Budowa i wykonanie

Lampy Rotolight łączą w sobie wysoką jakość wykonania i uniwersalność zastosowań. Po modelach NEO 2 i AEOS bierzemy na warsztat kierowaną do profesjonalistów lampę ANOVA PRO 2. Czy warto robić dla niej miejsce w fotograficznym arsenale?

Autor: Maciej Luśtyk

3 Czerwiec 2018
Artykuł na: 23-28 minut
Spis treści

Budowa i wykonanie

Na zdjęciach, Anova Pro 2 wydaje się stosunkowo kompaktowa. Właściwie może się wydawać, że oprócz wrót i systemu mocowania nie różni się zanadto od modelu AEOS. Nic bardziej mylnego. Gdy do naszej redakcji zawitała paczką z egzemplarzem testowym byliśmy lekko zszokowani. Dołączana do zestawu Masters Kit walizka ochronna mierzy 64,5 x 53,5 x 23,5 cm i z pełną zawartością (lampa, wrota, bateria, kable) waży ponad 10 kg.

Niestety dużą część tego ciężaru stanowi sama lampa. O ile np. model AEOS był jeszcze możliwy do utrzymania jedną ręką przez dłuższą chwilę, tutaj taka możliwość w zasadzie nie istnieje - głowica waży 3,5 kg. ANOVA 2 PRO to lampa przy której bez statywu się nie obędziemy. O możliwości mobilnego doświetlania ujęć "z ręki" czy dynamicznego wykorzystania lampy w produkcjach wideo możemy w zasadzie zapomnieć. I to też jeden z bardziej dotkliwych minusów konstrukcji. Profesjonalny sprzęt waży swoje, ale tutaj waga może już niektórych ograniczać, zwłaszcza jeśli zdecydujemy się na opcjonalne wrota i zasilanie z poziomu akumulatora V-Lock, który dodaje kolejne 1,5 kg do wagi całej konstrukcji.

Niestety, podobnie jak w przypadku pozostałych modeli, akumulator, walizka ani wrota nie wchodzą w skład podstawowego zestawu, co przy dosyć wygórowanej cenie lampy (7469 zł) trzeba niestety uznać za wadę. ANOVA PRO 2 to model nakierowany na profesjonalistów, a ci chcieliby na pewno od razu otrzymać zestaw, który pozwala osiągnąć pełną funkcjonalność. Aby go skompletować, będziemy musieli już liczyć się z kosztem przekraczającym 10 tys. złotych. Boli zwłaszcza brak akumulatora, który pozwala na dosyć nieskrępowaną pracę z lampą. W pełni naładowany wystarczy na około 2,5 godziny świecenia z pełną mocą i wykonanie 150 tys. błysków. Podczas sesji fotograficznej w plenerze prędzej więc padnie nam migawka w aparacie niż bateria w lampie.

Oprócz tego, lampę możemy zasilać przez sieć, za pomocą dołączanego do zestawu zasilacza, a na tylnym panelu znajdziemy również złącza RJ45 DMX do sterowania ustawieniami z poziomu konsoli oświetleniowych, co ułatwi ich kontrolę w przypadku większych produkcji czy pracy w studiu. Otrzymujemy także dwa złączą, które mogą posłużyć do aktualizacji firmware’u lampy czy obsługi funkcji, które pojawią się wraz jego kolejnymi wersjami. Mamy też oczywiście złącze do synchronizacji błysku “po kablu”, ale tej funkcji przyjrzymy się bliżej w kolejnym rozdziale.

Lampę należy pochwalić za iście pancerną konstrukcję. Podczas gdy modele NEO 2 i AEOS wykonane były niemal w całości z tworzyw sztucznych, tutaj doskonała większość obudowy jest metalowa, co gwarantuje większe bezpieczeństwo i tłumaczy dużą wagę sprzętu. Otrzymujemy także metalowy uchwyt ze standardowym mocowaniem na statyw lampowy, który pozwoli swobodnie obracać lampę wokół osi. Na uwagę zasługuje także walizka transportowa dołączana do zestawu Masters Kit. Wyłożona pianką i zamykana na 4 zatrzaski przetrzyma wszelkie trudy transportu i zabezpieczy sprzęt przed wszelkimi uszkodzeniami mechanicznymi.

