Jak robić lepsze zdjęcia smartfonem? Oto kilka zasad, które powinny wejść Ci w nawyk

Czasem patrzysz na przepiękną scenę, ale po prostu nie wiesz jak zamknąć ją w kadrze. To normalne i boryka się z tym wielu nawet doświadczonych fotografów. W takich momentach przydaje się krótka lista sprawdzonych sztuczek i reguł, które pomagają stworzyć harmonijną kompozycję lub stanowią dobry punkt wyjścia do własnych kreatywnych poszukiwań. W tym artykule zebraliśmy dla Was te najważniejsze i najskuteczniejsze!

Dodaj do źródeł Skomentuj Kopiuj link
Posłuchaj
00:00

Przede wszystkim już na wstępie musimy wyjaśnić sobie jedną rzecz. Nie ma czegoś takiego jak fotografia smartfonowa. Jest po prostu fotografia. Bez względu na to, jakiego używamy aparatu, o sile zdjęcia decydują przede wszystkim pomysł, uważność i kompozycja.

Smartfon jest oczywiście najlepszym narzędziem do nauki, bo zdejmuje z nas ciężar sprzętowych zawiłości, co - przynajmniej na początku - jest bardzo ważne. Sam ustawia ostrość, dobiera jasność i przetwarza obraz, dzięki czemu my możemy skupić się na uważnej obserwacji oraz starannym budowaniu kadru.

I jeszcze jedno. Doświadczenie ma oczywiście ogromne znaczenie, ale jako praktyk z 20-letnim stażem zapewniam Was, że nawet najlepsi fotografowie nie zawsze i nie od razu wiedzą, jak uchwycić daną scenę. Zazwyczaj odpalają wówczas w głowie listę sprawdzonych sztuczek i sposobów, tak prostych jak zmiana kompozycji, perspektywy i ogniskowej. Ten artykuł ma być właśnie taką check-listą, po którą będziecie mogli sięgnąć, gdy nie wiecie, jak ugryźć dany kadr!

Hello Moto!

Wszystkie zdjęcia w tym artykule wykonaliśmy smartfonem motorola signature, który, jak się przekonaliśmy, wcale nie powinien mieć kompleksów względem najdroższych flagowców klasy Ultra. Motorola to marka, którą każdy z nas zna, ale fotografia nie jest tu zazwyczaj pierwszym skojarzeniem. Niesłusznie, bo nieco w cieniu największych chińskich brandów ta kultowa firma konsekwentnie rozwijała swój własny system obrazowania, czego efektem jest właśnie model signature.

To elegancki i ultrasmukły smartfon, który mieliśmy już okazję testować, więc tym razem krótko tylko przypomnimy, z czym mamy do czynienia. Zaawansowany system obrazowania to 50-milionowy aparat główny z dużą, jak na smartfon, matrycą Sony LYTIA 828 (1/1,28”) i jasnym obiektywem f/1,6 stabilizowanym w zakresie aż 3,5 EV. Uzupełniają go jeszcze dwa, również 50-milionowe aparaty: ultraszerokokątny z obiektywem 12 mm f/2 i autofokusem oraz stabilizowane tele o ekwiwalencie 71 mm i jasności f/2,4.

Ciekawie prezentują się również rozwiązania programowe. Funkcja Signature Style pozwala wybrać neutralne, certyfikowane przez Pantone odwzorowanie barw albo bardziej wyrazistą interpretację sceny Signature, przygotowaną przez Moto AI. Co jeszcze ciekawsze, algorytm można też nauczyć się naszych preferencji estetycznych, ale o tym później. Przejdźmy do fotografowania!

Zacznij od ogniskowej

To jedna z największych zalet smartfonów. W zasięgu kciuka mamy szeroki zakres ogniskowych 12-70 mm i jest to coś, czego nie oferuje dzisiaj żaden klasyczny obiektyw typu zoom. Jednocześnie jest to dobrodziejstwo, z którego wielu wcale nie korzysta. Obserwując znajomych, zauważam, że większość z nich nie zadaje sobie trudu, by sprawdzić, jak dana scena wygląda w szerszym lub przeciwnie, nieco ciaśniejszym ujęciu.

