Podczas kończących się właśnie targów NAB w Las Vegas, Nikon odsłonił rąbka tajemnicy na temat nadchodzących konstrukcji optycznych. Do sieci trafił teaser zapowiadający „nowy rozdział” serii Nikkor.
Jak dowiadujemy się z filmu promocyjnego, już niebawem otrzymamy obiektywy Nikkor Z Cinema, czyli naturalne rozwinięcie obecności producenta w segmencie premium wideo, do którego trafił po przejęciu marki RED w 2024 roku.
Nowy standard segmentu profesjonalnego wideo?
Nowe szkła staną się więc zapewne „natywną” opcją dla kamer producenta, ale ambicje Nikona wydają się wykraczać poza samo dostarczenie typowo kinematograficznych szkieł, jakich w ofercie Japończyków do tej pory brakowało. Wygląda na to, że Nikon chce przyjął postawę innowatora tego segmentu i zaprezentuje tu obiektywy wyposażone w układ AF.
Co prawda nie będą to pierwsze typowo kinematograficzne szkła z autofokusem (takie wprowadza obecnie np. Sigma), ale będzie to pierwsza tego typu produkcja wychodząca spod strzechy jednego z głównych liderów rynku. A to, biorąc pod uwagę ugruntowaną pozycję RED-a, ma szansę zmienić przyzwyczajenia w dość hermetycznym segmencie profesjonalnych produkcji wideo i wywindować Nikona na jednego z głównych graczy tego rynku (co przy perypetiach w Arri ma coraz większe szanse powodzenia).
Jeśli jednak to ma się udać, producent musi zagrać dużo bardziej agresywnie niż w przypadku rozwoju systemu fotograficznego. Szkła filmowe często prezentowane są całymi seriami i - jeśli sugerować się udostępnionym teaserem - wygląda na to, że Nikon tak właśnie zrobi. Pod koniec filmu widzimy sylwetki aż 9 szkieł, co oznaczałoby wyjątkowo kompletny set, z którym od razu można ruszać na podbój różnorodnych produkcji. Taki scenariusz uwiarygadnia także informacja z jesieni zeszłego roku, w której producent informował o pracy nad serią obiektywów filmowych.
Premiera już niebawem
Czy tak będzie w rzeczywistości? O tym przekonamy się zapewne już niedługo. Choć na zapowiedzi nie pojawiają się żadne daty, tego typu teasery od premiery rynkowej dzieli zwykle najwyżej kilka tygodni.