Nikon Z 9 - Fotografowanie

Wyniki testu:
Jakość obrazu:
9
Ergonomia:
9.5
Cena / Jakość:
8
Wydajność:
9
Funkcjonalność:
9.5
Nasza ocena:

91%

Nikon Z 9 rozpoczyna nową erę reporterskich korpusów. Bez migawki mechanicznej, za to z pakietem szybkich i inteligentnych funkcji. Czy dzięki nim zyska czy straci w oczach zawodowców?

Autor:

18 Luty 2022
Artykuł na: 49-60 minut
Spis treści

Fotografowanie

Od włączenia do pierwszego zdjęcia aparat potrzebuje ponad 1 s. Wyłączając lamelkową osłonę, która przy starcie musi się podnieść, zyskamy niewielki ułamek sekundy. To nadal jak na topowy reporterski korpus trochę długo…

Ogólna obsługa i tryb podglądu obrazu działa jednak ekspresowo. Przeglądanie zdjęć przy maksymalnych seriach jest bardzo wygodne, bo trzymając cały czas przycisk kierunkowy wciśnięty, zdjęcia przesuwają się bez zająknięcia. W czasie rzeczywistym, bez opóźnień możemy też powiększać zdjęcia i je przeglądać.

Szybsze mogłoby być jednak przełączanie między wyświetlaczem a wizjerem. Przykładając szybko oko do wizjera musimy sekundę zaczekać aż pojawi się obraz, to czasem za długo gdy chcemy nagle “złapać” ujęcie.

Tryb seryjny

Nikon Z9 może rejestrować zdjęcia w pełnej rozdzielczości z szybkością 20 kl./s, zarówno w JPEG, jak i w RAW. Zacznijmy od najlepszej jakości JPEG, czyli Fine*. W naszym teście z kartą Angelbird AV PRO 256 GB 1700 MB/s przy czułości ISO 3200 seria trwała 6 sekund. W 7 sekundzie szybkość spadła do 15 kl./s i na takim poziomie zachowywała się już przez cały czas.

Ilość zdjęć RAW w buforze będzie się zmieniać w zależności od wybranej kompresji. Bezstratny RAW, czyli pliki najcięższe, były zapisywane z szybkością 20 kl./s tylko przez 2 sekundy, a następnie zapis zwalniał do około 6 kl./s. Optymalny do trybu seryjnego, według Nikona, skompresowany RAW* zapisywany był z maksymalną szybkością przez 3 sekundy, po czym seria zwalniała do 10-11 kl./s. Z kolei zdjęcia w postaci najbardziej skompresowanego formatu RAW były zapisywane z szybkością 20 kl./s przez 4 sekundy, a potem 15 kl./s.

Największym obciążeniem dla aparatu jest kombinacja najlepszych jakości RAW i JPEG. Wtedy długość serii z szybkością 20 kl./s trwa jedynie 1.5 sekundy (30 zdjęć), po czym aparat zwalnia do zaledwie 4 kl./s.

Jak widać pojemność bufora w Z 9 nie robi dużego wrażenia, ale w praktyce nie odczuliśmy ograniczeń z tego powodu. Bardzo rzadko zdarza się przecież, żeby trzymać spust migawki dłużej niż 1-2 sekundy. W większości przypadków bardziej liczy się szybkość opróżniania bufora, i to, aby aparat nie blokował się przy zrzucaniu zdjęć na kartę. A w tej kwestii, Nikon Z9 spisuje się znakomicie, gwarantując płynne działanie bez opóźnień.

W Nikonie Z 9 znajdziemy także jeszcze szybsze tryby seryjne: 30 kl./s (C30) i 120 kl./s (C120). Oba nadal z pełnym wsparciem autofokusa ciągłego, ale z zapisem jedynie w formacie JPEG i na dodatek w średniej jakości Normal. W dodatku, o ile w serii 30 kl./s zdjęcia będą zapisywane w pełnej rozdzielczości Large (8256 x 5504 px), o tyle tryb 120 kl./s generuje pliki Small, czyli o rozdzielczości 4128 x 2752 px (ponad 11 Mp).

