Już na wstępie musimy zaznaczyć, że nie jest to klasyczny test porównawczy, a raczej szybkie zestawienie możliwości i charakteru obrazowania. Przez moment oba modele były w naszej redakcji, skorzystaliśmy więc z okazji, by wykonać nieco bezpośrednich porównań różnych modułów i w różnych warunkach. Z drugiej strony to prawdopodobnie największe tego typu porównanie, a niemal 150 zdjęć w pełnej rozdzielczości pozwala już wyciągnąć pewne wnioski. Nasze znajdziecie na końcu tego tekstu!
Leica vs Hasselblad - krótkie porównanie flagowców
Oba modele to aktualne flagowce, smartfony klasy Ultra z topową specyfikacją i najbardziej jak dotąd zaawansowanym modułem foto. Fotograficzny charakter urządzeń jasno sygnalizuje również sam design i zaprojektowana z myślą o twórcach filozofia obsługi.
Pod względem wzornictwa Find X9 Ultra czerpie bezpośrednio z profesjonalnego aparatu Hasselblad X2D 100C, a dokładnie z zaprezentowanej niedawno, limitowanej edycji Earth Explorer Edition. Stąd elegancka imitacja skóry, cienki radełkowany pierścień i radełkowanie, które wywołuje oczywiste skojarzenia z pierścieniem ostrości klasycznego obiektywu, oraz nowy Quick Button, czyli kolejny pomarańczowy akcent nawiązujący do charakterystycznego spustu Hasselblada X2D.
W przypadku Leitzphone mamy do czynienia w zasadzie z osobną linią Xiaomi 17 Ultra, produkowaną w oparciu o platformę technologiczną Xiaomi, ale według projektu Leiki. Stąd charakterystyczne czerwone logo, srebrna aluminiowa rama, mocne radełkowanie i duży pierścień okalający moduł aparatów, który nie jest stylistycznym dodatkiem, jak w przypadku Oppo, ale pełnoprawnym elementem sterującym (np. zoomem, przysłoną w trybie portret).
Otrzymujemy również czysty i przyjemny interfejs typowy dla aparatów Leica, dodatkowe tryby kolorystyczne i designerskie akcesoria, ale musimy za to słono zapłacić. Bo o ile Xiaomi 17 Ultra kupimy już za 5999 zł, Leica Leitzphone to już wydatek rzędu 8999 zł. Oppo Find X9 Ultra, w cenie 7399 zł, plasuje się dziś pomiędzy nimi.
A co pod maską?
Oba smartfony oferują rozbudowany system aparatów, przy czym akcenty rozłożono nieco inaczej. Oppo w najnowszej (i pierwszej dostępnej poza Chinami) generacji Ultra rezygnuje z 1-calowej matrycy w głównym module, rozwijając możliwości tele. Nowy moduł 3x (70 mm) zaprojektował od podstaw Hasselblad, ale najważniejszą nowością jest tu unikalny optyczny teleobiektyw 10x (230 mm).
Całość prezentuje się następująco:
- 14 mm: 50 Mp, 1/1,95", f/2,0, AF
- 23 mm: 200 Mp, 1/1,12", f/1,5, AF, OIS
- 70 mm: 200 Mp, 1/1,28", f/2,2, AF, OIS, makro od 15 cm
- 230 mm: 50 Mp, 1/2,75", f/3,5, AF, OIS
Xiaomi stawia z kolei na możliwie uniwersalny zestaw, zwiększając możliwości dużego fizycznie sensora 1" w aparacie głównym, ale rozwija też teleobiektyw z mechanicznym, a nie cyfrowym, zoomem optycznym o zakresie 75–100 mm. Tu krystalicznie czyste zdjęcia ma też gwarantować szklana optyka Leica APO. Szczegółowa specyfikacja.
- 14 mm: 50 Mp, 1/2,75", f/2,2, AF
- 23 mm: 50 Mp, 1", f/1,67, AF, OIS
- 75-100 mm: 200 Mp, 1/1,4", f/2,39-2,96, AF, OIS
A teraz zobaczmy, co pokazują zdjęcia. Większość wykonaliśmy na domyślnych ustawieniach za pomocą natywnej aplikacji, ale znajdziecie tu też porównanie dla trybu portretowego, zdjęcia wykonane w trybie PRO oraz RAW-y wywołane bez edycji do formatu JPEG.
