Zostań w domu, zamów taniej!
Nie wychodź z domu i zamów online swoje ulubione pisma 20% taniej. Skorzystaj z kodu rabatowego: czytajwdomu

Sony FX3 - pierwsze wrażenia

Sony FX3 stanowić ma pomost pomiędzy światem bezlusterkowców i profesjonalnych kamer wideo, będąc jednocześnie najmniejszą filmującą profesjonalną pełną klatką w systemie. Zobaczcie, jak radzi sobie w praktyce.

7

Autor: Maciej Luśtyk

23 Luty 2021
Artykuł na: 29-37 minut

Sony FX3 to prawdopodobnie jedna z najbardziej nieoczekiwanych premier Sony w ostatnim czasie. Oczywiście pierwsze informacje na temat urządzenia wyciekły już przed ponad tygodniem, niemniej jednak gdy brałem udział w styczniowym spotkaniu przedpremierowym dużo bardziej spodziewałem się zobaczyć kolejną odsłonę serii A7, a nie konstrukcję przeznaczoną do filmowania. Zwłaszcza, że w zeszłym roku swoją premierę miały zarówno Sony A7S III, jak i kamera Sony FX6, które w moim przekonaniu zupełnie wyczerpywały temat rozwiązań pomostowych, balansujących pomiędzy światem lustrzankowego wideofilmowania a bardziej wymagających produkcji.

Ale oto naszym oczom ukazuje się Sony FX3 - urządzenie, które z jednej strony opatrzone jest zarezerwowanym dla aparatów logiem Alpha, a z drugiej sygnowane dopiskiem Cinema Line i nazwane według nomenklatury kamer filmowych producenta. To też kolejne urządzenie potwierdzające moją prywatną teorię na temat tego, że w obliczu kryzysu na rynku foto Sony przeznacza dużo sił na sondowanie rynku i jest w stanie zaryzykować kanibalizację w celu odkrycia niszy, która w tych trudnych czasach pozwoli kreować realne przychody. W końcu jak inaczej tłumaczyć zatrzęsienie propozycji w serii A6XXX czy pokazane na przestrzeni ostatniego roku modele ZV-1, A7C czy nawet A1 przy jednocześnie kompletnej ofercie standardowych serii A7 i A9? A jestem przekonany, że w najbliższym czasie zobaczymy jeszcze więcej oryginalnych konstrukcji.

Sony FX3 - profesjonalna kamera czy może jednak jeszcze aparat?

No dobrze, ale czym właściwie jest FX3? Pierwszy rzut oka na konstrukcję i specyfikację sugeruje, że mamy do czynienia z pomniejszoną wersją modelu FX6, która miałaby bardziej odpowiadać zapotrzebowaniom twórców, którzy do tej pory pracowali z aparatami lub też tych, którzy swoje materiały realizują „w biegu” i starają się jak najbardziej skompresować swój fotograficzny arsenał, nie tracąc na jakości.

Gdy jednak konstrukcji przyjrzymy się bliżej, zorientujemy się, że w rzeczywistości, pod względem możliwości jest to po prostu „przepakowane” Sony A7S III, w dodatku droższe i bez wizjera. Wszystko jednak znajduje uzasadnienie w kilku niewielkich, ale kluczowych udogodnieniach, które czynią z FX3 bardziej praktyczne narzędzie od A7S III. Z drugiej strony pozornie niewielkie niuanse decydują także o tym, że kamera niestety trzyma dystans od oferowanego w tradycyjnej kamerowej formie modelu FX6.

