Lumix od kilku lat pozostaje prawdziwym czarnym koniem segmentu bezlustrowych pełnych klatek. Choć to nadal wybór niszowy, od momentu implementacji fazowego układu AF w serii S5 II, korpusy te stały się realną i efektywną alternatywą dla oferty liderów tego segmentu i coraz chętniej wybierane są przez świadomych twórców, którzy skrupulatnie przeliczają stosunek ceny do możliwości.
Wraz z zeszłoroczną premierą serii S1II sytuacja nabrała jeszcze większego tempa. Oto Lumix nie rywalizuje już bowiem jedynie z uniwersalnymi pełnymi klatkami segmentu semi-pro, ale także z korpusami typowo flagowymi, oferując zarówno modele ukierunkowane na szybkość (Lumix S1II), jak i rozdzielczość (Lumix S1RII) oraz dostępność (Lumix S1IIE).
Co więcej, producent nie stara się na siłę dystansować między sobą poszczególnych modeli, co sprawia, że na pierwszy rzut oka prezentują się one niemal identycznie - oferują dokładnie takie same korpusy i bardzo zbliżone specyfikacją, a główną różnicą między nimi pozostaje matryca. Dodatkowo, oferowane są w prawie identycznych cenach. I choć to doskonałe zagranie z punktu widzenia klienta, nie ułatwia jednak podjęcia wyboru.
Który więc aparat bardziej opłaca się wybrać? Czy decydując się na warstwową matrycę modelu S1 II lub sensor wysokiej rozdzielczości modelu S1R II musimy liczyć się z jakimiś kompromisami? Który model lepiej sprawdzi się w codziennej pracy hybrydowej łączącej pracę fotograficzną z rejestracją wideo?
Aby się o tym przekonać porównaliśmy ze sobą modele Lumix S1II i S1RII w różnych scenariuszach działania. Modelu S1IIE nie włączaliśmy do porównania, gdyż jest to w zasadzie odświeżona wersja modelu Lumix S5IIX, który swoją oryginalną premierę miał w 2023 roku.
Zanim przejdziemy do praktycznych porównań, przypominamy kilka kluczowych różnić i podobieństw pomiędzy obydwoma flagowymi modelami.
- Matryca 24 Mp (częściowo warstwowa)
- Stabilizacja do 8 EV
- ISO 100-204800
- Tryb seryjny 10 kl./s. / 70 kl./s (mech. / elektr.)
- Migawka elektroniczna - 1/16000 s
- Wideo do 5,8K 60 kl./s (10-bit 4:2:2 All-i do 4K 60 kl./s)
- 3-calowy uchylno-obracany ekran dotykowy
- Wizjer elektroniczny 5,76 Mp
- Aktywne chłodzenie
- Dwa sloty kart (CFExpress i SD)
- 320-360 zdjęć na ładowaniu
- Matryca 44,3 Mp
- Stabilizacja do 8 EV
- ISO 80-102400
- Tryb seryjny 10 kl./s. / 40 kl./s (mech. / elektr.)
- Migawka elektroniczna 1/16000 s
- Wideo do 8K 30 kl./s (10-bit 4:2:2 All-i do 4K 60 kl./s)
- 3-calowy uchylno-obracany ekran dotykowy
- Wizjer elektroniczny 5,76 Mp
- Aktywne chłodzenie
- Dwa sloty kart (CFExpress i SD)
- 280-350 zdjęć na ładowaniu
Jak widzimy, główną różnicą pozostaje rodzaj zaimplementowanego sensora i związane z nim drobne różnice w ogólnej wydajności. Podczas gdy S1 II stawia na szybkość, głównym atutem modelu S1R II jest wyższa rozdzielczość i - potencjalnie - nieco lepsza jakość zdjęć. Różnice w specyfikacji znane są od dnia premiery. Czy jednak po obydwu korpusach można oczekiwać takiej samej wydajności w typowej pracy, wykorzystując takie same ustawienia? Poniżej kilka bezpośrednich porównań - od samego wyglądu obrazka, poprzez działanie systemu AF aż po kwestie jakości materiałów wideo.
