Honor Magic 8 Pro - test aparatów

W większości niezmienione aparaty, ale najnowszy Snapdragon i jeszcze więcej rozwiązań AI, wraz z pierwszym na rynku trybem poprawiania zdjęć nocnych dzięki przetwarzaniu chmurowemu. Czy to właściwy kierunek i czy nowy flagowiec może godnie konkurować w boju o miano najlepszego fotograficznego smartfona na rynku? Aparaty modelu Honor Magic 8 Pro sprawdziliśmy w praktyce.

Skomentuj Kopiuj link
Posłuchaj
00:00

Smartfony Honor w zestawieniach fotograficznych flagowców to dość świeża sprawa. Marka startowała bowiem jako budżetowy sub-brand Huaweia i dopiero po wydzieleniu w 2020 roku zaczęła na poważnie zajmować się segmentem premium u konstrukcjami z wyższych półek cenowych. Zdobyte know-how i DNA wywodzące się z czasów Huaweia umożliwiło jednak szybki rozwój, dzięki czemu już od paru lat smartfony z serii Magic pojawiają się rankingach niedaleko flagowców bardziej rozpoznawalnych marek.

Jak każą nam wierzyć dane udostępniane przez producenta, jest to również marka szybko zdobywająca uznanie wśród użytkowników. Według informacji przekazanych nam podczas premiery, w 2025 roku Honor zwiększył sprzedaż serii Magic aż o 76% (dane z polskiego rynku). I prawdę mówiąc nie ma się czemu dziwić. To firma, która dostarcza udane, a niekiedy nawet zaskakująco udane produkty. Tak było chociażby w przypadku testowanego przez nas jesienią Honora 400 Pro, który choć ma pewne wady, to pod wieloma względami jest ewenementem w swojej półce cenowej, oferując flagowe rozwiązania w pułapie średniaka. Czy podobny sukces jest w stanie powtórzyć najnowszy Honor Magic 8 Pro?

Budowa - bez fajerwerków, ale schludna i funkcjonalna

Tu o duże zaskoczenie będzie oczywiście dużo trudniej, bo Magic 8 Pro to już model flagowy, który z założenia konkurować ma z najlepszymi tak ogólną wydajnością, jak i samą funkcjonalnością oraz jakością aparatów. Sprawy nie ułatwia też coraz mocniejsza chińska konkurencja, gdzie niektórzy producenci zaczynają już nawet romansować z ideą wymiennych obiektywów.

Honor Magic 8 Pro to z kolei konstrukcja bardziej klasyczna - bez fajerwerków w postaci dodatkowych gripów czy adapterów, ale oferująca schludny design i obiecująca komfort pracy przewyższający niektóre topowe modele. Jeżeli chodzi o kwestie estetyki i wydajności mamy tu m.in. 10-bitowy ekran LTPO AMOLED o wymiarach 6,71” i rozdzielczości 1256 x 2808 px ze szczytową jasnością aż 6000 nitów, który jest zdecydowanie jednym z najlepszych androidowych paneli, na jakie patrzeliśmy czy wytrzymałą krzemowo-węglową baterię o pojemności 6270 mAh, która oferuje ok. 2,5 dnia ciągłej pracy i która utrzymywać ma wysoką wydajność przez 1600 cykli ładowania (czyli kilka dobrych lat).

Sam smartfon jest też lekki (219 g), zachowuje komfortowe wymiary (161,2 x 75 x 8,3 mm) i bardzo dobrze leży w ręce, gdzie komfort chwytu poprawiają wypłaszczone boki obudowy. Jest to smartfon odpowiednio wzmocniony. Metalowe plecki nie rodzą obawy o pobicie, ekran wzmacniany jest powłoką NanoCrystal Shield a cała konstrukcja może pochwalić się klasą szczelności IP68 + IP69K, co poznaczą pełną pyło- i wodoszczelność, będąc w stanie wytrzymać zanurzenie powyżej głębokości 1 m przez 30 minut. Klasa IP69K daje nam jednak ochronę przed wnikaniem wody pod wysokim ciśnieniem i o wysokiej temperaturze (80-100 bar, ok. 80°C), toteż smartfon powinien wytrzymać dużo głębsze i dłuższe zanurzenia.

