Bryan Peterson "Ekspozycja bez tajemnic" - recenzja

0
Łukasz Kacperczyk
26 Listopad 2007
Artykuł na: 6-9 minut
Tydzień temu, nakładem wydawnictwa Galaktyka ukazało się polskie wydanie amerykańskiego bestsellera "Ekspozycja bez tajemnic" Bryana Petersona. Autor jest zawodowym fotografem i pedagogiem, który postanowił w prosty i zrozumiały sposób wytłumaczyć zagadnienie fotograficznej ekspozycji, a przy okazji zachęcić fotoamatorów do świadomego fotografowania. Czy mu się udało? Zapraszamy do przeczytania naszej recenzji.

W USA "Ekspozycja bez tajemnic" to już klasyka podręczników fotograficznych, u nas właśnie ukazał się przekład ostatniego poprawionego wydania z 2004 roku. Co prawda trzy lata w świecie cyfrowych technologii to wieczność, więc czytelnik może się skrzywić, że książka nie będzie aktualna po względem opisywanych technologii, ale tu chodzi o coś zupełnie innego. Autor - zawodowy fotograf i pedagog - postanowił w jak najprostszy sposób omówić zagadnienie właściwej ekspozycji fotograficznej. Nazwy wykorzystanych aparatów i obiektywów pojawiają się w podpisach pod zdjęciami i w tekście (choć tam bardzo rzadko), ale wyłącznie w celach informacyjnych. Tematy poruszane przez Petersona są ogólnofotograficzne i mają takie samo zastosowanie niezależnie od tego, czy ktoś fotografuje cyfrą, czy analogiem.

Według Petersona, u podstaw zrozumienia i odpowiedniego wykorzystania wpływu fotografa na ekspozycję leży rozróżnienie między ekspozycją "prawidłową" a "kreatywną". Ta druga jest nie tylko właściwie dobraną parą czas-przysłona, ale pierwszym krokiem na drodze do stworzenia ciekawej fotografii. I właśnie za to należą się autorowi duże brawa, ponieważ bardzo często podkreśla, że techniki fotograficzne są tylko środkiem umożliwiającym zrobienie "fajnej foty". "Ekspozycja bez tajemnic" jest więc nie tylko podręcznikiem umożliwiającym zrozumienie tytułowego zagadnienia, ale też 160-stronicową zachętą do twórczego fotografowania. Ćwiczenia zalecane przez autora dodatkowo stymulują do aktywności.

poszczególne tematy są wytłumaczone bardzo zrozumiale, czasem w łopatologiczny sposób

Peterson często powołuje się na problemy i pytania, z jakimi zgłaszają się uczestnicy prowadzonych przez niego warsztatów fotograficznych, dzięki czemu skupia się na sprawach, które rzeczywiście interesują fotoamatorów. Podstawowy podział książki na zagadnienia (przysłona, czas, światło) podkreśla znaczenie przypominanego na każdym kroku trójkąta, od którego zależy kreatywna ekspozycja. Poszczególne tematy są wytłumaczone bardzo zrozumiale, czasem w łopatologiczny sposób, który może niektórych irytować. Ale nie zapominajmy, że Amerykanie są mistrzami w wyjaśnianiu nawet najbardziej skomplikowanych zjawisk, Peterson nie jest wyjątkiem. I właśnie to stanowi jedną z podstawowych zalet "Ekspozycji bez tajemnic" - nawet największy laik nie będzie miał najmniejszych kłopotów ze zrozumieniem omawianych problemów. Odpowiednio dobrane proporcje tekstu do ilustracji (swoją drogą znakomitych) pomagają ogarnąć nowe informacje. W celu ułatwienia czytelnikowi orientacji w przywoływanych zjawiskach, Peterson często korzysta z typowej dla swojego ojczystego języka skrótowości. W angielskim niemal każda kombinacja słów może zostać uznana za tworzące całość hasło i być powtarzana w różnych konfiguracjach bez obawy o narażenie się na nieczytelność czy niezgrabność językową. Polski jest pod tym względem zupełnie inny, przez co tłumacz musiał się nieźle nagimnastykować. W przypadku "Ekspozycji bez tajemnic" należało się trzymać możliwie blisko oryginału, ponieważ między innymi w określeniach typu "Bracia Niebo" czy "Pan Zielone Dżinsy" tkwi siła tej pozycji. W polskim wydaniu udało się zachować jasność wywodu, a to przecież w podręczniku najważniejsze.