Przeczytaj także:
Sony A7S III - pierwsze wrażenia i materiały przykładowe

Na rynku pojawia się wreszcie chyba najbardziej i najdłużej wyczekiwany aparat ostatnich lat - kierowany do filmowców Sony A7S III. Czy w ciągu tego czasu inżynierom udało się dokonać rewolucji, która znów wyznaczy kierunek rozwoju filmujących aparatów innym producentom? [Czytaj więcej]

Poniżej postaram się opowiedzieć wam ze szczegółami dlaczego warto wybrać akurat model FX3 i dlaczego być może warto zdecydować się na inną propozycję z oferty Sony (lub też innego producenta). Jako, że pod względem samych możliwości wideo Sony FX3 oferuje dokładnie to samo, co model A7S III, nie będą tu skupiał się zbytnio na niuansach technicznych (o tym wszystkim przeczytacie powyżej w pierwszych wrażeniach ze wspomnianego modelu), ale raczej opowiem wam czego od nowej kamery możemy oczekiwać w praktyce i czy rzeczywiście możemy nazywać ją kamerą kinową. Modelem FX3 mieliśmy okazję realizować kompletną produkcję na potrzeby naszego serwisu, także wydaje mi się, że jesteśmy już w stanie wydać sensowny werdykt na temat jej realnych możliwości i pracy w różnorodnych warunkach.

Sony FX3 to superkompaktowa konstrukcja, której nie straszna będzie wymagająca praca

Zacznijmy jednak od początku. Sony FX3 to przede wszystkim oryginalny design i naprawdę niewielkie rozmiary. Aparat, bez wizjera jest naprawdę kompaktowy i wygodny w transporcie, a duży grip i grubość korpusu, który musiał pomieścić wentylator sprawiają, że bardzo pewnie leży w ręce. Do tego jest to chyba pierwszy korpus na rynku mający do zaoferowania wbudowane gwinty statywowe, które w założeniu mają nam pozwolić zapomnieć o stosowaniu klatek operatorskich.

Pomysł sam w sobie jest świetny, ale w praktyce przykręcenie czegokolwiek do korpusu nieco ogranicza wygodę użytkowania. W przypadku portów na górze, przykręcenie jakiegokolwiek większego wysięgnika, uchwytu czy mikrofonu zakryje nam część przycisku REC i gorącą stopkę. Z kolei umieszczenie akcesoriów na bocznych gwintach w wielu przypadkach uniemożliwi otwarcie zaślepki portu HDMI czy też kart pamięci. Zostaje nam więc właściwie jeden zupełnie „bezpieczny” gwint, a żeby wygodnie korzystać z reszty w niektórych przypadkach będzie więc należało wypiąć „klapki” na stałe, co z kolei bardziej narazi konstrukcję na zapylenie czy zamoczenie.

Ważną funkcjonalnością gwintów jest natomiast możliwość szybkiego i bezpiecznego podpięcia dołączanego do zestawu uchwytu z dwoma dodatkowymi gwintami, który jednocześnie będzie służył za interfejs audio, pozwalający nam na wewnętrzne nagranie aż 4-kanałowego, 24-bitowego audio. To jedna z głównych różnic pomiędzy modelem A7S III i czynnik dla którego FX3 może stać się popularnym wyborem wśród niezależnych twórców kina.

Niestety uchwyt ma też sporą wadę, w przypadku której aż dziwi, że nie została wychwycona na etapie projektowania. Mianowicie w przypadku trzymania uchwytu w ręce konstrukcja nie trzyma środka ciężkości, jak ma to miejsce w kamerach, tylko przeważa na prawo, właściwie niezależnie od używanego obiektywu. W efekcie filmowanie z uchwytem jest zwyczajnie niewygodne, gdyż nawet z lekkimi obiektywami cały czas będziemy musieli wyginać nadgarstek, żeby utrzymać aparat w poziomie. Oczywiście można polemizować, że w wielu sytuacjach cały rig będziemy podpierać też drugą ręką, ale w obliczu bardzo dobrze działającego autofokusu i małej konstrukcji chcielibyśmy, by nie było to koniecznie. W dodatku całość przeważa na prawo a nie na lewo, gdzie druga ręka okazałaby się podparciem.

Obecnie jedynym sensownym rozwiązaniem do dłuższej wygodnej pracy z uchwytem wydaje mi się zamocowanie jakiegoś odważnika do gwintu z lewej strony aparatu. Szkoda też, że uchwyt nie oferuje żadnych kontrolerów, które z poziomu rączki pozwoliłyby chociaż na wyzwolenie rejestracji czy też zoomowanie ze wspierającymi tę funkcję obiektywami, jak ma to miejsce w uchwycie modelu FX6. Jednym słowem, świetny pomysł i rozszerzona funkcjonalność względem A7S III, ale coś poszło nie do końca tak, jak powinno.

