Zostań w domu, zamów taniej!
Nie wychodź z domu i zamów online swoje ulubione pisma 20% taniej. Skorzystaj z kodu rabatowego: czytajwdomu

Pentax K-1 - Ergonomia i obsługa

Wyniki testu:
Jakość obrazu:
7.5
Ergonomia:
8.5
Cena / Jakość:
8
Wydajność:
6
Funkcjonalność:
7.5
Marka:
Pentax
Nasza ocena:

81%

Pentax K-1 to wiele rozwiązań, które wychodzą naprzeciw oczekiwaniom zaawansowanych użytkowników – czy długo wyczekiwana cyfrowa pełna klatka okaże się sukcesem?

20

Autor: Michał Chrzanowski

20 Maj 2016
Artykuł na: 49-60 minut
Spis treści

Osoby, które po raz pierwszy wezmą do rąk model K-1, mogą być nieco przytłoczone ergonomią aparatu. Mnogość przycisków i pokręteł umieszczonych na korpusie i menu główne mogą dezorientować. Niemniej jednak już po dość krótkim obcowaniu z K-1 wszystko stanie się jasne i nabierze sensu. Z kolei użytkownicy obeznani z systemem Pentaksa będą się czuć jak w domu.

Aparat ma wzorcowo zarysowany grip, który został wyłożony chropowatą gumą. Jest ona dosyć miękka i przyjemna w dotyku. Podobnie jest z wyłożeniem wyraźnie wyprofilowanego miejsca na kciuk. W rezultacie aparat jest niemal przyklejony do dłoni. Trzyma się go pewnie i nawet przymocowanie większych i cięższych szkieł nie powinno tego zmienić. Co więcej, klawisze są wystarczająco wypukłe i bardzo dobrze wyczuwalne, co znacznie ułatwia ich użycie, na przykład podczas fotografowania w rękawiczkach.

Do gustu przypadło nam także specjalne doświetlenie korpusu, które okazało się niezwykle funkcjonalne podczas fotografowania po zmroku. Diody LED rozmieszczono w czterech kluczowych miejscach na body: przy bagnecie, wyświetlaczu LCD, slocie kart SD i gniazdach do podłączenia kabli. Najpierw podświetlenie aktywujemy w menu głównym (wystarczy zrobić to raz), a następnie włączamy za pomocą dedykowanego przycisku (oznaczonego symbolem żarówki) umieszczonego na górnej części korpusu. Rozwiązanie zaproponowane przez inżynierów Pentaksa pozwala między innymi na szybszą wymianę kart pamięci czy obsługę podstawowych parametrów podczas korzystania z aparatu w nocy lub w trudnych warunkach oświetleniowych.

K-1 charakteryzuje się typową dla lustrzanek ergonomią. Należy docenić bardzo wygodne rozplanowanie przycisków - choć do niektórych z nich trzeba się przyzwyczaić. Przykładowo przycisk odpowiadający za ustawianie trybu pomiaru światła został umieszczony w dość nietypowym miejscu, bo po lewej stronie wizjera. Jednak już po kilku dniach będziemy wybierać go intuicyjnie. Podobnie zresztą, jak dźwignię oraz przycisk odpowiadające za pracę autofokusa, które znalazły się po lewej stronie korpusu, tuż obok mocowania bagnetu.

Z kolei na górnej ściance znajdziemy niewielki, ale wyraźny monochromatyczny ekran (podświetlany na zielono) prezentujący podstawowe parametry ekspozycji. Ponadto na pokrętle PASM otrzymujemy dodatkowy tryb preselekcji Tav. Pozwala on regulować zarówno czas naświetlania, jak i przysłonę, przy automatycznym doborze czułości ISO. Opcja ta sprawdzi się w przypadku dynamicznego oświetlenia, gdy chcemy skorzystać z zalet trybu półautomatycznego przy jednoczesnej możliwości szybkiej ingerencji w dwa parametry ekspozycji.

Producent zaprezentował także zupełnie nowe rozwiązanie: dwie dodatkowe tarcze sterujące. Na jednej ustawiamy dany parametr, na przykład kompensację ekspozycji lub czułość matrycy (te dwa najbardziej zoptymalizowały fotografowanie). Za pomocą drugiej zmieniamy jego wartość. W praktyce poprawiło to i tak już bardzo dobrą ergonomię.