Wygląd zdjęć - w zasadzie identyczny
Na początku postanowiliśmy sprawdzić, czy wyposażone w różne matryce modele jednakowo podchodzą do kwestii „renderingu” obrazu i pracy z kolorem. Poniżej kilka porównań 1:1, wykonanych w tych samych warunkach oświetleniowych. Prezentowane zdjęcia to pliki JPEG, wyeksportowane z plików RAW.
Jak widzimy, zdjęcia z obydwu aparatów na niskich czułościach prezentują się w zasadzie identycznie, niezależnie od warunków oświetleniowych. Różnicą jest oczywiście szczegółowość - większa rozdzielczość modelu S1R II zapisuje więcej detali i pozwala na tworzenie większych powiększeń, tudzież mocniejsze docinanie finalnego obrazu. Jednocześnie ostatnie zdjęcie udowadnia nam, że większa rozdzielczość modelu S1RII nie wpływa na pogorszenie skuteczności systemu stabilizacji - w obydwu przypadkach ostre zdjęcia z ręki wykonamy maksymalnie z czasami naświetlania sięgającymi 5 s, co jest fenomenalnym wynikiem. Jedyną, drobną różnicę możemy zauważyć w skuteczności automatycznego balansu bieli, gdzie S1RII delikatnie bardziej kieruje się w stronę zimniejszych tonów. Różnica nie jest duża - to raptem ok. 100 Kelwinów - ale bywa zauważalna dla oka.
Słabe światło - mniejsze zaszumienie kontra więcej szczegółów
A jak wygląda praca w słabym świetle? W przypadku matryc warstwowych miewamy do czynienia z gorszą dynamiką i wyższymi szumami. Z drugiej strony S1II oferuje wyższy natywny zakres czułości i inaczej zaimplementowany układ Dual Native ISO. Zobaczmy więc, jak to wszystko przekłada się na praktykę. Poniżej porównanie 1:1 plików JPEG wyeksportowanych bez edycji z plików RAW.
Jak widzimy, rozszerzony zakres czułości modelu S1II nie znajdzie większego zastosowania w praktyce (przy ISO 204800 trudno mówić o jakiejkolwiek używalności zdjęć), niemniej test na wysokim ISO ukazuje pierwsze, drobne różnice pomiędzy obydwoma modelami.
Do ISO 6400 obrazek z obydwu aparatów prezentuje się w zasadzie identycznie pod względem zaszumienia i szczegółowości zdjęć. Oczywiście ze względu na większą rozdzielczość, szumu na zdjęciach z S1RII jest więcej, ale po skalowaniu do rozmiarów ekranowych nie widzimy tu praktycznie żadnej różnicy. Jednocześnie S1RII wydaje się radzić sobie ciut lepiej w zakresie odwzorowania niuansów kolorystycznych w zacienionych partiach obrazu (spójrzcie na niebo czy drzewa w tle). Warto przy tym odnotować, że w obydwu aparatach ustawiliśmy identyczny, ręczny balans bieli.
Na poziomie ISO 12800 i wyżej zaczynamy już zauważać przewagę sensora z modelu S1II, który nieco mniej szumi i który zachowuje w tej sytuacji nieco lepszą dynamikę. Warto jednak zauważyć, że są to raczej różnice marginalne. Jednocześnie nawet w skrajnych warunkach, oglądany w rozmiarach ekranowych, obrazek z S1RII wydaje się delikatnie bardziej szczegółowy. W przypadku zdjęć trudno więc definitywnie wybrać tutaj zwycięzcę.
