Temat miesiąca

Fotografia wakacyjna

Jak fotografować polskie góry? Pytamy eksperta, Karola Nienartowicza

Jak fotografować polskie góry? Pytamy eksperta, Karola Nienartowicza

Ciekawe zdjęcia można robić nawet w południe, w środku lata - przekonuje jeden z najlepszych polskich fotografów górskich Karol Nienartowicz. Zapytaliśmy go o to, jak fotografować podczas wakacji, co zabrać ze sobą w plener, oraz, jeśli nie w Tatry, to dokąd.

Czy lato to dobry czas na fotografowanie polskich gór?

I dobry i zły. Dobry bo wschody słońca zaczynają się wcześnie i mało kto na nie wstaje - dzięki temu nawet popularne miejsca, które jesienią i zimą przyciągają tłumy, letnim porankiem bywają puste. Latem są również dostępne szlaki, które zimą bywają zamykane z powodu zagrożenia lawinowego, a wiosną w celu ochrony przyrody - np. w Tatrach czy Karkonoszach. Ponadto kierunek wschodu i zachodu słońca jest zupełnie inny niż zimą – mamy szanse na niepopularne ujęcia.

A dlaczego zły?

Latem trudniej o dobre światło, znacznie rzadziej występuje zamglenie, noc jest bardzo krótka i aby dojść na wschód słońca trzeba zwykle wyjść jeszcze poprzedniego dnia, a w środku dnia większość szlaków jest koszmarnie zatłoczona... Ponadto w niektórych miejscach dochodzą inne trudności, np. w Tatrach, gdzie obowiązuje zakaz nocnego chodzenia po Tatrzańskim Parku Narodowym od marca do końca listopada.

fot. Karol Nienartowicz 

Jednak jest to sezon urlopowy, właśnie wtedy często wyjeżdżamy w polskie góry. Zapewne i Tobie zdarza się fotografować je w środku lata.

Oczywiście. Był taki czas kiedy unikałem polskich gór w sezonie wakacyjnym i wyjeżdżałem w Alpy czy do Skandynawii, jednak odkąd przeprowadziłem się z Gdańska do Zakopanego w 2016 r. sezon turystyczny spędzam w Tatrach. Staram się jednak wychodzić bardzo wcześnie rano lub nawet przespać się gdzieś na szlaku pod kamieniem, aby uniknąć tłumu turystów. Od kilku lat mam wrażenie, że turystyka górska stała się narodowym hobby Polaków - podobnie jak fotografia!

Jaka jest najlepsza pora dnia? Wczesny ranek czy późne popołudnie?

Wolę wczesny ranek, bo łatwiej o ciekawe warunki do fotografowania. Nawet latem możemy trafić na poranne mgły w dolinach. Po nocy zwykle powietrze jest też bardziej przejrzyste, a w ciągu dnia ta przejrzystość znowu spada. Statystycznie chyba więcej ciekawych zdjęć powstaje o wschodzie niż o zachodzie słońca, szczególnie latem. Jesienią i zimą nie jest to już takie oczywiste, bo wysoko w górach ławice chmur przelewających się przez szczyty często tworzą się właśnie po południu i wieczorem.

fot. Karol Nienartowicz 

A co jeśli nie mamy wyjścia, bo podróżujemy z rodziną?Jak radzić sobie, gdy zmuszeni jesteśmy fotografować w środku dnia?

Fotografowanie w środku dnia to nie tragedia. Mamy wtedy nieco mniejsze możliwości, ale nie znaczy to, że nie możemy zrobić ciekawego zdjęcia. Zwykle do 8-9 jest jeszcze niezłe światło, a po południu przyjemnie zaczyna się robić około 17. Wysoko w górach środek dnia jest często nawet lepszą porą do robienia zdjęć niż poranek. Dobrym przykładem, który zawsze przytaczam jest Czarny Staw pod Rysami w Tatrach, gdzie najlepsze światło pojawia się około południa z powodu bardzo wysokich i stromych ścian skalnych, które go otaczają. Wielu fotografów uznałoby to co mówię za herezję, ale przekonałem się wielokrotnie, że w głębokich tatrzańskich dolinach środek dnia jest często lepszy do zdjęć niż wschody i zachody. No i nie zapominajmy, że latem mamy całkiem sporo burz. Tematów jest bez liku, trzeba tylko się do nich przekonać.

No właśnie, na hasło polskie góry od razu myślimy „Tatry”, a przecież nie są jedyne. Które z polskich pasm jest Twoim zdaniem najbardziej niedocenione? Gdzie warto się wybrać?