Ekran K-1 został przesunięty maksymalnie do lewej krawędzi, a wszystkie przyciski znalazły się po przeciwnej stronie korpusu. Dzięki temu najważniejsze opcje będziemy mogli wybierać jednym palcem, co znacznie przyspieszy fotografowanie. Poza tym przyciski zostały pogrupowane w logiczny sposób oraz są odpowiednio opisane. Pochwalić należy również rozdzielenie AF-Lock i AE-Lock. Co więcej, mają one inny rozmiar i kształt, dzięki czemu bez problemu szybko odróżnimy oba przyciski. Spodobał nam się także dedykowany przełącznik, którego zadaniem jest zmiana ustawień przypisanych do przycisków okalających klawisz OK. Po jego aktywowaniu każdym z czterech przycisków mogliśmy ustawić punkt AF, co okazało się bardzo intuicyjne podczas fotografowania. Jednak nie aż tak precyzyjne i szybkie, jak w przypadku joysticków umieszczanych na korpusach konkurencyjnych modeli.

Niestety aparat nie może pochwalić się zbyt rozbudowaną personalizacją poszczególnych przycisków. Tak naprawdę otrzymujemy jedynie dwa konfigurowalne przyciski Fx, do których przypiszemy jedną z siedmiu funkcji. Pierwszy został umieszczony na prawej ściance korpusu (RAW/Fx1), drugi Fx2 znajduje się tuż pod przyciskiem OK. Sytuację w pewnym stopniu ratuje logiczne rozmieszczenie i rozplanowanie pozostałych przycisków. Wszystko jest na swoim miejscu, odpowiednio oznaczone.

Pentax K-1 to świetna ergonomia, choć nowych użytkowników mnogość przycisków i pokręteł umieszczonych na korpusie może na początku przytłaczać

Na uznanie zasługuje także możliwość definiowania funkcjonalności pokręteł dla każdego z trybów pracy. Dzięki temu, w trybach preselekcji przysłony lub czasu możemy jednemu z pokręteł przypisać wybraną przez nas funkcję. Ta możliwość, w połączeniu z dostępem do reszty przycisków, czyni aparat jedną z najwygodniejszych lustrzanek, jakie przyszło nam testować. Jednak to nie koniec. Wszystkie ustawienia aparatu zapiszemy w ramach pięciu osobnych trybów użytkownika, które aktywujemy za pomocą pokrętła PASM.

Piętą Achillesową wszystkich Pentaksów jest wygląd menu głównego. Nie inaczej jest w przypadku nowego K-1. Wprawdzie zostało ono lekko odświeżone, ale nadal jest dość siermiężne. Na szczęście rozmieszczenie zakładek jest logiczne i zrozumiałe, zaś poszczególne elementy menu są czytelnie opisane

Zobacz wszystkie zdjęcia (5)

Zdecydowanie inaczej prezentuje się menu podręczne. W tym przypadku kafelkowy rozkład wydaje się bardziej intuicyjny i przyjazny dla oka. Do wyboru będziemy mieć dwadzieścia konfigurowalnych pozycji, do których przypiszemy najczęściej wybierane opcje: ustawienia ISO AUTO, stabilizacji, odszumiania, formatu i jakości zdjęć czy funkcji Pixel Shift Resolution. Ten fakt w połączeniu ze świetną ergonomią pozwala na błyskawiczną regulację wszystkich najważniejszych ustawień.

Pentax K-1 został wyposażony w szklany pentapryzmatyczny wizjer - zaprojektowany specjalnie do pracy z nową pełnoklatkową matrycą. Zapewnia on niemal 100-procentowe pokrycie kadru z powiększeniem około 0,7x. Dodatkowo, za pomocą wygodnego pokrętła, będziemy mogli dokonać korekty dioptrażu. Dopełnieniem jest punkt oczny, który wynosi około 20,6 mm (od okna wizjera) oraz wykorzystana przez producenta matówka Natural Bright Matt II, która pozwala na sprawną pracę z użyciem manualnego ustawiania ostrości.

Ponadto w wizjer wbudowany został przezroczysty wyświetlacz LCD. Dzięki niemu wyświetlimy wcześniej wybrane przez nas parametry, na przykład: punkty AF, linie siatki ułatwiającej kadrowanie, elektroniczną poziomicę, ramkę AF, ramkę ostrości punktowej, a także crop (w momencie podpięcia niepełnoklatkowych obiektywów). Oczywiście możemy także wyłączyć te wszystkie pomoce, dzięki czemu nic nie będzie nas rozpraszać podczas fotografowania. Z kolei bezpośrednio pod wizjerem wyświetlane są informacje o czasie migawki, przysłonie, ekspozycji, czułości ISO, trybie pomiaru światła, pozostałym miejscu na karcie, a także formacie zapisu zdjęć - tak naprawdę najpotrzebniejszy zestaw danych.

