Temat miesiąca

Fotografia krajobrazu

Przepytaliśmy Kubę Jurkowskiego, jak powstał jego najnowszy film poklatkowy z nocy spadających gwiazd w Pieninach

27 Wrz 2018
Przepytaliśmy Kubę Jurkowskiego, jak powstał jego najnowszy film poklatkowy z nocy spadających gwiazd w Pieninach

3 aparaty i 7 obiektywów, tysiące zdjęć, dziesiątki godzin fotografowania i wiele dni obróbki potrzeba, aby stworzyć profesjonalny film poklatkowy, jak materiał Kuby Jurkowskiego. Autor zdradził nam, jak powstawał jego timelapse, ale też przekazał sporo praktycznych rad dla osób, które chcą stworzyć swój pierwszy film poklatkowy.

Kuba Jurkowski, czyli autor bloga „Light At Night”, zarejestrował w Pieninach dwie tegoroczne noce podczas maksimum perseidów. Co tu więcej pisać? Zobaczcie sami ten piękny film poklatkowy, a potem przeczytajcie, jak powstał, jakie były trudności z jego realizacją, a na końcu jakie są rady dla początkujących amatorów timelpaseów.

Swój materiał zaczynasz od pięknego kadru ze słynną, ponad 500-letnią sosną rosnąca na Sokolicy w Pieninach. Dzisiaj ten kadr wygląda już nieco inaczej.

To prawda, niestety sosna złamała się podczas akcji ratunkowej na Sokolicy. Podmuchy wiatru wywołane wirnikiem śmigłowca GOPR okazały się zbyt silne i ikona Pienin nie wygląda już tak okazale. Pozostaje tylko cieszyć się, że drzewo przeżyło i może z biegiem czasu trochę odrośnie.

Twój film trwa niecałe 3 minuty, ale ile czasu zajęło wykonanie oraz ile zdjęć musiałeś zrobić, aby ten materiał powstał?

Na film składa się około 8000 zdjęć (220 GB pliki RAW i 90 GB wyeksportowane pliki JPG) wykonanych na przestrzeni dwóch nocy wraz zachodami i wschodami słońca. Łącznie około 24h pracy w terenie plus łącznie 850 km podróży, czyli jakieś 11h. Obróbka zajęła około tygodnia z czego najwięcej czasu stanowi eksport JPGów z Lightrooma.

Fot. Kuba Jurkowski

Ile czasu poświęciłeś, aby go przygotować?

Co do planowania kwestia w przypadku tego konkretnego filmu jest trochę niejednoznaczna. Przed sierpniowym wyjazdem nie musiałem planować prawie wcale, bo te kadry wymyśliłem już 3 lata temu. Jako, że mieszkam w Warszawie, początkowo planowałem robiąc screeny zdjęć innych często lokalnych fotografów z ładnym widokiem na Tatry z Pienin, Podhala, Spiszu i Gorców. Potem przy pomocy Google Earth (które wchłonęło Panoramio) ustalałem skąd dane zdjęcia były wykonane i w połączeniu z Stellarium, wyznaczałem optymalne daty do fotografowania drogi mlecznej mknącej nad Tatrami z tych lokalizacji.

W teorii brzmi interesująco, ale jak wyszło w praktyce?

Pierwsza próba w 2016 roku była mocno nieudana, nie dopisała pogoda, a do tego musiałem jechać podczas mocno niekorzystnej fazy księżyca. Widać na tym filmie też jeszcze liczne braki sprzętowe i warsztatowe. W 2017 było już dużo lepiej, miałem więcej sprzętu niż mogły wnieść na te górki 2 osoby, kompana do pomocy w taszczeniu tego wszystkiego i zabijaniu czasu podczas długich godzin zdjęciowych, a do tego dopisała pogoda. Wszystkie noce oprócz jednej były robocze, a i podczas niej coś by się udało zrobić gdybym się nie zraził burzą na początku nocy. Było super, film spełnił większość moich założeń z zimy 2016, ale ciągle brakowało mi perły Pienin, Sokolicy. Na filmie widać stamtąd wykonane ujęcia z burzą, ale nie o to mi chodziło. Dlatego kiedy w sierpniu 2018 roku, zobaczyłem że nów i maksimum Perseidów prawie się pokrywają, a pogoda zapowiada się obiecująco, nie musiałem zbytnio się zastanawiać, gdzie spędzę najbliższe noce. Drugiej nocy ruszyłem na Wysoki Wierch gdzie byłem już rok temu, ale myślałem, że dam radę jeszcze poprawić ten kadr, niestety widoczność była zdecydowanie gorsza, niż wcześniejszej nocy.

