„Nie po to wybieram smartfona z zaawansowanym tele, by nosić dodatkowe obiektywy i akcesoria”. Prawda? Tak, ale nie cała. Faktem jest, że dzięki 200-milionowym matrycom i technologii łączenia pikseli cyfrowy zoom w telefonie oferuje dziś bardzo dobrą szczegółowość zdjęć i to przy zachowaniu dużej rozdzielczości. Zoomowanie przez cropowanie nie zmienia jednak charakteru obrazu, bo nadal mamy do czynienia jedynie z przetworzonym wycinkiem tego samego ujęcia.
Fizyki nie da się oszukać - „prawdziwa” długa ogniskowa sprawia, że zdjęcie wygląda po prostu inaczej. Optyczne tele kompresuje plany (zdają się być bliżej siebie, co pomaga porządkować kadra) a do tego w naturalny sposób potęguje rozmycie tła. Generalnie otrzymujemy "ten look”, który znamy z dużych aparatów z dużymi obiektywami, i który dla bardziej doświadczonych fotografów naprawdę robi różnicę.
Konwertery niewątpliwie stanowią ciekawe rozwinięcie potencjału wbudowanego tele, przyjrzyjmy się więc obu systemom i przede wszystkim możliwościom, które najlepiej pokazują same zdjęcia.
Jak to wygląda na papierze, czyli szybkie porównanie parametrów
Zarówno Oppo jak i Vivo mają już pewne doświadczenie w projektowaniu telekonwerterów. Vivo oferowało zewnętrzne tele 200 mm (2,35x) już dla modeli X200 Pro oraz X300 Pro, a wraz z modelem X300 Ultra debiutują konwerter 200 mm drugiej generacji (V2) i pierwszy na rynku, testowany tu 400 mm. Oppo również oferowało model 200 mm dla smartfona X9 Pro, a wraz z pierwszym globalnie dostępnym flagowcem Ultra pokazało nowy, dłuższy model 300 mm.
To, co od razu rzuca się w oczy, to różnica w gabarytach, która nie idzie w parze z ogniskową. Vivo oferuje zasięg aż 400 mm, mimo że konwerter jest znacznie mniejszy niż w przypadku modułu 300 mm Oppo. Powodów takiej sytuacji jest kilka, a decydujące znaczenie mają tutaj dwa aspekty.
Po pierwsze, w przypadku Vivo wyjściowa ogniskowa to 85 mm, a nie 70 mm jak w Oppo, bo musimy pamiętać, że konwertery bazują na modułach tele smartfonów, do których je podpinamy. Po drugie, w przypadku X9 Ultra mamy do czynienia z większą fizycznie matrycą (1/1.28” vs 1/1.4”), więc również wszystkie soczewki muszą mieć odpowiednio większą średnicę, by pokryć większe koło obrazowe. To analogiczna sytuacja do aparatów APS-C i pełnoklatkowych, do których obiektywy również są zazwyczaj znacznie większe.
W praktyce oba rozwiązania są wymagające na swój sposób. Oppo Find X9 Ultra uzbrojony w Explorer Case i telekonwerter waży już prawie 650 g! Ponieważ grip jest tylko symboliczny, by fotografować wygodnie i kadrować pewnie, musimy pomóc sobie drugą ręką.
W przypadku Vivo wyzwania są inne. Z jednej strony cały zestaw jest lżejszy (choć to nadal ponad pół kilograma), a do case’a możemy dopiąć głęboki uchwyt (wtedy różnica w wadze znika), ale dłuższa ogniskowa oznacza też trudniejsze utrzymanie kadru, więc tu również dobrze pomóc sobie drugą ręką. Generalnie w obu przypadkach fotografowanie wymaga pewnej wprawy i skupienia. A bez wydajnej stabilizacji (bardzo skuteczna w obu przypadkach), precyzyjne kadrowanie byłoby niemal niemożliwe.
Samo wykonanie konwerterów nie budzi żadnych wątpliwości. Są naprawdę solidne, a pod względem jakości materiałów i staranności wykończenia przewyższają wiele zaawansowanych obiektywów z górnej półki. Stalowe tubusy są zwarte i ładnie zaprojektowane, a metalowy gwint sprawia, że pewnie siedzą w bagnecie obudowy smartfona. Również kejsy wyglądają stylowo i są dobrze wykonane.
Przewagą Oppo jest metalowa platforma mocowania konwertera, z kolei Vivo wygrywa pełnoprawnym gripem, który faktycznie zamienia smartfon w niewielki aparat, a do tego ma wbudowany powerbank. W Oppo mamy tylko mały grip z dodatkowym spustem i dźwignią zoomowania, który wymaga dodatkowego ładowania, choć nie częściej niż raz na tydzień, a smartfon nadal mieści się w kieszeni.