W jednym i drugim przypadku w naszym teście seria trwała ponad 6 sekund - w trybie C30 aparat wykonał 198 zdjęć, a w C120 aż 730. To robi już wrażenie. Warto jednak zdawać sobie sprawę, że choć pliki nie zajmują dużo miejsca na karcie, to jeśli mamy ciężki palec, w oka mgnieniu możemy liczyć je w tysiącach. Niestety aparat traktuje je jako pojedyncze, więc nie da się ich usunąć grupowo, jednym kliknięciem. Mimo to w tych trybach, szczególnie w najszybszym, tkwi naprawdę duży potencjał, o czym przeczytacie przy okazji omawiania autofokusa.

Autofokus

Automatyczny system ustawiania ostrości w Nikonie Z 9 opiera się na 493 punktach, które dają w sumie 405 niezależnych obszarów AF - to 5x więcej niż Z7 II. W dodatku pojawia się tryb 3D-Tracking (po raz pierwszy w bezlusterkowcu Nikon) oraz detekcja 9 tematów - aparat rozpoznaje i śledzi u ludzi twarz, oczy, głowę i korpus, u zwierząt ciało, oko i głowę, a do tego pojazdy: samochody, motocykle, samoloty i pociągi. Mamy zatem do czynienia z bardzo zaawansowanym układem, który oczywiście współpracuje też z szybkimi trybami seryjnymi.

Spróbujmy to wszystko uporządkować i zacznijmy od dostępnych trybów pól AF, bo od nich uzależniona jest detekcja obiektów. Gdy autofokus pracuje w trybie pojedynczym do dyspozycji mamy malutkie pole Pinpoint AF, standardowy punkt AF, szerokie pola Wide-area w rozmiarach S i L, oraz automatyczny wybór pola z całej powierzchni matrycy (Auto-area AF). W trybie ciągłym autofokusa dochodzą jeszcze tryby: Dynamic-area AF w trzech rozmiarach S, M i L oraz opcja 3D-tracking. Z kolei w trybie wideo również śledzenie wskazanych obiektów, czyli Subject-tracking AF.

Detekcja obiektów będzie aktywna w większości tych trybów, a mianowicie w: Wide-area S i L, 3D-tracking, Subject-tracking AF oraz Auto-area AF. W szybkim menu spośród opcji Ludzie, Zwierzęta i Pojazdy możemy wskazać co aparat ma rozpoznawać lub ustawić opcję Auto, by sam wykrywał tematy w scenie. Dodatkową możliwością jest także wyłączenie jakiejkolwiek detekcji.

Jeśli zaznaczymy opcję Automatyczne wykrywanie nie musimy się przejmować fotografowanym tematem i w trakcie zdjęć pozostaje nam jedynie wybierać między trybami AF-S/AF-C i rodzajem pól AF - a to możemy robić szybko wciskając lewą ręką przeprojektowany przycisk AF, a przednim i tylnym pokrętłem sterującym wybierać potrzebne ustawienia. To naprawdę wygodne.

W przypadku portretów można wybrać na przykład obszar Wide-area S lub L i mniej więcej wykadrować go na twarzy - resztę załatwi automatyka wykrywania oka, śledzenia i ustawiania na nim ostrości. Nawet jeśli oko wyjdzie poza ramkę pomiaru AF nadal będzie śledzone - ramka tak naprawdę wskazuje bowiem aparatowi, że o tę właśnie twarz nam chodzi, a nie o inną, lub inny obiekt. Poza tym aparat trzyma się oka nawet na skraju kadru i nie robi mu różnicy, czy oczy są zamknięte, albo na twarzy znajdują się okulary. Oczy są przy tym rozpoznawane nawet, gdy twarz w kadrze jest mała. W tej kwestii widać wyraźny postęp w stosunku do korpusów konsumenckich Nikona. To, jak oko jest trzymane w czasie serii można prześledzić na poniższym filmie.