Obiektyw ultraszerokokątny 14 mm
Oba smartfony oferują ekwiwalent 14 mm i rozdzielczość 50 Mp z AF, ale OPPO ma wyraźnie większą matrycę 1/1,95" oraz nieco jaśniejszy obiektyw f/2,0 zamiast f/2,2. Szeroki kąt, to moduł nadal traktowany przez producentów smartfonów nieco po macoszemu, ale trzeba przyznać, że tu efekty są naprawdę niezłe.
Obiektyw szerokokątny 23 mm
OPPO ma mniejszy sensor a przy tym dużo wyższą rozdzielczość 200 Mp, co przekłada się na znacznie mniejsze pojedyńcze piksele (0,7-µm względem 1,6 µm w Xiaomi) niż w przypadku dużej fizycznie ale "tylko" 50-milionowej matrycy.
Oczywiście obaj producenci korzystają z dobrodziejstwa bimmingu, a więc technologi łączenia sąsiadujących pikseli. OPPO łączy 16 pikseli 0,7 µm, co daje efektywny „superpiksel” 2,8 µm, podczas gdy Xiaomi łączy cztery piksele 1,6 µm do 3,2 µm. To nadal daje Leitzphone’owi przewagę pod względem fizycznego rozmiaru elementów światłoczułych.
Teleobiektyw 75 / 70 mm
Moduł tele w obu smartfonach oparto o moduł 200 Mp (oba oczywiście mają też AF i OIS), jednak tym razem to OPPO wykorzystuje większą matrycę 1/1,28" i ma przy tym jaśniejszy obiektyw f/2,2. Leitzphone wyróżnia się z kolei ciekawszą konstrukcją z prawdziwym, mechanicznym zoomem optycznym, który płynnie zmienia ogniskową od 75 do 100 mm.
Długie tele 200 / 230 mm
Tutaj OPPO ma bezdyskusyjną przewagę, bo jako jedyne oferuje aktualnie optyczne supertele 10x (230 mm), z autofokusem i stabilizacją optyczną. Leitzphone kończy zakres optyczny na 100 mm, a dalsze zbliżenie realizuje przez crop z 200-megapikselowej matrycy. Xiaomi twierdzi oczywiście, że do ekwiwalentu 400 mm, dzięki łączeniu pikseli uzyskamy „optyczną jakość” zdjęć.
Tryb portretowy
W trybie portretowym oba modele oczywiście symulują charakter bokeh kojarzony z optyką swoich partnerskich marek - Leiki i Hasselblada, przy czym w Leitzphone zakres wirtualnych przysłon (siła symulowanego rozmycia tła) rozpoczyna się od f/0,95 a w Oppo od f/1,4. Na potrzeby tego porównania w obu modelach wybraliśmy wartość f/1,4.
Tryb PRO
W trybie PRO oba modele dają zaawansowaną kontrolę nad parametrami ekspozycji, ale nadal pozwalają na korzystanie z automatyki. Obaj producenci obiecują również mniej agresywne przetwarzanie (mniej AI, słabszy HDR) i bardziej naturalne efekty.
RAW wywołany do JPEG
Oba modele oferują zapis RAW w formacie DNG, ale oczywiście w praktyce nie są to całkowicie surowe pliki - smartfony już na etapie zapisu stosują część własnego przetwarzania. Dużą przewagą Leitzphone, jest fakt, że smartfon może zapisywać jednocześnie JPEG + RAW, dzięki czemu od razu dostajemy zarówno ładny JPEG do szybkiej publikacji, jak i bardziej neutralny materiał do dalszej obróbki. Zdjęcia poniżej pokazują jak pliki RAW będą wyglądać po otwarciu ich w wywoływarce typu Lightroom.
Xiaomi Leitzphone kontra Oppo Find X9 Ultra - kilka wniosków
Już na wstępie trzeba zaznaczyć, że oba smartfony wypadają naprawdę świetnie. To niesamowite jak bardzo rozwinęły się możliwości aparatów w smartfonach. Gdy w świecie zaawansowanych aparatów nie widzimy w ostatnich latach istotnych innowacji, progres smartfonów jest niemal skokowy. Wróćmy jednak do naszego porównania.