Sony FX3 oferuje ergonomię i udogodnienia lepiej odpowiadające wymagającej pracy wideo niż model A7S III

Świetne wrażenie robi natomiast sama ergonomia kamery. Wszystko prezentuje się kompletnie inaczej niż w serii A7, ale dużo lepiej odpowiada pracy filmowej. Mamy więc 3 pokrętła funkcyjne, duży przycisk REC, oraz dedykowane przyciski WB, ISO i IRIS, a do tego dźwignię power zoom oraz tylny 4-kierunkowy wybierak, pozwalający standardowo błyskawicznie włączać opcję peakingu, zebry czy też regulować czas otwarcia migawki (choć w tym ostatnim przypadku lepiej sprawdzi się po prostu pokrętło).

Nieco dziwi jedynie umiejscowienie joysticka AF na górnej ściance, zwłaszcza biorąc pod uwagę obracany ekran, w przypadku którego nawigacja od góry nie należy do najbardziej intuicyjnych, gdyż nie leży w osi optycznej obiektywu. Możliwość obrócenia ekranu do przodu spodoba się natomiast wszystkim, którzy są zmuszeni realizować w pojedynkę materiały, w których muszą wystąpić przed kamerą. Mimo wszystko wolelibyśmy zobaczyć tutaj coś na wzór ekranu z modelu A99 lub ekran odchylany dwustronnie, jak w niektórych konstrukcjach Fujifilm.

Wreszcie udało mi się też nieco bardziej polubić z nowym menu Sony. Nadal uważam, że pod względem wyglądu i przejrzystości jest daleko za główną konkurencją, ale odświeżone sortowanie pozycji jest dużo bardziej logiczne i znacznie szybciej pozwala znaleźć pożądane pozycje niż układ sprzed modelu A7S III. Uśmiech budzi jedynie fakt, że przy szybkiej nawigacji po pozycjach, menu potrafi lekko „lagować”. Nie jest to duży problem, ale jednak nie spotykamy się z nim w jakiejkolwiek innej współczesnej konstrukcji.

Sama kontrola aparatu (czy może raczej kamery) przebiega gładko i bez mocno widocznych opóźnień. Bardzo przyjemnym dodatkiem jest też rozszerzona względem starszych modeli obsługa dotykowa, która przyda się chociażby do wygodnej nawigacji w menu pomocniczym czy tez uruchamiania trackingu, który w przypadku modelu FX3 zaimplementowany został wyjątkowo wygodnie. Wystarczy dotknąć na ekranie pożądany obiekt, by kamera z miejsca uruchomiła śledzenie obiektu. Położenie ramki trackingu możemy płynnie regulować, z kolei kliknięcie ikonki na ekranie lub przycisku Ok (środek tylnego wybieraka) pozwala aparatowi błyskawicznie wrócić do poprzedniego trybu ramach ciągłego AF.

Wygodny, dotykowy tracking to jedno z najbardziej praktycznych narzędzi wspomagających prace w Sony FX3

W praktyce doskonale sprawdza się w połączeniu z trybem szerokim ze śledzeniem twarzy i oka - gdy w kadrze są ludzie, kamera robi robotę za nas, a gdy chcemy przeostrzyć, wystarczy uruchomić tracking na pożądanym obiekcie lub osobie. W przypadku odpowiedniego dostosowania płynności przeostrzania w menu, w większości wypadków będziemy w stanie skutecznie pracować bez konieczności przechodzenia do trybu manualnego. I tak powinno to wyglądać we współczesnym aparacie/kamerze.

