Andrzej Tobis "A-Z. Słownik ilustrowany języka niemieckiego i polskiego"

Autor: Marcin Grabowiecki

16 Luty 2015
Artykuł na: 4-5 minut
Andrzej Tobis zamyka doświadczaną przez siebie rzeczywistość w ramach niemiecko-polskiego słownika z 1954 roku.
Zobacz wszystkie zdjęcia (8)

Projekt A-Z Andrzeja Tobisa oparty jest na wydanym w 1954 roku w NRD słowniku niemiecko-polskim. Po 50 latach artysta podejmuje się ilustracji haseł z tego wydawnictwa, kierując się przy tym ściśle określonymi zasadami. Fotografuje tylko sytuacje zastane, nie dopuszcza żadnej inscenizacji, a gotowe zdjęcia nie poddaje cyfrowej manipulacji. Projekt zrodził się z potrzeby nazwania, zdefiniowania doświadczanej przez niego rzeczywistości. Książka A-Z. Słownik ilustrowany języka niemieckiego i polskiego pokazuje świat rozpięty między nowoczesnością, a minionym systemem. Świat siemiężnej polskiej rzeczywistości noszącej w sobie ślady socrealizmu, czego wymownym dowodem są socrealistyczne rzeźby i pomniki. Nie bez znaczenia jest fakt, że sam autor pierwszą połowę swojego dotychczasowego życia spędził w PRL’u, a drugą w nowym porządku politycznym.

Świat pokazany w "Słowniku" wydaje się być jeszcze niedokończony, a już niszczejący. Rzeczywistość jest pełna absurdów (gniazdko zamontowane na drzewie, brama postawiona pośrodku pola) i paradoksów (wmurowane w ceglaną ścianę drzwi bez schodow doń prowadzących) i zdecydowanie nie przystaje do naszego wyobrażenia o niej. Nic nie jest takie jak się wydaje. Klub to wcale nie tętniące życiem miejsce, a opustoszały barak z zamkniętymi bramami, koń nie jest pełnym dostojeństwa zwierzęciem, a karykaturalnym, stworzonym ze snopków siana obiektem.

U Tobisa wszystko jest na niby. "Zawodnicy finiszujący" okazują się być rzeźbą postawioną przy fabryce, hasło "Afryka" zilustrowane jest wydrapaną w tynku dziurą w kształcie tego kontynentu, wzbogaconą nacjonalistycznym grafitti. Nawet obdarzony romatycznym potencjałem wschód słońca jest zaledwie nieudolnym rysunkiem tej gwiazdy na dymiącym kominie. Nie lepiej jest z zachodem, który ilustruje olbrzymi zbiornik w rdzawym kolorze. Gdyby ktoś z książki Tobisa zapragnął czerpać wiedzę na temat Polski zobaczyłby kraj dziwny i toporny. Wizja naszego kraju, która przeziera z jej kart jest smutna, ale i szalenie zabawna.

Nie tylko zdjęcia pokazują niespotykane fragmenty rzeczywistości. Także sformułowania, których zilustrowania podjął się artysta są anachroniczne. Mogą być one wynikiem błędów tłumacza, ale z pewnością odzwierciedlają także sztuczny język propagandy, w którym są głęboko zakorzenione. Kto dziś używa takich zwrotów jak: drzwi zasuwowe, wrota podwórzowe czy spychacz płytowy? Silny, tragikomiczny efekt jaki wywołuje na czytelniku ten cykl polega właśnie na zderzeniu obrazów z hasłami ze słownika.

W "A-Z" najbardziej fascynuje mnie poczucie dziwności, obcości i egzotyki, które towarzyszy doświadczaniu rzeczywistości. Tobis fotografował głównie na Śląsku i to właśnie jego stosunek do tego regionu (być może do całej Polski) jest jedną z największych wartości tej książki. Niby jest mu bliska, ale wydaje się, że czuje się w niej obco, trochę jak w Afryce. Taki trop sugeruje sam autor we wprowadzeniu do książki pisząc - Może mój stan umysłu jest stanem umysłu człowieka, który znalazł się w egzotycznych okolicznościach, wobec czego wszystko, co widzi wokół, postrzega jako dziwne?

Po lekturze tej wyjątkowej książki pozostaje niedosyt, że nie zmieszczono w niej wszystkich haseł, których jest w tej chwili ponad 500. Na osłodę pozostają nam wnikliwe, błyskotliwe i rozbrajająco szczere komentarze autora do wybranych zdjęć zamieszczone w drugiej części książki. Po nich nie mamy już wątpliwości, że Tobis podjął się realizacji projektu totalnego, z którym prawdopodobnie nigdy się nie rozstanie. "A-Z" to utopijna próba zamknięcia rzeczywistości w określonym zbiorze (słów, obrazów), katalog kuriozów, pokazujący rozpad języka i materii. Kto chce się dowiedzieć jak wygląda "basen dla niepływających", "dno wewnętrzne" czy "silny wiatr ze wschodu" niech koniecznie sięgnie po tę książkę.

Andrzej Tobis A-Z. Słownik ilustrowany języka niemieckiego i polskiego

Miękka oprawa
374 strony
Fundacja Nowej Kultury Bęc Zmiana / Instytut Adama Mickiewicza 2014

Skopiuj link
Komentarze
Więcej w kategorii: Recenzje
Fujifilm Fujinon 33 mm f/1.4 R LM WR - opinia Jakuba Wańczyka
Fujifilm Fujinon 33 mm f/1.4 R LM WR - opinia Jakuba Wańczyka
Fujinon 33 mm f/1.4 R LM WR to druga generacja ekwiwalentu jasnej 50-tki w systemie X. W różnorodnych sytuacjach, w ramach naszego konkursu przetestował go Jakub...
16
Fujifilm Fujinon XF 18 mm f/1.4 R LM WR - opinia Ewy Laskowskiej
Fujifilm Fujinon XF 18 mm f/1.4 R LM WR - opinia Ewy Laskowskiej
W kwietniu wystartowaliśmy z konkursem, w ramach którego użytkownicy mogli przetestowany jeden z trzech jasnych obiektywów systemu Fujifilm X. Oto...
24
Co potrafi Oppo Find X5 Pro? Sprawdziliśmy aparat nowego flagowca
Co potrafi Oppo Find X5 Pro? Sprawdziliśmy aparat nowego flagowca
Oppo Find X5 Pro to pierwszy topowy model chińskiego producenta, który zagościł na polskim rynku. Wyposażony w specjalny układ przetwarzania obrazu i skalibrowany...
19
Powiązane artykuły