Film pokazuje położenie punktu AF w trybie ciągłym ze śledzeniem oka, w trakcie dwóch serii z rejestracją 20 kl./s

Tak naprawdę wszystko działa bardzo dobrze do tego stopnia, że po jakimś czasie praktycznie zrezygnowaliśmy z używania autofokusa pojedynczego, bo dużo wygodniej i bez kombinacji można było fotografować w trybie AF-C z detekcją. Momentami można było nawet odnieść wrażenie, że algorytm szybciej rozpozna w kadrze twarz, a następnie oko, niż punktowy autofokus znajduje kontrast i potwierdza ostrość.

W trakcie sesji studyjnej wykonanych zostało prawie 400 zdjęć przy ustawieniu ciągłym AF, polem Wide-area S i automatycznym wykrywaniem tematów. Na każdym aparat wykrywał oczy i prawidłowo ustawiał ostrość.

Z równie dużym sukcesem działa wykrywanie zwierząt. Sprawdzaliśmy na psach, kotach i różnych ptakach - za każdym razem nie mogliśmy wyjść z podziwu jak dobrze do działa. Jeśli kot/pies idzie obok nas, lub się od nas oddala śledzona jest jego głowa. W takich sytuacjach rozpoznanie pojawia się ułamek sekundy po naciśnięciu spustu migawki - tak jakby algorytmy potrzebowały chwilę na rozpoznanie obiektu. Gdy w kadrze widać oczy, automatyka od razu skupia się na nich.

Jeśli chodzi o ptaki, Z 9 wykrywa sylwetki lecących lub pływających po wodzie, ale rozmiar ptaka musi być przynajmniej w przybliżeniu taki jak małej ramki AF. Im większy obszar zajmuje w kadrze sylwetka tym lepiej, a gdy jest wystarczająco duża i wyraźna aparat skupia się na ptasim oku.

Nikon Z 9 wykrywa sylwetkę ptaka, jeśli w kadrze zajmuje ona obszar co najmniej w przybliżeniu odpowiadający rozmiarowi małej ramki AF.

Wykrywanie samochodów i pojazdów jest równie skuteczne. Samochody rozpoznaje z przodu, z boku i z tyłu, a nawet z góry, ale sylwetka nadwozia nie może być zasłonięta, np. częściowo przez gałęzie drzew. Podobnie jak z ptakami, samoloty są wykrywane, gdy ich rozmiar w kadrze jest bliski małej ramce AF.

Jak już wspominaliśmy, Z 9 jest też pierwszym bezlusterkowcem Nikona, w którym pojawia się 3D-tracking. Fotografowanie w tym trybie jest bardzo wygodne. Nie musimy nawet specjalnie przejmować się początkowym kadrowaniem i ustawieniem punktu AF palcem lub joystickiem. Wystarczy aparatem najechać na obiekt tak, aby pokrył się z punktem AF, nacisnąć do połowy spust i wtedy można dowolnie kadrować, podążając za tematem i nie przejmując się autofokusem - on w większości sytuacji będzie trzymał się wybranego przez nas obiektu. Tym sposobem możemy wygodnie fotografować i statyczne tematy, bo punkt AF “przylepia się” do miejsca, w którym chcemy go ustawić, niezależnie od naszego kadrowania. Zmienia to tradycyjne podejście, które polega najpierw na wykadrowaniu i potem dopasowaniu punktu AF, by pokrywał się z głównym tematem.

Przy tym wszystkim autofokus i detekcja obiektów działa bez zarzutu również w trybie seryjnym. Śledzenie jest bezbłędne nawet przy 120 kl./s i w praktyce nie czuć, aby częstotliwości serii spadała.

Przekonaliśmy się, że dużo zależy od pierwszego ujęcia w serii, albo inaczej, jasnego wskazania automatyce, że na tym obiekcie ma się skupić. Nikon Z 9 jest megaszybki, ale to nadal maszyna z ograniczeniami. Jeśli obiekt porusza się zbyt dynamicznie, nie wyróżnia się dobrze z tła, jest zbyt mały w stosunku do całego kadru lub trudno rozpoznawalny, aparat źle wyostrzy i seria będzie nieudana. Ale, mówiąc żartobliwie, jak już złapie to nie puści. Poniższy film pokazuje jednak, że nawet w trakcie szybkiej serii potrafi się poprawić, wykrywając właściwy obiekt.

