Materiał we współpracy z Panasonic Polska
Jeśli mielibyśmy podsumować współczesny rynek fotograficzny jednym zdaniem, byłoby to stwierdzenie, że dziś nie ma już złych aparatów. W zasadzie wszystkie nowe korpusy oferują możliwości, pozwalające na pełną swobodę pracy. Podążając dalej tym samym tropem, praktycznie wszystkie współczesne aparaty (a przynajmniej te z segmentu pełnej klatki) oferują już tryby filmowe umożliwiające uzyskanie profesjonalnie wyglądających nagrań, z którymi bez problemu możemy poruszać się po rynku zawodowym.
Mimo to na pewnym poziomie zaawansowania, nieodzowna staje się przesiadka na kamerę. Z prostego względu - w profesjonalnych realizacjach ogromną różnicę robią drobne niuanse w zakresie wydajności, funkcjonalności czy ergonomii, które sprawiają, że praca staje się po prostu wygodniejsza.
Większość producentów dba o to, by ta granica, choć cienka, nadal istotnie rozdzielała sprzęt na „kategorie wagowe”. Głównie dlatego, że większość z nich ma w swojej ofercie również systemy kinowe, do których stara się kierować tych bardziej wymagających użytkowników. Są jednak firmy, które ze względu na swoją pozycję mogą sobie pozwolić na więcej i działają odwrotnie, stale starając się tę granicę zacierać.
Takim przykładem jest właśnie Panasonic, którego aparaty Lumix w dużej mierze odpowiadają za filmową rewolucję poprzedniej dekady. Producent jako pierwszy wprowadził szereg funkcjonalności znanych z kamer i przecierał szlaki w kategorii współczesnego wideofilmowania, ciągnąc za sobą niechętną zmianom konkurencję.
Choć upłynęło wiele lat, a producent podjął rywalizację w systemach pełnoklatkowych, jego podejście się nie zmieniło - każda kolejna premiera z serii Lumix S udowadnia, że w danym pułapie cenowym w zakresie filmowania można zaoferować więcej niż konkurencja, stając się popularnym wyborem świadomych użytkowników. W 2025 roku poprzeczkę w tym temacie podniósł kolejny raz Lumix S1II.
Mimo że na przestrzeni ostatnich miesięcy mieliśmy do czynienia z bardzo istotnymi premierami, którym niejednokrotnie towarzyszył większy marketingowy szum, chłodne spojrzenie na specyfikacje udowadnia to, co wiemy od dawna - Lumix to czarny koń tego segmentu. Oto kilka kluczowych cech modelu Lumix S1II, dzięki którym pozostaje on najbardziej atrakcyjnym wyborem dla twórców poruszających się w sferze zaawansowanych produkcji i realną alternatywą dla wielu kamer.
Częściowo warstwowa matryca - idealny balans jakości i prędkości
Lumix S1II jest jednym z niewielu aparatów segmentu uniwersalnych pełnych klatek w okolicach 10 tys. złotych, który został wyposażony w sensor wykorzystujący technologię warstwową. Dodatkowe obwody pozwalające na równoległe przetwarzanie znacznie zwiększają prędkość próbkowania sensora, przynosząc szereg korzyści dla użytkowników.
Przede wszystkim, aparat bez problemu jest w stanie uciągnąć wewnętrznie wymagające formaty zapisu, oferując 10-bitową, pełnoklatkową rejestrację do 6K 30 kl./s (do 5,8K w formacie RAW) i 4K 120 kl./s bez limitów. Co jednak jeszcze ważniejsze, dzięki ultrakrótkim czasom odczytu znacznie zmniejsza się efekt rolling shutter (zniekształcenie krawędzi podczas ruchu kamery), co pozwala uzyskać dużo bardziej realistyczny i przyjemny dla oka obrazek, zwłaszcza w przypadku dynamicznych scen czy panoramowania. Choć to jeszcze nie to samo, co migawka globalna, wyniki na poziomie 10-12 ms należą do najlepszych, jakie do tej pory widzieliśmy w tym segmencie.