Zacznijmy od koloru. W obu przypadkach chiński producent dostarcza platformę sprzętową i moc obliczeniową, a fotograficzny „wspólnik” wnosi swoje „colour science”. I to faktycznie widać. Zwłaszcza w przypadku Oppo, gdzie balans bieli jest niemal perfekcyjny. Ze wszystkimi tego konsekwencjami. Chodzi o to, że przetwarzanie dąży do idealnego punktu bieli co jednak skutkuje często chłodniejszą paletą. I jest to coś co znamy właśnie z aparatów Hasselblad.
Leica ma inną filozofię. Od zawsze stawia na własny specyficzny sposób interpretacji barw. Czy znajdziemy to również w Xiaomi Leitzphone? Jako wieloletni użytkownik aparatów Leica, mówię – niekoniecznie. Ale kolory skalibrowano pod użytkownika smartfona, a więc tak, by się podobały. Barwy są cieplejsze, co nadaje zdrowy wygląd skórze i ogólnie bardziej naturalny „look”. Prosto z aparatu zdjęcia prezentują się bardzo przyjemnie.
Zaawansowane, wieloklatkowe przetwarzanie obrazu w smartfonach lubi się oczywiście pomylić. Lub zwyczajnie przesadzić. W przypadku Oppo zdjęcia bywają więc nawet zbyt zimne, a w Xiaomi zbyt ciepłe, przez co barwy wpadają czasem w pastele.
Błędy zdarzają się też w rozszerzaniu zakresu tonalnego i dotyczy to głównie Oppo, które w trybie auto stosuje wyraźnie mocniejszy HDR. W większości sytuacji jest wyważony a efekt naprawdę naturalny, bez przesadnie rozjaśnianych cieni, ale zdarza się zbyt mocne gaszenie i przyciemnianie nieba co wygląda już nienaturalnie.
Oppo wygrywa za to detalem, co wynika głównie z większej rozdzielczości matryc 200 Mp. Sensor 50 Mp w Leitzphone stosuje klasyczny binning 4-w-1, więc domyślne zdjęcie ma 12,5 Mp. W przypadku Oppo przeważnie będzie to 24 Mp, więc zdjęcia są też po prostu większe (co daje też więcej swobody w kadrowaniu). W rozmiarach ekranowych różnice są oczywiście trudne do zauważenia. Łagodniej renderowany szczegół z Xiaomi może też być dla wielu użytkowników przyjemniejszy w odbiorze.
Nie zauważamy za to premii za fizyczny rozmiar 1-calowego sensora w Leitzphone. Ogólny charakter i naturalny bokeh są tu bardzo podobne. Sensor Oppo, jest oczywiście mniejszy, ale tylko o 23% - to nadal jeden z najwiekszych czujników stosowanych obecnie w smartfonach.
Optycznie oba modele wypadają bardzo dobrze. Tak małe układy wymagają niesłuchanej precyzji, a tu mamy do czynienia przecież z zupełnie unikalnymi konstrukcjami – w Oppo zastosowano dwa peryskopy, z czego jeden (tele 10x) oparty o układ luster, Xiaomi stosuje z kolei „prawdziwy” mechaniczny zoom. Powłoki lepsze ma jednak Leitzphone – na powiększeniach zdjęć z Oppo można dopatrzyć się śladów aberracji chromatycznej (barwne obwódki na kontrastowych krawędziach).
Czy na podstawie tego porównania można wskazać zdecydowanego zwycięzcę? Naszym zdaniem nie. Oba modele to absolutny top jeśli chodzi o jakość zdjęć i możliwości, obaj producenci wydają się mieć też nieco inne podejście i cele. Oppo dąży do perfekcji. Stawia na wierną reprodukcję barw, maksymalny zakres tonalny i ostrość. Xiaomi proponuje z kolei obraz bardziej miękki i ciepły, z zachowaniem głębszych naturalnych cieni.
Oppo daje więcej przestrzeni na własną edycję, Xiaomi, oferuje konkretny i naprawdę przyjemny look. To dwie różne filozofie, i trudno stwierdzić, która z nich jest lepsza. Na końcu decyzja i tak należy do konsumenta.
Xiaomi Ultra 17 Leitzphone