Na koniec dwie mniej pozytywne uwagi o działaniu autofokusa w Nikonie Z 9 w trakcie naszych testów. Korpus testowaliśmy z nowym obiektywem Nikkor Z 24-120 mm f/4 S oraz Nikkor Z 85 mm f/1.8 S. Niestety zauważyliśmy, że z modelem 85 mm autofokus w słabym świetle ostrzy wyraźnie wolniej, momentami wręcz tragicznie. Okazało się, że te problemy występują po mocniejszym przymknięciu przysłony (patrz film poniżej) - przymykała się już przy wciśnięciu spustu migawki do połowy, ograniczając dopływ światła do matrycy.

Oczywiście w trakcie pomiaru AF i ekspozycji, przysłona nie powinna się domykać, aby do czujnika wpadało jak najwięcej światła. Jest to dość poważny problem, ale nie występował z nowym obiektywem Nikkor Z 24-120 mm f/4 S. Dlatego najwyraźniej chodzi o komunikację między aparatem a obiektywem Nikkor Z 85 mm f/1.8 S, którego używaliśmy. To, czy trafił nam się felerny egzemplarz obiektywu, czy potrzebna będzie aktualizacja oprogramowania aparatu lub tego obiektywu (lub innych) pokaże przyszłość…

Drugą kwestią jest ostrzenie, a raczej problemy z ostrzeniem, gdy punkt AF pokrywa się z wzorem linii równoległych do boku matrycy. O tym fakcie producent informuje jednak w manualu aparatu i nie jest to cecha jedynie Z 9, bo ostatnio doświadczyliśmy jej również fotografując korpusem Z 7. Takie sytuacje fotograficzne nie zdarzają się często, ale mogą występować np. przy zdjęciach architektury, ubrań lub… naszej figurki na filmie poniżej. Wystarczy wtedy przekręcić lekko aparat, aby linie przechodziły pod kątem do płaszczyzny matrycy lub wybrać większy obszar AF.

Pomiar światła

Ekspozycja w Z 9 może być dokonywana tradycyjnie na cztery sposoby, poprzez pomiar matrycowy, centralnie ważony, punktowy lub z zachowaniem świateł. Każdy z nich działa przewidywalnie, nie sprawiając żadnych niespodzianek.

Bonusem jest opcja łącząca wykrywanie twarzy z pomiarem ekspozycji. Znajdziemy ją w menu ustawień osobistych pod pozycją b4. Dzięki niej możemy liczyć na zawsze dobrze naświetloną twarz. Standardowo jest ona włączona, więc raczej nie warto jej wyłączać, chyba, że akurat twarz w kadrze ma nie być traktowana priorytetowo.

Przy pomiarze matrycowym aparat traktuje priorytetowo twarz, aby była dobrze naświetlona (zdjęcie po lewej). Zależność tę można dezaktywować w menu (zdjęcie po prawej).

W sumie podobna opcja powinna być powiązana na przykład z wykrywaniem lecących samolotów. W takich sytuacjach jasne niebo zawsze redukuje ekspozycję, ale jeśli aparat wie, że widzi samolot, to z automatu może dać sygnał pomiarowi światła, by skompensował ekspozycję o +1 EV, aby zdjęcie nie było ciemne.

Matryca i jakość zdjęć w praktyce

Pod kątem rozdzielczości matrycy, z 45.7 milionami pikseli Nikonowi Z9 dużo bliżej do Sony A1 (50 Mp) niż Canona R3 (24 Mp). Zdjęcia mają rozdzielczość 8256 x 5504 px i mogą być zapisywane w formatach JPEG z różnym poziomem kompresji lub RAW na trzy sposoby - NEF skompresowany bezstratnie, oraz dwa poziomy stratnej kompresji oznaczonej jako Wysoka wydajność i Wysoka wydajność*.

