Zostań w domu, zamów taniej!
Nie wychodź z domu i zamów online swoje ulubione pisma 20% taniej. Skorzystaj z kodu rabatowego: czytajwdomu

Budowa, ergonomia i użytkowanie 

Do naszej redakcji trafił niedawno kontynuator serii GM. Na towarzysza modelu GM1 czekaliśmy około roku. Na pierwszy rzut oka widać, że wiele rzeczy uległo zmianie. Czy w przypadku modelu Panasonic Lumix GM5 twórcy poszli w dobrym kierunku? Rzućcie okiem na nasz test.
0

Autor: Maciej Luśtyk

16 Styczeń 2015
Artykuł na: 49-60 minut
Spis treści

3. Budowa, ergonomia i użytkowanie

Wykonanie

To co pierwsze rzuca się w oczy to kompaktowe wymiary urządzenia i prosty, elegancki design. Aparat nie posiada zbędnych udziwnień, a jego smukła sylwetka sprawia, że wygodnie leży w dłoni i z łatwością zmieści się do kieszeni kurtki. Front aparatu wyłożono materiałem skóropodobnym co nawiązuje do staromodnych aparatów i potęguje wrażenie elegancji. Warto nadmienić, że pod względem jakości materiał ten prezentuje się najlepiej z ostatnio testowanych przez nas aparatów. Nawet pachnie jak skóra. Sprawia to, że mimo braku jakiegokolwiek gripu, trzymanie aparatu sprawia przyjemność. Tym samym materiałem wyłożona została podkładka na kciuk z tyłu aparatu. Dodatkowe wyprofilowanie zapobiega zsuwaniu się kciuka i sprawia, że aparatem można wygodnie operować za pomocą jednej ręki. Większość obudowy wykonano z plastiku, jednak jego jakość nie budzi zastrzeżeń. Górny panel natomiast wykonano ze stopu metalu lekkiego, co oferuje dodatkowe wzmocnienie obudowy, stopki akcesoriów i sprawia, że wygląd aparatu nabiera charakteru.

Zobacz wszystkie zdjęcia (2)

Wykonanie przycisków i klapek nie budzi większych zastrzeżeń. Plusem jest specjalnie wyprofilowany slot baterii, który uniemożliwia włożenie jej odwrotną stroną. Pokrętła chodzą z należytym oporem i wydają przyjemny dla ucha dźwięk. Jedyny wyjątek stanowią 3 górne przyciski z tyłu aparatu. Ich ostre krawędzie sprawiają, że palec nieprzyjemnie się o nie zaczepia, jednak może to być bardzo subiektywne odczucie. Podoba nam się natomiast faktura brzegów pokręteł służących do wyboru trybu ostrzenia i trybu działania aparatu. Przywodzi na myśl starsze aparaty i sprawia, że mimo małych rozmiarów wygodnie się nimi obkręca.

Zobacz wszystkie zdjęcia (5)

Razem z aparatem dostajemy wygodny, elegancki pasek na ramię wykonany ze sztucznej skóry. W połączeniu z przednim panelem aparatu tworzy spójny stylistycznie zestaw.

Aparat wyposażono w 3-calowy, panoramiczny, dotykowy wyświetlacz LCD IPS o rozdzielczości 921 tys. punktów. Wyświetlacz jest dobrze spasowany z obudową i wydaje się być odporny na zarysowania. Jedynym mankamentem jest to, że bardzo widoczne są na nim ślady palców. Szkoda też, że producent nie wyposażył ekranu w funkcję odchylania zwłaszcza, że aparat posiada całkiem rozbudowany tryb filmowy. Z pewnością wpłynęłoby to na rozmiary urządzenia, ale jednocześnie ułatwiłoby pracę z urządzeniem, na przykład podczas korzystania ze statywu.

Kompaktowe rozmiary urządzenia mają jednak swoją cenę. Lumix GM5 nie posiada wbudowanej lampy błyskowej. Do zestawu dołączona jest zewnętrzna lampa montowana poprzez gorącą stopkę na górnym panelu aparatu. Wykonanie lampy nie budzi zastrzeżeń, jednak sam fakt, że jest to oddzielny element sprawia, że zarówno łatwo o niej zapomnieć jak i ją zgubić.

