Sigma DP1 - test

Sigma DP1 była jednym z najbardziej oczekiwanych aparatów cyfrowych. Potencjalnym użytkownikom - zaawansowanym amatorom, pasjonatom fotografii czy nawet zawodowcom - od samego początku spodobał się pomysł małego aparatu oferującego jakość zdjęć znaną z lustrzanek. Czy Sigma DP1 ma szansę sprostać oczekiwaniom? Zapraszamy do lektury testu.
Fotopolis.pl o Sigmie DP1 po raz pierwszy napisało we wrześniu 2006 roku, przy okazji targów Photokina. Później pojawiały się nowe szczegóły i kolejne zapowiedzi. Japoński producent kilkukrotnie przekładał termin wprowadzenia aparatu do sprzedaży. Wreszcie w listopadzie ubiegłego roku pojawił się komunikat informujący o rozpoczęciu alfa-testów ostatecznej wersji aparatu. Tym razem obyło się bez poślizgu i Sigma DP1 wiosną tego roku ujrzała wreszcie światło dzienne.

Sigma DP1

Od początku było jasne, że nie będzie to aparat popularny, "na półkę do supermarketu". Zainteresowanie nim wyrażali zaawansowani amatorzy, pasjonaci fotografii czy nawet zawodowcy. Większość z nich posiada lustrzankę z mniej lub bardziej rozbudowanym systemem obiektywów i akcesoriów. Mała Sigma miała być aparatem, który może być zabrany wtedy, gdy zabranie poważniejszego sprzętu jest niewygodne czy z różnych względów wręcz niemożliwe.

Co sprawia, że Sigma DP1 to aparat wyjątkowy? Jak zwykle obowiązuje zasada "coś za coś". Chęć pogodzenia małych rozmiarów zewnętrznych i matrycy o rozmiarze APS-C spowodowały konieczność zastosowania stałoogniskowego, stosunkowo ciemnego (f/4) obiektywu o ekwiwalencie 28 milimetrów w małym obrazku (nominalnie 16,6 mm). Cecha ta właściwie dyskwalifikuje DP1 z grona aparatów, którymi mogliby zainteresować się amatorzy szukający pierwszej cyfrówki. Natomiast stałoogniskowy obiektyw znacznie mniej przeszkadza bardziej zaawansowanym i świadomym użytkowników, którzy nawet używając lustrzanek często korzystają ze "stałek". Nietypowa jest też matryca Sigmy DP1 - Foveon X3. Składa się ona, na wzór filmu kolorowego, z trzech warstw po 4,7 megapiksela każda. Sensor tego typu nie wykorzystuje mozaiki Bayera - każda warstwa fotodiod rejestruje inną składową widma. Informacja z trzech "pikseli" składana jest dopiero na jeden piksel obrazowy. Szerzej o tej konstrukcji piszemy w dalszych częściach testu.

Egzemplarz testowy Sigmy DP1 otrzymaliśmy dzięki uprzejmości firmy K-Consult.

Test został podzielony na następujące części:
  1. Wstęp.
  2. Specyfikacja.
  3. Ergonomia i funkcje przycisków.
  4. Budowa i obsługa.
  5. Menu i tryby odtwarzania.
  6. Fotografowanie.
  7. Jakość zdjęć.
  8. Podsumowanie.
  9. Zdjęcia testowe.

słowa kluczowe:
Komentarze
Polecane artykuły
Capture One Pro 12 pod lupą House of Retouching
3 Maj 2019
Capture One Pro 12 pojawił się na rynku już jakiś czas temu. Czy inżynierom udało się stworzyć kolejne narzędzia, które wycisną ostatnie soki z plików RAW i czy wypracowali nowe sposoby na przyśpieszenie pracy? A może pojawiły się bardziej zaawansowane opcje retuszu?
0
Panasonic Lumix G90 - pierwszy wybór, nie tylko dla fotografa
1 Maj 2019
Najnowszy Panasonic Lumix G90 to najlepsze cechy poprzednika i jeszcze bardziej zaawansowany tryb wideo, zbliżający go do topowych filmujących modeli z serii Lumix.
0
Łukasz Bożycki: pierwsza zima z Olympusem OM-D E-M1X
6 Kwi 2019
Fotografia przyrodnicza to pasmo niepowodzeń, które od czasu do czasu przerywane jest drobnym sukcesem. W dużym stopniu zależy on od możliwości i znajomości naszego sprzętu.
2
Okiem zawodowca: Lumix S1 i S1R
28 Mar 2019
Fotografka National Geographic, kreatywny portrecista, utytułowany fotoreporter publikujący w prasie... Zobaczcie, co o nowych pełnoklatkowych korpusach Panasonic mówią profesjonalni fotografowie.
0