Najnowszy Canon EOS R8 Mark II trafia na rynek jako następca ciepło przyjętego i bezprecedensowego modelu R8, który przed trzema laty zrewolucjonizował segment amatorskich pełnych klatek i udowodnił, że aparat tej półki cenowej nie musi znacznie różnić się od korpusu profesjonalnego. Tak naprawdę jest to jednak wynik ponad 20-letnich działań producenta.
Choć Canon może uchodzić za jednego z najbardziej „konserwatywnych” producentów aparatów, który chłodno kalkuluje koszty oraz działania niezbędne do zachowania pozycji lidera, bez niego pełne klatki segmentu entry level z dużym prawdopodobieństwem nigdy by nie powstały. To Canon jako pierwszy pokazał, że aparat Full Frame może być oferowany w akceptowalnym pułapie cenowym (EOS 5D), a następnie udowodnił, że może pozwolić sobie na niego hobbysta (seria EOS 6D), a nawet początkujący (EOS RP).
R8 II ucieleśnia współczesną wizję pełnej klatki segmentu enty level. Ale to już nie ten sam rynek, co jeszcze kilka lat temu
Seria R8 to z kolei delikatna zmiana podejścia, gdzie zamiast usilnie ścinać cenę producent postanowił uzyskać jej możliwie idealny balans do jakości i wydajności, co kolejny raz przełamało schematy i przewartościowało poszczególne segmenty. Najnowszy R8 II niesie więc z sobą bardzo istotne dziedzictwo i - poprawiając większość braków poprzednika - jest jeszcze lepszym ucieleśnieniem wizji producenta. Szybko specjalizujący i kanibalizujący się rynek sprawia jednak, że mimo oczywistych usprawnień nowy R8 II nie powoduje już tego samego „efektu wow”, co jego poprzednik.
Czy więc nowa amatorska pełna klatka Canona to nadal tak samo dobry wybór na początek, czy może raczej początek gubienia się producenta we własnej ofercie? Z aparatem mieliśmy okazję spędzić kilka chwil jeszcze przed premierą. Z racji ograniczonego czasu, nie byliśmy w stanie dokładnie sprawdzić wszystkich aspektów działania aparatu, nie będę też zagłębiał się tutaj w drobne szczegóły specyfikacji (o nich przeczytacie w naszym newsie o aparacie lub specyfikacji na stronie producenta). Zamiast tego garść pierwszych wniosków, które mam nadzieję pomogą Wam w dokonaniu racjonalnego wyboru.
Choć wygląda jakby był projektowany przez stażystów, design R8 Mark II to świadomy wybór stylistyczny. Ale prawda co do jego natury i tak leży prawdopodobnie gdzie indziej
Na początek kwestia najbardziej kontrowersyjna, czyli nowy design. Złośliwi powiedzą, że aparat wygląda jak skrzyżowanie Sony z GFX-em, Canon twierdzi z kolei, że to nawiązanie do lustrzankowej stylistyki lat 80., w tym przede wszystkim do modelu T80 (pierwszej lustrzanki producenta z systemem AF). Według mnie to jednak przede wszystkim przemyślane dążenie do obniżenia kosztów produkcji.
Choć na papierze budowa modelu R8 II prezentuje się podobnie do R8 (magnezowy, wewnętrzny szkielet obudowany tworzywem), to trudno pozbyć się wrażenia, że mamy tu do czynienia z bardziej budżetowym wykonaniem. O ile R8 też był plastikowy, to jednak profilowane body i więcej detali wykończenia sprawiały, że w podświadomości stawialiśmy go w tej samej kategorii, co wyższego R6 II. Biorąc do ręki model R8 II mam z kolei wrażenie obcowania z modelem podstawowej kategorii.
Plastiki, pokrętła, okleina gripu, nawet nowy, niepasujący do stylistyki Canona spust migawki - wszystko sprawia tu wrażenie bardziej topornego i zwyczajnie tańszego. Moim pierwszym skojarzeniem w zakresie wykonania był Panasonic Lumix S9 - najtańsza pełna klatka na rynku, której plastikowy feeling zaznaczany jest w co drugiej recenzji.
Choć podczas spotkania przedpremierowego przedstawiciele producenta zapowiadali, że nie jest to nowy kierunek stylistyczny dla całej serii EOS R, odnoszę wrażenie, że wygląd nowego R8 II jest zapowiedzią nadchodzących zmian w segmentacji oferty - gdy poszczególne modele stają się dla siebie zbyt konkurencyjne, można chociaż próbować rozgraniczać je jakością wykonania. Należy się jedynie cieszyć, że to nadal korpus uszczelniany.