Budowa to zdecydowanie klasa premium, a akompaniamentem dla niej są również mocne podzespoły. Honor Magic 8 Pro to jeden z pierwszych telefonów wyposażonych w najnowszy procesor Snapdragon 8 Elite Gen 5. Do tego oferuje grafikę Adreno 840, do 16 GB RAM-u i do 1TB przestrzeni dyskowej (choć na polskim rynku znajdziemy wyłącznie wersję 12/512 GB).

Obiecuję też jedne z najlepszych na rynku głośników (wraz z osobnym głośnikiem niskotonowym subwooferem) i upakowany jest ciekawymi rozwiązaniami AI, które np. poinformują nas o tym, że podczas rozmowy czy konferencji wideo nasz rozmówca może wykorzystywać deefake’i (co potencjalnie może ochroni nas przed oszustwami) czy będą adaptować parametry wyświetlania w celu ochrony wzroku i zapewnienia jak najlepsze komfortu oglądania (więcej na tem temat przeczytacie na stronie producenta). Czy jednak tak samo dobre wrażenie robi w zakresie aparatów?

Zestaw aparatów nie jest rekordowy, ale to użyteczny setup o uniwersalnym zakresie

Tegoroczny Honor Magic 8 Pro z pozoru nie zaskakuje specyfikacją. Ta w zakresie hardware’u prezentuje się niemal identycznie, jak w modelu 7 Pro - cały układ różni się jedynie wydłużoną ogniskową obiektywu tele, który teraz oferuje ekwiwalent 85 mm (względem 75 mm w zeszłorocznym modelu). W sumie otrzymujemy więc 3 moduły, które prezentują się następująco:

  • 50-megapikselowy moduł standardowy (23 mm, f/1.6) oparty o matrycę 1/1.3”
  • 200-megapikselowy moduł tele (85 mm f/2.6) oparty o matrycę 1/1.4”
  • 50-megapikselowy moduł szerokokątny (12 mm, f/2) oparty o matrycę 1/2.88”

Magic 8 Pro otrzymuje jednak widoczne zaktualizowany układ przetwarzania. Przede wszystkim cały proces opiera się teraz o silnik najnowszego procesora Snapdragon 8 Elite Gen 5, a to otwiera nowe możliwości w zakresie pracy aparatów - głównie z zakresu jeszcze lepsze segmentacji i ingerencji AI. Zanim jednak przejdziemy do omówienia jakości obrazu, parę słów o interfejsie i aplikacji.

Fizyczny przycisk aparatu jest duży, dobrze wyczuwalny i reaguje na dotyk, oferując zbliżoną funkcjonalność do najnowszych iPhone'ów.

Przede wszystkim Magic 8 Pro to chyba jedyny obok Oppo Find X9 Pro androidowi smartfon kopiujący praktycznie 1:1 działanie fizycznego przycisku aparatu z iPhone, gdzie poza wciskaniem i wyzwalaniem możemy po nim także przesuwać palcem w celu płynnej regulacji zoomu czy innych ustawień. Co prawda nie jest to najwygodniejsze rozwiązanie, bo ze względu na wagę i sposób trzymania smartfona dotykanie spustu powoduje większe drgania, niż zwykłe dotknięcie ekranu, ale kiedy tego potrzebujemy, to działa naprawdę dobrze. Co chyba najważniejsze, przycisku możemy użyć do błyskawicznego wybudzenia aplikacji aparatu, nawet gdy telefon jest zablokowany.

Jeżeli chodzi o samą apkę, to praktycznie nie różni się ona od tego, co możemy oglądać w innych aneroidowych flagowcach. Poza trybem standardowym, portretowym i nocnym otrzymujemy też tryb Pro z możliwością manualnych ustawień ekspozycji i bez ingerencji układów AI zapisujący zdjęcia w formacie JPEG lub RAW (ale nie RAW + JPEG), a także kilka trybów specjalnych dostępnych z pozycji zakładki „Więcej”.

Systemowa aplikacja aparatu Honor Magic 8 Pro

Podobie jak w Honorze 400 Pro, otrzymujemy 3 podstawowe tryby przetwarzania kolorystyki (Jaskrawy, Naturalny i Mocny), które odznaczają się różnym stopniem kontrastu i nasycenia (choć w większości sytuacji najlepiej wypada fabrycznie ustawiony tryb Jaskrawy). Do tego wybór filtrów kolorystycznych (w tym adaptywne symulacje filmów, bazujące na AI) i podstawowy zestaw narzędzi do edycji (wraz z tymi samymi, co w większości telefonów funkcjami edycji AI, jak usuwanie obiektów czy minimalizacja odblasków).