Korpus skrywa jeszcze kilka bardzo przyjaznych użytkownikowi udogodnień. Przede wszystkim są to kontrolki tally, które choć mogą wydawać się zbędne, raz na zawsze pozwolą uporać się z sytuacjami gdy przez pomyłkę nie uruchomimy rejestracji. Dodatkowo, gdy wyzwalamy rejestrację, na ekranie pojawia się czerwona obramówka. Kontrolki przydadzą się także podczas wykorzystania FX3 w setupach transmisyjnych.

Wbudowane gwinty, choć może nie doskonałe, pozwalają na tworzenie najróżniejszych rigowych kombinacji, które bez dodatkowej klatki ułatwią nam filmowanie i stabilizowanie kamery w określonych sytuacjach

Bo jednym z najważniejszych punktów przemawiających za wyższością FX3 nad A7S III jest to, że kamera może z powodzeniem pracować cały dzień. Inżynierzy Sony wpakowali do korpusu spory (ale wyjątkowo cichy) wentylator i udoskonalili system odprowadzania ciepła, dzięki któremu coś takiego jak przegrzewanie w modelu FX3 ma w ogóle nie występować. I rzeczywiście - po około 4 godzinach ciągłej pracy, dwóch zużytych bateriach i rejestracji 4K aparat nie był nawet letni w dotyku. Kilkukrotnie dało się jedynie wyczuć cieplejszy podmuch z dyszy wentylatora. Jeśli zaś chodzi o optymalizację poboru mocy, w pełni naładowana bateria NP-FZ100 (taka sama jak w serii A7) pozwoli na ok. 1 godzinę ciągłej rejestracji w jakości 4K. W przypadku Full HD czas ten prawdopodobnie będziemy w stanie wydłużyć ok. dwukrotnie.

Sony FX3 używa tych samych baterii NP-FZ1000, co modele z serii Alpha, które wystarczają na około godzinę ciągłej rejestracji w 4K

Choć Sony odseparowało wlot i wylot wentylatora w celu zapobiegnięcia zakurzeniu, a także zapewnia że konstrukcja jest uszczelniona, z racji odsłoniętych dyszy raczej nie ryzykowalibyśmy ochlapywania sprzętu

Co ciekawe, choć wentylator jest wyjątkowo cichy i jego wibracje raczej nie powinny być wyłapywane przez mikrofon, w menu możemy wskazać, by uruchamiał się on jedynie w momentach spoczynku kamery, gdy nie jest uruchomiona rejestracja. Obecność wentylatora i otwartych dyszy zmniejsza oczywiście szczelność konstrukcji. Choć producent informuje o wytrzymałej i uszczelnionej obudowie, wołałbym raczej nie narażać kamery na zachlapanie, z czym w przypadku A7S III nie miałbym pewnie większego problemu. Tak czy siak, obecność wentylatora i lepszy system odprowadzania ciepła dają ogromną swobodę działania i brak zmartwień, że w przypadku wielogodzinnej pracy może wystąpić jakiś problem.

Nie można zapomnieć też o fantastycznym rozwiązaniu w postaci hybrydowych slotów na karty pamięci, które przyjmują zarówno nośniki SD (UHS-II), jak i nowe szybsze karty CFExpress typu A. Jest to obecnie absolutnie najlepsze możliwe rozwiązanie na rynku, które (o ile nie zostało specjalnie opatentowane) prawdopodobnie będzie kopiowane przez innych producentów. Same karty CFE typu A również prezentują się świetnie (i wytrzymale) i mają chyba największą szansę na zastąpienie nośników SD jako ogólnego standardu.

Hybrydowe sloty SD / CFExpress A to prawdopodobnie najwygodniejsze rozwiązanie problemu obsługi różnych nośników na rynku

W końcu mamy też lubiane przez wszystkich pełnowymiarowe złącze HDMI (typu A), które pozwoli pewnie podpiąć zewnętrzny rejestrator. Co ciekawe producent nie oferuje jednak żadnego zapięcia / nakładki na porty, która zabezpieczałaby przed poluzowaniem kabla, jak mają to w zwyczaju robić niektórzy producenci. Cieszy natomiast fakt, że złącze USB-C (gen 3.2), dzięki przepustowości 5 Gb/s posłuży także do szybkiego zgrywania materiału z kart na komputer.

