Fujifilm X-T20 - test aparatu

Fujifilm X-T20 - test aparatu ocena 85%

Nowy X-T20 to zaawansowane rozwiązania zaczerpnięte wprost z flagowego X-T2 i zamknięte w bardziej kompaktowym i stylowym body. Czy w takim razie mamy do czynienia z uniwersalnym aparatem dla każdego?

Kiedy w połowie 2015 roku został zaprezentowany Fujifilm X-T10, pomysł producenta był ambitny - zmieścić doskonałą funkcjonalność flagowego modelu w bardziej kompaktowym body i tym samym sprawić, by stał się uniwersalnym aparatem. To zagranie okazało się prawdziwym strzałem w dziesiątkę. Mniejszy brat X-T1 niemal z miejsca stał się pierwszym wyborem wielu entuzjastów fotografii - zarówno doświadczonych, jak i tych, którzy dopiero rozwijali swój warsztat, ale chcieli mieć korpus oferujący profesjonalne możliwości.

Po niespełna dwóch latach producent obrał identyczną strategię i pokazał drugą odsłonę popularnego bezlusterkowca. Nowy Fujifilm X-T20 dzieli z flagowym modelem X-T2 niemal identyczną specyfikację, a w pewnych kwestiach nawet go przewyższa. Czy w takim razie będziemy świadkami równie imponującego sukcesu?

We wnętrzu X-T20 zaimplementowano gotowe rozwiązania z profesjonalnego modelu X-T2. Tak więc otrzymujemy dobrze znaną, pozbawioną filtra dolnoprzepustowego, 24,3-milionową matrycę APS-C, którą wykonano w technologii X-Trans CMOS III. Sensor jest wspomagany procesorem obrazu X-Processor Pro, który ma znacznie poprawiać osiągi i szybkość działania aparatu. Co więcej, X-T20 odziedziczył po flagowcu Fujifilm także hybrydowy, 91-punktowy system autofokusa z możliwością regulacji trybu ciągłego. Do tego zyskujemy odchylany ekran, który został wreszcie wyposażony w dotykowy panel - a tej funkcji nie oferują nawet modele X-T2 i X-Pro2. Producent nie zapomniał także o miłośnikach filmowania. Nowym aparatem będziemy w stanie nagrywać w jakości 4K.

X-T20 jest już dostępny w sprzedaży w cenie 3899 zł (samo body). Jednak osoby, które poszukują profesjonalnych funkcji zamkniętych w kompaktowej konstrukcji swoją uwagę mogą skierować w stronę głównego konkurenta Sony A6500 (6 800 zł). Ciekawie prezentują się także konstrukcje z matrycami Mikro Cztery Trzecie - Olympus OM-D E-M10 Mark II (2 600 zł), Olympus Olympus OM-D E-M5 Mark II (4 499 zł), czy Panasonic Lumix GX8 (3 899 zł). Jednak warto także przyjrzeć się wciąż popularnemu poprzednikowi, modelowi X-T10, który możemy obecnie zakupić w cenie 2 599 zł.

W zestawie handlowym znajdziemy:

  • pokrowiec
  • kabel zasilający
  • ładowarkę
  • instrukcję obsługi
  • pasek na ramię
  • akumulator
  • pokrywę bagnetu

Stały bywalec naszego laboratorium. Ciągle patrzy na świat przez różne ogniskowe oraz przemierza miasta i wioski obwieszony sprzętem fotograficznym. Uwielbia stylowe aparaty, a także eleganckie i funkcjonalne akcesoria. Ma słabość do monochromu i suwaków w programie Lightroom, po godzinach – do literatury faktu i muzyki country.

Komentarze
Polecane artykuły
Capture One Pro 12 pod lupą House of Retouching
3 Maj 2019
Capture One Pro 12 pojawił się na rynku już jakiś czas temu. Czy inżynierom udało się stworzyć kolejne narzędzia, które wycisną ostatnie soki z plików RAW i czy wypracowali nowe sposoby na przyśpieszenie pracy? A może pojawiły się bardziej zaawansowane opcje retuszu?
0
Panasonic Lumix G90 - pierwszy wybór, nie tylko dla fotografa
1 Maj 2019
Najnowszy Panasonic Lumix G90 to najlepsze cechy poprzednika i jeszcze bardziej zaawansowany tryb wideo, zbliżający go do topowych filmujących modeli z serii Lumix.
0
Łukasz Bożycki: pierwsza zima z Olympusem OM-D E-M1X
6 Kwi 2019
Fotografia przyrodnicza to pasmo niepowodzeń, które od czasu do czasu przerywane jest drobnym sukcesem. W dużym stopniu zależy on od możliwości i znajomości naszego sprzętu.
2
Okiem zawodowca: Lumix S1 i S1R
28 Mar 2019
Fotografka National Geographic, kreatywny portrecista, utytułowany fotoreporter publikujący w prasie... Zobaczcie, co o nowych pełnoklatkowych korpusach Panasonic mówią profesjonalni fotografowie.
0