Nie oznacza to jednak, że nowe body jest spisane na straty. Wraz z modelem R8 otrzymujemy bowiem jedno z najważniejszych usprawnień względem poprzednika, czyli joystick, który pozwala nam płynnie i błyskawicznie regulować położenie punktu AF. Sam aparat, dzięki większemu gripowi oraz większej i nieco cięższej budowie naprawdę dobrze leży w dłoni, co może mieć znaczenie chociażby przy współpracy z zoomami. Dla pewności, kolejny raz otrzymujemy także mały, opcjonalny grip przedłużający body.
Aparat jest również tak samo szybki, responsywny i „gładki” w obsłudze, jak wszystkie współczesne Canony. Dodając do tego najlepiej na rynku rozwinięty układ funkcji dotykowych i jeszcze czulszy niż wcześniej autofokus, można by nawet wybaczyć producentowi potraktowane po macoszemu wykonanie. Problem w tym, że Canon nie zdecydował się wprowadzić usprawnień, które były wręcz wymagane do zachowania konkurencyjności w tym segmencie.
Canon EOS R8 Mark II nadal bazuje na tej samej miniaturowej baterii LP-E17, tym samym niewielkim wizjerze 2,36 Mp i nadal wyposażony jest w pojedynczy slot kart pamięci (choć tym razem przynajmniej przesunięty poza klapkę baterii). Nadal też mamy do czynienia z drobnymi ale jednak ograniczeniami ergonomii, gdzie dwa pokrętła funkcyjne nie oferuje tej samej swobody pracy co 3 pokrętła modeli zawodowych.
Osoby poszukujące wydajnej pełnej klatki w przystępnym pułapie cenowym szybko zauważą, że w tym zakresie więcej do zaoferowania ma zarówno Nikon Z5 II, który w ciągu półtora roku od premiery zdążył już mocno potanieć, ale - co chyba bardziej istotne - także Canon EOS R6 Mark II, z którym aparat dzieli absolutną większość specyfikacji (i który jest obecnie tańszy od debiutującego R8 II). Podobnie wygląda sytuacja z nadal bardzo popularnym, a otwierającym przed użytkownikiem dostęp do całej galaktyki obiektywów firm trzecich modelem Sony A7 IV czy nawet Lumixem S5II/S5IIX.
Możliwości? To w zasadzie R6 Mark II rozbudowany o tryb Pre Capture
Czy jednak Canon EOD R8 Mark II nie ma nic, by znaleźć dla siebie uzasadnienie? W zakresie bazowych możliwości otrzymujemy tu w zasadzie bezpośrednie przeniesienie możliwości modelu Canon EOS R6 Mark II / R8. Mamy więc ciągle tę samą 24-megapikselową matrycę CMOS, działająca w zakresie ISO 100-102400 i pozwalającą na pełnoklatkowy zapis wideo 10-bit 4:2:2 do 4K 60 kl./s (Long GOP) z płaskim profilem Log. Tym razem jednak producent obiecuje jeszcze lepszą skuteczność na wyższych czułościach. Jak to wygląda w praktyce, mieliśmy póki co okazję sprawdzić wyłącznie na zdjęciach JPEG.
Tym razem jest to dodatkowo matryca stabilizowana (skuteczność 7,5 EV), a aparat otrzymuje najnowsze algorytmy śledzenia i czulszy pomiar AF, a także możliwość rejestracji i nadania priorytetu fotografowanym i filmowanym twarzom, co powinno realnie przełożyć się na skuteczność pracy. Choć nie mieliśmy okazji rzetelnie sprawdzić układu AF, na pierwszy rzut oka wydaje się działać naprawdę wzorowo, bezbłędnie śledząc oczy i twarze nawet przy szybszych ruchach.
Z pewnością warto pochylić się również nad kwestią skuteczności stabilizacji - podczas wykonywania zdjęć modelce, przy ogniskowej 35 mm trudno było mi utrzymać z ręki czas 1/4 s, co może świadczyć o nieco obniżonej skuteczności względem wyższych modeli (sama specyfikacja podaje zresztą ok. 1 EV różnicy).
Mamy też być może jedno z najbardziej praktycznych usprawnień, czyli dodanie trybu Pre Capture (Pre Continuous Shooting), który umożliwia zapisanie do 0,5 sekundy sprzed dociśnięcia spustu migawki. W parze z najszybszym w tym segmencie trybem seryjnym (do 40 kl./s) czyni to R8 II prawdopodobnie najlepszym korpusem do stawiania pierwszych kroków na polu fotografii sportu i akcji. Oferując te same możliwości wideo, co model R6 II jest to również aparat bardzo dobrze skrojony do realizacji pierwszych zleceń wideo.
Oprócz tego, pojawiają się drobne nowości, jak możliwość łączności bezprzewodowej w paśmie 5 GHz, nowe profile kolorystyczne czy też nowa funkcja Dual Pixel 3D, która pozwala na tworzenie zdjeć przestrzennych i uzyskanie podobnych efektów, jak w przypadku zdjęć z najnowszych iPhone’ów, gdzie możemy lekko korygować perspektywę po fakcie wykonania zdjęcia. Ma to również posłużyć do możliwość sterowania rozmycie.
