Nasze porównanie Hasselblad VS Leica, a więc Oppo Find X9 Ultra VS Xiaomi 17 Ultra (Leitzphone), cieszyło się ogromnym zainteresowaniem, ale pojawiły się też prośby o włączenie do zestawienia Zeissa, czyli najnowszego smartfona klasy Ultra od vivo. Prosiliście i oto jest!
Na wstępie zastrzegamy - to nie kompleksowy test, a szybkie porównanie możliwości fotograficznych i zestaw zdjęć wykonanych na domyślnych ustawieniach w różnych warunkach. Oczywiście na końcu artykułu dzielimy się również naszymi wnioskami, ale ostatecznie to Wam pozostawiamy ocenę, który smartfon wypada najlepiej. I zachęcamy do lektury pogłębionych testów modeli Ultra vivo, Oppo i Xiaomi, które również znajdziecie w naszym serwisie.
Leica VS Hasselblad VS Zeiss
To trzy najbardziej zaawansowane smartfony fotograficzne na rynku, wszystkie trzy powstały też przy współpracy z legendarnymi markami z branży foto. Chińczycy dostarczają platformę technologiczną i moc obliczeniową, a Leica, Zeiss i Hasselblad projekt optyki, autorskie powłoki i w znacznym stopniu także tzw. „Colour science”.
W przypadku topowych modeli współpraca idzie jeszcze dalej - Leica postanowiła stworzyć nawet własny smartfon na bazie Xiaomi 17 Ultra (prezentowany w tym porównaniu Leitzphone), z kolei Zeiss i Hasselblad projektują zewnętrzne teleobiektywy (telekonwertery), które jeszcze bardziej przybliżają smartfony Oppo i Vivo do „prawdziwych” aparatów z optyką długoogniskową.
Wszystkie trzy oferują rozbudowane aparaty oparte o duże matryce i zaawansowane układy optyczne, ale trzeba podkreślić, że akcenty rozłożono tu zupełnie inaczej. Xiaomi oferuje 1-calową matrycę w module głównym i tele z prawdziwym, mechanicznym zoomem, Oppo dodaje rekordowe 10-krotne optyczne tele 230 mm, a Vivo stawia na bardzo fotograficzny zestaw aparatów z głównym modułem o rzadko stosowanej (i bardzo lubianej przez fotografów) ogniskowej 35 mm. Bardziej szczegółowo poszczególne moduły omówimy w kolejnych rozdziałach, nie przedłużając, przejdźmy więc do części praktycznej.
Ultraszeroki kąt, czyli 3x 50 Mp
Wszystkie trzy modele stosują optykę 14 mm i sensor o rozdzielczości 50 Mp z autofokusem. Różnice w fizycznej wielkości matryc są jednak znaczące. Leitzphone korzysta z sensora 1/2,75", Oppo z wyraźnie większego 1/1,95", a vivo z jeszcze większej - stosowanej nawet w głównych modułach - matrycy 1/1,28". Oppo i vivo oferują też nieco jaśniejsze (f/2) obiektywy niż Leitzphone (f/2.2). X300 Ultra ma ponadto optyczną stabilizację OIS.
Na papierze najlepiej wypada vivo. I w praktyce też. Stosuje mocny HDR, ale większy sensor przekłada się na lepszy detal w słabym świetle. Szczegółowy obraz rejestruje też Oppo, ale w zdjęciach nocnych mocniej widoczne jest już „upiększanie” AI. Zdjęcia z Xiaomi są naturalne i mają najlepiej wyglądające rogi i krawędzie, ale pod ostre światło na załamaniach pojawia się aberracja i lekka poświata. Oczywiście wszystko to widzimy dopiero na dużych powiększeniach, w rozmiarach ekranowych wszystkie trzy dają bardzo dobre rezultaty.
Aparat główny 23 / 35 mm
Tu sytuacja nieco się komplikuje. Leitzphone stawia na największą fizycznie matrycę 1" o rozdzielczości 50 Mp, dużych pikselach 1,6 µm i jasności f/1.67. Oppo nieoczekiwanie rezygnuje z „jednocalówki” i tym razem w modelu Ultra wykorzystuje mniejszy (o ok. 20%) sensor 1/1.12", ale podnosi rozdzielczość do 200 Mp i - jak twierdzi - rekompensuje mniejsze mikrosoczewki większą jasnością optyki f/1.5. Vivo korzysta z matrycy tej samej klasy co Oppo (Sony LYTIA 901, 1/1,12", 200 Mp), ale łączy ją z węższym obiektywem 35 mm f/1.85, który daje bardziej klasyczny, reporterski sposób obrazowania (producent określa ten moduł mianem „Documentary Camera”).