Testowanie ogniskowych powinno stać się nawykiem i naturalnym odruchem w większości sytuacji. Wielu fotografów po latach potrafi już patrzeć konkretną ogniskową i ja też zazwyczaj potrafię przewidzieć, jaka część sceny zmieści się w kadrze, ale i tak wolę sprawdzić - nawet gdy wiem jak chcę kadrować, przeklikuję szybko wszystkie trzy obiektywy. Nierzadko na ekranie pojawia się kadr, którego w ogóle się nie spodziewałem.

Czasem z góry, czasem z dołu

Zazwyczaj fotografujemy z poziomu naszych oczu. Tak uchwycona scena wygląda bardzo naturalnie, ale właśnie to często jest tu największym problemem. Pokazujemy świat dokładnie tak, jak oglądamy go każdego dnia, przez co nawet ciekawy temat może prezentować się zbyt zwyczajnie.

Tymczasem wystarczy obniżyć go do poziomu biodra, unieść telefon nad głowę albo umieścić wręcz tuż nad ziemią, aby całkowicie odmienić perspektywę, proporcje i relacje między elementami kadru. Tak jak wcześniej testowaliśmy różne obiektywy, warto zawsze sprawdzać również różne kąty widzenia.

Czasem zmiana wysokości ma też konkretne uzasadnienie. Dzieci i zwierzęta zazwyczaj fotografujemy z góry, bo właśnie z tej perspektywy patrzymy na nie na co dzień. Znacznie ciekawsze i bardziej intymne zdjęcie powstanie, gdy przykucniemy i umieścimy telefon na wysokości ich oczu. Zamiast spoglądać na bohatera z pozycji obserwatora, znajdziemy się w jego świecie, a kadr zyska poczucie bliskości i bezpośredniego kontaktu. Nawet głupia mewa będzie wyglądała lepiej!

Gdzie umieścić temat?

Mamy już ogniskową, znaleźliśmy ciekawą perspektywę, pozostaje dopracować kompozycję. Z pomocą przychodzi tu niezawodna reguła trójpodziału. To kolejna prosta zasada, która sprawdza się prawie zawsze i z której korzystają niemal wszyscy fotografowie. Jeśli nie wiesz, gdzie umieścić główny temat, umieść go w jednym z mocnych punktów kadru.

To bardzo proste. Wystarczy wyobrazić sobie dwie linie pionowe i dwie poziome, które dzielą obraz na dziewięć równych części. Miejsca ich przecięcia to właśnie mocne punkty sceny. Umieszczenie w ich pobliżu twarzy, sylwetki, słońca (czy jak na naszych przykładach statku lub latarni) zwykle sprawia, że kompozycja nabiera równowagi, jednocześnie przestaje być statyczna i przewidywalna. Tu z pomocą przychodzą siatki kadrowania, które możemy aktywować na ekranie z poziomu menu smartfona.

Gdzie powinien być horyzont?

Zasada trójpodziału pomoże nam nie tylko rozmieścić w kadrze najważniejsze elementy, lecz także odpowiednio ustawić horyzont. Bo o ile naszym celem nie jest kompozycja symetryczna, nie powinniśmy umieszczać go na środku kadru.

Gdy na niebie rozgrywa się prawdziwy spektakl, warto oddać mu dwie trzecie zdjęcia. Jeśli ciekawszy jest pierwszy plan, horyzont wędruje wyżej. Nie chodzi tu oczywiście o matematyczną precyzję. Trójpodział to po prostu sprawdzony punkt wyjścia, który pomaga szybko uporządkować scenę, gdy nie mamy jeszcze lepszego pomysłu na kadr.

Zostaw bohaterowi oddech

Nie każdą pustą przestrzeń w kadrze trzeba też koni ecznie czymś wypełniać. Tak zwana przestrzeń negatywna może być równie ważna jak sam bohater zdjęcia. Pomaga go wyodrębnić, uspokaja kompozycję i sprawia, że wzrok odbiorcy podąża we właściwym kierunku.