Co ważne, Lumix osiąga to wszystko bez wpadania w charakterystyczne dla technologii warstwowej pułapki. Matryce tego typu, imponujące możliwości w zakresie wydajności przypłacają zwykle jakością obrazu, w tym przede wszystkim zakresem dynamicznym. Temu problemowi w pewien sposób zapobiega sam fakt, iż nie jest to matryca w pełni warstwowa. Gdyby jednak ktokolwiek narzekał na braki w tym temacie, producent przygotował specjalny tryb Dynamic Range Boost, gdzie obraz, niczym w niektórych profesjonalnych kamerach, przetwarzany jest jednocześnie przez obwody o niskim i wysokim wzmocnieniu, co przekłada się na szerszą rozpiętość tonalną i czysty obraz. Realny zakres ok. 15 EV stawia aparat blisko profesjonalnych konstrukcji kinowych.
Stabilizacja, która ma sens
Gdyby zapytać filmowca o wbudowane w aparaty układy stabilizacji, z pewnością doradziłby ich wyłączenie. W „prawdziwej” pracy używa się gimbali lub steadicamów, a ujęcia z ręki kręci się… z ręki. W większości przypadków pracy wideo układ IBIS może wprowadzać niechciane zakłócenia czy skoki obrazu. Chyba że mówimy o układzie stabilizacji w aparatach Lumix.
Korpusy Panasonica od lat cieszą się mianem wzoru w zakresie działania układu stabilizacji, która określana jest mianem "organicznej” i jedynej nadającej się do realnej pracy. Układ IBIS aparatów Lumix wzorowo tłumi niewielkie drgania i świetnie dopasowuje się do pracy z ręki, pozwalając nam wygodnie tworzyć ujęcia, w których normalnie wspomagalibyśmy się naramiennymi rigami czy statywami. Nie zastąpi gimbala, ale w wielu sytuacjach zwyczajnie zaoszczędzi nam czasu i zachodu.
Ponadto Lumix, to jedyny producent, który oferuje programowe wspomaganie układu IBIS bez zawężania pola widzenia. Nowoczesne algorytmy przewidują ruchy, oddzielając przypadkowe drgania od zamierzonego panningu, a system stabilizacji pozwala na większe wychylenie matrycy niż w większości aparatów. To wszystko w całość łączą systemy, które na bazie dostępnych danych na bieżąco prostują zniekształcenia brzegowe, które normalnie wycinane są przez cyfrowe systemy stabilizacji. W efekcie uzyskujemy prawie idealnie płynny obraz bez towarzyszących tego typu rozwiązaniom niedogodności. Poza tym wszystkim, stabilizacja Lumixa zazwyczaj świetnie współpracuje też z gimbalami, pozwalając uzyskać płynność, nieodstająca znacznie od profesjonalnych steadicamów.
Formaty, kodeki, liczby
Imponujące możliwości rejestracji oferuje dziś wiele aparatów, Lumix podpiera je jednak twardymi danymi. S1II to obecnie jeden z niewielu aparatów oferujących możliwość wewnętrznego zapisu wideo w branżowym standardzie Apple ProRes RAW, który pozwala zapisać obraz z bardzo wysoką przepływnością (do 4200 Mb/s), ale który jednocześnie jest przyjazny podczas edycji. A zwłaszcza, jeśli w tym celu używamy sprzętu Apple z natywnym transkodowaniem ProRes na poziomie procesora.
Ale nawet gdy nie sięgamy po wideo RAW, Lumix S1II oferuje jedne z najlepszych możliwości na rynku, z 10-bitową rejestracją do 6K 30 kl./s Open Gate i 5,9K do 60 kl./s przy standardowym zapisie 16:9 bez cropa na czele. Do tego możliwość skorzystania z wewnętrznego zapisu w "zwykłym" ProRes HQ (All-i 4:2:2) do 5,8K 30 kl./s lub 4K 60 kl./s z przepływnościami rzędu 1900 Mb/s. A to tylko wierzchołek góry lodowej, formatów oferowanych przez Lumixa.