Metalowe są także pokrętła sterujące, które dzięki głębokiemu frezowaniu prezentują się zdecydowanie najwygodniej z całej serii lamp Rotolight. Nie gorsze wrażenie robi sama obsługa parametrów. Podobnie, jak w przypadku pozostałych lamp z serii, pokrętła są wciskane i odpowiadają za kontrolę jasności oraz temperatury barwowej światła, a także za sterowanie jej trybami i ustawieniami. Dotychczas nie mieliśmy do tego systemu zastrzeżeń, tutaj jednak pokrętła trzeba obracać dosyć powoli, gdyż w innym wypadku wartości danych parametrów będą zmieniać się skokowo, uniemożliwiając nam płynną kontrolę co 1 procent mocy, lub co 1 K w przypadku temperatury barwowej. Można się jednak do tego przyzwyczaić.

Standardowo już diody ułożone są w regularnych odstępach, w formie okręgu, co gwarantuje nam równomierne oświetlenie i kąt padania światła, niezależnie od tego w jakiej pozycji znajduje się lampa. Fakt ten znacznie ułatwi pracę z w przypadku statywów typu boom czy innego rodzaju wysięgników, jakich na co dzień używa się na przykład w produkcjach telewizyjnych. Oprócz tego, gwarantuje nam to także uzyskanie przyjemnych, okrągłych blików w oczach osób stających przed aparatem, co na pewno spodoba się fotografom dbającym o szczegóły.

W odróżnieniu od niżej plasowanych modeli, w przypadku Anovy Pro 2, nieco uciążliwa bywa wymiana dołączanych do zestawu filtrów żelowych i zmiękczających. Podobnie jak w innych modelach mają one formę okręgu, ale by je założyć nie wystarczy już jedynie odkręcić plastikowej osłony z lampy. Aby zainstalować filtry, musimy albo bardzo delikatnie, uważając by ich przy tym nie podrzeć, wsunąć je pod metalowy uchwyt, albo odkręcić 3 śruby trzymające wspomniany uchwyt, lekko go unieść i dopiero wpasować filtr.

Cały proces jest znacznie bardziej czasochłonny niż w przypadku innych modeli, z drugiej strony jednak zapewnia niemal 100-procentową gwarancję tego, że filtr będzie trzymał się na miejscu. Warto wspomnieć, że w przypadku modelu AEOS osłona filtra lubiła się samoistnie odczepiać.

Niestety, tak jak i we wcześniejszych modelach, dołączany do zestawu zestaw filtrów jest dosyć ubogi i składa się z 2 nakładek żelowych i dwóch dyfuzyjnych, co oznacza, że aby uzyskać optymalne efekty w niektórych trybach pracy konieczne będzie dokupienie kolejnych.

Podsumowując, konstrukcyjnie Anova Pro to z pewnością najbardziej zaawansowana lampa w ofercie, a być może i nawet na rynku. Pancerna, metalowa konstrukcja, wygodny system mocowania, opcjonalne akcesoria i możliwość sterowania z poziomu konsoli DMX sprawiają, że może poradzić sobie nawet z bardziej wymagającymi zastosowaniami, jak na przykład oświetlanie planów w studiach telewizyjnych. Jest to jednak konstrukcja bardzo ciężka, która może okazać się mało komfortowym rozwiązaniem w przypadku pracy w pojedynkę. W studiu nie będzie to stanowić większego problemu, ale już transport lampy w plenerze da się we znaki każdemu.

Spis treści
Skopiuj link

Autor: Maciej Luśtyk

Redaktor prowadzący serwisu Fotopolis.pl. Zafascynowany nowymi technologiami, choć woli fotografować analogiem.

Słowa kluczowe:
Komentarze
Więcej w kategorii: Akcesoria
Wygodnie z aparatem podczas górskich wędrówek? Test uchwytu Peak Design Capture V3
Wygodnie z aparatem podczas górskich wędrówek? Test uchwytu Peak Design Capture V3
W góry jeżdżę kilka razy w roku, ale przyznam się, że aparat nie zawsze mi towarzyszy. Mój plecak, mimo posiadania komory na aparat, nie zachęca mnie do sięgania po sprzęt w trakcie wędrówki....
44
Wandrd Rogue Sling 6L - test torby fotograficznej
Wandrd Rogue Sling 6L - test torby fotograficznej
Wandrd Sling to rozbudowana i wytrzymała „nerka” przystosowana do przenoszenia również cięższego zestawu fotograficznego lub filmowego. Sprawdzamy jak taki koncept radzi sobie w praktyce.
39
Hobolite - testujemy nowe uniwersalne lampy LED
Hobolite - testujemy nowe uniwersalne lampy LED
Hobolite to nowa, plasująca się w segmencie premium marka oświetleniowa, która za cel stawia sobie wszechstronność zastosowań. Możliwości nowych lamp przetestowaliśmy...
41
Powiązane artykuły
Wczytaj więcej (5)