Systemowa aplikacja do edycji zdjęć

Ciekawą nowością jest tu natomiast funkcja Magiczny Kolor, która pozwala „wyciągnąć” tonację i kolorystykę z dowolnego zapisanego wcześniej obrazu i stworzyć na ich podstawie nowy, customowy filtr kolorystyczny. W założeniu możemy więc np. przełożyć klimat dowolnego znalezionego w internecie obrazu na wykonywane zdjęcia, czy też łatwo dostosować kolorystykę do określonego nastroju.

W praktyce nie ma tu jakiejś magii. Nie mamy do czynienia z prawdziwą adaptacją stylu czy relightingiem - aplikacja po prostu automatycznie reguluje krzywe kolorystyki i ekspozycji, by nawiązać do obrazu źródłowego. Jest to natomiast ciekawa opcja na tworzenie własnych filtrów w nieskończonej różnorodności. Finalne efekty raz wyglądają lepiej, a raz gorzej, ale zdecydowanie wspomagają kreatywną zabawę.

Zdjęcie źródłowe (źródło: Pexels.com)
Zdjęcie z nałożonym "magicznym kolorem"

Jeżeli chodzi o same aparaty, standardowo już poza modułami odpowiadającymi fizycznym możliwościom obiektywów otrzymujemy też moduły wirtualne, operujące na wycinkach kadru z innych matryc. W aplikacji aparatu możemy więc wybierać spośród 5 różnych modułów, których szczegóły prezentuję poniżej.

  • Moduł 0,7x (ultraszerokokątny) - moduł fizyczny
  • Moduł 1x (standardowy) - moduł fizyczny z wariantami 23 mm, 28 mm, 35 mm
  • Moduł 2x (krótkie tele) - moduł wirtualny z wariantem 50 mm i 65 mm
  • Moduł 3,7x (moduł tele) - moduł fizyczny z wariantami 85 mm i 150 mm w ramach cropa
  • Moduł 6x (moduł tele) - wirtualny, z wariantami 175 mm, 200 mm i 300 mm w ramach cropa.

Zasadniczo możliwości aparatów pokrywają więc bardzo szeroki zakres ogniskowych, który jeszcze dodatkowo możemy wydłużyć, poprzez zoom AI, wykorzystujący funkcje generatywnej sztucznej inteligencji operujące w chmurze).

Moduł ultraszerokokątny 0,7x
Moduł standardowy 1x
Moduł tele 2x (wirtualny)
Moduł tele 3,7x
Moduł tele 6x (wirtualny)

W rozmiarach ekranowych wszystko to wygląda naprawdę dobrze, a najbardziej imponujące okazują się możliwości tele, gdzie duża matryca do pary z dużą rozdzielczością oferuje niekiedy obrazek wyglądający lepiej niż w przypadku modułu standardowego. Tym samym ubolewam, że i moduł główny nie został wyposażony w matrycę 200 Mp. Głównie ze względu na to, jakie korzyści niesie to dla wirtualnego modułu 50 mm, która to ogniskowa jest osobiście jedną z moich ulubionych.

W przypadku testu Honora 400 Pro mogliście zobaczyć, że 200-megapikselowy aparat główny daje lepsze wyniki na module wirtualnym od 2-krotnie droższego flagowca konkurencji. Tutaj niestety nie mamy tej korzyści i zdjęcia z modułu 50 mm wyglądają najsłabiej. Szkoda tym bardziej, że to jedna z najwygodniejszych ogniskowych do wykonywania zdjęć portretowych.

Skupiając się na jakości zdjęć, nie można nie wspomnieć o „wszędobylskich” algorytmach AI, których zadaniem jest wspieranie przetwarzania i ogólna poprawa jakości zdjęć. Do tego stanu rzeczy w przypadku aneroidowych smartfonów zdążyliśmy już przywyknąć i widok zmieniającego się na naszych oczach obrazu w galerii telefonu przestał już dziwić. Jednak z generacji na generację tego przetwarzania AI jest coraz więcej, co ma zarówno swoje dobre, jak i złe strony. A w przypadku najnowszego Honora otrzymujemy ciekawe spojrzenie na prawdopodobną przyszłość mobilnych systemów obrazowania.