W perspektywie to więc funkcja całkiem interesująca, ale póki co dostępna tylko dla zapisu JPEG i wymagająca przetworzenia w dedykowanej aplikacji (Dual Pixel 3D Converter), która dodatkowo dostępna będzie na razie wyłącznie na system Windows. W praktyce pozostanie więc podobnie użyteczna, co funkcje oferowane przez Sony w ramach oprogramowania Imaging Edge - odpalą ją głównie influencerzy pokazujący możliwości aparatu w mediach społecznościowych.
Wielkich nadziei nie robi także fakt, że póki co producent nigdzie oficjalne nie prezentuje działania nowej funkcji. Demówki technologii możemy zobaczyć jedynie na relacjach z targów CP+ 2026, gdzie była prezentowana.
Podsumowanie
Canon EOS R8 Mark II wydaje się być bezpośrednim efektem wypłaszczenia krzywej innowacji w segmencie aparatów bezlusterkowych i znacznego zagęszczenia rynkowej oferty. Wygląda na to, że po okresach, gdy firmy zbijały kapitał na specjalizacji segmentu Pro, a następnie obniżaniu progów wejścia i hojnym przenoszeniu technologii do niższych linii w ofercie, powracamy do ery większej stagnacji i „ciurkania”, które dobrze pamiętamy z połowy poprzedniej dekady.
Aby być naprawdę konkurencyjnym w dzisiejszych realiach i utrzymać rewolucyjny status poprzednika, Canon R8 Mark II powinien być pomniejszoną i lekko okrojona wersją modelu R6 Mark III, lub też kosztować około 1500-2000 zł mniej. Z oczywistych względów nie mogło się to jednak wydarzyć.
W swojej obecnej formie Canon EOS R8 Mark II to oczywiście naprawdę imponujący aparat segmentu amatorskich pełnym klatek, którego możliwości znacznie wykraczają poza zastosowania typowo hobbystycznie. Wraz ze stabilizacją matrycy, joystickiem, usprawnionym układem AF, najszybszym w segmencie trybem seryjnym i funkcją Pre Capture to jeszcze lepsze ucieleśnienie wizji aparatu, który miałby gładko przeprowadzić użytkownika od pierwszych kroków na studiach fotograficznych po pierwsze poważniejsze zlecenia rynkowe. Problem w tym, że obecnie nie ma zbyt wielu realnych przesłanek ku temu, by wybrać go zamiast którejś z dostępnych alternatyw (nawet w samym systemie Canona).
Tym bardziej, jeśli weźmiemy pod uwagę zamknięty system optyki Canona, który choć ma do zaoferowania naprawdę imponujące konstrukcje, to stanowi dość słaby punkt wejścia dla kogoś, kto dopiero zaczyna przygodę z poważniejszą fotografią. Przy braku jakichkolwiek pełnoklatkowych obiektywów AF firm zewnętrznych, zbudowanie użytecznego zestawu okaże się widocznie droższe, niż w przypadku konkurencji. Nawet biorąc pod uwagę fakt, że R8 II debiutuje w niższej cenie od swojego poprzednika.
Abstrahując od wszystkiego, Canon EOS R8 Mark II, wraz ze swoim nowym designem i wykończeniem, wydaje mi się przede wszystkim testowaniem gruntu pod prawdopodobne nowe plany segmentowania oferty, których bardziej widocznych kształtów możemy upatrywać wraz nierychłym, ale w dłuższej perspektywie nieuniknionym wygaszeniem modelu R6 Mark II (producent twierdzi, że jak na razie "szóstka" zostaje w ofercie, ale nie podaje konkretnych ram czasowych).
- Większe, wygodne body
- Możliwości R6 II zamknięte w amatorskim korpusie
- Joystick AF
- Stabilizacja sensora
- Szybki AF z trybem Pre Capture
- Najszybszy tryb seryjny w tym segmencie
- Pełnoklatkowy zapis 4K 60 kl./s 10-bit 4:2:2
- Cena niższa od poprzednika
- Kontrowersyjny design
- Plastikowa obudowa
- Ta sama mała bateria LP-E17
- Ten sam mały wizjer 2,36 Mp
- Pojedynczy slot kart pamięci
- Mała konkurencyjność względem rywali
- Zamknięty system Canon RF
Zdjęcia przykładowe
Zdjęcia przykładowe wykonaliśmy aparatem Canon EOS R8 Mark II, na standardowych ustawieniach obrazu, z najwyższej jakości pliku JPEG, korzystając z obiektywów RF 20-50 mm f/4 IS USM PZ oraz RF 85 mm f/1.4 VCM. Z racji tego iż był to model przedprodukcyjny, nie możemy publikować zdjęć RAW.
Zdjęcia przykładowe do pobrania: