Panasonic Lumix S9 - pierwsze wrażenia i zdjęcia przykładowe (RAW)

Lumix S9 to najtańsza z kompaktowych pełnych klatek skierowanych do vlogerów i hobbystów. Czy jednak aparat nie przypłaca tego funkcjonalnością? Oto jak nowy pełnoklatkowy korpus Panasonic sprawdza się w praktyce.

Autor: Maciej Luśtyk

22 Maj 2024
Artykuł na: 17-22 minuty

Lumix S9 to zupełnie nowa pozycja w katalogu bezlusterkowców Panasonic, ale bynajmniej nie pierwsza tego typu konstrukcja na rynku. Aparat ten wpisuje się segment kompaktowych pełnych klatek dla hobbystów, z tą różnicą, że jest to jednocześnie body skierowane głównie do vlogerów. Tutaj konkurencja jest już dużo mniejsza i ogranicza się w zasadzie wyłącznie do modelu Sony ZV-E1 oraz, ewentualnie, Sony A7C II. Warto przy tym dodać, że nowy S9 to najtańszy aparat z całej trójki.

Biorąc pod uwagę stale rosnący rynek wideo, niedrogie, kompaktowe i pełnoklatkowe body dla „kreatorów kontentu” wydaje się być strzałem w dziesiątkę. Czy jednak Panasonikowi udało się je zrobić na tyle dobrze, by użytkownicy wybrali je zamiast bardziej uniwersalnych i niekiedy nawet tańszych konstrukcji? W końcu do skutecznej realizacji filmów na potrzeby internetu wystarczą dość podstawowe możliwości trybu wideo, a użytkownicy z grupy docelowej kuszeni są zarówno bardziej rozbudowaną ergonomią modelu Sony A7C II, jak i niższą ceną mniej kompaktowego, ale także bardziej rozbudowanego modelu Canon EOS R8.

O tym wszystkim mogliśmy przekonać się podczas kilku dni spędzonych z aparatem jeszcze przed jego premierą.

Lumix S5 II w kieszonkowym wydaniu

Lumix S9 to w zasadzie kompaktowa wersja modelu S5 II. Otrzymujemy więc świetną matrycę pełnoklatkową w technologii Dual Native ISO, która bardzo dobrze radzi sobie w słabym świetle, skutecznie działający system stabilizacji, tryb seryjny do 30 kl./s oraz szybki system AF, oparty o 779 pól detekcji fazy i wykorzystujący systemy detekcji twarzy, oka, sylwetki oraz obiektów.

Równie dobrze prezentują się także możliwości zapisu wideo, z pełnoklatkowym 10-bitowym zapisem 6K 30 kl./s open gate z próbkowaniem 4:2:0, lub do 60 kl./s w jakości 4K z próbkowaniem 4:2:2 w kompresji Long GOP. Do tego, charakterystycznie dla Panasonica otrzymujemy cały wachlarz funkcji wspomagających filmowanie, takich jak płaski profil obrazu LOG, rozbudowane ustawienia zebry, peaking ostrości, monitor kształtu fali czy spore możliwości personalizacji. Ciekawą opcją jest także możliwość nagrywania w kodeku MP4 Lite, w trybie open gate 3:2 i jakości 3,8K. To funkcja przygotowana specjalnie pod twórców internetowych, którzy chcą szybko przesłać materiał do internetu i móc swobodnie go docinać do różnych formatów (z tej rozdzielczości i rozmiaru swobodnie np. dotniemy pion Full HD z materiału nagrywanego w poziomie). A wszystko to za ok. 7500 tys. złotych. Pod względem stosunku ceny do możliwości, Panasonic wyprzedza cała stawkę.

 

Pod względem jakości zdjęć jest bardzo dobrze. Kolory są odpowiednio nasycone, a zdjęcia kontrastowe już prosto z aparatu. Podobnie jak w przypadku modelu S5 II otrzymujemy też imponujące możliwości z zakresu pracy w słabym oświetleniu. W przypadku oglądania zdjęć w rozmiarach ekranowych, do ISO 12800 praktycznie nie obserwujemy widocznej degradacji kolorów czy szczegółowości, a zdjęcia są używalne nawet przy ISO 25600.

ISO 100

ISO 200

ISO 400

ISO 800

ISO 1600

ISO 3200

ISO 6400

ISO 12800

ISO 25600

ISO 51200

ISO 102400

ISO 204800

Pewnym problemem dla fotografujących okaże się jednak z pewnością pozbawienie aparatu fizycznej migawki mechanicznej. Bazując wyłącznie na migawce elektronicznej, przy krótkich czasach migawki i bardzo szybkich ruchach możemy niekiedy napotkać charakterystyczne zniekształcenia (rolling shutter), a także, co być może będzie bardziej uciążliwie, problemy podczas fotografowania w sztucznym migoczącym oświetleniu. Problemy z „bandingiem” pojawiają się niekiedy już przy czasach powyżej 1/250 s, co niekiedy niweluje korzyści płynące z dobrze wyglądających wysokich czułości.

Na szczęście tego typu sytuacje nie będą praktycznie żadnym problemem ze względu na fenomenalnie działający system stabilizacji, który pozwala swobodnie fotografować nocą, nie wykraczając poza obszar kilkuset ISO. Prawdę mówiąc rzadko kiedy będziemy mieli konieczność ustawiania czułości powyżej ISO 100-200. W przypadku obiektywu 85 mm f/1.8 ostre zdjęcia byłem w stanie wykonać z czasem ok. 1/2 sekundy. Montując obiektyw szerokokątny, skuteczność stabilizacji przeszła moje najśmielsze oczekiwania - z ręki byłem w stanie utrzymać nawet 5-sekundowe ekspozycje. To wymagało trochę gimnastyki, bez większych problemów utrzymamy jednak czasy do około 2,5-3 sekund.

1/2 s, f/2, ISO 125, ogniskowa: 85 mm, ekspozycja z ręki

5 s, f/8, ISO 125, ogniskowa: 20 mm, ekspozycja z ręki

Stabilizacja zadziwiająco skutecznie działa także w trybie filmowym, gdzie podczas nagrywania terenowych vlogów pozwoli nam ograniczyć konieczność korzystania z gimbala czy też w ogóle go zastąpić. W przypadku biegania z aparatem zauważymy oczywiście chaotyczne skoki obrazu, ale nie są to sytuacje w jakich zazwyczaj się filmujemy. Ograniczając się do zwykłego kroku, będziemy w stanie otrzymać płynny, dobrze wyglądający obrazek. To zdecydowanie jeden z najlepszych, o ile nie najlepszy system stabilizacji sensora na rynku.

Podobnie jak Lumix S5 II i S5II X, aparat może pochwalić się także całkiem sprawnym systemem AF. Nie jest on być może jeszcze tak bezbłędny, jak w przypadku konkurencji Sony i Canon, ale wystarczający do większości zastosowań, do jakich może być przeznaczona ta konstrukcja. Aparat dobrze wykrywa i skutecznie śledzi sylwetkę, twarz oraz oczy. Jedynie w warunkach słabszego oświetlenia i szybszych ruchów zauważymy pewne zadyszki czy chwilowe rozostrzenia. O ile jednak nie będziemy po ciemku biegać i skakać przed aparatem, nie powinniśmy napotkać większych problemów.

Jednym słowem, jak na aparat w tej cenie jest naprawdę świetnie. Byłoby świetnie nawet gdyby był 2 tysiące złotych droższy. Niestety imponujące możliwości tego niewielkiego body przyćmione są ograniczeniami wynikającymi z jego konstrukcji.

Lumix S9 jest naprawdę mały i lekki, ale ma to swoją ceną

Tym razem kwestie dotyczące budowy zostawiliśmy specjalnie na koniec. Na pierwszy rzut oka nowy Lumix S9 wygląda naprawdę interesująco. Prosta, przypominająca wyglądem klasyczne dalmierze konstrukcja oraz kolorowe wykończenie body przyciągają wzrok i sprawiają, ze korpus prezentuje się stylowo. Z pewnością na tyle, by dać do myślenia fotografom ulicznym, którzy wzdychają do aparatów z linii Leica M czy Fujifilm X100. Niestety z niezrozumiałych dla nas przyczyn producent z miejsca pozbywa się możliwości zdobycia popularności wśród tego typu użytkowników, kierując tę konstrukcję głównie do osób zainteresowanych rejestracją wideo.

Oczywiście Lumix S9 to też aparat (i jak już wspomnieliśmy naprawdę niezły), ale jednocześnie brak wizjera, migawki mechanicznej, możliwości skorzystania z lampy błyskowej i uproszczona ergonomia będą dość skutecznie zniechęcać do tego modelu użytkowników zainteresowanych fotografią. Można polemizować, że dziś wizjer nie jest niezbędny do fotografii - nawet my sami coraz częściej łapiemy się na tym, że fotografujemy spoglądając na tylny ekran. Jednocześnie wystarczy jeden słoneczny dzień, by szybko zacząć tęsknić za możliwością wygodnego podejrzenia kadru (i gotowego zdjęcia) w wizjerze.

No dobrze, ale czy w takim razie Lumix S9 doskonale odpowiada zapotrzebowaniom twórców wideo? I tak, i nie. Wszystko rozbija się tu bowiem o konstrukcje i to do czego użytkownicy rzeczywiście wykorzystują aparat.

Nowy Lumix zamyka w sobie możliwości fotograficzne i filmowe modelu Lumix S5 II. Biorąc pod uwagę wymiary i funkcjonalność mógłby więc konkurować nawet z konstrukcjami pokroju Sony FX3 i stać się popularną kompaktową kamerą dla bardziej zaawansowanych twórców. To się jednak nie wydarzy, ze względu na zbytnio uproszczoną konstrukcję - na pokładzie znajdujemy pojedynczy slot karty pamięci (SD), złącze HDMI w standardzie micro (mniej stabilna praca z rejestratorami), wyłącznie zimną stopkę (brak możliwości skutecznego podpięcia i zasilania adaptera XLR) a co chyba najbardziej istotne z punktu widzenia bardziej wymagających twórców, aparat nie posiada też złącza słuchawkowego. W końcu aparat nie oferuje też żadnego gripu, który ułatwiłby wygodne trzymanie aparatu, a do życzenia pozostawia też co nieco jakość wykonania.

Obudowa to w całości tworzywo sztuczne. Co prawda jest to plastik sztywny i dobrze wykonany, ale jednak trudno oprzeć się wrażeniu, że nie trzymamy w ręku bardzo zaawansowanego aparatu. Wrażenie to potęgują niestety także przyciski, które (poza przyciskami LUT i AF-ON) poruszają się z mało wyczuwalnym skokiem, a także pokrętła. Choć aparat oferuje dwa wybieraki, niewielkie pokrętło na tylnym panelu przywodzi raczej na myśl amatorskie kompakty, niż aparat systemowy.

Pod względem konstrukcyjnym jest to więc zdecydowanie aparat kierowany do mniej wymagających twórców wideo, czyli głównie wszelkiej maści vlogerów. Niestety i tutaj nowy Lumix S9 nie kryje wszystkich baz. Aparat wprowadza co prawda dwa bardzo ciekawe rozwiązania, ale jednocześnie zapomina o wielu innych rzeczach.

Mówiąc o ciekawym rozwiązaniu, mamy na myśli wspomniany wcześniej tryb rejestracji MP4 Lite w formacie 3:2 oraz przycisk LUT i wszystko, co z nim związanie. Otóż mając w zamyśle błyskawiczność dzisiejszego przekazu oraz popularność symulacji filmów w aparatach Fujifilm, Panasonic postanowił dać twórcom możliwość szybkiego „pokolorowania” materiałów wideo (czy też zdjęć) i nadania im nieco więcej charakteru już bezpośrednio w aparacie oraz szybkiego podzielenia się nimi w internecie. Podobnie jak w modelach S5 II i S5 IIX otrzymujemy więc profil obrazu Real Time LUT, który pozwala nam nałożyć dowolne profile koloru LUT już bezpośrednio w aparacie. Profile te możemy swobodnie załadować do aparatu i błyskawicznie przełączać się pomiędzy nimi za pomocą wspomnianego przycisku, a także sterować ich intensywnością, kontrastowością itp.

Co więcej, razem z aparatem debiutuje aplikacja Lumix LAB, w której profile te będziemy mogli tworzyć i mieszać ze sobą na poczekaniu, a cały materiał udostępnić na platformach społecznościowych w raptem kilkadziesiąt sekund. Brzmi to wszystko świetnie i z z pewnością może pomóc uprościć proces tworzenia filmów. Po pierwsze ułatwi to przygotowywanie filmów, które bezpośrednio przesyłamy do smartfona. Po drugie pomoże odciążyć komputery przy standardowej edycji - pliki z korekcją narzuconą już w aparacie będą lżejsze w edycji niż klipy nagrane w Logu, na które dopiero narzucamy korekcje w komputerze.

Niestety konstruktorzy zapomnieli o kilku istotnych rzeczach, które powinny znaleźć się w aparacie kierowanym do vlogerów. Przede wszystkim dziwi brak uproszczonego, dotykowemu menu do pracy z obróconym ekranem. Nie otrzymujemy też niczego na wzór trybu prezentacji produktu, który oferują modele konkurencji (aparaty Sony wykrywają, że trzymamy w ręku przedmiot i automatycznie przełączają się na niego ze śledzenia oka). Co chyba jednak zaskakuje najbardziej, producent nie oferuje tu zaawansowanego wbudowanego mikrofonu kierunkowego, który mógłby zastąpić konieczność korzystania z zewnętrznych rejestratorów.

Dziwi to nie tylko dlatego, że takie rozwiązanie w całej swojej vlogerskiej linii aparatów oferuje konkurencja, ale przede wszystkim dlatego, że taki mikrofon oferował już Lumix G100. Tak samo zresztą jak tryb wygodnego sterowania Selfie Mode, który jednak nie trafił do modelu S9. Dlaczego? To zagadka, dla której nie znamy rozwiązania.

 

Konstrukcja ma jeszcze jeden problem, jakim jest praktycznie zerowa dostępność obiektywów, które pasowałyby gabarytowo do tego modelu. Razem z Lumixem S9 zadebiutował co prawda ultrakompaktowy obiektywy typu pancake Lumix S 26 mm f/8, a producent zapowiada też nowy model 18-40 mm f/4.5-6.3 ale ten pierwszy jest wyjątkowo ciemny, a drugi nie wiadomo kiedy wyjdzie i ile będzie kosztował. W przypadku prawie każdego innego obiektywu L-Mount otrzymujemy mało zgrabny zestaw, który w dużym stopniu przekreślać będzie zalety tej kompaktowej konstrukcji.

Pierwsze wnioski

Lumix S9 to aparat przede wszystkim niedrogi. Konstrukcja trafia na rynek w cenie ok. 7500 zł. Taniej w tym segmencie zadebiutował jedynie EOS RP, ale nowy Lumix to aparat dużo wyższej klasy. Biorąc pod uwagę ogólną specyfikację można by nawet pokusić się o stwierdzenie, że to najbardziej opłacalna pełna klatka na rynku. W końcu w zakresie ogólnych możliwości i wydajności oferuje nam nawet więcej, niż aparaty droższe o 3 tysiące złotych i we właściwych rękach pozwoli tworzyć zupełnie profesjonalnie wyglądające materiały foto i wideo. Mamy świetny sensor, fenomenalną stabilizację i bardzo rozbudowany tryb filmowy. Jest to też aparat, który naprawdę nieźle wygląda i który może pochwalić się dobrą żywotnością baterii.

Problemem są tu jedynie kompromisy, na które poszedł producent starając się utrzymać tę niezwykle konkurencyjną cenę. Brak wizjera, migawki mechanicznej i uproszczona ergonomia sprawiają, że aparat prawdopodobnie nie będzie cieszył się dużym zainteresowaniem wśród bardziej ambitnych fotografów. Pozostałe ograniczenia konstrukcji zniechęcą niestety także bardziej świadomych twórców wideo, a producent zapomniał też nawet o kilku istotnych funkcjach z punktu widzenia vlogerów, do których kierowany jest aparat.

Lumix S9 to więc konstrukcja niezbyt dobrze zbalansowana. Jest tania, ładnie wygląda i może pochwalić się rozbudowanymi możliwościami, ale jednocześnie nieco chybiona jeśli chodzi o zapotrzebowania potencjalnych użytkowników i wygodę. Dziwi to tym bardziej, że Panasonic wydaje się mieć gotowy przepis na sukces, z którego nie skorzystał - wystarczyło jedynie zaprezentować przystępnie wycenioną, pełnoklatkowa wersję modelu GX8 czy GX9, a po aparat ustawiłaby się zapewne kolejka twórców foto i wideo.

Nowy S9 pozostaje więc aparatem dla mniej wymagających hobbystów i twórców internetowych, którzy w przystępnej cenie chcieliby móc cieszyć się pełnoklatkowa plastyką i dla których ograniczenia aparatu nie będą stanowiły dużego problemu. Paradoksalnie takich osób jest naprawdę sporo, bo poza amatorami szukającymi niewielkiej pełnej klatki na wakacje mamy dziś cały wschodzący rynek twórców, którzy swoją pracę opierają o tworzenie instagramowych rolek, storisów i szybkich, mniej rozbudowanych sesji produktowych, które klient otrzymuje często jeszcze tego samego dnia. Do takich zadań Lumix S9 nadaje się bardzo dobrze i jeżeli wasza praca opiera się o podobne kryteria, aparat ten będzie na pewno jednym z najbardziej atrakcyjnych i rozsądnych wyborów. Szkoda jedynie, że zabrakło naprawdę niewiele, by stał się czymś więcej.

Plus image
plusy:
  • Kompaktowa, lekka obudowa
  • Bardzo dobra matryca Dual Native ISO
  • Fenomenalna stabilizacja sensora
  • Szybki i celny AF
  • Rozbudowane możliwości wideo
  • Tryb REAL TIME LUT
  • Rejestracja MP4 Lite Open Gate
  • Wydajna bateria
  • Cena
Minus image
minusy:
  • Brak wizjera
  • Brak złącza słuchawkowego
  • Brak migawki mechanicznej
  • Brak kierunkowego mikrofonu
  • Brak wygodnego menu dla vlogerów
  • Tylko zimna stopka
  • Plastikowa konstrukcja
  • Brak kompaktowych obiektywów

Zdjęcia przykładowe

Zdjęcia przykładowe wykonaliśmy aparatem Panasonic Lumix S9 na standardowych ustawieniach obrazu, z wyłączonym systemem odszumiania, wykorzystując obiektywy Lumix S 85 mm f/1.8 i Lumix S 20-60 mm f/3.5-5.6. Dla zainteresowanych także paczka z plikami RAW.

Zdjęcia przykładowe do pobrania:

1/5 s, f/1.8, ISO 1600, 85.0 mm

1/400 s, f/2.2, ISO 100, 85.0 mm

1/200 s, f/1.8, ISO 6400, 85.0 mm

1/80 s, f/1.8, ISO 6400, 85.0 mm

1/80 s, f/5.6, ISO 100, 60.0 mm

1/8 s, f/1.8, ISO 6400, 85.0 mm

1/80 s, f/2.8, ISO 1600, 85.0 mm

0.4 s, f/5.6, ISO 400, 20.0 mm

1/1600 s, f/2, ISO 100, 85.0 mm

1/1600 s, f/3.5, ISO 100, 20.0 mm

1/5 s, f/4.5, ISO 800, 20.0 mm

1/1600 s, f/3.5, ISO 100, 20.0 mm

1/30 s, f/1.8, ISO 1600, 85.0 mm

1/400 s, f/1.8, ISO 400, 85.0 mm

1/30 s, f/4, ISO 6400, 20.0 mm

1/1600 s, f/4.5, ISO 100, 20.0 mm

1/100 s, f/4, ISO 100, 85.0 mm

1/400 s, f/5.6, ISO 100, 60.0 mm

1/20 s, f/1.8, ISO 800, 85.0 mm

1/5000 s, f/2, ISO 100, 85.0 mm

1/640 s, f/4, ISO 100, 20.0 mm

2.5 s, f/5.6, ISO 125, 20.0 mm

1/500 s, f/3.5, ISO 100, 20.0 mm

1/250 s, f/2.2, ISO 100, 85.0 mm

1/1600 s, f/3.5, ISO 100, 20.0 mm

0.5 s, f/4.5, ISO 800, 20.0 mm

1/400 s, f/3.5, ISO 100, 20.0 mm

0.6 s, f/2, ISO 125, 85.0 mm

1/3200 s, f/2.2, ISO 100, 85.0 mm

1/15 s, f/2.8, ISO 1600, 85.0 mm

1/800 s, f/5, ISO 100, 43.0 mm

0.5 s, f/4, ISO 1600, 20.0 mm

1/500 s, f/5.6, ISO 100, 60.0 mm

1/125 s, f/4, ISO 100, 85.0 mm

1/400 s, f/4, ISO 100, 85.0 mm

1/125 s, f/2.8, ISO 100, 85.0 mm

1/320 s, f/2, ISO 100, 85.0 mm

1/800 s, f/4.3, ISO 100, 33.0 mm

1/40 s, f/1.8, ISO 3200, 85.0 mm

1/6 s, f/1.8, ISO 1600, 85.0 mm

1/400 s, f/1.8, ISO 100, 85.0 mm

1/320 s, f/5.6, ISO 100, 60.0 mm

0.3 s, f/1.8, ISO 100, 85.0 mm

1/5 s, f/1.8, ISO 200, 85.0 mm

1/10 s, f/1.8, ISO 400, 85.0 mm

1/20 s, f/1.8, ISO 800, 85.0 mm

1/40 s, f/1.8, ISO 1600, 85.0 mm

1/80 s, f/1.8, ISO 3200, 85.0 mm

1/160 s, f/1.8, ISO 6400, 85.0 mm

1/320 s, f/1.8, ISO 12800, 85.0 mm

1/640 s, f/1.8, ISO 25600, 85.0 mm

1/1300 s, f/1.8, ISO 51200, 85.0 mm

1/2500 s, f/1.8, ISO 102400, 85.0 mm

1/5000 s, f/1.8, ISO 204800, 85.0 mm

 

Dodaj ocenę i odbierz darmowy e-book
Digital Camera Polska
Skopiuj link

Autor: Maciej Luśtyk

Redaktor prowadzący serwisu Fotopolis.pl. Zafascynowany nowymi technologiami, choć woli fotografować analogiem.

Komentarze
Więcej w kategorii: Aparaty
Nikon Z6 III - pierwsze wrażenia
Nikon Z6 III - pierwsze wrażenia
Na polskiej premierze aparatu Nikon Z6 III mogliśmy wstępnie sprawdzić jego nowe możliwości. Przykładowe zdjęcia z nowego korpusu już opublikowaliśmy, teraz kilka wniosków na szybko.
29
Nikon Z6 III - zdjęcia przykładowe [RAW]
Nikon Z6 III - zdjęcia przykładowe [RAW]
Nowa matryca z szerokim zakresem ISO, wydajniejszy tryb seryjny i zaawansowany autofokus. To tylko niektóre nowości w zaprezentowanym wczoraj Nikonie Z6 III. Dziś mogliśmy już sprawdzić go w...
25
Leica SL3 - test praktyczny i zdjęcia przykładowe [RAW]
Leica SL3 - test praktyczny i zdjęcia przykładowe [RAW]
Ta sama niemiecka precyzja, ale teraz z 60 Mp na pokładzie, szybszym autofokusem i odchylanym wyświetlaczem. Sprawdziliśmy, jak Leica SL3 spisuje się w praktyce.
25
Powiązane artykuły