Dla wielu ważniejsze jest jednak to, jak dany obrazek będzie wyglądał. Na chwilę obecną seria Lumix S1II jako jedyna na rynku oferuje dostęp do profilu logarytmicznego Arri Log C (funkcja dostępna w ramach płatnej aktualizacji), który pozwoli dostosować wygląd materiału do tego z profesjonalnych kamer Arri, będących obecnie standardem produkcji kinowych.
Świetne możliwości, ale gdzie to pomieścić? Na dysku SSD, oczywiście
Nie oszukujmy się. Wiele punktów specyfikacji dzisiejszych aparatów to wyłącznie marketing. Bo czy ktokolwiek biorący się za rejestrację RAW ma tyle szybkich kart o tak dużej pojemności, by miało to sens? W przypadku profesjonalnych realizacji w „ciężkich” kodekach standardem jest zapis na zewnętrzne dyski, które łatwo możemy przepinać, szybko opróżniać i wygodnie przekazywać do montażu.
Lumix to obecnie jedyna marka na rynku, która taką funkcjonalność oferuje w przypadku zwykłego aparatu. Wystarczy jedynie wyposażyć się w stosowny uchwyt, podłączyć dysk przez USB-C i możemy nagrywać. Co ważne, tego rozwiązania możemy używać także do szybkiego zgrywania materiału z kart. Oprócz tego, możemy prowadzić również zapis symultaniczny, gdzie materiał w najwyższej jakości zapisujemy na dysk, a na karcie ląduje lekki zapis Proxy - do wygodnego montażu, pokazania klientowi czy szybkiego zamieszczenia w mediach społecznościowych. W tym ostatnim pomoże opcja Real Time LUT, gdzie na obraz od razu nakładany jest dowolny wgrany do aparatu profil kolorystyczny LUT.
Wolicie coś bardziej nowoczesnego? Dzięki integracji z usługą Frame.io, pliki Proxy, a także zdjęcia możecie przesyłać z aparatu bezpośrednio do chmury, dzięki czemu twój montażysta może siadać do pracy jeszcze zanim skończysz zlecenie.
Open Gate i wsparcie optyki anamorficznej - pełna swoboda kreacji
Jednymi z najważniejszych funkcji kamer, których producenci nie udostępniają użytkownikom aparatów, są opcje zapisu obrazu z całej powierzchni sensora oraz tryby pozwalające na wygodną pracę z kinową optyką anamorficzną.
Zapis Open Gate pozwala nagrać „wyższy” obraz, który następnie wygodnie możemy docinać do różnych formatów, w tym, co bywa najbardziej istotne we współczesnych realizacjach - także do pionu. W ten sposób w ramach jednego ujęcia możemy przygotować kreacje, które będą dobrze prezentować się zarówno na ekranie komputera, jak i podczas oglądania rolki na Instagramie. Bez obaw, że zmiana formatu zmusi nas do wycięcia ważnych elementów materiału - w kadrowaniu pomoże funkcja nakładająca na podgląd maski poszczególnych formatów zapisu. Więcej na temat zagadnienia Open Gate przeczytacie w naszym artykule poradnikowym
Jeżeli zaś chodzi o „anamorfiki”, to oddają one w ręce filmujących zupełnie nowe środki wyrazu, pozwalając - dzięki specjalnie zaprojektowanej optyce - uzyskać obraz o kinowych, panoramicznych proporcjach. Żeby to było jednak możliwe, do wygodnej pracy konieczna jest możliwość „rozciągnięcia” obrazu z tych obiektywów na podglądzie. W przypadku Lumixa S1II otrzymujemy pełen zestaw narzędzi, pozwalających dostosować współczynnik kompresji do wszystkich najpopularniejszych typów obiektywów anamorficznych.