Jeśli przykładowe zdjęcie JPEG w najlepszej jakości będzie ważyć 24 MB, odpowiednie dla niego RAW-y będą zajmowały 50.5 MB, 32 MB i 21 MB. Co ciekawe, nie zauważyliśmy, aby mniejsza kompresja miała negatywny wpływ na zdjęcie po edycji. Maltretując na różne sposoby w Lightroomie trzy RAW-y o różnej kompresji, staraliśmy się porównać ich wydajność, ale okazało się, że ekstremalne rozjaśnianie, przyciemnianie, przesuwanie krzywej tonacji daje w efekcie to samo. Nie było wzrostu szumu, ani zwiększonego bandingu w przypadku najlżejszego pliku - zarówno wersja 50 MB, jak i 21 MB po eksporcie do JPEG-a wyglądała tak samo.

JPEG Large Fine*

NEF skompresowany bezstratnie - po edycji

NEF Wysoka wydajność - po edycji

NEF Wysoka wydajność* - po edycji

Zdjęcia JPEG prosto z Nikona Z 9 są doskonałej jakości. Mają świetny kontrast, dobrze nasycone kolory oraz wysoką szczegółowość nawet na wysokich czułościach. Lekkiego szumu można doszukiwać się w cieniach przy ISO 1600-3200, ale tylko jeśli dokładnie analizujemy zdjęcie w pełnym powiększeniu. Wyraźniejszy staje się przy ISO 12800, ale jeszcze przy ISO 25600 nie degraduje mocno drobnych szczegółów, choć jest bardziej kolorowy. Staje się już jednak widoczny przy normalnym oglądaniu zdjęcia na monitorze. Przy czułości H1 (odpowiedniku 51200) zdjęcia wyglądają nadal rozsądnie, choć następuje minimalne przygaszenie cieplejszych odcieni. Dopiero ISO H2, czyli 102400 mocniej degraduje kolorystykę, a wysoki szum szczegóły. Mimo to, trudno nie być pod wrażeniem stosunkowo przyzwoitej jakości obrazu nawet przy tak ekstremalnym ISO.

ISO 100

ISO 3200

ISO 25600

ISO H2 (102400)

Nikon Z 9 nie ma wbudowanej migawki mechanicznej, ale matryca może zostać zasłonięta przez lamelkową osłonę. Po aktywacji w menu będzie zasłaniać matrycę przy każdym wyłączeniu aparatu. Ale jeśli z niej zrezygnujemy zapewne zaoszczędzimy nieco na zasilaniu, i jak już wspomnieliśmy, szybkości uruchamiania aparatu.

Ponadto matryca w Nikonie Z 9 jest wyposażony w 5-osiową stabilizację, która pracuje w trybie Normal przeznaczonym do fotografowania obiektów statycznych i Sport (SPT) do poruszających się. Producent wskazuje, że jej skuteczność wynosi nawet 6 EV, czyli o 1 EV więcej niż w modelach Z 6 i Z 7. Jednak w praktyce tego nie dostrzegliśmy. Owszem, system działa znakomicie, ale jego średnią wydajność oceniamy na około 3.5 EV, czyli bardzo podobnie jak w niższych modelach Nikona.

Spis treści
Skopiuj link
Słowa kluczowe:
Komentarze
Więcej w kategorii: Aparaty
Leica SL3 - test praktyczny i zdjęcia przykładowe [RAW]
Leica SL3 - test praktyczny i zdjęcia przykładowe [RAW]
Ta sama niemiecka precyzja, ale teraz z 60 Mp na pokładzie, szybszym autofokusem i odchylanym wyświetlaczem. Sprawdziliśmy, jak Leica SL3 spisuje się w praktyce.
24
Canon EOS R8 - test aparatu
Canon EOS R8 - test aparatu
Najnowsza kompaktowa pełna klatka Canona przełamuje schemat tego, co może oferować aparat dla amatorów. Specyfikacja zapożyczona z wyższego modelu R6 Mark II i przystępna cena...
41
Fujifilm X100VI - pierwsze wrażenia i zdjęcia przykładowe
Fujifilm X100VI - pierwsze wrażenia i zdjęcia przykładowe
Szósta generacja jednego z najbardziej oryginalnych aparatów na rynku wprowadza do serii stabilizowaną matrycę o wysokiej rozdzielczości 40 Mp. To nowe możliwości kadrowania i pracy ze...
42
Powiązane artykuły
Wczytaj więcej (5)