Zobacz wszystkie zdjęcia (5)

Przygotowanie do pracy

Aparat wyposażono w akumulator Litowo-jonowy o pojemności 680mAh. Baterię ładujemy za pomocą dołączonej do zestawu ładowarki, a naładowanie akumulatora do pełna zajmuje około półtorej godziny. To dość średni wynik biorąc pod uwagę niewielką pojemność baterii. Szkoda też, że dioda na ładowarce nie sygnalizuje poziomu naładowania baterii, tak jak ma to miejsce w przypadku ładowarek Canona. W pełni naładowana bateria pozwala na wykonanie między 190 a 220 zdjęć, w zależności od długości i częstotliwości korzystania z ekranu LCD. To dość mierny wynik dlatego przy dłuższym spacerze radzimy zaopatrzyć się w zapasową baterię. Szkoda, że akurat w tym wypadku producent się nie postarał i niestety nie da się tego obronić kompaktowymi wymiarami urządzenia. Baterie wielu konkurencyjnych modeli pozwalają na zrobienie około dwóch razy więcej zdjęć. Warto jednak nadmienić, że korzystając wyłącznie z elektronicznego wizjera jesteśmy w stanie ten wynik nieznacznie poprawić. Na jednym ładowaniu wykonamy wtedy do 250 zdjęć. Szkoda też, że producent nie umożliwił ładowania baterii przez kabel USB. Niestety będziemy musieli pamiętać o zabieraniu ze sobą ładowarki, która jest prawie tej samej wielkości co aparat. Jest to ujma dla wygodnej, kompaktowej konstrukcji jaką jest aparat Lumix GM5.

Zobacz wszystkie zdjęcia (2)

Panasonic Lumix DMC GM5 obsługuje karty SD, SDHC i SDXC. Wejście na kartę pamięci umiejscowione jest zaraz obok slotu baterii. Jest to popularne, chociaż niezbyt wygodne rozwiązanie. Uniemożliwia bowiem szybką wymianę karty w przypadku pracy ze statywem. Rozwiązaniem w tym wypadku jest przesunięcie gwintu statywu do boku aparatu, jednak w wypadku modelu GM5 producent o tym nie pomyślał. Biorąc jednak pod uwagę pole zastosowań aparatu, nie będzie to palącym problemem dla jego użytkowników.

Twórcy aparatu ciekawie podeszli do tematu przycisków definiowalnych. Własne ustawienia możemy przypisać do 2 przycisków znajdujących się na obudowie (Fn1, Fn2) oraz do pięciu przycisków wirtualnych, z którymi panel wysuwamy jednym pociągnięciem palca na ekranie. Z początku może być trudno się do tego przyzwyczaić, jednak świetnie reagujący na dotyk ekran sprawia, że to rozwiązanie znacznie ułatwia i przyspiesza pracę z aparatem. Dodatkowo, aby mieć pod ręką najważniejsze dla nas ustawienia, nie musimy poświęcać funkcji żadnego z przycisków znajdujących się na obudowie aparatu.

Zobacz wszystkie zdjęcia (2)

W menu aparatu znajdziemy również możliwość zapisania 3 własnych trybów działania aparatu (C1, C2, C3). To ciekawe rozwiązanie znamy między innymi z zaawansowanych lustrzanek. Funkcja ta zapisuje całość ustawień aparatu do oddzielnego trybu, do którego uzyskujemy błyskawiczny dostęp przekręcając pokrętło PASM na pozycję C. Możliwość zapisania własnych ustawień do 3 oddzielnych trybów umożliwia szybki dostęp do ulubionych parametrów w zależności od charakterystyki fotografowanej sceny.

Aparat został wyposażony w gwint statywu i stopkę akcesoriów. Jak już pisaliśmy gwint nie jest wystarczająco odsunięty od wejść karty pamięci i baterii aby umożliwić ich łatwą wymianę podczas pracy ze statywem. Szkoda też, że producent nie przewidział możliwości podłączenia zewnętrznego mikrofonu, co z pewnością wzbogaciłoby możliwości trybu filmowego.

Praca

Aparat włączamy za pomocą dźwigni przy spuście migawki, na górnym panelu aparatu. Umiejscowienie przełącznika do złudzenia przypomina umiejscowienie dźwigni zooma w aparatach innych producentów, przez co osoby zaczynające swoją przygodę z aparatami Lumix mogą nieumyślnie wyłączać aparat próbując dokonać zbliżenia na fotografowany obiekt.

Na górnym panelu aparatu standardowo znajdziemy też pokrętło wyboru trybu fotografowania PASM oraz pokrętło trybu działania systemu ostrzenia (AF-S, AF-C, MF). Cieszy nas, że w przypadku aparatów Panasonic, przełącznik trybu autofokusa znajduje się zawsze w widocznym miejscu. Daje to możliwość szybkiego sprawdzenia w jakim trybie aktualnie pracuje aparat i pozytywnie wpływa na ergonomię korzystania z aparatu.