Główny moduł to prawdziwy popis możliwości współczesnych smartfonów fotograficznych i wszystkie trzy modele wypadają znakomicie. W dobrym świetle obraz wygląda bardzo naturalnie i rozmiar sensora wydaje się nie odgrywać tu większej roli. Gdy zaczyna go brakować, górę bierze już przetwarzanie systemowe - mocne i wspierane przez AI w przypadku Oppo i vivo, mniej agresywne w przypadku Xiaomi (co skutkuje nieco miękkim, ale przyjemnym i naturalnym obrazem).
Teleobiektyw - 70 / 75 / 85 mm
W przypadku krótkiego tele wszystkie trzy modele korzystają już z matryc 200 Mp i stabilizacji optycznej. Oppo oferuje największy sensor 1/1,28" oraz najjaśniejszy obiektyw f/2.2. Leitzphone wykorzystuje nieco mniejszą matrycę 1/1,4", ale jako jedyny pozwala zmieniać ogniskową w zakresie 75-100 mm (f/2,39-2,96) za pomocą mechanicznego układu optycznego. Vivo również korzysta z sensora 1/1,4", ale stawia na dłuższą optykę 85 mm z mniejszą jasnością f/2.67, ale zaawansowaną stabilizacją o dużym zakresie kompensowanego wychylenia do 3°.
Krótkie teleobiektywy w zasadzie powielają wzorzec. To ponownie bardzo dobre zdjęcia w większości sytuacji, przy czym mocniej wyostrzone detale zauważymy w przypadku Find X9 i X300 Ultra. Xiaomi to znów mniej przetworzone, ale też mniej szczegółowe powiększenia.
Długie tele - 200 / 230 mm
Tu najwięcej do zaoferowania ma zdecydowanie Oppo, które zastosowało pierwsze od czasu Samsunga S23 10-krotne wbudowane tele 230 mm. I robi to znacznie lepiej, wykorzystując większy sensor 1/2,75" (200 Mp) i jaśniejszą o 1 EV stabilizowaną optykę f/3.5. Leitzphone i vivo większe zbliżenia realizują przez cyfrowy crop, ale fizycznie duże matryce o rozdzielczości 200 Mp dają tu i tak spory zapas.
Długie tele w teorii powinno być terytorium Oppo, ale trzeba pamiętać, że w przypadku vivo i Xiaomi zbliżenia kadrowane i przeliczane są z większych, 200-milionowych matryc i jaśniejszych obiektywów niż w przypadku dodatkowego tele Finde'a. W efekcie dla ogniskowej ok. 230 mm różnice nie są tak duże, jak mogłoby się wydawać, i wszystkie trzy modele oferują zupełnie użyteczną jakość. Swoją przewagę Oppo pokaże jednak przy większych zbliżeniach, np. 400 i 600 mm.
Jeszcze kilka wniosków...
Najważniejszy wniosek jest z pewnością taki, że wszystkie trzy smartfony zapisują naprawdę świetne zdjęcia. Z każdą generacją poprawia się precyzja analizy sceny, a efekty stają się bardziej powtarzalne. W przypadku urządzeń, które w tak dużym stopniu polegają na wewnętrznym przetwarzaniu, ma to kluczowe znaczenie. Ewidentnych błędów w składaniu klatek, pomiarze światła czy koloru było naprawdę niewiele.
Kolejna dobra wiadomość jest taka, że wszystkie trzy modele zachowują dużą spójność między modułami, co oznacza, że zdjęcia z szerokiego kąta i teleobiektywu mają podobny charakter. Choć nieco inny w przypadku każdego „Ultrasa”. Oppo to typowe dla Hasselblada, do przesady wierne i chłodne barwy, a Xiaomi przyjemnie ciepłe. Vivo idzie środkiem i stara się dopasować temperaturę barwną do rodzaju oświetlenia, dając zazwyczaj bardzo dobre rezultaty. Wszystkie trzy modele potrafią się jednak pomylić - zdjęcia bywają czasem zbyt zimne lub nieco pastelowe i nie znaleźliśmy tu żadnej prawidłowości.
To, co powtarza się w przypadku wszystkich modułów, to przetwarzanie AI w słabym świetle oraz przy bardzo dużych zbliżeniach. Dobrze widoczne jest to zwłaszcza w przypadku Oppo, ale vivo również ochoczo korzysta ze wsparcia SI. Najbardziej naturalne okazują się zdjęcia z Xiaomi, choć ma to swoją cenę - przede wszystkim mniej wyraziste detale, choć widać to dopiero na dużych powiększeniach.
Biorąc pod uwagę ogólną jakość obrazu, w zasadzie nie można tutaj wybrać źle. Wszystkie trzy modele są naprawdę świetne i ważniejsze wydają się osobiste preferencje. Upraszczając nieco, Oppo to model dla tych, którzy lubią efektowne zbliżenia, vivo dla streetowców i fanów codziennego reportażu z ogniskową 35 mm, a Xiaomi dla zwolenników ciepłego i bardzo naturalnego obrazowania opartego na klasycznym i uniwersalnym zestawie aparatów.