Dynamika RAW - z małą niespodzianką
Na koniec segmentu dotyczącego jakości obrazka zostawiliśmy kwestię zakresu dynamicznego i "elastyczności" plików RAW. Generalnie, producent wskazuje model S1II jako ten o większej dynamice, ale zapewnienia te odnoszą się głównie do pracy wideo. Jak wygląda to w przypadku zdjęć? Poniżej kilka bezpośrednich zestawień.
W przypadku niedoświetlenia czy po prostu wyciągania informacji z cieni, delikatnie większą skuteczność wydaje się oferować matryca modelu S1II. Przy bazowej czułości, nawet przy bardzo intensywnym "ciągnięciu" praktycznie nie zauważamy wzrostu zaszumienia. Delikatny szum pojawia się z kolei w przypadku analogicznej edycji niedoświetlonego zdjęcia z modelu S1RII. Zdjęcia z "mniejszej" matrycy oferują też nieco większe możliwości rozjaśniania przed pojawieniem się przepaleń.
Co jednak zaskakujące, z odmienną sytuacją mamy jednak do czynienia w przypadku próby ratowania prześwietleń. Tutaj zwycięzcą okazuje się S1RII, który jest w stanie odzyskać widocznie więcej informacji z jasnych partiach obrazu - dokładnie 2,30 EV względem ok. 1,9 EV w modelu S1II (co dobrze obrazuje ucięty histogram). Lepiej też w tym zakresie radzi sobie także z odzyskiwanie informacji o kolorze. Warto jedynie pamiętać, że różnice te zauważalne są jedynie w naprawdę ekstremalnych sytuacjach, z którymi - przy świadomej pracy - nie powinnismy mieć do czynienia.
Autofokus i tryb seryjny - identyczna wydajność ale różne efekty
Kolejną kwestią, jakiej postanowiliśmy się przyjrzeć, jest skuteczność systemu AF i możliwości trybu seryjnego. Obydwa modele mają do zaoferowania 779-punktowy, hybrydowy AF, łączący detekcję fazy z detekcją kontrastu oraz algorytmy śledzenia ludzi, zwierząt i obiektów oparte o AI. Model S1 II, dzięki warstwowej matrycy i większej szybkości przetwarzania lepiej ma jednak radzić sobie z dynamicznymi obiektami i szybką akcją. Jak to wszystko wygląda w praktyce?
Główną różnicą pomiędzy obydwoma modelami pozostaje maksymalna prędkość serii. O ile w S1R II i tak jest to ogromnie wysoki wynik na poziomie 40 kl./s, o tyle S1 II podnosi poprzeczkę jeszcze wyżej, oferując horrendalne 70 kl./s - tak wykonana seria składa się w zasadzie w film slow motion, także zdecydowanie nie ma tu mowy o możliwości przeoczenia decydującego momentu.
W obydwu przypadkach system AF bardzo skutecznie radzi sobie z rozpoznawaniem sylwetki z dużej odległości i śledzeniem poruszających się obiektów, nawet gdy te znajdują się już blisko aparatu. A przynajmniej na wysoką skuteczność możemy liczyć w przypadku systemowych zoomów (test wykonywałem na obiektywie Lumix S 24-60 mm f/2.8).
Aby oszczędzić Wam przeglądania kilkuset zdjęć z 2-sekundowej serii, podaje procenty nietrafionych kadrów dla każdego modelu przy maksymalnych prędkościach serii. W modelu S1II liczba kadrów, na których ostrość nie była trafiona idealnie w twarz wyniosła 17 na 95 w całej serii. W modelu S1R II było to z kolei 10 zdjęć przy 55-zdjęciowej serii. Otrzymuje więc w zasadzie identyczną skuteczność na poziomie 82-83%, z tą różnicą, że w przypadku obszerniejszych serii z modelu S1II mamy oczywiście więcej udanych kadrów do wyboru.