Zobacz wszystkie zdjęcia (2)

Pokrętło wybory trybu fotografowania oprócz standardowych trybów (P, A, S, M) umożliwia nam również szybkie przejście do trybów Auto, filmowania, wyboru sceny, panoramy, efektów specjalnych, a także do trybów użytkownika (C).

Dostęp do większości podstawowych funkcji uzyskujemy za pomocą przycisków umieszczonych na tylnym panelu aparatu. Wśród nich znajdziemy przyciski odpowiadające za ustawienia czułości, balansu bieli, punktów AF i trybu rejestrowania zdjęć. Ciekawie prezentuje się nowe pokrętło z tyłu aparatu, które pozwala na prawie jednoczesną zmianę 2 parametrów ekspozycji. Zmiana parametru obsługiwanego przez pokrętło odbywa się poprzez jego jednorazowe wciśnięcie. To ciekawe rozwiązanie które bardzo pozytywnie wpływa na płynność pracy z urządzeniem. W trybach preselekcji odpowiada ono za kontrolę głównego parametru trybu, a po wciśnięciu umożliwia szybką kompensację ekspozycji. W trybie manualnym odpowiada odpowiednio za czas naświetlania i przysłonę. Dziwi jedynie fakt, że w trybie P, pokrętło dopiero po wciśnięciu umożliwia korektę ekspozycji. W ustawieniu domyślnym nie odpowiada za żadną funkcję.

Bardzo dobrze radzi sobie tryb iA, który automatycznie dostosowuje parametry do charakteru sceny. Przypadnie on do gustu szczególnie osobom zaczynającym swoją przygodę z fotografią. Bardziej zaawansowanym użytkownikom spodoba się rozbudowany tryb manualny, a także możliwość ustawienia dolnej i górnej granicy wartości ISO obsługiwanych przez aparat, co zapobiegnie nieumyślnemu wejściu w obszar niepożądanych czułości.

Ogólna ergonomia przycisków, względem modelu GM1 uległa znacznej poprawie. Wyciągnięcie pokrętła poza obszar głównych guzików z tyłu obudowy pozwala na dokładniejszą kontrolę parametrów ekspozycji i zapobiega nieumyślnemu przełączaniu ustawień. Natomiast nowe przyciski odpowiadające za tryb pracy wizjera i funkcje Wi-fi umożliwiają przypisanie własnych ustawień, co w połączeniu z dotykowym ekranem umożliwia nam błyskawiczną zmianę interesujących nas parametrów i płynną pracę z urządzeniem.

Podczas pracy z aparatem nieocenione okazuje się w pełni edytowalne, podręczne menu (Q.MENU), w którym szybko zmienimy większość najpotrzebniejszych parametrów fotografowania i ustawień aparatu, dzięki czemu nie będziemy musieli zbyt często zagłębiać się w menu podstawowe. Samo menu aparatu jest przejrzyste i funkcjonalne. Podzielone zostało na 5 zakładek po kilka podstron. Z początku, aby znaleźć pożądaną funkcję, będziemy chwilę błądzić, jednak po dłuższym obcowaniu z aparatem nawigacja po menu staje się szybka i oczywista. To duża zaleta, gdyż ciągle aparatach niektórych producentów ten element pozostawia wiele do życzenia. Jedyną wadą menu jest to, że informacje odnośnie jakości zdjęć są wyświetlane w formie niejednoznacznych obrazków, przez co na początku ciężko się połapać z jakich ustawień korzystamy. Na szczęście w menu podręcznym Q.MENU wszystko jest już jasno opisane.

Dużym udogodnieniem jest też bardzo dobrze działający ekran dotykowy. Pozwala to na natychmiastową regulację obszaru działania autofokusa, oraz na szybkie poruszanie się po menu aparatu. Funkcje dotykowe bardzo dobrze sprawdzają się też podczas przeglądania zdjęć. Mechanizm działania jest w tym wypadku identyczny do tego, który znamy ze smartfonów. Pociągnięciem palca przechodzimy do kolejnego zdjęcia, a rozciągnięcie powiększa obraz.

Aparat umożliwia rejestrowanie zdjęć zarówno w formacie RAW i JPEG w maksymalnej rozdzielczości 4592x3448 pikseli. Zdjęcia możemy wykonywać w proporcjach 4:3, 3:2, 16:9 i 1:1. Aparat pozwala jednocześnie zapisywać obrazy w obu formatach, co jest wygodne, gdy chcemy szybko przesłać zdjęcie, a zarazem zachować oryginał w wysokiej jakości do późniejszej obróbki.