Jak radzisz sobie z uporządkowaniem tych wszystkich zdjęć?

Uporządkowanie nie jest akurat specjalnie trudne. Ja importuje do Lightrooma z wykorzystaniem opcji organizacji po dacie, a następnie przy pomocy segregowania po metadacie dzielę sobie poszczególne daty na konkretne sceny i nazywam je tak żebym już w miarę dokładnie wiedział co zawiera dany folder.

To wszystko razem brzmi jednak, jak masa ciężkiej i żmudnej pracy. Od jak dawna się zajmujesz przygotowywaniem tego typu filmów?

Praca jest faktycznie żmudna, ale od początku mojej przygody z fotografią pociągały mnie możliwości jakie dają filmy poklatkowe. Często też wykorzystuję materiał zgromadzony do timelapsów przy tworzeniu zwykłych zdjęć. Aż sprawdziłem z ciekawości i pierwsze timelapsy wrzuciłem na Youtube 6 lat temu, ale długo były to tylko jakieś pojedyncze mało ciekawe sceny. Około 3 lata temu zacząłem tworzyć dłuższe filmy pierwszym z nich była relacja z zaćmienia Super Krwawego Księżyca w 2015 roku. Teraz widzę jak wiele mu brakuje technicznie i chętnie bym go chociaż obrobił na nowo, bo wtedy stosowałem różne dziwne i naprawdę żmudne metody, które miały ograniczone możliwości. Może kiedyś! 

Jak uzyskać tak spektakularny efekt przesuwania kadru, jaki masz w najnowszym filmie? Otrzymujesz go programowo na etapie obróbki?

Akurat w przypadku tego filmu wszelki ruch kamery jest efektem postprodukcji, ja pracuję w After Effects i uważam że animacja kamery w tym programie działa bardzo dobrze i jest prosta w obsłudze. Jeśli klatki do naszego filmu wykonujemy jakimś współczesnym korpusem, to nawet chcąc otrzymać film w 4K (3840px szerokości), mamy spory zapas rozdzielczości, który możemy poświęcić na dość bezstratny cyfrowy zoom. 

Mamy także miejsce w kadrze na przesuwanie go, otrzymując efekt trudny do odróżnienia od prawdziwego ruchu kamery. Przy filmie w Full HD to już w ogóle mamy całe połacie rozdzielczości do dyspozycji. Czasem używam też montażu paralaktycznego służącego do śledzenia gwiazd na niebie przy astrofotografii (Sky-Watcher Star Sdventurer, ma alternatywną wersję programowania, która oferuje sporo zaawansowanych funkcji timelapse), jako zmotoryzowana głowica do timelapse. Na przykład w tej scenie ciężko by było uzyskać taki efekt cyfrowo ze względu na wymagane bardzo szerokie pole widzenia.

Co ze sposobami mechanicznymi?

Oczywiście istnieje cała gama sprzętu stosowanego do dodawana ruchu kamery podczas wykonywania zdjęć w zautomatyzowany sposób, są to głównie zmotoryzowane slidery z programowalnymi głowicami. Pozwalają one uzyskać naprawdę świetne rezultaty, ale wymagają dość czasochłonnego ustawiania i są kosztowne. Należy też pamiętać, że jeśli zamierzamy nagrywać timelapsy nocą, nasza głowica powinna mieć funkcję zatrzymywania się podczas ekspozycji, inaczej klatki z długimi czasami naświetlania będą poruszone.

Lista sprzętu, z którego korzystałeś, jest imponująca: 3 aparaty i 7 obiektywów. Czy efekt byłby dużo gorszy, gdybyś korzystać z np. jednego korpusu i jednego uniwersalnego zoomu?

Miałem parę komentarzy pod filmami w stylu „Wszystko fajnie, ale lista sprzętu na dwie linijki a ja bym to strzelił moim GoPro”. Moja odpowiedź na to jest taka, tak, ale może ledwo w 240p. Korzystałem z trzech aparatów, ponieważ oprócz filmów, zawszę jadę robić też zdjęcia. Jeden korpus jest zatem dedykowany do pojedynczych zdjęć. A jak już mam je wszystkie ze sobą to rotuję je miedzy zadaniami w zależności od tego, który do konkretnego zadania w danym momencie będzie lepszy. Jeśli ktoś chciałby nagrywać tylko film to 2 korpusy w zupełności by mu wystarczyły. Moim zdaniem jeden korpus to trochę za mało, bo nie możemy nagrywać 2 scen jednocześnie, co bardzo ogranicza możliwości podczas montażu. Dobrze jest mieć dwie sceny nagrane w podobnych warunkach oświetleniowych z różnym kadrem albo na różnych ogniskowych, co pozwala potem na płynne przejścia w post produkcji, możemy też tak naprawić jakąś scenę, która inaczej musiałaby zostać skrócona albo wyrzucona. A tak możemy skasować tylko fragment ze skazą, w jego miejsce zrobić cięcie do innej sceny z podobnej godziny, a potem wrócić do pierwotnej sceny.