Moduł główny, tryb nocny. Zdjęcie wykonane przy świetle księżyca
Moduł główny, tryb nocny

Największą ingerencję układów AI widzimy w przypadku zdjęć nocnych, które potrafią wyglądać bardzo imponująco. Za każdym kliknięciem otrzymujemy tu efekty, jakich osiągnięcie w przypadku zwykłego aparatu wymagałoby zapewne żmudnego łączenia ekspozycji i dłuższej obróbki. Oczywiście skuteczność trybu nocnego różni się w zależności od sytuacji i tego, którego modułu używamy, ale o ile trzymamy bazowych kątów widzenia dla modułu głównego i tele możemy liczyć na dobre rezultaty. Najgorzej jak zwykle prezentuje się tutaj moduł ultraszerokokątny, ale jeśli nie mamy do czynienia z kompletną ciemnością i on będzie dawał radę.

Tryb nocny, moduł ultraszerokokątny
Tryb nocny, moduł główny

W tym miejscu warto pochwalić też zaskakująco dobrze wyglądające zdjęcia wykonywane przy użyciu lamy błyskowej. Ten tryb ma co prawda duży minus w postaci ogromnego opóźnienia migawki (na wykonanie zdjęcia czekamy 2-3 sekundy), a do tego lampa nie błyska a raczej długo świeci mocnym ciągłym światłem, ale efekty należą do jednych z najlepszych, jakie widzieliśmy w przypadku smartfonów. Generalnie wygląda to jak idealne zbalansowanie mocnego ksenonowego flasha z dłuższym czasem ekspozycji.

Zdjęcie wykonane z lampą błyskową
Zdjęcie wykonane z lampą błyskową

Nieco uciążliwe jest jedynie notoryczne pojawianie się problemu „czerwonych oczu”, co nieco bawi, biorąc pod uwagę, że poradziły sobie już z nim kompakty w latach 90. XX wieku. Nie jest to ogromny problem, ale przydałaby się chociaż opcja szybkiego usuwania czerwonych oczu w systemowej apce do edycji.

Jeżeli chodzi o zdjęcia nocne, producent idzie jeszcze o krok dalej i jako chyba pierwszy na rynku oddaje w nasze ręce tryb ulepszania zdjęć nocnych przy pomocy chmurowego przetwarzania AI. Do tej pory, tego typu rozwiązania widzieliśmy wyłącznie w przypadku cyfrowego zoomu, zwiększającego możliwości teleobiektywu. Teraz dostępny jest on dla każdego aparatu, choć póki co tylko w przypadku zdjęć nocnych.

Zdjęcie bazowe
Zdjęcie poprawione przez AI w chmurze

Jak to działa? Aby skorzystać ze wspomnianej funkcji, konieczne jest połączenie z siecią oraz wyrażenie zgody na udostępnianie naszych zdjeć producentowi. Następnie wykonane zdjęcie wysyłane jest na zdalny serwer, gdzie algorytmy generatywnej AI dosztukowują brakujące detale w celu podniesienia wizualnej szczegółowości i rozdzielczości obrazy. Efekty?

Opis zdjęcia
Zdjęcie przetworzone przez AI w chmurze

Różnica obrazu bazowego i przetworzonego nie jest drastyczna i dostrzeżemy ją głównie w przypadku bezpośredniego porównywania zdjęć w powiększeniu (telefon oferuje zresztą specjalnie stworzony do tego celu tryb podglądu). Łatwo jednak zauważyć, że przetworzone zdjęcie jest zupełnie wolne od szumów, pozbawione prześwietleń, oferuje lepszą dynamikę, a detale są klarowne, jak gdyby były uchwycone aparatem średnioformatowym.

Oczywiście ma to również swoje złe strony. Głownie takie, że te lepiej wyglądające detale są w większości wymyślone przez układ AI i często nie pokrywają się z rzeczywistością, co możemy zauważyć szczególnie w przypadkach, gdy na zdjęciu pojawiają się jakieś napisy czy drobne wzory. W rozmiarach ekranowych wszystko wygląda jednak świetnie i każe nam wierzyć, że niebawem chmurowe przetwarzanie AI będzie używane do każdego rodzaju zdjęć i stanie się kolejnym sposobem na przeskoczenie fizycznych ograniczeń sensorów.