Do trybu odtwarzania przechodzimy wciskając przycisk obok pokrętła na tylnym panelu aparatu. Po menu nawigujemy za pomocą przycisków z tyłu obudowy lub za pomocą ruchu palca na ekranie dotykowym. Pokrętło natomiast umożliwia powiększenie zdjęcia, a także wyjście do trybu indeksu i kalendarza. Szczególnie tryb kalendarza zasługuje na pochwałę. Wszystko prezentuje się bardzo przejrzyście i czytelnie, a dzięki funkcjom dotykowym jesteśmy w stanie błyskawicznie przeskoczyć do interesującej nas daty.

W aparacie Lumix GM5 zoom obsługujemy manualnie za pomocą pierścienia na obiektywie. To wygodne i szybkie rozwiązanie, które sprawdzi się w dynamicznym otoczeniu, a przy okazji nie wyczerpuje i tak niezbyt mocnej baterii. Jedyne czego nam brakuje to brak możliwości włączenia aparatu poprzez samo wysunięcie obiektywu, jak miało to miejsce na przykład w testowanym przez nas aparacie Fujifilm X30. Oczywiście tamten aparat to jednoobiektywowy kompakt, jednak taka funkcja była by miłym udogodnieniem.

Zobacz wszystkie zdjęcia (2)

W pracy z aparatem bardzo dobrze sprawuje się ekran LCD. Posiada regulowaną jasność, a wyświetlany obraz jest czytelny nawet podczas patrzenia pod ostrym katem. Na ekranie wyświetlane są informacje odnośnie wszystkich parametrów ekspozycji, a także informacje o trybie pracy aparatu, flasha, autofokusa, pomiaru światła, zapełnieniu karty, poziomie naładowania baterii oraz o rozmiarze i jakości zdjęć. Informacje te są wygodnie rozmieszczone na górze i dole kadru, gdybyśmy jednak chcieli je ukryć możemy tego dokonać za pomocą przycisku DISP. Za pomocą tego przycisku możemy też włączyć wirtualną poziomicę, a także przejść do trybu przypominającego szybkie menu zastosowane w aparatach Canon. Dzięki temu rozwiązaniu, wszystkie najważniejsze funkcje będą zawsze pod ręką, co z pewnością docenią osoby preferujące pracę z wizjerem.

Gorzej natomiast prezentuje się właśnie ów wizjer. Rozdzielczość obrazu nie zachwyca, a sama ramka z wyświetlaczem jest bardzo mała i zdaje się być znacznie oddalona od szkiełka wizjera, co sprawia, że aby pracować z wizjerem trzeba wysilać wzrok. Wizjer posiada również opcję regulacji dioptrażu, jednak służący do tego przełącznik jest bardzo czuły, a dostęp do niego niewygodny, przez co właściwe wyregulowanie wizjera może stanowić problem. Na dłuższą metę korzystanie z wizjera staje się zwyczajnie męczące i zapewne większość osób pozostanie LCD. Szkoda że producent w tym wypadku się nie postarał, bo Panasonic Lumix GM5 to naprawdę solidna konstrukcja i dobry wizjer elektroniczny mógłby być jej ukoronowaniem. Boli to tym bardziej, że wizjery niektórych aparatów z niższego pułapu cenowego potrafią oferować dużo lepszą jakość. Pocieszenie może stanowić fakt, że w wizjerze wyświetlane są te same informacje, co na ekranie LCD, dzięki czemu osoby lubiące wyzwania będą mogły pracować wyłącznie za jego pomocą.

Zobacz wszystkie zdjęcia (2)

Dobrze natomiast ma się sprawa złącz. Zarówno stopka akcesoriów jak i złącza z boku aparatu umieszczone są w wygodnych miejscach i nic nie utrudnia do nich dostępu. Aparat wyposażony został w wyście microHDMI oraz AV OUT/ DIGITAL, czyli połączenie analogowego sygnału AV ze złączem USB. Szkoda też, że producent nie pomyślał o wyjściu mikrofonowym. W połączeniu z bogatym trybem filmowym, dobrą stabilizacją obiektywów i stopką akcesoriów, Lumix GM5 mógłby wzbogacić zaplecze sprzętowe początkujących filmowców.