Ruch turystyczny jaki panuje od jakiegoś czasu w polskich górach sprawia, że coraz trudniej mówić, że jakieś miejsce jest niedoceniane. W rozpropagowaniu wielu pięknych miejsc mają swoje wielkie zasługi fotografowie, którzy wciąż szukają oryginalnych miejsc z niezwykłymi widokami. Popularność Tatr oczywiście nie dziwi, bo to jedyne wysokie góry w naszym kraju - ich hegemonia nie podlega dyskusji. Do pewnego momentu bardzo niedoceniany był polski Spisz, skąd są chyba najpiękniejsze widoki na Tatry - uważam, że to miejsce o europejskim formacie i dziwię się, że fotografowie ze świata jeszcze tu nie przyjeżdżają. Mam wrażenie, że wciąż mocno niedoceniany jest Beskid Sądecki z licznymi zapomnianymi cerkwiami i bajecznymi widokami na Tatry. Sam wybieram się w to miejsce już od jakiegoś czasu, mam nadzieję, że niebawem się uda. Niedoceniane są również najdziksze rejony Sudetów - Góry Bialskie (zwane czasem sudeckimi Bieszczadami), które bardzo lubię i odwiedzam zdecydowanie za rzadko.

Porozmawiajmy chwilę o samym fotografowaniu. Jakie błędy widzisz najczęściej patrząc na zdjęcia fotoamatorów, którzy dopiero zaczynają?

Zwykle są to nudne, nieciekawe kadry - brak narracji i tematu na zdjęciu. Uważam, że zdjęcie pejzażowe powinno coś pokazywać, o czymś mówić. Cenię zdjęcia, które pokazują coś charakterystycznego, efektownego, albo znane miejsca w nowy sposób - w niezwykłych warunkach pogodowych, w niecodziennej scenerii czy nietypowej kompozycji. Lubię zdjęcia, które są kompletne - skończone jak obraz. Staram się przekazywać ten punkt widzenia podczas warsztatów, które prowadzę.

Otóż to, o sile zdjęcia często przesądza mocna kompozycja. Jak Ty szukasz kadru?

Przez lata wypracowałem jakieś swoje ulubione układy kompozycyjne, co ma też swe złe strony, bo stałem się rutyniarzem i staram się z tym walczyć z różnym skutkiem. Komponując, zwykle opieram się na zasadzie trójplanu - to termin, który wymyśliłem pisząc swoją pierwszą książkę o fotografowaniu w górach ("Górskie wyprawy fotograficzne"). Trójplan polega na oparciu kompozycji o trzy plany: pierwszy zawierający jakiś charakterystyczny element przyciągający uwagę: teksturę, skałę, gałąź, postać i tak dalej, drugi będący właściwym dopełnieniem pierwszego planu - zwykle jest to jakiś układ szczytów bądź wzgórz, i tło, które stanowi najczęściej interesujące niebo, czy układ chmur. Dobre ułożenie tych elementów kompozycyjnych to połowa sukcesu.

fot. Karol Nienartowicz

Co decyduje o tym że fotografujesz w pionie lub w poziomie?

Wyłącznie kompozycja, którą chcę zdjęciem przekazać. Generalnie prawie nie robię pionowych kadrów, choć ostatnio chyba trochę się to zmienia. Odkrywam, że czasem wycięcie jakiegoś pionowego fragmentu z szerokiej panoramy wnosi nowy punkt widzenia - zaczęło mi się to podobać. Może zabrzmi to kuriozalnie, ale do pionowych kadrów początkowo przekonał mnie Facebook, gdzie pionowe zdjęcia na tablicy są kilka razy większe od panoram, które po dopasowaniu do szerokości strony mają wielkość znaczka pocztowego.   

Mówi się, że najważniejszą częścią każdego pleneru są przygotowania. Co warto sprawdzić, co trzeba a czego zdecydowanie nie warto zabierać w góry?

To nie jest pytanie, na które da się krótko odpowiedzieć. Lista rzeczy niezbędna do zabrania w góry zależy od rodzaju pleneru, na który się wybieramy. Fotograf ma o tyle trudniej od zwykłego turysty, że oprócz wszystkich rzeczy niezbędnych do chodzenia po górach musi zabrać szpej fotograficzny - aparat, obiektywy i stabilny, dość ciężki statyw. Aby zbyt wiele nie dźwigać zwykle zabieram tylko dwa obiektywy, które pokrywają większość potrzeb. Idąc na kilka dni zabieram jeszcze namiot, ciepły śpiwór, palnik i butlę gazową - mój plecak waży wtedy zwykle 25 kg, ale dzięki temu jestem przygotowany do biwaku w każdych warunkach i mogę nawet przeczekać kilka dni niepogody. Jeśli noc zapowiada się pogodna, nie zabieram w góry namiotu i śpię pod gołym niebem w jakimś pięknym miejscu, układając do snu głowę na torbie z aparatem.

fot. Karol Nienartowicz

Czy statyw to konieczność - nawet najlżejszy to kolejny kilogram do naszego plecaka.

