Jacek Fota “Some Things are Quiter than Others” - recenzja

Autor: Marcin Grabowiecki

2 Grudzień 2014
Artykuł na: 4-5 minut
Pierwsza książka Jacka Foty powstała w trakcie jego podróży po Stanach Zjednoczonych, które odbył w latach 2012-2013. Jaki obraz kraju wyłania się z jego zdjęć?
Zobacz wszystkie zdjęcia (9)

Lubię skromne wydawnictwa, które nie pragną być za wszelką cenę “epokowymi dziełami”. Lubię prywatne historie, które są zapisem przeżyć autora. Lubię książki w małym formacie, umożliwiające mi bliski kontakt z nimi. Wszystko to odnajduję w Some Things are Quiter than Others Jacka Foty. Osobisty charakter wydawnictwa podkreśla już delikatna akwarela na okładce oraz naklejka z tytułem i ręcznie napisanym imieniem i nazwiskiem, co budzi automatyczne skojarzenia ze szkolnym zeszytem. Całość dopełniona jest przez grzbiet wykonany z zielonego płótna, w które kiedyś oprawiane były bruliony.

Publikacja jest efektem czterech podróży Jacka Foty do Stanów Zjednoczonych, które odbył w latach 2012-2013. Jaki obraz kraju wyłania się z jego zdjęć? A no taki, że legendarne Stany to całkiem normalne, momentami banalne miejsce. Fota nie rości sobie jednak pretensji do tworzenia wielkich historii opowiadających o Ameryce. Siłą tej książki jest dla mnie cicha, spokojna narracja i przemyślana sekwencja. Zdjęcia płyną, jedno za drugim. Najważniejsze są w nich niuanse, które zauważamy dopiero przy kolejnych odczytaniach - stróżka krwi sącząca się z martwego zwierzęcia, zagięta końcówka rynny, mokre ślady na betonie, cień na torach kolejowych, czy czerwony trójkąt przy miejscach parkingowych. Studiowanie tych smaczków daje prawdziwą przyjemność i sprawia, że po książkę sięgamy wielokrotnie, za każdym razem odkrywając w niej coś nowego.

Zdjęcia z “Some Things are Quiter than Others” przypominają mi momentami prace Martina Kollara. Na fotografiach Jacka Foty, podobnie jak u autora Field Trip nie dzieje się nic specjalnego. Uchwycone za pomocą statycznych kadrów chwile są zapisem zwykłej rzeczywistości. Rurociąg prowadzący donikąd, mydło w płynie na metalowym łańcuszku, ogrodzony teren dla zwierząt na środku pustyni, dachy domów wyrastające z ziemi czy rzeźba goryla stojąca przed warsztatem samochodowym to prace, które wywołują dyskretny uśmiech i niedowierzanie.

Słuszną decyzją była rezygnacja z tekstu, czy podpisów pod zdjęciami, które wprowadziłyby prawdopodobnie zbyt dużo opisowości do projektu opartego jest na błyskotliwym zestawieniu obrazów. Uzupełnieniem narracji wizualnej jest odręczna mapka Stanów Zjednoczonych z zaznaczonymi kropkami będące miejscami, które autor odwiedził podczas swojej podróży. Rysunek wydrukowany jest na papierze w kratkę, a pozostawiona pusta przestrzeń kusi, aby zapisać na niej swoje przemyślenia.

Jedynym mankamentem wydawnictwa jest według mnie rodzaj papieru użytego do druku. Jego gładka struktura kłóci się z surową, zeszytową formą książki. Rozumiem, że wybór takiego podłoża był podyktowany troską o jak najlepszą jakość reprodukowanych zdjęć. Jednak zastosowanie mniej gładkiego (być może matowego) papieru z widoczną strukturą włókien spowodowałoby, że wydawnictwo zachowałoby spójną formę brulionu czy pamiętnika z notatkami. W tym przypadku zdjęcia można by wyróżnić za pomocą polakierowania fragmentów stron. Nie przeszkadza to jednak w tym, że “Some Things are Quieter than Others” jest publikacją, na którą zdecydowanie warto zwrócić uwagę.

Jacek Fota Some Things are Quieter than Others

Miękka oprawa
Format: 165 x 198 mm
104 strony, 44 zdjęcia

Self-published 2014

Skopiuj link
Komentarze
Więcej w kategorii: Recenzje
Reno12 Pro 5G – co potrafi pierwszy „OPPO AI Phone”?
Reno12 Pro 5G – co potrafi pierwszy „OPPO AI Phone”?
OPPO Reno to linia modeli stylowych i niedrogich, ale technicznie zaawansowanych. To seria, która jako pierwsza otrzymuje nowe rozwiązania debiutujące we flagowcach, a mocną stroną jest zawsze...
6
Podróż z Fujifilm GFX to droga w jedną stronę. Subiektywny test praktyczny
Podróż z Fujifilm GFX to droga w jedną stronę. Subiektywny test praktyczny
GFX to nie była miłość od pierwszego wrażenia. To relacja, której dałem drugą szansę. Wygląda na to że zarówno ja, jako fotograf, i GFX jako system, musieliśmy do tego nieco dojrzeć.
23
Martin Parr: Fashion Faux Parr - szpieg w krainie próżności [RECENZJA]
Martin Parr: Fashion Faux Parr - szpieg w krainie próżności [RECENZJA]
Niektóre zdjęcia przedstawiają profesjonalne modelki. Inne to przypadkowe postacie, wyłowione w ulicznym castingu. Czasem trudno odróżnić jedne od drugich... W pierwszej „modowej” książce Parra...
23
Powiązane artykuły