Fot. Kuba Jurkowski

No dobrze, wytłumaczyłeś się z aparatów. A obiektywy?

Film realizowałem używając ogniskowych od 16 do 135 mm, a zawiera on sporo nocnych ujęć. Z tego co wiem, nie istnieje żaden jasny zoom z takim zakresem ogniskowych, a najlepszą robotę przy nocnym niebie robią obiektywy ze światłem w okolicach f/1.4-1.8, jak Sigma 35 Art. f/1.4 DG HSM. Jeśli używamy korpusu z matrycą APS-C to świetnym narzędziem jest też Sigma 18-35 f/1.8 DC HSM. Tylko dzięki niemu moje nocne ujęcia z leciwego Canona EOS 60D są w ogóle używalne. Mówiąc zatem krótko: tak, moim zdaniem byłyby sporo gorsze, choć jeśli ktoś koniecznie chciałby ruszyć na lekko i wyposażył się w nowego Canona EOS R z obiektywem RF 28-70 f/2L (kosztującym bagatela 15 tys. złotych) albo Sony A7R III z podobnym zoomem ze światłem 2.8 to mógłby uzyskać efekty zbliżone jakościowo. Chociaż nocą byłoby mu jednak sporo trudniej no i film byłby pewnie mniej dynamiczny ze względu na mniejszą liczbę scen.

Chciałbym przygotować swój pierwszy film tego typu. Od czego powinienem zacząć?

Ja całą moją wiedzę zdobyłem na Youtube, więc na pewno warto tam zacząć, platforma jest pełna przekrojowych materiałów, jak zacząć przygodę z timelapsowaniem dla ludzi o różnych poziomach zaawansowania. Na początku pewnie lepiej skupić się na pojedynczych scenach, niż od razu na jakiejś dłuższej formie. Należy pamiętać, że na 10 sekund filmu potrzebujemy od 240 do 300 zdjęć w zależności od frame rate’u jaki wybierzemy, i te 10 s. to jest minimum, jeśli chcemy mieć film z jednej sceny. Jeśli przeplatamy ze sobą kilka ujęć to najkrótsze używalne sceny mogą trwać 4-5 s.

Fot. Kuba Jurkowski

O której porze dnia najlepiej wykonywać próbne, pierwsze zdjęcia do filmu poklatkowego?

Przy pierwszych próbach lepiej wybrać środek dnia, kiedy światło jest w miarę stałe i nie musimy korygować jego zmian ustawieniami aparatu podczas robienia zdjęć i w postprodukcji. Warto unikać w kadrze rzeczy bardzo szybko się ruszających w ciągu dnia, np. samochodów albo fal na morzu, przy krótkich ekspozycjach na filmie wyglądają one potem mało przyjemnie, trzeba przy nich używać filtrów ND i innych technik, aby trochę rozmyć ruch, przez co staje się mniej poszatkowany i łatwiejszy w odbiorze.

Jaki sprzęt będzie mi potrzebny?

Na pewno nie obejdzie się bez stabilnego statywu, naładowanego akumulatora oraz ewentualnie battery banku, jeśli Twój korpus go wspiera. Niby powinniśmy mieć wężyk spustowy, ale ja mój pierwszy kupiłem niecały rok temu i nie jest on moim faworytem jeśli chodzi o wyzwalanie interwałometru. Istnieje obecnie wiele korpusów z wbudowanymi interwałometrami, użytkownicy Canona mogą polegać na Magic Lantern, aparaty z wbudowanym Wi-Fi możemy z powodzeniem obsługiwać za pomocą aplikacji QDslrdashboard (działa też po USB OTG) . W Sony są dedykowane aplikacje do timelapsów. Przyda się też pojemna karta pamięci. Dobrze jeśli Twój korpus wspiera Live view. Na początek więc wystarczy statyw i korpus oraz ewentualnie wężyk lub smartfon z aplikacją.

Fot. Kuba Jurkowski

Na co w szczególności zwrócić uwagę będąc już na miejscu?