Nie wyobrażam sobie wyjścia w góry bez solidnego statywu. Ten, który zabieram waży 2,5 kg i nie zamieniłbym go na żaden mniejszy egzemplarz. Oczywiście to decyzja indywidualna, którą każdy sam musi podjąć - jednak aby oszczędzić wagę, wolę nie zabrać ze sobą zapasowych ciuchów niż brać mały, niezbyt stabilny statyw. Ostatnio miałem ten problem w Rosji - w Moskwie fotografowałem panoramę miasta z Mostu Patriarszego. Strasznie wiało, a ja miałem jedynie mały miejski statyw. Wykonanie ostrych zdjęć po zmroku przy ogniskowej 100 mm graniczyło z cudem nawet po obciążeniu statywu. Jego nogi okazały się zbyt cienkie by utrzymać stabilność. Wolę nie wyobrażać sobie podobnej sytuacji w górach gdzie wieje prawie zawsze, często znacznie mocniej. Traktuję zabieranie solidnego statywu jako obowiązkowy ekwipunek w góry i nie zastanawiam się nad kompromisami.

Bez których filtrów nie ruszasz się z domu?

Zabieram na każdy plener podstawowy zestaw filtrów połówkowych, które są dla mojego aparatu prawie jak druga skóra - tak często ich używam. Od jakiegoś czasu bardzo polubiłem używanie w górach filtrów o twardym przejściu, które pozwalają na fotografowanie jeszcze bardziej kontrastowych scen, co bardzo lubię. Ponadto korzystam jeszcze z filtra polaryzacyjnego i czasem z filtrów szarych pełnych.

Szerokie kąty czy zoomy?

Zdecydowanie szeroki kąt. Daje dużo większe możliwości i pozwala na znacznie większą różnorodność i kunszt. Dobre portfolio górskie to takie, w którym szerokokątne i panoramiczne kadry są dopełnione zbliżeniami teleobiektywem, a nie odwrotnie.

 

fot. Karol Nienartowicz

Edycja zdjęć krajobrazowych to ciągła pokusa, by w edycji przesunąć te suwaki jeszcze dalej. Jaka jest Twoim zdaniem granica dobrej postprodukcji?

Nie uważam, że to zła tendencja, choć rozumiem, że komuś może się to nie podobać. Nie oczekuję od zdjęć krajobrazowych w takim stylu pełnej naturalności – to nie dokument. Coraz większa rzesza fotografów, którzy obecnie liczą się w tej dziedzinie, wypracowuje autorskie metody opracowania obrazu, które dość mocno ingerują w zdjęcie, a wyjściowy plik wydaje się być jedynie pretekstem do stworzenia wizji o określonym nastroju. Osobiście nie przepadam za fotomontażami, które kreują nieistniejącą sytuację i tworzą nowy obraz niewyczekany przez fotografa. Sam staram się nie przekraczać granicy, gdzie zdjęcie staje się karykaturą i jest przerysowane. O to czy mi się udaje należałoby zapytać odbiorców.

Kim warto się inspirować? Masz swoich mistrzów?

15 lat temu inspirowałem się Hnikiem, a 7 lat temu Jamonetem. Obecnie jest tak wielu znakomitych fotografów, że nie mam konkretnych mistrzów jeśli chodzi o styl zdjęć czy dokonania fotograficzne. Cenię ludzi, którzy dużo podróżują i docierają do niesamowitych miejsc, które sam chciałbym odwiedzić, a przy tym wykonują solidne zdjęcia. Za to podziwiam ludzi takich jak Rosjanin Daniel Korzhonov, którzy inspirują mnie swoją determinacją i genialnym doborem miejsc, w których fotografują. Niestety za ich podróżami stoją potężne pieniądze, które trzeba na taki cel posiadać. Lubię również wizjonerów, takich jak Arnar Kristjansson czy czy Holender Max Rive, którzy wypracowali autorskie metody obróbki fotografii, ocierające się nawet czasem o grafikę.

Na koniec - najważniejsza rada dla czytelników?

Dużo fotografować i szukać wciąż nowych miejsc.

fot. Karol Nienartowicz

Sylwetka autora
Karol Nienartowicz - Rocznik 85. Malarz, animator, fotograf, przewodnik sudecki. Absolwent jeleniogórskiego Liceum Plastycznego oraz Wydziału Malarstwa Instytutu Sztuk Pięknych Uniwersytetu Zielonogórskiego. Uwiecznia góry od 2003 r. Łączy pasję fotografowania z pasją podróży trekkingowych po górach Europy. Od 2013 r. organizuje wyprawy alpinistyczno-fotograficzne. Fotografował m.in. w Alpach, w Karpatach, Górach Przeklętych, górach Macedonii, Bośni i w szkockich Grampianach. Ma na koncie wiele nagród i publikacji (m.in. Magazyn Górski „n.p.m.”, „Poznaj Świat”, „National Geographic Traveler”, „Gazeta Wyborcza”).

Więcej zdjęć fotografa znajdziecie pod adresem karolnienartowicz.com oraz na jego profilu w serwisie Facebook

Redaktor naczelny serwisu fotopolis.pl i miesięcznika Digital Camera Polska – wielki fan fotografii natychmiastowej, dokumentalnej i podróżniczego street-photo. Lubi małe dyskretne aparaty, kolekcjonuje albumy i książki fotograficzne.

Komentarze