Aby zobaczyć, jak systemy AF zaimplementowane na różnych matrycach radzą sobie przy identycznych ustawieniach, powtórzyłem ujęcie przełączając aparaty na tryb migawki mechanicznej z serią o prędkości 10 kl./s. Tym razem S1II zaoferował 4 nietrafione kadrów przy 25 zdjęciach w całej serii, a S1R II - 6 nie do końca nietrafionych zdjęć na 30 kadrów w serii.
Skuteczność systemu AF i serii wypada więc w zasadzie identycznie, a ewentualne korzyści płynące z szybszego przetwarzania modelu S1II zauważymy być może w ekstremalnych warunkach oświetleniowych czy też przy mocno nieprzewidywalnej i szybkiej akcji, jaka potrafi występować w profesjonalnej fotografii sportowej - przy ultrakrótkich czasach migawki elektronicznej w modelu S1RII daje się zauważyć lekkie zniekształcenie ruchu, które w modelu S1II nie rzuca się w oczy.
Warto też zaznaczyć, że różnicą pomiędzy obydwoma modelami pozostaje pojemność bufora. O ile przy 10 kl./s obydwa modele pozwalają na praktycznie nieograniczone serie, to już sprawa zaczyna się różnić w przypadku szybszych serii z migawką elektroniczną. I tak S1II przy serii 70 kl./s pozwoli nam na zapisanie ok. 200 zdjęć RAW lub RAW+JPEG (około 3-sekundowa seria), natomiast S1RII przy 40 kl./s zapisze już tylko ok. 80 zdjęć, co ogranicza serię maksymalnej prędkości do ok. 2 sekund.
Biorąc pod uwagę, że rzadko kiedy potrzebujemy dłużej trzymać palec na spuście, nie będzie to pewnie miało wielkiego znaczenia. Znaczenie może mieć już jednak fakt, że S1II zapisuje pełne 14-bitowe RAW-y aż do prędkości 60 kl./s, podczas gdy w modelu S1RII zapis ograniczany jest do 12 bitów we wszystkich trybach zapisu powyżej 10 kl./s.
Wideo - podobne możliwości, inne zastosowanie
Na koniec parę słów na temat możliwości filmowych. Jako, że mało kto wykorzystuje w praktyce rozdzielczości powyżej 4K, a także dlatego, żeby sprawdzić obydwa aparaty przy najwyższej dostępnej jakości zapisu, poniższe testy ISO i AF wykonaliśmy podczas rejestracji 10-bit 4:2:2 4K 25 kl./s ProRes HQ w profilu V-log.
Obydwa aparatu prezentują niemal identyczne możliwości w zakresie "użytecznych" trybów rejestracji wideo. Bardziej zauważalne różnice zauważymy więc praktycznie wyłącznie w najtrudniejszych warunkach, jak światło kontrowe w słabych warunkach oświetleniowych. Rezultaty nie są jednak tak oczywiste, jak mogłoby się wydawać.
Rzut oka na specyfikację każe nam wierzyć, że to Lumix S1II jest doskonalszym aparatem w zakresie wideo, oferując szerszy zakres dynamiczny i lepszą jakość w słabym świetle. To jednak tylko część prawdy, a wszystko rozchodzi się o implementację układu Dual Native ISO. Choć obydwa aparaty korzystają z osobnych systemów konwersji dla niskich i wysokich czułości, to uruchamiają je przy innych wartościach ISO, co ma bezpośrednie przełożenie na finalny wygląd obrazka. I tak, w przypadku rejestracji V-Log, bazowe czułości ISO dla modelu S1II wynoszą ISO 640 i ISO 4000, a dla modelu S1RII - ISO 200 oraz ISO 1000.
Tym samym w średnio wysokim zakresie czułości (ok. ISO 1600-3200) lepiej będzie sprawdzać się jednak model S1RII, podczas gdy przewagę modelu S1II zaczniemy zauważać dopiero w górnym zakresie (od ISO 4000 w górę). Jednocześnie pewnym zaskoczeniem jest, że Lumix S1RII godnie konkuruje aż do wartości ISO 128000, powyżej której rzadko kiedy zdarza nam się filmować.