"Ekspozycja bez tajemnic" to prawdziwie fotograficzny podręcznik

Dzięki wieloletniej praktyce zawodowej (zarówno jako fotograf, jak i pedagog) Peterson jest wiarygodny, ale i bez tej podkładki jego argumenty są przekonywające. Dużym plusem opisywanej pozycji jest to, że pod pozorem skupienia się na jednym zagadnieniu (ekspozycji), udaje jej się przemycić bardzo szeroki zakres wiedzy fotograficznej, przekazując ją w zrozumiały, bezbolesny sposób. "Ekspozycja bez tajemnic" to prawdziwie fotograficzny podręcznik ułatwiający czytelnikowi zrozumienie zależności między podstawowymi zagadnieniami technicznymi a środkami wyrazu, które stanowią o atrakcyjności zdjęcia. Zaletą tej książki jest jej uniwersalność - nawet gdyby ostatnie wydanie nie zostało uzupełnione o zagadnienia cyfrowe, byłaby równie pomocna. I może właśnie o to "cyfrowe" uaktualnienie można by mieć nieco żalu, ponieważ tempo zmian wymagałoby takich poprawek co dwa, trzy lata. A tak czytelnik może odnieść wrażenie, że ma do czynienia z pozycją przestarzałą, mimo że ze względu na uniwersalność omawianych tematów wcale tak nie jest.

"Ekspozycja bez tajemnic" jest skierowana przede wszystkim do początkujących fotoamatorów i dla nich nadaje się znakomicie. Dzięki odpowiedniemu doborowi zagadnień umożliwia bowiem skupienie się na najważniejszych sprawach, nie wnikając w komplikujące naukę technikalia. Jednak równie dobrze książka Petersona sprawdzi się jako prezent dla średniozaawansowanego fotografa, ponieważ w znakomity sposób porządkuje i systematyzuje wiedzę, którą często zdobywamy w postaci skrawków informacji zasłyszanych tu i tam. Warto podkreślić, że "Ekspozycja bez tajemnic" na pewno nie zainteresuje "guziklogów" i osób lubujących się w roztrząsaniu wyższości jednej technicznej nowinki nad drugą. Celem tej książki jest wprowadzenie w świat prawdziwie świadomej fotografii i to zadanie z pewnością udaje jej się wykonać. Polecamy!

Słowa kluczowe:
Komentarze
Więcej w kategorii: Recenzje
„To nie była miłość od pierwszego spojrzenia” - Wojtek Wieteska o Fujifilm GFX 50R
„To nie była miłość od pierwszego spojrzenia” - Wojtek Wieteska o Fujifilm GFX 50R
„Wreszcie mogę być w jednym systemie, a nie żonglować pomiędzy kilkoma”. Wojtek Wieteska, znakomity polski artysta, pisze o wrażeniach z pracy z Fujifilm GFX 50R,
4
3
Panasonic Lumix G9 w królestwie zwierząt
Panasonic Lumix G9 w królestwie zwierząt
„Chcę, by wszyscy oglądając moje zdjęcia, czuli, jakby tu byli” - mówi Bence Máté, który testował Lumixa G9 podczas safari w Zimbabwe
9
0
Hasselblad X1D II - opinia Michała „Massy” Mąsiora
Hasselblad X1D II - opinia Michała „Massy” Mąsiora
W oczekiwaniu na redakcyjny test, zapraszam do zapoznania się z moimi subiektywnymi wrażeniami na temat nowego bezlusterkowego aparatu średnioformatowego - Hasselblad...
15
16
Powiązane artykuły
Wczytaj więcej (9)