Będąc w terenie warto zwrócić uwagę czy statyw stoi na stabilnym podłożu, czy nie zapada się powoli w grząski teren, czy chodząc koło niego nim nie trzęsiemy i czy nie jest narażony na gwałtowne podmuch wiatru. Trzeba też wyłączyć stabilizacje obiektywu (i matrycy jeśli mamy taki korpus) i po ustawieniu ostrości wyłączyć autofocus, aby aparat nie stabilizował ruchu którego nie ma i nie zmienił nam ostrości w środku sekwencji. Mimo iż oprogramowanie do postprodukcji jest wyposażone w funkcje stabilizacji obrazu, zdecydowanie lepiej jest mieć stabilny materiał prosto z aparatu. Stabilizacja cyfrowa jest czasochłonna, a jej efekty bywają różne. Na początku dobrze jest unikać mocno kontrastowych scen i zawierania np. słońca w kadrze. Warto zwrócić też uwagę, aby nie rozstawić sprzętu w miejscu, gdzie statyw mogą potrącić postronne osoby, albo nawet my sami.

Co z długością przerw między zdjęciami?

Długość interwału, czyli przerwy między zdjęciami, zależy od tego, jak długi okres chcemy pokazać na filmie i jak dynamiczny jest ruch, który uwieczniamy. Na początek najlepiej działać z interwałami między 3 a 10 s. Przy poprzednim pytaniu pisałem też o korpusie z funkcją Live view. Jeśli masz taki aparat to warto wykonywać timelapsy właśnie w tym trybie. Zużyjesz nieco więcej baterii, ale powinieneś uniknąć tzw „aperture flicker” czyli migania obrazu ze względu na różnice w przymykaniu się przysłony pomiędzy poszczególnymi zdjęciami. 

W jaki sposób obrobić potem materiał?

Materiał trzeba zaimportować do Lightrooma, albo innego programu wywołującego RAW’y. Obrabiamy pierwszą klatkę, synchronizujemy pozostałe i możemy wyeksportować sekwencję jako pliki JPEG. Potem taką pojedynczą scenę możesz otworzyć nawet w Photoshopie jako sekwencję JPG’ów, zapisać jako film i gotowe.

Fot. Kuba Jurkowski

Bułka z masłem!

Wszystko wygląda prosto i przyjemnie, o ile podczas nagrywania nie zmieniały się warunki, o ile klatki nie migają ze względu na „aperture flicker”. Wtedy sam LR to za mało i musimy się wspomóc programem do rampingu i deflickerowania. Najpopularniejszym jest LRTimelapse (), autor programu przygotował szereg poradników z jego obsługi, które na pewno będą przydatne dla początkujących. W LRtimelapse możemy animować przejścia wartości różnych parametrów wywoływanych zdjęć pomiędzy klatkami kluczowymi, tak aby np. scena się ściemniała lub rozjaśniała z biegiem czasu, zmieniał się balans bieli albo poziom odszumiania. Możemy nawet uzyskać efekt ruchu kamery animujący funkcję kadrowania. Współpraca LRT z LR odbywa się poprzez eksportowanie i odczytywanie plików z metadatą poszczególnych zdjęć pomiędzy tymi dwoma programami. LRT w wersji darmowej obsługuje sekwencje do 400 plików, co zwykle wystarczy na poszczególne sceny. Tak wywołane pliki eksportujemy z Lightrooma i możemy je otworzyć  jako sekwencje w jakimś programie do montażu. Ja używam Adobe After Effects, ale może to być też np. Adobe Premiere. Montaż materiału to już myślę temat na oddzielny artykuł.

Fot. Kuba Jurkowski

Wspaniałą muzykę do Twojego filmu przygotował Piot Balasiewicz. Skąd początkujący twórca może pozyskać odpowiednią, legalną muzykę?

Faktycznie miałem to szczęście, że tuż przed rozpoczęciem montażu tego filmu skontaktował się ze mną Piotrek i nawiązaliśmy współpracę, ale do tej pory byłem zdany na korzystanie z darmowej muzyki dostępnej w internecie. Ostatnio najczęściej korzystałem z zasobów Youtube Audio Library, a wcześniej z Free Music Archive. W bazie Youtuba można znaleźć sporo utworów, które nie wymagają nawet podawania autora, natomiast FMA ma dużo bogatsze zbiory, ale należy zawsze pamiętać o poszanowaniu praw autorskich. Czasem odzywałem się też do ludzi znanych na Youtube i prosiłem o możliwość użycia muzyki w moich projektach (np. film z zaćmienia.)

Dziękuję za rozmowę i życzę kolejnych udanych kadrów!

Dziennikarz, fotograf, wydawca. Od lat związany z mediami foto. Kocha szczery fotoreportaż, fotografię uliczną, zdjęcia pokazujące prawdziwe życie. Miłośnik dobrego jedzenia i mocnej kawy, podróży z małymi aparatami, muzyki świata i technologicznych nowości.

Komentarze