
Okiem zawodowca: Lumix S1 i S1R
28 Mar 2019
Fotografka National Geographic, kreatywny portrecista, utytułowany fotoreporter publikujący w prasie... Zobaczcie, co o nowych pełnoklatkowych korpusach Panasonic mówią profesjonalni fotografowie.
0