Wszystko to sprawia, że choć obydwa aparaty oferują podobne możliwości, to powinniśmy myślec o nich pod kątem innych zastosowań. S1II wydaje się lepszym wyborem dla zawodowców mogących napotkać trudniejsze sytuacje, jednak pod warunkiem trzymania się typowo profesjonalnego workflow, gdzie będziemy operować w okolicach bazowych czułości ISO. S1RII wydaje się z kolei wyborem bardziej uniwersalnym przy mniejszych potrzebach, który być może nie będzie tak doskonały w ekstremalnych sytuacjach, ale jednocześnie da nam nieco większą swobodę pracy. Także dlatego, że dzięki niskiej bazowej czułości ISO dla profilu V-Log umożliwi też ograniczenie użycia filtrów ND.
Poza tym, należy brać pod uwagę kwestię nieco większej podatności na przegrzewanie modelu S1RII oraz dłuższego czasu próbkowania matrycy, co przekłada się na większy efekt rolling shutter, który - analogicznie do trybu fotograficznego - będzie uwidaczniał się głównie w przypadku panoramowania czy rejestracji bardzo szybko poruszających się obiektów.
W końcu, mamy też kwestię baterii. Zarówno w trybie fotograficznym, jak i filmowym matryca wysokiej rozdzielczości modelu S1RII powoduje szybsze zużycie akumulatora, co przekłada się na swobodę pracy. Także dlatego, że bateria zużywa się nie tylko podczas samej rejestracji, ale i podglądu kadru, co przy standardowej pracy może oznaczać w sumie kilkadziesiąt minut różnicy w pracy na jednym akumulatorze pomiędzy obydwoma aparatami. Jeżeli zaś chodzi o samą rejestrację, model S1II pozwoli na ponad 2 godziny rejestracji wideo 4K na jednej baterii, podczas gdy w modelu S1RII będzie to ok. 1,5 godziny.
Cieszy natomiast fakt, że obydwa aparaty także i w trybie filmowym oferują niemal identyczną skuteczność systemów AF, które sprawnie radzą sobie ze śledzeniem obiektów nawet w słabych warunkach oświetleniowych i w przypadku których rzadko występuje efekt pompowania.
Podsumowanie
Podsumowując, Lumix S1II i S1RII to dwa bardzo mocno zbliżone możliwościami aparaty, których w większości sytuacji można w zasadzie używać wymiennie. Obydwa to bowiem naprawdę uniwersalne hybrydy, które poradzą sobie z większością profesjonalnych zastosowań foto i wideo. Obydwa mają jednak swoje ulubione obszary, w których będą sprawdzać się lepiej od bratniej konstrukcji.
Lumix S1II to aparat, który lepiej sprawdzi się w szeroko rozumianej pracy reportażowej i który da nam nieco większą swobodę pracy w mniej przewidywalnych warunkach. Dłuższy czas pracy na baterii, krótki czas próbkowania migawki elektronicznej, lepsza kontrola ciepła czy większe możliwości trybu seryjnego czynią z niego znacznie bardziej dynamiczną pozycję w tym zestawieniu. Będzie to też zapewne rozsądniejszy wybór dla bardziej wymagających twórców wideo, zwłaszcza tych pracujących przy zleceniach wymagających intensywnego użycia aparatu.
Lumix S1RII to z kolei aparat do pracy nieco bardziej statycznej. Poradzi sobie z większością tych samych zadań, co S1II, ale w sytuacjach, gdzie liczy się przede wszystkim jakość, jak praca studyjna, reklamowa, fotografia krajobrazu, wnętrz lub architektury - wynagrodzi nas większa rozdzielczością i marginesem błędu w zakresie kadrowania. Będzie też prawdopodobnie lepszym wyborem w zakresie casualowej rejestracji wideo, gdy materiały wideo są głównie dodatkiem do naszej pracy fotograficznej.