Najprostsza zasada mówi, by zostawić więcej miejsca po stronie, w którą bohater patrzy lub się porusza. Rower powinien mieć dokąd jechać, ptak dokąd patrzeć, a biegnące dziecko przestrzeń, w którą za chwilę wbiegnie. Taką kompozycję również możemy zbudować, korzystając z zasady trójpodziału. Umieść bohatera w mocnym punkcie po właściwej stronie zdjęcia, pozostawiając otwartą przestrzeń zgodnie z kierunkiem ruchu lub spojrzenia.

Obramuj

Przestrzeń negatywna świetnie sprawdza się w minimalistycznych i graficznych ujęciach, ale przecież nie tylko takie sceny kadrujemy. Czasem sprawia też, że zdjęcie jest po prostu nudne. Gdy dużą część kadru zajmuje np. jednolite, bezchmurne niebo lub inny obszar, na którym zupełnie nic się nie dzieje, zdjęcie może sprawiać wrażenie niedokończonego. Warto wówczas rozejrzeć się za czymś, co pomoże domknąć kompozycję.

Taką naturalną ramę mogą tworzyć gałęzie i liście, brama, okno, łuk, krawędź budynku, a nawet fragment ogrodzenia. Często wystarczy zrobić krok w tył lub przesunąć się nieco w bok, aby jeden z tych elementów pojawił się przy krawędzi zdjęcia. Obramowanie nie musi być kompletne ani tworzyć regularnego prostokąta, niekiedy wystarczy kilka liści w górnej części kadru. 

Dodaj plan

Tworzenie bardziej przestrzennych to zawsze dobry pomysł. Zdjęcie ma tylko dwa wymiary, ale odpowiednio ułożone elementy mogą stworzyć bardzo wyraźne wrażenie głębi. Wystarczy umieścić coś blisko obiektywu, pozostawić główny temat w środkowej części sceny, a tło jeszcze dalej. Pierwszym planem może być gałąź, fragment stołu, barierka, czyjeś ramię lub dowolny element naturalnie występujący w otoczeniu. 

Możemy fotografować np. przez liście, otwarte drzwi albo niewielką przerwę między innymi obiektami. Taki zabieg sprawia, że widz przestaje być jedynie odbiorcą zdjęcia i ma wrażenie, jakby sam znajdował się na miejscu, dyskretnie obserwując zdarzenie. Kadr staje się bardziej intymny i dokumentalny. Trzeba jedynie pilnować, aby pierwszy plan nie zasłonił tematu ani nie zaczął konkurować z nim o uwagę.

Prowadź oko widza

Nie możemy wskazać odbiorcy, gdzie powinien spojrzeć, ale możemy subtelnie poprowadzić jego wzrok za pomocą tzw. linii wiodących. Ich rolę mogą pełnić drogi, chodniki, tory, balustrady, krawędzie budynków, linia brzegu, a nawet smugi światła i cienie. Nie zawsze muszą być ciągłe i oczywiste. Podobnie zadziała rytm latarni, szereg drzew czy kilka powtarzających się elementów, które układają się w wyobraźni w jeden kierunek.

Dobrze wykorzystana linia wciąga widza w głąb obrazu i spokojnie oprowadza po kolejnych fragmentach kompozycji. Najlepszy efekt uzyskamy, gdy linia zaczyna się blisko krawędzi lub w jednym z dolnych rogów zdjęcia, a następnie biegnie w kierunku wybranego motywu albo punktu zbiegu. Szczególnie dobrze sprawdza się tu szeroki kąt, który podkreśla perspektywę i sprawia, że pierwszy plan wydaje się jeszcze bliżej.

Kadruj po skosie

Prosty horyzont i idealnie pionowe linie wprowadzają do zdjęcia porządek, ale potrafią też odebrać scenie całą energię. Nie każdy kadr musi wyglądać jak mierzony od linijki. Świadome przechylenie telefonu sprawia, że linie zaczynają przecinać obraz po skosie i wzmacniają wrażenie ruchu. Szczególnie efektownie działa to w połączeniu z szerokim kątem, który mocno podkreśla perspektywę.