Nie do przecenienia są także gabaryty urządzenia. W świecie pełnej klatki to zdecydowanie najmniejsza i najlżejsza konstrukcja, która aspiruje do miana profesjonalnej kamery. I to się czuje. Zwłaszcza gdy uniwersalny zestaw z obiektywem PZ 28-135 f/4 wkładamy do plecaka i zostaje w nim jeszcze ponad połowa miejsca. Jeżeli chodzi o realia pracy wideo, FX3 zajmuje tyle miejsca, co nic i będzie chętnie wykorzystywana jako dodatkowa kamera do realizacji mniej wygodnych ujęć, czy też montażu na wszelkiego rodzaju wysięgnikach, uchwytach samochodowych itp. Wreszcie jest to też prawdopodobnie najdoskonalsza propozycja pary dla nadchodzącego, profesjonalnego drona AirPeak, który zresztą jest też prawdopodobnie powodem dla którego kamera FX3 otrzymała w ogóle funkcję robienia zdjęć.

Sony FX3 pokazuje, że wygodny profesjonalny filmowy zestaw może być naprawdę kompaktowy

Podsumowując kwestie konstrukcji, Sony FX3 nie jest być może doskonałym kompaktowym korpusem wideo, ale praca z nim jest w większości sytuacji bardzo przyjemna. Samo body otwiera też sporo możliwości do eksperymentowania i oferuje wiele wygodnych rozwiązań. Jeżeli chodzi o kulturę pracy wideo, wypada widocznie lepiej od Sony A7S III. A przynajmniej jeśli chcemy wykorzystywać kamerę do dłuższej i bardziej wymagającej pracy.

W kwestii możliwości rejestracji kamera niestety trzyma dystans do modelu FX6

Pora na parę słów o tym jak kamera radzi sobie z samą rejestracją i na co pozwala. Jeżeli chodzi o możliwości zapisu, nie ma tu niespodzianek. Tak samo jak w A7S III otrzymujemy maksymalnie 4K 120 kl./s (powyżej 100 kl./s obecny crop 0,1x i brak rejestracji dźwięku), w kompresji All-intra lub IPB przy 10-bitowej głębi zapisu i próbkowaniu 4:2:2. Dobre wrażenie robią wysokie bitrate’y (do 600 Mb/s), a urządzenie umożliwia także zapis w kodeku H.265 (choć tylko w 50/60 kl./s) oraz wypuszczenia sygnału RAW (do 4K 60 kl./s) na zewnętrzne rekordery.

Sony FX3 wykorzystuje tę samą, 12-megapikselową matrycę co model A7S III i dzieli z nim możliwości w zakresie rejestracji wideo

Dlaczego jednak (na Boga!) Sony nie udostępnia nam zapisu w bardziej panoramicznym formacie DCI, który oferowany jest zresztą przez plasowaną raptem nieco wyżej kamerę FX6? To doprawdy zagadka i uderzenie w niezależnych twórców kina czy teledysków, którzy w większości chcieliby zapewne mieć na wyposażeniu nieco węższy format rejestracji. Możemy oczywiście wyświetlić na ekranie siatkę odpowiadającą najróżniejszym formatom, a następnie przycinać materiał w edycji, ale to jednak nie to samo.

Cieszy mnie natomiast, że w przypadku FX3 Sony nie stara się stosować zagrywek marketingowych w postaci rejestracji 8K, co wiązałoby się z koniecznością zastosowania matrycy o większej rozdzielczości i prawdopodobnie negatywnie odbiłoby się na pracy w słabym świetle. Otrzymujemy tę samą, 12-megapikselową matrycę co w modelu A7S III i praca na wysokich czułościach prezentuje się naprawdę świetnie, pozwalając nam bez większych problemów wykorzystywać czułości rzędu ISO 12800 czy nawet ISO 25600. Powyżej szumy będą już mocniej dawać się we znaki. Nadal jednak nie jest to dokładnie ten sam sensor, co w modelu FX6, gdzie stosowana jest architektura Dual Native ISO. A przynajmniej nie wyszczególnia tego specyfikacja.