Funkcje dodatkowe

Panasonic Lumix GM5 może poszczycić się wieloma ciekawymi funkcjami dodatkowymi. Aparat posiada rozbudowane tryby HDR, wielokrotnej ekspozycji, a także umożliwia rejestrowanie zdjęć z interwałem czasowym i łączenie ich w time-lapsy, co jest miłym rozszerzeniem i tak rozbudowanych funkcji aparatu. Warto dodać, że swobodnie możemy ingerować w parametry tych trybów, dzięki czemu każdy będzie w stanie uzyskać zamierzony efekt. Ponadto aparat posiada całą gamę filtrów efektowych, które pozwolą urozmaicić zrobione zdjęcia

Zobacz wszystkie zdjęcia (5)

Na pochwałę zasługują również rozbudowane funkcje łączności bezprzewodowej. Wciśnięcie dedykowanego przycisku na obudowie od razu przenosi nas do menu funkcji bezprzewodowych. Możemy przesyłać zdjęcia do telewizora, na urządzenia mobilne, a także zdalnie sterować aparatem za pomocą aplikacji na smartfony. Na szczególną uwagę zasługuje ta ostatnia opcja. Aplikacja Panasonica jest najbardziej rozbudowaną aplikacją do zdalnej obsługi aparatu, z jakiej mieliśmy okazję korzystać. Możemy swobodnie ingerować w większość funkcji aparatu i korzystać z większości trybów fotografowania. Nie zauważyliśmy też żadnych problemów z połączeniem. Jedynym minusem jest to, że zauważalne jest niewielkie opóźnienie w podglądzie obrazu na smartfonie oraz to, że zrobione zdjęcia nie są automatycznie przesyłane do telefonu. Żeby to zrobić, będziemy musieli skorzystać z oddzielnej funkcji w menu łączności bezprzewodowej. Z opóźnieniem podglądu możemy natomiast poradzić sobie zmieniając jakość wyświetlanego obrazu na QVGA. Producent umożliwił szybkie sparowanie urządzeń za pomocą kodu QR, jednak my mieliśmy problemy z właściwym zeskanowaniem kodu i musieliśmy synchronizować urządzenia w zwykły sposób, co koniec końców okazało się dużo szybsze. Mimo niewielkich wad system zdalnego sterowania aparatem prezentuje się nad wyraz dobrze i stanowi mocny punkt funkcjonalności aparatu.

podsumowanie tej części:

+ jakość materiałów

+ doskonała ergonomia

+ wygodne pokrętło AF

+ przyciski definiowalne

+ rozbudowany tryb manualny

+ wygodne podręczne menu

+ przejrzyste menu główne

+ świetnie działający ekran dotykowy

+ wygodny tryb podglądu

+ manualny zoom

+ duży wybór filtrów

+ tryb podwójnej ekspozycji

+ zdjęcia z interwałem czasowym (time-lapse)

+ świetna aplikacja do zdalnego sterowania aparatem

- brak odchylanego ekranu

- brak wbudowanej lampy błyskowej

- słaba bateria

- brak możliwości ładowania baterii przez USB

- niskiej jakości wizjer elektroniczny

Dodaj ocenę i odbierz darmowy e-book
Digital Camera Polska
Spis treści

Autor: Maciej Luśtyk

Redaktor prowadzący serwisu Fotopolis.pl. Tłumacz i fotograf, codziennie selekcjonuje dla Was porcję najciekawszych newsów ze świata fotografii. Zafascynowany nowymi technologiami, choć woli fotografować analogiem. Prywatnie niespełniony snowboardzista i spełniony tata.

Komentarze
Więcej w kategorii: Aparaty
Leica SL2-S - pierwsze wrażenia i wnioski
Leica SL2-S - pierwsze wrażenia i wnioski
Rok po premierze modelu SL2 na rynek trafia jego tańsza i bardziej uniwersalna wersja. Sensor o mniejszej rozdzielczości i dużo wydajniejszy bufor mają tworzyć tandem,...
6
8
Leica SL2-S - pierwsze zdjęcia przykładowe
Leica SL2-S - pierwsze zdjęcia przykładowe
Leica SL2-S to szybsza i tańsza wersja zaprezentowanego przed rokiem modelu SL2. Co oferuje 24-milionowy sensor CMOS BSI, który umieszczono w tym pancernym...
9
0
Canon EOS R6 - test aparatu
Canon EOS R6 - test aparatu
Choć to EOS R5 zgarnął całą uwagę fotografów podczas lipcowych premier, dużo ciekawszym i bardziej praktycznym aparatem może okazać się mniej zaawansowany model EOS R6. Czy to wreszcie...
9
20
Powiązane artykuły
Wczytaj więcej (7)