Konstrukcja

Wyniki testu:
Cena / Jakość:
9
Funkcjonalność:
9
Optyka:
6.5
Budowa:
10
Nasza ocena:

84%

Irix 11 mm f/4 to jeden z najszerszych obiektywów szerokokątnych na rynku, który obiecuje profesjonalne rezultaty w przystępnej cenie. Sprawdziliśmy, jak wypada w praktyce.

2

Autor: Maciej Luśtyk

30 Kwiecień 2021
Artykuł na: 29-37 minut
Spis treści

Konstrukcja

Zacznijmy może od tego czym obydwie konstrukcje się tak naprawdę różnią i co wpływa na widoczną różnicę w cenie. Model Irix 11 mm f/4 w wersji Blackstone kupimy za ok. 2450 zł, podczas gdy wersja Firefly kosztuje ok. 2000 zł (choć trafimy i okazje po 1600 zł).

Główną różnicą jest tu wykonanie obydwu szkieł, choć tak naprawdę trudno mówić o tym, by rzeczywiście przekładało się one na komfort pracy z obiektywem, tym bardziej, że tańsza wersja Firefly także ma swoje oczywiste zalety.

Z zewnątrz obydwa szkła prezentują się niemal identycznie, choć wykonane zostały z dwóch odmiennych materiałów. Tubus wersji Blackstone jest metalowy, podczas gdy w modelu Firefly otrzymujemy konstrukcję z plastiku, ale sztywnego i dobrej jakości. Przez to wariant Firefly okazuje się widocznie lżejszy (720 g względem 820 g) i przyjemniejszy podczas fotografowania z ręki.

Wersja Blackstone odznacza się też wygrawerowanymi oznaczeniami, wypełnionymi farbą fluorescencyjną, podczas gdy w modelu Firefly oznaczenia są po prostu nadrukowane, przy pomocy zwykłej białej farby. Trudno powiedzieć na ile „świecące” oznaczenia obiektywu Blackstone okazują się wygodniejsze, ale w praktyce musi być naprawdę bardzo ciemno, byśmy nie byli w stanie dostrzec białych oznaczeń na wersji Firefly.

Model Irix 11 mm f/4 oferuje też dużo przyjemniejszy pierścień ostrości, w fakturowanym gumowaniem i wypustką, charakterystyczną dla wszystkich późniejszych szkieł Irixa. W modelu Blackstone mamy za to plastikowe pokrętło ze zwykłym prążkowaniem. Wydaje nam się, że guma jest jednak wygodniejsza i oferuje lepszy chwyt.

Obydwa szkła różnią się też odpornością. Po pierwsze ze względu na rodzaj użytego materiału, ale też ze względu na uszczelnienia. W wersji Blackstone otrzymujemy także uszczelniania wokół przedniej soczewki, których model Firefly nie posiada (choć oferuje uszczelkę od strony bagnetu).

W praktyce obiektyw prezentuje się bardzo dobrze, a przede wszystkich nie wydaje się koszmarnie duży jak np. 11-24 mm Canona. Irix 11 mm f/4 zachowuje przyzwoite rozmiary 118 x 103 mm. Szkło jest przyjemne w dotyku i nawet w plastikowej wersji Firefly nie prezentuje się pod żadnym kątem „tanio”. Od razu po wzięciu do ręki widzimy, że otrzymujemy produkt dopracowany, a wrażenie to potęguje tylko świetnie dopasowany opór pokrętła ostrości i ogólna kultura pracy z obiektywem.

Dobre wrażenie robi to, że przednia wypukła soczewka jest ukryta dość głęboko w osłonie przeciwsłonecznej  przez co wydaje się być dobrze chroniona, a także obecność mocowania na filtry żelowe od strony bagnetu.

Konstrukcja oferuje jeszcze trzy bardzo istotne funkcje. Pierwszą jest możliwość fizycznego zablokowania pokrętła ostrości tak, żebyśmy np. niepożądanym ruchem nie przestawili go w przypadku realizacji kilku naświetleń jednej sceny. Dokonuje się tego osobnym pierścieniem w sąsiedztwie osłony przeciwsłonecznej. Co ważne, pierścień ostrości możemy zablokować w dowolnej pozycji, ale także jedynie zacisnąć go tylko delikatnie, zwiększając po prostu jego opór i otrzymując większą precyzję ostrzenia (choć akurat w przypadku szerokiego kąta nie będzie to aż tak ważne).

Jak przystało na przemyślany obiektyw o wypukłej przedniej soczewce, mamy też mocowanie filtrów żelowych przy mocowaniu bagnetu.

No i wreszcie obecność elektroniki, która dzięki stykom umożliwi komunikację z aparatem i wygodną pracę w trybach preselekcji oraz możliwość regulacji przysłony pokrętłem na body. W ten sposób otrzymujemy też pełne dane EXIF, które przydadzą się choćby po to, żeby łatwo skorygować wady optyczne obiektywu w programie Lightroom czy Camera RAW (Adobe udostępnia profile korekcji dla szkieł Irix).

Poza manualnym ostrzeniem, otrzymujemy więc obiektyw, który w obszarze kultury pracy nie odbiega od tego, co mają do zaoferowania konstrukcje natywne, a przy tym jest od nich wielokrotnie tańszy. Ba, Irix 11 mm f/4 jest nawet dwukrotnie tańszy od konkurencyjnego Samyanga XP 10 mm f/3.5. Jak na swój pułap, pozycja Irixa oferuje więc fenomenalny stosunek ceny do możliwości.

Spis treści

Autor: Maciej Luśtyk

Redaktor prowadzący serwisu Fotopolis.pl. Tłumacz i fotograf, codziennie selekcjonuje dla Was porcję najciekawszych newsów ze świata fotografii. Zafascynowany nowymi technologiami, choć woli fotografować analogiem. Prywatnie niespełniony snowboardzista i spełniony tata.

Komentarze
Więcej w kategorii: Obiektywy
Sigma 28-70 mm f/2.8 DG DN Contemporary - zdjęcia przykładowe i pierwsze wnioski
Sigma 28-70 mm f/2.8 DG DN Contemporary - zdjęcia przykładowe i pierwsze wnioski
Ten jasny standardowy zoom do bezlusterkowców Sony to mniejsza, lżejsza i przede wszystkim tańsza wersja modelu z zaawansowanej linii Art. Czy będzie jego największym rywalem? Oto nasz szybki...
0
0
Tamron 150-500 mm f/5-6.7 DI III VC VXD - pierwsze wrażenia i zdjęcia przykładowe
Tamron 150-500 mm f/5-6.7 DI III VC VXD - pierwsze wrażenia i zdjęcia przykładowe
Najnowszy superzoom Tamrona to kompaktowa konstrukcja adresowana do entuzjastów fotografii sportu i przyrody. Oto nasz szybki test jednego z pierwszych egzemplarzy tego ciekawego szkła do...
0
6
Nikon Nikkor Z 14-24 mm f/2.8 S - test obiektywu
Nikon Nikkor Z 14-24 mm f/2.8 S - test obiektywu
Nie jest tani, ale jak na ultraszerokokątny zoom o jasności f/2.8 rekordowo lekki i kompaktowy. Sprawdzamy, czy nie przypłacił tego gorszą jakością obrazu.
0
1
Powiązane artykuły
Wczytaj więcej (1)