Cieszy także fakt, że jeśli w kadrze nie będzie się naprawdę dużo dziać, gołym okiem trudno będzie zauważyć różnice między kompresją ALL-i oraz Long GOP. Dopiero wykonanie identycznych stopklatek pozwoli dostrzec minimalnie mniejszą klarowność tej drugiej. Poniższe przykłady różnią się też kontrastowością i kolorystyką, ale najprawdopodobniej spowodowane jest to innym zbalansowaniem bieli, gdyż obydwa klipy zostały nagrane przy tych samych ustawieniach gamma i profilu koloru. Różnice natomiast nie pojawiły się podczas rejestracji Full HD. Bliżej tej kwestii przyjrzymy się podczas pełnego testu kamery.

4K, XAVC S-I (All Intra), 10-bit 4:2:2, S-Cinetone

4K, XAVC S (Long GOP), 10-bit 4:2:2, S-Cinetone

4K, XAVC S-I (All Intra), Crop 100%

4K, XAVC S, (Long GOP), crop 100%

W przypadku większości realizacji będziemy mogli jednak opierać się spokojnie na mniejszych plikach Long GOP, gdyż w realiach publikacji internetowych i kompresji nakładanych przez przez serwisy wideo różnica i tak będzie nie do wychwycenia. Co najwyżej otrzymamy ciut mniejsze pole manewru na etapie edycji.

Jednocześnie trzeba mieć na uwadze, że w przypadku FX3, podobnie jak w A7S III, pliki zapisywane są w kontenerze MP4, a nie w produkcyjnym standardzie MXF, jak w modelu FX6. Również formaty rejestracji różnią się względem kamery FX6. Tam korzystamy z zapisu XAVC Long lub XAVC Intra, tutaj otrzymujemy „konsumenckie” formaty XAVC S, XAVC S-I i XAVC HS. Bez możliwości bezpośredniego porównania trudno powiedzieć jak odbija się to na kwestii jakości obrazu, ale z jakiegoś powodu Sony rozdziela tę kwestię między obydwoma modelami. Warto natomiast odnotować, że kamera pozwala na rejestrację w profilach LOG już od nominalnej wartości ISO 100.

Na osłodę otrzymujemy jednak zaczerpnięty z wyższych modelu profil S-Cinetone, który jest standardowym profilem koloru dla kamery i który pozwolić ma na bezproblemowe łączenie materiału ze wszystkich kamer serii FX i FS. Ale profil ten po aktualizacji otrzyma także A7S III, także trudno mówić tu o jakiejś dużej przewadze. Z pewnością mogłaby okazać się nią możliwość podglądu własnych LUT-ów na profilach LOG, tak jak ma to miejsce w FX6, ale i tutaj producent nie zdecydował się na wprowadzenie tej funkcjonalności. Zostaje nam jedynie możliwość przekonwertowania LOG-a do Rec. 709, jak w modelu A7S III.

Najbardziej boli chyba jednak brak wbudowanego filtra ND, który oferuje zarówno FX6, jak i niewiele droższy od FX3 model Canon C70, który pretenduje obecnie do miana króla tego typu "pomostowych" konstrukcji. Oczywiście należy brać poprawkę na to, że body FX3 jest bardzo małe, ale jeśli chodzi o filmowanie, większość osób zapewne dla filtra ND byłaby skłonna porzucić układ stabilizacji matrycy. Bez niego napotkamy znane wszystkim dobrze problemy  z utrzymaniem właściwych czasów migawki w przypadku nagrywania wideo na dworze, co będzie wiązało się z konieczność stosowania zwykłych nakręcanych filtrów i wydłuży czas potrzebny na przygotowanie kamery.

