Przetestuj aparat Fujifilm X-T10 - opinia Aliny Gabrel-Kamińskiej

0
Maciej Luśtyk
10 Wrzesień 2015
Artykuł na: 6-9 minut
Na początku sierpnia, we współpracy z firmą Fujifilm Polska wystartowaliśmy z konkursem, w którym wybrani uczestnicy mogli przetestować aparat Fujifilm X-T10 i wygrać podwodny kompakt XP80. Prezentujemy wam opinię i zdjęcia drugiej testującej - Aliny Gabrel-Kamińskiej
Nigdy tak naprawdę nie interesowałam się “sprzętologią stosowaną” - czy matryca CMOS czy X-Trans, czy na “N”, czy na “C”, czy wykresy MTF mówią to, czy tamto nie miało dla mnie większego znaczenia dopóki sprzęt robił to, czego od niego wymagałam. Miał być prosty w obsłudze, z szybkim autofocusem i rejestrować bogate w szczegóły obrazy.

Od kiedy prowadzę dziecięcego fotobloga, wiele parametrów zeszło na dalszy plan, na rzecz wymiarów i wagi sprzętu. Ciężko jest ogarnąć zarazem dwójkę rozbrykanych potworów, wózek, autobusy, zakupy, pieluchy, hulajnogę i..... wielką lustrzankę. Ochoczo wiec zawarłam już wcześniej bliższą znajomość z Fujifilm X100T. Bajka!

1/500 s, f/1.2, ISO 200, ogniskowa: 84 mm (ekwiwalent dla pełnej klatki)


Mały, mieści się w nerce na pasie, a brak możliwości wymiany szkieł i niezbyt szybki autofokus nie miały dla mnie tak wielkiego znaczenia jak to, że mogę go mieć zawsze przy sobie i nigdy więcej nie szarpać się już z ogromna lustrzanka. Pozwala mi dyskretnie i szybko zarejestrować nawet najbardziej nieprawdopodobne i intymne momenty z życia mojej rodziny. Wybaczcie mi ten przydługi wstęp, jednak jest on ważny z perspektywy tego, czego się spodziewałam po modelu X-T10. Miałam nadzieje, że bądź co bądź, bardziej zaawansowany model tej samej firmy będzie przewyższał swojego mniejszego brata. Czy tak się stało? Dowiecie się tego po zapoznaniu z moja subiektywną oceną.

1/1000 s, f/2.0, ISO 400, ogniskowa: 84 mm (ekwiwalent dla pełnej klatki)


W końcu przyszła nieco już spóźniona paczka. Otwieram, a tam.... bam! ­ Korpus niewiele większy od X100T, z niewielkim szkiełkiem o fenomenalnych parametrach i rozmiarach niedużego, pękatego słoiczka - miło.

Mój entuzjazm pogłębił jeszcze bardziej pierwszy moment, w którym wzięłam aparat do ręki. Bezlusterkowiec idealnie leżał w moich niedużych dłoniach. Świetnie wyprofilowany korpus bez problemu mogłam trzymać jedna ręką, drugą mając wolną na wypadek gdyby któryś z moich potworków potrzebował szybkiej asekuracji przy próbie amortyzacji upadku twarzą.

1/4000 s, f/1.2, ISO 500, ogniskowa: 84 mm (ekwiwalent dla pełnej klatki)


Pomimo niewielkich rozmiarów i świetnego dopasowania do ręki, nie ma mowy by pomylić ten aparat z zabawkami moich dzieci, które aparaty jedynie udają. Sprzęt ma swoją wagę - idealnie dobrane parę gramów świadczących o solidności wykonania i rzetelnej pracy inżynierskiej, lecz nie obciążających zbytnio tak wątłej istoty, jak ja. Na pewno nie nabawimy się z nim zapalenia nerwu łokciowego.

Jako fotograf wychowana na analogowych sprzętach, potrafię docenić piękny design nawiązujący do czasów, kiedy zaczynałam fotografować, a najlepszymi przyjaciółmi były kanciaste aparaty z kliszą w środku. Choć ten "przyciągający wzrok design" dla mnie jest raczej wadą, a nie zaletą, sentyment wygrał. A sentyment wzbogacony o świetny, centralnie położony wizjer elektroniczny oraz przydatny podczas fotografowania z dziecięcej perspektywy, odchylany wyświetlacz czyni ten aparat niezwykle funkcjonalnym.