Warto zadać sobie jednak pytanie czy na pewno tego chcemy. Czy będziemy w stanie przełknąć fakt, że obraz na który patrzymy jest tylko pewnego rodzaju aproksymacją rzeczywistości stworzoną przez AI? Ale co chyba ważniejsze, czy będziemy skłonni udostępniać producentom wszystkie nasze zdjęcia? Ja mam co do tego pewne obawy. Na szczęście, póki co korzystanie z przetwarzania chmurowego jest zupełnie dobrowolne i możemy z niego nie korzystać.

Niestety dobrowolne nie jest bazowe korzystanie z wbudowanych układów AI, których smartfon używa do ogólnego polepszania jakości zdjęć. Nie chcę, żeby zabrzmiało to źle, bo zdjęcia z Honor Magic 8 Pro wyglądają naprawdę świetnie i imponująco, ale jednocześnie bardziej wymagający użytkownicy zderzą się z pewną nieprzewidywalnością układu przetwarzania.

Pomazany, kolorowy autobus w ciepłym, miękkim świetle zimowego popołudnia wyglądał bardzo interesująco. Zdjęcie nijak nie oddaje jednak subtelnego oświetlenia, a mocne odszumianie i wyostrzania sprawiają, że drobniejsze detale i niuanse kolorystyczne zlewają się w plamy

W fotografowaniu nowym Honorem najbardziej przeszkadzał mi fakt, że naprawdę trudno uzyskać tu zdjęcia przedstawiające rzeczywistość taką, jaką w danej chwili widzimy. A w szczególności trudno uzyskać tu zdjęcia subtelne.

Wielokrotnie miałem sytuacje, gdzie chcąc uchwycić kadr, w który cały klimat budowało delikatne oświetlenie czy subtelna gra tonów, kończyłem z mocno kontrastowym obrazem i wysyconą, idealnie zbalansowaną w kierunku bieli kolorystyką, które nijak się miały do tego, jak scena wyglądała w rzeczywistości. Do tego mocne odszumianie, wyostrzanie i wygładzanie obrazu, które szybko rzuca się w oczy podczas powiększenia zdjęcia. Oprócz tego, trudno w kontrolowany sposób sterować tu ekspozycją, gdyż algorytmy przetwarzania i tak dążą do wyrównywania jasności kadru, toteż korekty na plus i minus przynoszą często inne efekty, niż w zwykłych aparatach.

Ciepłe światło boczne przyjemnie kontrastowało z niebieskością nieba i wydobywało fakturę pni. Finalne zdjęcie ma jednak dużo zimniejszą temperaturę barwową, a pnie drzew zostały mocno rozjaśnione, zupełnie zmieniając odbiór sceny

Najzwyczajniej w świecie każdy fragment zdjęcia jest tu w pewien sposób uśredniany względem ekspozycji, kontrastu i kolorystyki tak, by wypaść jak najbliżej „matematycznego” ideału atrakcyjnie wyglądającego zdjęcia. To zapewne pokłosie układów odpowiadających za segmentację obrazu w procesorach Snapdragon, przekładające się na pewien specyficzny, charakterystyczny dla chińskich smartfonów look, który trudno jednoznacznie oceniać. Jak mówiłem, niektórym użytkownikom przetwarzanie będzie wydawać się zbyt agresywne, ale z drugiej strony dzięki niemu w niemal każdej sytuacji jesteśmy w stanie uzyskać dobrze wyglądające zdjęcia. Dla przeciętnego użytkownika zdecydowanie korzyści przewyższają tu minusy.

Osobiście, taki a nie inny sposób przetwarzania obrazu traktuję jako wizualny znak czasów, do którego za jakiś czas będziemy powracać tak, jak dzisiaj powracamy do starszych cyfrowych kompaktów czy smartfonów z poprzedniej dekady. Niemiałbym z tym więc większego problemu, gdyby nie fakt, że silne wykorzystanie algorytmów przetwarzania wpływa tu na skuteczność fotografowania.

