Na czym polega miłość do fotografii analogowej?

Autor: Maciej Luśtyk

17 Kwiecień 2018
Artykuł na: 4-5 minut

Jeżeli kiedykolwiek zastanawialiście się, co takiego fotografowie widzą w tradycyjnym medium, zobaczcie ten film. Gdy w 2011 roku Ilford zaprzestał produkcji papierów Ilfochrome, Christopher Burkett wykupił jego zapas na 10 lat. Gdy zużyje ostatni arkusz zamierza zupełnie porzucić tę sztukę.

Batalii na temat wyższości fotografii analogowej nad cyfrową (lub odwrotnie) było już wiele, a każdy z procesów ma tyluż zwolenników, co przeciwników. Każdy, kto choć raz miał okazję fotografować na filmie zgodzi się chyba jednak, że tradycyjnemu medium towarzyszy pewna magia oraz wyjątkowa satysfakcja z udanego, dobrze wywołanego zdjęcia, która wydaje się być tym większa, z im większym formatem filmu mamy do czynienia.

Większość z nas fotografowała na małym obrazku, wielu zahaczyło też o średni format, aparaty wielkoformatowe to jednak ciągle coś, na co porywają się nieliczni. Nietrudno więc zrozumieć zaangażowanie i pasję fotografów, którzy operowali pracę z nimi do perfekcji. Weźmy do tego jedne z najlepszych papierów fotograficznych, jakie kiedykolwiek istniały i otrzymujemy mieszankę, która jest wystarczającym powodem, dla którego można zupełnie porzucić fotografię.

 

Poznajcie Christophera Burketta, amerykańskiego fotografa, który od ponad 40 lat fotografuje zróżnicowaną naturę swojego kraju na aparacie formatu 8x10”. Jak dowiadujemy się z materiału przygotowanego przez PBS News Hour, w swojej pracy upodobał sobie unikatowe materiały Cibachrome (Ilfochrome), które pozwalają na bezpośrednie wykonanie pozytywowych odbitek ze slajdu. Prawidłowe wykonanie jednej odbitki potrafi zająć mu nawet 8 godzin.

“Cibachrome składa się z 3 warstw emulsyjnych na podłożu RC (fotograficzne materiały światłoczułe), zawierających barwniki azowe, które odbarwiają się (rozkład chem.) w czasie obróbki chem. w miejscach, gdzie utworzył się negatywowy obraz srebrowy - rozkład barwnika jest katalizowany srebrem; w ten sposób otrzymuje się od razu barwny obraz pozytywowy” - Encyklopedia PWN.

Papiery te cieszą się uznaniem ze względu na wyjątkową głębię kolorów, ostrość obrazu i trwałość. Niestety, ze względu na słabnące zainteresowanie w 2011 roku Ilford zaprzestał produkcji materiału. Gdy to się stało, Burkett wykupił jego 10-letni zapas, gdyż uważa je za najdoskonalsze medium do prezentacji kolorowych fotografii, jakie kiedykolwiek powstało. I choć zdjęcia wywołane na papierach Cibachrome odznaczają się trwałością, to zawarta w nich chemia ma jednak swoją datę ważności. Teraz fotograf ściga się z czasem, by wykonać jak najwięcej odbitek, zanim posiadany przez niego materiał stanie się bezużyteczny.

Jak sam przyznaje, dzień w którym wykona ostatnią odbitkę Cibachrome będzie też ostatnim jego dniem spędzonym w ciemni, bo jak sam mówi “podróżowanie i fotografowanie to jedno, ale to właśnie proces wydobywania z tych zdjęć światła i pokazywanie ich ludziom jest tym, o co w tym wszystkim chodzi”.

Więcej informacji o fotografie znajdziecie pod adresem christopherburkett.com.

 

Skopiuj link

Autor: Maciej Luśtyk

Redaktor prowadzący serwisu Fotopolis.pl. Zafascynowany nowymi technologiami, choć woli fotografować analogiem.

Komentarze
Więcej w kategorii: Sylwetki
Zamki z zapałek. Danuta Rago i jej fotografia reklamowa
Zamki z zapałek. Danuta Rago i jej fotografia reklamowa
W jej PRL-u sfotografowanym na potrzeby sesji reklamowych chce się zwyczajnie żyć. To rzeczywistość estetyczna, fotogeniczna i modna, a jednocześnie swojska, ciepła i...
20
Nie żyje Elliott Erwitt - żegnamy legendę fotografii ulicznej
Nie żyje Elliott Erwitt - żegnamy legendę fotografii ulicznej
Jego humorystyczne, przepełnione wnikliwością czarno-białe kadry znamy i kochamy chyba wszyscy. W wieku 95 zmarł wieloletni członek agencji Magnum i jeden z najważniejszych fotografów...
17
Nieznane zdjęcia Bolesława Augustisa z życia na emigracji - fantastyczne odkrycie Stowarzyszenia Widok
Nieznane zdjęcia Bolesława Augustisa z życia na emigracji - fantastyczne odkrycie Stowarzyszenia...
Czwórka wolontariuszy przeleciała ponad 20 tys. km, by spotkać się z Polonią w trzech największych miastach Nowej Zelandii. Przeprowadzono 14 wywiadów, zdigitalizowano około 200...
10
Powiązane artykuły
Wczytaj więcej (5)