Minusem obu systemów jest brak jakiegokolwiek etui - choćby małej sakiewki, jak te dodawane często przez producentów do obiektywów. Z konwerterem zwyczajnie nie bardzo mamy co zrobić i jak bezpiecznie go przenosić, wrzucić go do nerki, torebki czy kieszeni kurtki. Przydałby się miękki pokrowiec a najlepiej sztywny, odporny na wstrząsy case.
Współpraca ze smartfonem - kto zrobił to lepiej?
Od razu odpowiadamy: Vivo. Z konwertera możemy korzystać w każdym trybie fotografowania, także portretowym czy krajobrazowym, i z dowolnymi ustawieniami, a więc również w formacie RAW. Wystarczy wcisnąć widoczną cały czas na ekranie ikonkę telekonwertera, by smartfon wiedział, że ma obrócić rzutowany obraz i wzmocnić stabilizację.
W przypadku Oppo telekonwerter działa tylko w dedykowanym trybie, który nie daje w zasadzie żadnej swobody, jeśli chodzi o dobór parametrów. Szeroko krytykowano to już po premierze pierwszego konwertera i w sumie dziwi nas nieco, że producent nic z tym nie zrobił. By przełączyć się między tele 70 i 230 mm, musimy zmienić tryb pracy na karuzeli, co jest nieco irytujące, gdy fotografujemy dynamicznie i musimy robić to często.
Generalnie jako następny krok rozwoju tej technologii życzylibyśmy sobie automatycznego wykrywania telekonwertera. Biorąc pod uwagę, jak zaawansowane są dziś algorytmy i tryby mapowania, dla inżynierów powinno być to banalnie proste. Wydaje nam się, że nie potrzeba tu nawet fizycznej komunikacji i elektronicznych styków – to, w jaki sposób zmienia się charakter obrazu po podpięciu akcesorium, powinno być dla smartfona wystarczającym sygnałem, by automatycznie uruchomić tryb konwertera.
Przejdźmy jednak do tego, co najważniejsze, a więc możliwości i jakości zdjęć. Teoretycznie przewagę już na starcie ma Oppo Find X9 Ultra ze względu na wspomnianą większą matrycę, ale z kolei Vivo oferuje zauważalnie większe zbliżenie. Zobaczmy, co pokazują zdjęcia.
Jakość obrazu - tego nie da Ci żaden smartfon
Przede wszystkim trzeba powiedzieć, że w obu przypadkach jakość, a zwłaszcza charakter obrazu, to coś, czego w fotografii smartfonowej do tej pory nie widzieliśmy. Granica między zdjęciami wykonanymi telefonem a tak zwanym "prawdziwym aparatem" mocno się tu zaciera. Gdyby ktoś powiedział, że zrobił te zdjęcia np. teleobiektywem 70-300 mm zapewne dalibyśmy się oszukać.
Oczywiście gdy patrzymy na zdjęcia dłużej, zauważamy już dodatkowe przetwarzanie nieostrości czy charakterystyczne dla smartfonów doostrzanie i wysycenie barw. Jakość zdjęć jest też bardzo zbliżona a różnice wynikają głównie z parametrów (większe zbliżenie Vivo) i sposobu przetwarzania (cieplejsze barwy Oppo). W dobrym świetle oba smartfony radzą sobie równie dobrze, w słabszym minimalną przewagę zyskuje Find X9 Ultra, co wynika z większej fizycznie matrycy.
Kto wygrywa w tej rywalizacji?
Na dziś, naszym zdaniem, więcej oferuje bardziej doświadczone w tym zakresie Vivo. Telekonwerter jest mniejszy ale daje widocznie większe zbliżenie, przede wszystkim jednak pozwala na ręczną kontrolę parametrów oraz zapis w RAW (a nawet JPEG + RAW, czego w Oppo nie mamy w ogóle) co dla bardziej wymagających użytkowników - a do tych wydają się być kierowane te akcesoria - będzie miało duże znaczenie. Podobnie jak bardziej neutralne barwy i nasycenie w X300 Ultra, dające lepszy punkt wyjścia do własnej edycji.
Telekonwerter Oppo to również zaawansowana optyka i z pewnością ciekawe rozwinięcie świetnego flagowca Find X9 Ultra, który - dzięki większym sensorom i wbudowanemu tele 10x (230 mm) - już sam w sobie oferuje dziś większe możliwości niż "Ultras" Vivo.