Idealne zatrzymanie w ruchu poruszających się obiektów bywa trudne. W przypadku poruszającego się samochodu rozmycie nie jest zaskoczeniem. Jest nim natomiast fakt, że migawkę wyzwalałem w momencie, gdy samochód znajdował się po prawej stronie kadru

O ile fotografujemy widoczki i statyczne kadry, będziemy zachwyceni z efektów,  problemy zaczynają pojawiać się w przypadku fotografowania osób i akcji. Przede wszystkim, w standardowym trybie fotografowania, jeśli tylko nie mamy do czynienia z idealnymi warunkami słonecznego dnia, możemy zapomnieć o chwytaniu „decydującego momentu”. Moment, w którym wciskamy przycisk fotografowania (czy spust migawki) rzadko kiedy jest tym, który zostanie zaprezentowany, jako finalny kadr. To zapewne efekt tego, że końcowy obraz składany jest z dłuższej serii ujęć, gdzie niekoniecznie za reprezentatywną klatkę zostanie uznana ta, przy której dotknęliśmy ekranu.

Co ciekawe, na zdjęciach zapisywane są często nawet momenty sprzed wciśnięcia spustu. Poza tym, nawet w świetle dnia ruszające się obiekty będą poruszone. Uchwycenie szybkich obiektów bywa więc trudne i choć producent oddaje w nasze ręce osobny, specjalnie przygotowany do tego tryb, to jednak nie powinno to tak wyglądać. O uruchamiania trybu szybkiego nie będziemy przecież zawsze pamiętać, a dodatkowo nie przetwarza on zdjęć tak skutecznie, jak tryb standardowy.

Zdjęcie wykonane w trybie standardowym
Zdjęcie RAW (po odszumianiu w Camera RAW)

Większym problem wydaje mi się jednak fakt, że podczas wykonywania zdjęć w pomieszczeniach trudno uchwycić twarze osób tak, by były one ostre i nieporuszone. Nawet używając najbardziej zaawansowanego aparatu głównego często kończymy z fotografiami, na których wszystko wygląda dobrze, oprócz twarzy, która jest przesadnie wygładzona, poruszona lub lekko nieostra. To oczywiście również efekt łączenia informacji z wielu ekspozycji, ale zastanawiamy się czy to wszystko idzie w dobrym kierunku - szybkie przerobienie zdjęcia RAW (powyżej) pokazuje jak szczegółowe może być zwykłe zdjęcie wykonane w tych samych warunkach. Bardziej zachowawcze algorytmy przetwarzania zdecydowanie mogłyby tu przynieść zmianę na plus.

Co najbardziej dziwi, niekiedy problemy te pojawiają się nawet w sytuacjach idealnego światła dziennego, gdzie przy krótkich czasach migawki nie powinno być mowy o żadnych poruszeniach.

Moduł główny, przykład nieostrego zdjęcia w statycznej sytuacji, gdzie nie było mowy o braku światła czy poruszeniu

W tym wszystkim jednak nie ma reguły. Czasem zdjęcia wychodzą świetnie, a czasem nie, a wszystko zależy od tego, jak aparat zinterpretuje daną scenę. Niekiedy nawet dwa zdjęcia wykonane po sobie widocznie różnią się szczegółowością i sposobem przetwarzania. Po dłuższym namyśle doszedłem do wniosku, że przynajmniej cześć tych problemów spowodowana jest błędami w pomiarze AF - gdy ostrość nie jest idealnie trafiona, system przetwarzania może mieć trudności z aplikacją algorytmów wyostrzania i poprawiania obrazu.

Zdjęcia wykonane po sobie z wykorzystaniem modułu głównego

Analogicznie sprawa ma się z trybem portretowym. Gdy akurat system „załapie” rezultaty potrafią wyglądać świetnie, a rozmycie nakładane jest bardzo dokładnie, ale równie często mamy do czynienia z pomyłkami, niedoskonałościami i znanym z trybu standardowego rozmywaniem szczegółów twarzy. Generalnie najlepsze efekty w trybie portretowym uzyskujemy z obiektywem tele, ten jednak oferuje ogniskową, która w wielu sytuacjach może się okazać nieco zbyt wąską. W przypadku trybu portretowego, w kontrastowych sytuacjach warto też wyłączać przetwarzanie HDR, gdyż powoduje ono przesadne podbicie czerni.