Niestety wizjer ma też pewne minusy. Wyraźnym mankamentem jest fakt, że pola AF wyświetlane są pod postacią malutkich punktów, przez co nieraz ciężko zorientować się, z którego pola dokładnie korzystamy. Poza tym sam wizjer nie należy do najjaśniejszych, co również może przeszkadzać podczas fotografowania.

Z kolei w kadrowaniu z niewygodnych pozycji i nietypowych perspektyw pomoże odchylany 3,2-calowy ekran o rozdzielczości 1 040 000 punktów (w proporcjach 3:2). Został on wyposażony w innowacyjny mechanizm pozwalający ustawić wyświetlacz LCD pod wybranym kątem.

Na początku przygody z K-1 mnogość kombinacji jest wręcz przytłaczająca - zwłaszcza dla nowych użytkowników. Potrzeba dobrych kilku chwil, by zaznajomić się z zastosowanym rozwiązaniem i móc je sprawnie i umiejętnie wykorzystywać w praktyce. Jednak kiedy już okiełznamy cały mechanizm, będziemy mogli wygodnie kadrować w trybie Live View zarówno w orientacji poziomej, jak i pionowej. Natomiast dla niektórych użytkowników irytującym może okazać się dwustopniowy system maksymalnego podnoszenia wyświetlacza.

Ponadto ekran wykonano w technologii air-gapless, która skutecznie minimalizuje efekty odblasków. W praktyce to rozwiązanie, wraz z powłokami antyodblaskowymi, sprawia, że fotografowanie lub wyświetlenie zdjęć w ostrym słońcu jest wygodne i efektywne. Dodatkowym ułatwieniem jest również możliwość szybkiego dopasowania jasności wyświetlacza. Dzięki funkcji Outdoor View mamy do wyboru pięć konfiguracji i wybierzemy optymalną jasność ekranu.

W nad wyraz - jak na lustrzankę - płynnie działającym trybie podglądu na żywo otrzymujemy rzetelne odwzorowanie kolorów oraz dobrą kontrastowość, dzięki czemu będziemy mogli poprawnie ocenić ekspozycję jeszcze przed wykonaniem zdjęcia. Jednak największe słowa uznania należą się za wyświetlanie obrazu. Prezentowany jest on bez zauważalnych opóźnień, co pozytywnie przekłada się na fotografowanie przy użyciu Live View.

Poza tym na ekranie wyświetlimy zestaw najpotrzebniejszych informacji dotyczących ekspozycji, a także siatkę (4x4, złoty podział, skala, kwadrat), histogram, ostrzeżenie o przepaleniach jasnych pól oraz wirtualną poziomicę. Co więcej, ekran może też posłużyć nam za elektroniczny kompas.

Dodaj ocenę i odbierz darmowy e-book
Digital Camera Polska
Spis treści

Autor: Michał Chrzanowski

Stały bywalec naszego laboratorium. Ciągle patrzy na świat przez różne ogniskowe oraz przemierza miasta i wioski obwieszony sprzętem fotograficznym. Uwielbia stylowe aparaty, a także eleganckie i funkcjonalne akcesoria. Ma słabość do monochromu i suwaków w programie Lightroom, po godzinach – do literatury faktu i muzyki country.

Komentarze
Więcej w kategorii: Aparaty
Leica SL2-S - pierwsze wrażenia i wnioski
Leica SL2-S - pierwsze wrażenia i wnioski
Rok po premierze modelu SL2 na rynek trafia jego tańsza i bardziej uniwersalna wersja. Sensor o mniejszej rozdzielczości i dużo wydajniejszy bufor mają tworzyć tandem,...
6
8
Leica SL2-S - pierwsze zdjęcia przykładowe
Leica SL2-S - pierwsze zdjęcia przykładowe
Leica SL2-S to szybsza i tańsza wersja zaprezentowanego przed rokiem modelu SL2. Co oferuje 24-milionowy sensor CMOS BSI, który umieszczono w tym pancernym...
9
0
Canon EOS R6 - test aparatu
Canon EOS R6 - test aparatu
Choć to EOS R5 zgarnął całą uwagę fotografów podczas lipcowych premier, dużo ciekawszym i bardziej praktycznym aparatem może okazać się mniej zaawansowany model EOS R6. Czy to wreszcie...
9
20
Powiązane artykuły
Wczytaj więcej (3)