Audio jak w profesjonalnej produkcji
Ile by nie mówić o filmowaniu, jednym z kluczowych elementów profesjonalnych produkcji pozostaje... dobry dźwięk. I tutaj wysiada spora część współczesnych aparatów. O ile do wszystkich pełnoklatkowych bezlusterkowców jesteśmy dziś w stanie podpiąć w zasadzie dowolny mikrofon, w przypadku bardziej wymagających produkcji będzie to utrudnione, a i potencjalna jakość nagrań nie będzie tak dobra, jak w przypadku dedykowanych rejestratorów audio. Panasonic ma to jednak wszystko obcykane.
Lumix S1II (obok S1R II i GH7) to obecnie jedyny aparat na rynku, oferujący wewnętrzną 4-kanałową rejestrację dźwięku w standardzie 32-bit Float (wymaga zewnętrznego, opcjonalnego adaptera DMW-XLR2). Oznacza to, że niczym w przypadku najwyższej klasy rejestratorów możemy nagrywać dźwięk bez jakiejkolwiek obawy o przestery, a na etapie edycji dowolnie go „wyciągać” bez obaw o pojawienie się szumów i zniekształceń. 32-bitowy zapis dźwięku to zarówno wygoda jak i bezpieczeństwo.
Workflow bez kompromisów
Kamery kupujemy nie tylko dla możliwości, ale także dlatego, że… są kamerami. Tym samym oferują skrojoną pod filmowanie ergonomię, specyficzny interfejs, szereg funkcji pomocniczych i duże możliwości łączności. Aparat fotograficzny nigdy nie będzie kamerą, ale Lumix robi wiele, by zaoferować wszystko, co najlepsze z obydwu tych światów.
S1 II to prawdziwy kombajn do wymagającej pracy wideo. Poczynając od nieograniczonych czasów rejestracji dzięki aktywnemu systemowi chłodzenia, poprzez kontrolki tally, możliwość stałego zasilania (przez USB-C) profesjonalne pomoce typu false color, wektoroskop i monitor kształtu fali, aż po możliwość wygodnego podłączenia rejestratorów (pełnowymiarowe złącze HDMI) i bezprzewodową synchronizację timecode’u w systemach wielokamerowych. Lumix ma większość funkcji, za które cenimy tradycyjne kamery. A żeby wygodnie wykorzystywać aparat jako drugą kamerę na profesjonalnych planach filmowych, aparat umożliwia także wyświetlanie parametrów ekspozycji w wartościach używanych przez filmowców i oferuje dedykowany pracy wideo dotykowy interfejs bazujący na kamerach Varicam. Tak, żeby operator był w stanie błyskawicznie przeskoczyć z kamery na aparat (i odwrotnie).
W końcu, Lumix S1 II to także przemyślana ergonomia. Duże przyciski REC na górze i froncie korpusu umożliwiają wygodne wyzwolenie rejestracji, niezależnie od pozycji czy mocowania, a atrakcyjność aparatu, jako kompaktowej kamery do filmowania w mniejszych przestrzeniach czy z trudnych kątów zwiększa uchylno-obracany mechanizm ekranu. Dzięki niemu, uzyskamy wygodny podgląd, niezależnie od tego czy filmujemy w pionie, w poziomie, z góry, od dołu, z ręki, na gimbalu, przy pomocy klatki operatorskiej z uchwytem czy… podczas kręcenia vlogów.
Wisienką na torcie jest zaś dedykowana aplikacja Lumix Flow, która działa jak kieszonkowy asystent produkcji, pozwalając m.in. na tworzenie storyboardów, listy ujęć, podgląd ustawień, zdalne monitorowanie obrazu na zasadzie zewnętrznego monitora czy organizację plików wraz z przypisywaniem metadanych. Z takimi możliwościami stajemy się jednoosobową armią.