Skoro już wspominamy o stabilizacji, warto wspomnieć, że działa ona wystarczająco skutecznie, by pomóc realizować ujęcia z ręki. A przynajmniej tak było w przypadku stabilizowanego także optycznie obiektywu PZ 28-135 mm f/4, z którym mieliśmy okazję pracować najdłużej. Obydwa systemy dobrze się dogadują i pozwalają płynnie realizować z ręki nawet nieco bardziej dynamiczne ujęcia. Oczywiście nie ma co oczekiwać cudów, że stabilizacji matrycy zastąpi gimbala, kompensując drgania spowodowane naszym poruszaniem się, a momentami napotkamy też charakterystyczne „skakanie” obrazu, ale i tak kwestia stabilizacji wideo prezentuje się lepiej niż w większości aparatów z jakimi mieliśmy styczność. Dla tych, którzy nie maja problemu ze stabilizowaniem ujęć w postprodukcji jest także tryb Active, który podobnie jak w modelu A7S III zapisze dodatkowe dane z żyroskopów, które umożliwią doskonalsze ustabilizowanie materiału w dedykowanym programie. Tej funkcji nie mieliśmy jeszcze okazji sprawdzić, ale filmy przykładowe z A7S III dostępne w internecie robią bardzo dobre wrażenie.

Również system AF sprawuje się bardzo dobrze. Jak już wspomniałem, kamera oferuje skuteczny tracking, a tryb szeroki ze śledzeniem oka umożliwi nam wygodną pracę w większości sytuacji, jakich możemy oczekiwać po zleceniach z kategorii reportaży, relacji, backstage’ów, wywiadów itp. W przypadku bardziej filmowych realizacji lepiej oczywiście wykorzystać w pełni manualne ostrzenie i systemy follow focus, ale będziecie zdziwienie jak skutecznie, po odpowiedniej kalibracji system AF będzie w stanie sprostać naszym oczekiwaniom co do tego, jak powinno wyglądać dobre przeostrzenie. Jedynie parokrotnie napotkaliśmy sytuację, w której system AF nieco głupiał i rozpoznawał twarze w miejscach, w których ich nie było czy też starał się ostrzyć na oko znajdujące się dalej od obiektywu. W większości tych sytuacji wyjściem było uruchomienie trackingu w pożądanym miejscu.

Także praca w słabym świetle nie wydaje się być dla systemy autofokusu większym problemem. Kamera ostrzyła pewnie nawet w warunkach słabego czy też trudnego, czerwonego oświetlenia, gdzie aby utrzymywać czas migawki rzędu 1/50 sekundy musiałem wchodzić na czułości rzędu ISO 6400-12800 przy świetle f/4. W przypadku bardziej ekstremalnych warunków problemy będą pewnie bardziej widoczne, ale też trudno spodziewać się, by ktoś zamierzał filmować nocą bez dodatkowego źródła oświetlenia.

W przypadku Sony FX3 nie ma co też przejmować się kwestią rolling shutter. W przypadku zapisu 4K 25 kl./s zniekształcenia będą co prawda delikatnie widoczne przy bardzo szybkim panningu, ale będzie to problem marginalny, który prawdopodobnie nigdy nie rzuci się w oczy w realnych sytuacjach.

Sony FX3 - pierwsze wnioski

Sony FX3 to fantastyczne i bardzo wygodne urządzenie do wymagającej pracy wideo, która dzięki świetnej matrycy i rozbudowanym możliwościom rejestracji zaspokoi potrzeby doskonałej większości twórców realizujących materiały na potrzeby produkcji internetowych czy nawet niezależnego kina. Będzie też idealnym dodatkiem do nadchodzącego drona Sony AirPeak. Jednocześnie nomenklatura Cinema Line dorzucona jest tu niejako na wyrost.

Otrzymujemy co prawda możliwość nieskrępowanej wielogodzinnej pracy w 4K oraz opcję rejestracji 24-bitowego, 4-kanałowego audio i złącza XLR na dodawanym do zestawu uchwycie; jest też profil S-Cinetone oraz pomocne kontrolki tally, ale na tym powiązania z linią profesjonalnych kamer producenta w większości się kończą.