W filmie taki zabieg określa się jako "kadr holenderski", czyli Dutch angle. Reżyserzy wykorzystują go, aby wprowadzić napięcie, poczucie niestabilności lub podkreślić subiektywny punkt widzenia bohatera. W naszej fotografii przechylenie nie musi jednak wywoływać niepokoju. Może dodać zdjęciu spontaniczności, lekkości, szybkości albo bardziej graficznego charakteru. Ważne jedynie, aby wyglądało na świadomą decyzję.

Znajdź wizualną kotwicę

Rozległa scena może wyglądać imponująco na żywo, a po sfotografowaniu okazać się zaskakująco płaska i pozbawiona wyraźnego punktu zaczepienia. Wzrok widza nie wie wówczas, od czego rozpocząć oglądanie obrazu. Często stosowanym przez fotografów krajobrazu rozwiązaniem jest mocny element pierwszego planu, nazywany niekiedy wizualną kotwicą. Może nim być skała, roślina, fragment architektury, kałuża, łódź albo stojąca blisko aparatu postać. Taki motyw otwiera kompozycję, nadaje jej skalę i podkreśla odległość dzielącą pierwszy plan od tła.

W przeciwieństwie do delikatnego obramowania kotwica powinna być czytelna i świadomie włączona do kompozycji. Najłatwiej wykorzystać ją w połączeniu z szerokim kątem, podchodząc blisko wybranego elementu i umieszczając go w jednym z dolnych mocnych punktów. Trzeba jednak uważać na proporcje: zbyt mały motyw nie spełni swojej funkcji, a zbyt duży może całkowicie zdominować zdjęcie. 

Nie bój się szerokiego kąta

A skoro mowa już o szerokim kącie. Obiektyw ultraszerokokątny jest jednym z najbardziej kreatywnych, ale też najtrudniejszych narzędzi w smartfonie. Pokazuje znacznie więcej niż aparat główny, co tylko pozornie ułatwia fotografowanie rozległych scen. Im szerszy kadr, tym trudniej zapanować nad jego zawartością: główny temat staje się mniejszy, na brzegach pojawiają się przypadkowe elementy, duże fragmenty zdjęcia często pozostają zupełnie puste. Szeroki kąt mocno podkreśla też perspektywę, rozciąga obiekty znajdujące się przy krawędziach i sprawia, że pionowe linie zaczynają rozbiegać się na wszystkie strony.

Właściwie wykorzystany pozwala jednak tworzyć bardzo dynamiczne i efektowne zdjęcia. Trzeba tylko przestać traktować go wyłącznie jako sposób na zmieszczenie w kadrze jak największej liczby elementów. Przede wszystkim szeroki kąt lubi kompozycję centralną. Umieszczenie głównego motywu lub punktu zbiegu linii dokładnie na środku pomaga uporządkować kadr i ogranicza zniekształcenia. Szukaj symetrycznych fasad, tuneli, schodów, korytarzy i przejść.

Największą wadę łatwo możemy też obrócić w zaletę. Podejdź bardzo blisko, aby przerysować perspektywę i celowo wyolbrzymić pierwszy plan. Fotografowany z dołu budynek stanie się bardziej monumentalny, a pysk krowy urośnie do ogromnych, komiksowych wręcz rozmiarów.

Szeroki kąt uwielbia też linie, narożniki, powtarzające się kształty oraz mocne punkty zbiegu. Spójrz w górę, przykucnij, podejdź do balustrady albo ustaw telefon tuż nad ziemią. Czasem warto celowo przechylić telefon i wykorzystać zbiegającą się perspektywę do stworzenia niemal abstrakcyjnego, graficznego kadru.