Tryb portretowy (moduł główny)
Tryb portretowy (moduł tele)
Tryb portretowy, moduł główny, HDR wyłączony
Tryb portretowy, moduł główny, HDR włączony

W tym wszystkim przyjemną odskocznią od mocnego przetwarzania okazuje się aparat do selfie. Choć nie powala kontrastowością czy dynamiką, to jednocześnie oferuje chyba najbardziej rzeczywiste i subtelne odwzorowanie detali na zdjęciach.

Zdjęcia wykonane aparatem do selfie

Podsumowanie

Honor Magic 8 Pro to zdecydowanie mocny konkurent segmentu Pro w zakresie wykonania i wydajności. Jest wytrzymały, elegancki, oferuje świetny ekran, imponującą pojemność baterii i specyfikację obejmująca najnowsze podzespoły z rodziny Snapdragon. Do tego schludna nakładka Magic OS, zatrzęsienie funkcji AI czy drobne, ale istotne szczegóły, jak nowy przycisk aparatu, którego funkcjonalność jest praktycznie identyczna, jak w iPhonie.

Również pod względem wyposażenia aparatów, nowego honorowi trudno coś zarzucić. Otrzymujemy wszechstronny zestaw modułów fotograficznych, wspierany stosunkowo dużymi matrycami (zwłaszcza w przypadku aparatu tele) oraz zaawansowany system przetwarzania, który sprawia, że telefonem trudno zrobić źle wyglądające zdjęcie i który dobrze radzi sobie w słabym świetle. Bardzo imponująco prezentują się też możliwości teleobiektywu. Niestety w tym wszystkim brakuje subtelności.

Algorytmy przetwarzania bywają agresywne i dążą do uzyskania mocnego kontrastu oraz nasycenia, co przy jednoczesnej próbie zachowania jak największego zakresu dynamicznego często kończy się efektami, które są dalekie od tego, jak dana scena wyglądała w rzeczywistości. Ponadto  problemem bywa też skuteczne uchwycenie ruchomych obiektów a aparat potrafi rozmazywać twarze nawet w dobrych warunkach oświetleniowych.

O ile więc aparaty modelu Honor Magic 8 Pro mają szansę zachwycić amatorów, którzy szukają po prostu smartfona do dokumentacji codziennych chwil i dzielenia się nimi na Instagramie, to dla bardziej zaawansowanych hobbystów i osób szukających zastępstwa dla zwykłego aparatu sposób ich działania może okazać się trochę zbyt intensywny i nieprzewidywalny.

Magic 8 Pro będzie więc świetnym aparatem do chwytania niezobowiązujących widoczków czy wspólnych chwil spędzanych podczas wakacji, robienia fotek jedzenia i ogólnej dokumentacji otaczającego świata. Trudniej będzie go jednak wykorzystać w bardziej ambitnych celach czy nauce świadomego fotografowania, gdzie zależy nam na tym, byśmy z jednej strony byli w stanie w pełni panować nad uzyskiwanymi efektami, a z drugiej by efekty te wiernie oddawały rzeczywistość.

Jeżeli zaliczasz się do zwykłych użytkowników i po prostu szukasz wydajnego smartfona, który będzie robił „dobre zdjęcia” zdecydowanie warto się nim zainteresować. Jeśli jednak poszukujesz przede wszystkim realizmu i kontroli w aparatach, a zdjęcia wykonane telefonem zamierzasz oglądać i prezentować także poza małym ekranem, prawdopodobnie lepiej będzie rozejrzeć się za modelami z serii Ultra.

Plusy
  • Uniwersalny zakres obiektywów
  • Jakość zdjęć w słabym świetle
  • Jakość modułu tele
  • Mocna lampa błyskowa
  • Fizyczny spust migawki
  • Imponujący ekran
  • Wydajna bateria
Minusy
  • Mało przewidywalny i agresywny system przetwarzania
  • Problemy z fotografowaniem akcji
  • Rozmazywanie twarzy / problemy z AF
  • Obiektyw superszerokokątny w słabym świetle

Zdjęcia przykładowe

Poniżej możecie zobaczyć galerię zdjęć wykonanych smartfonem Honor Magic 8 Pro, w standardowym trybie fotografowania, z użyciem różnych modułów optycznych.

Zdjęcia przykładowe do pobrania:

 

Komentarze
Przeczytaj także
Zobacz więcej z tagiem: Honor
logo logo
Magazyny
Zamów