Najbardziej boli brak brak wbudowanego filtra ND, możliwości ładowania własnych LUT-ów oraz rejestracji wideo w formacie DCI. Również pod względem formatów zapisu FX3 nieco dystansuje się do modelu FX6, który dodatkowo zapewni lepszą jakość wideo na wysokich czułościach dzięki technologii Dual Native ISO. Nie mamy także możliwości przyjęcia timecode'u. Szkoda tym bardziej, że wszystko to oferuje kosztująca nieznacznie drożej, wykorzystująca matrycę Super 35 kamera Canon C70.

Jak już wspomnieliśmy FX3 to w dużej mierze Sony A7S III w mniejszej obudowie. Czy przez to konstrukcja staje się mniej atrakcyjna? Wręcz przeciwnie. Wydaje mi się, że FX3 wraz ze swoją ergonomią i poszczególnymi usprawnieniami to dużo bardziej adekwatne i wygodne urządzenie do pracy wideo niż wspomniany aparat. Zwłaszcza w przypadku osób, których praca opiera się w całości na realizacjach wideo, wymagających „zarzynania” sprzętu podczas długich zleceń, a które chciałyby mieć na wyposażeniu coś bardziej poręcznego (i tańszego) od profesjonalnej kamery. W przypadkach bardziej frywolnych realizacji i mniej intensywnych zleceń z powodzeniem wystarczy A7S III.

Podsumowując, Sony FX3 to prawdopodobnie najciekawsza pełnoklatkowa kamera w tym pułapie cenowym, która jeszcze bardziej zaciera granicę między światem filmujących aparatów a konstrukcji profesjonalnych i która sprosta 90% potrzeb osób zajmujących się zawodowo filmowaniem, zachowując jednocześnie fantastycznie kompaktowe wymiary. Jednocześnie wydaje mi się, że powinna zadebiutować w nieco niższej cenie, gdyż wielu filmowców będzie skłonnych wybrać wyposażony w nieco mniejszą matrycę, ale oferujący wsparcie natywnego speedboostera i szereg filmowych udogodnień konkurencyjny model Canon C70. Biorąc jednak pod uwagę dość szybko taniejący sprzęt, w niedługiej perspektywie czasowej FX3 stanie się zapewne jeszcze bardziej atrakcyjnym kąskiem. Szczególnie, że mocowanie E otwiera sporo możliwości.

Sony FX3 debiutuje na rynku europejskim w marcu 2021 roku w cenie 4700 euro (ok. 21 tys. złotych). Dokładnej polskiej jeszcze nie znamy.

Autor: Maciej Luśtyk

Redaktor prowadzący serwisu Fotopolis.pl. Tłumacz i fotograf, codziennie selekcjonuje dla Was porcję najciekawszych newsów ze świata fotografii. Zafascynowany nowymi technologiami, choć woli fotografować analogiem. Prywatnie niespełniony snowboardzista i spełniony tata.

Komentarze
Więcej w kategorii: Aparaty
Fujifilm GFX 100S - pierwsze wrażenia i zdjęcia przykładowe [RAW]
Fujifilm GFX 100S - pierwsze wrażenia i zdjęcia przykładowe [RAW]
Średnioformatowe 100 milionów w poręcznym i szybkim body? Brzmi jak spełnienie marzeń niejednego fotografa. Taki aparat w końcu powstał, a my mieliśmy go już w...
49
7
Sony A1 - pierwsze wrażenia i zdjęcia przykładowe
Sony A1 - pierwsze wrażenia i zdjęcia przykładowe
Nowy topowy aparat Sony zachwyca, ale czy rzeczywiście zasługuje na miano najlepszego, typowo reporterskiego bezlusterkowego korpusu? Nowe body trafiło już w nasze...
27
26
Leica SL2-S - pierwsze wrażenia i wnioski
Leica SL2-S - pierwsze wrażenia i wnioski
Rok po premierze modelu SL2 na rynek trafia jego tańsza i bardziej uniwersalna wersja. Sensor o mniejszej rozdzielczości i dużo wydajniejszy bufor mają tworzyć tandem,...
6
8
Powiązane artykuły