1/60 s, f/2.0, ISO 400, ogniskowa: 84 mm (ekwiwalent dla pełnej klatki)

1/60 s, f/2.0, ISO 400, ogniskowa: 84 mm (ekwiwalent dla pełnej klatki)


Jak widać można zrobić fajny sprzęt wykorzystujący nowoczesne technologie, który jednocześnie odwołuje się do pięknych wspomnień z czasów pierwszej miłości fotograficznej. Rozentuzjazmowana pierwszym wrażeniem, tym chętniej zabrałam się do robienia zdjęć…

Wszystkie maszyny stop!
Bez odpowiedniej znajomości systemu Fuji nie ma co liczyć, że otrzymamy to, czego oczekujmy, zdając się jedynie na intuicję. Sporo czasu zabrała mi personalizacja ustawień, a dokonałam tego tak “szybko”, tylko i wyłącznie dlatego, że już wcześniej znałam system Fuji. Morze funkcji (w 90% dla mnie zbędnych) wymaga uważnej lektury instrukcji obsługi, lub większego doświadczenia w dziedzinie fotografii cyfrowej. Za to, kiedy już przebrniemy przez ten proces, korzystanie z aparatu staje się prawdziwą przyjemnością. Możliwość przypisania dowolnych funkcji do wielu przycisków bardzo ułatwia i przyspiesza pracę, a tym samym codzienne fotografowanie staje bardzo wygodne - duży plus.

1/340 s, f/2.0, ISO 400, ogniskowa: 84 mm (ekwiwalent dla pełnej klatki)

1/750 s, f/2.0, ISO 400, ogniskowa: 84 mm (ekwiwalent dla pełnej klatki)


Sprzęt ustawiony - można działać, a że sierpniowa, słoneczna pogoda była ze wszech miar sprzyjająca, aż prosiło się by zająć się moimi małymi ulubieńcami. Ciężko podejść do tego tematu bez szybkiego autofokusa i choć system ustawiania ostrości jest zauważalnie szybszy niż we wspomnianym już modelu X100T, to wciąż jeszcze odstaje od lustrzanek z którymi miałam przyjemność pracować.

Aparat oferuje tryb wykrywania twarzy, w tym automatycznego ostrzenia na oko, co z większości sytuacji sprawdza się bardzo dobrze, jednak bywa problematyczne w przypadku większej ilości osób w kadrze. Trzeba być bardzo czujnym, aby aparat wyostrzył optymalny, wypatrzony punkt. Kiedy już się to uda, reszta to prawdziwa przyjemność. Wyjściowe pliki JPEG z X-T10 są bardzo bogate w szczegóły, posiadają świetne kolory, a automatyczny balans bieli zazwyczaj bez problemu trafia w pobliże optimum.

1/3500 s, f/1.2, ISO 500, ogniskowa: 84 mm (ekwiwalent dla pełnej klatki)

1/1700 s, f/1.2, ISO 200, ogniskowa: 84 mm (ekwiwalent dla pełnej klatki)


Ogólnie rzecz biorąc XT10 to fajny sprzęt. Świetnie wygląda, dobrze leży w ręce, daje ekstra pliki, a autofokus, mimo że nie superszybki, to bez problemu radzi sobie w większości sytuacji. Nowy model Fujifilm jest aparatem godnym polecenia, a osoba decydująca się na jego zakup na pewno nie będzie żałowała wydanych pieniędzy.

Żałuję tylko, że X-T10 był u mnie zaledwie tydzień. Czyżbym zaczynała tęsknić?. Dziękuję firmie Fujifilm i redakcji Fotopolis.pl za ciekawe doświadczenie.

Tekst i zdjęcia: Alina Gabrel-Kamińska

Tłumacz i fotograf, codziennie selekcjonuje dla Was porcję najciekawszych newsów ze świata fotografii. Zafascynowany nowymi technologiami, choć woli fotografować analogiem. Prywatnie niespełniony snowboardzista i spełniony tata.

Komentarze
Więcej w kategorii: Recenzje
Nikon Z6 z adapterem FTZ - drugie życie obiektywów Nikkor AF-S?
Nikon Z6 z adapterem FTZ - drugie życie obiektywów Nikkor AF-S?
Już od momentu włączenia poczułam, że polubię się z tym bezlusterkowcem. Pełne zadowolenie przyszło po zgraniu zdjęć na komputer. Skuteczność AF podczas fotografowania ruchliwych scen to...
27
17
Jak znieść urlop lekko? Przetestowaliśmy idealny wakacyjny zestaw!
Jak znieść urlop lekko? Przetestowaliśmy idealny wakacyjny zestaw!
Korpus z wymienną optyką i zakres ogniskowych sięgający 400 mm? Brzmi jak plecak pełen ciężkiego sprzętu, ale wcale nie musi tak być. Zobaczcie co potrafi kompaktowy...
11
0
4 cechy idealnego kieszonkowca, czyli na co zwrócić uwagę przy zakupie wakacyjnego kompaktu
4 cechy idealnego kieszonkowca, czyli na co zwrócić uwagę przy zakupie wakacyjnego kompaktu
Kieszonkowe aparaty oferują dziś znacznie więcej niż jeszcze kilka lat temu. Na przykładzie modelu Lumix TZ200 podpowiadamy, jakie funkcje powinien mieć wakacyjny...
16
3
Powiązane artykuły
Wczytaj więcej (5)