Tele zrobi porządek

Na drugim końcu skali znajduje się teleobiektyw. Jeden z najchętniej używanych aparatów w smartfonach i nie bez powodu. Jego popularność nie wynika wyłącznie z możliwości przybliżania odległych tematów. Węższy kąt widzenia ułatwia przede wszystkim porządkowanie kadru. Pozwala wyrzucić z niego wszystko, co przypadkowe, i skupić uwagę na temacie - geście, kształcie, świetle lub fragmencie większej sceny.

Ja doceniam to szczególnie w popularnych miejscach turystycznych, gdzie atrakcyjną architekturę otaczają tłumy, reklamy, znaki i dziesiątki innych elementów walczących o uwagę. Zamiast fotografować cały krakowski Rynek, możemy wyizolować detal fasady, rzeźbę czy odbicie w oknie.

Teleobiektyw pozwala również wizualnie zagęszczać perspektywę. Gdy fotografujemy z większej odległości, kolejne plany zaczynają (pozornie) zbliżać się do siebie. Budynki, sylwetki, drzewa i odległe góry nakładają się, tworząc bardziej zwarte, wielowarstwowe kompozycje.

Kliknij Więcej

To rada, która może wydawać się banalna, ale to też kolejna rzecz, którą często obserwuję wśród znajomych, również fotografów. Przyzwyczajeni do trybu Auto, nie zadajemy sobie często trudu, by dokładnie przeklikać, lepiej poznać i przetestować dodatkowe funkcje i narzędzia w naszym telefonie. A wiele z nich naprawdę potrafi ułatwić robienie dobrych i ciekawych zdjęć.

 

Motorola signature ma na przykład świetny tryb macro. Zdjęcia zbliżeniowe wykonują przy tym zarówno aparat ultraszerokokątny, jak i peryskopowy teleobiektyw - warto zawsze sprawdzić oba, bo każdy z nich zupełnie inaczej odwzorowuje otoczenie.

Po zmroku warto wypróbować tryb nocny, który sprawia, że zdjęcie bardzo skutecznie „nasiąka” światłem - skutecznie rozjaśnia ciemne partie obrazu bez przesadnego efektu HDR. Dobrą zabawą jest też Długi czas ekspozycji, który działa w czterech trybach: ślady ruchu (zapisuje np. świetlne smugi świateł przejeżdżających samochodów), Woda i chmury (zmienia fale w mleczną taflę), Malowanie światłem (twórcze zabawy z czasem ekspozycji do 8 sekund) i gwiezdne smugi do rejestrowania ruchu gwiazd na niebie (nieograniczony czas zapisu).

Signature pozwala też wybrać jeden z dwóch sposobów interpretowania kolorów. Natural stawia na możliwie wierne, zrównoważone barwy zweryfikowane przez Pantone (to za jego pomocą wykonaliśmy większość zdjęć na potrzeby tego poradnika). Z kolei Signature Style korzysta z moto AI, które analizuje scenę, by możliwie najlepiej dopasować jasność i podbić selektywnie kolor. Zdjęcia są bardziej kontrastowe, wyraziste i zazwyczaj nie wymagają dalszej obróbki.

Najciekawszy wydaje się jednak wariant AI Customized, który pozwala „nakarmić” smartfon zdjęciami, na podstawie których stworzy on nasz indywidualny, „customowy” profil barwny. Wystarczy wskazać po pięć przykładowych zdjęć jedzenia, portretów i krajobrazów z pamięci aparatu i wstępnie je obrobić, by telefon poznał nasze upodobania i dostosował tonalność już podczas robienia kolejnych zdjęć. 

I szczerze mówiąc, mam nadzieję, że właśnie taki będzie kierunek rozwoju AI w fotografii. Osobiście chciałbym sztucznej inteligencji, która - podobnie jak w motoroli signature - uczyłaby się mojego stylu i pozwalała ograniczyć czas poświęcany na żmudną edycję, zostawiając go więcej na fotografowanie i twórcze poszukiwania.

Materiał w ramach współpracy z marką motorola  

Chcesz częściej widzieć nasze artykuły w Google? Dodaj Fotopolis do ulubionych źródeł
Komentarze
Przeczytaj także
Zobacz więcej z tagiem: fotografia smartfonowa
Magazyny
Zamów