Rosemarie Zens "The Sea Remembers" - recenzja

Autor: Marcin Grabowiecki

9 Luty 2015
Artykuł na: 4-5 minut
Niemiecka fotografka Rosemarie Zens wyrusza do Polski w poszukiwaniu rodzinnych korzeni.
Zobacz wszystkie zdjęcia (13)

Jakie znaczenie ma to skąd pochodzimy? Gdzie urodzili się nasi rodzice? W jakim miejscu się wychowywali? - to pytania, które stawia sobie wielu z nas. Im starsi jesteśmy, tym wyraźniej tęsknimy za idylliczną krainą dzieciństwa, tym mocniej interesujemy się swoimi korzeniami. To naturalne pragnienie poznania historii naszych przodków wynika z chęci dotarcia do istoty tego, kim jesteśmy, albo - co sprawiło, że jesteśmy tacy, a nie inni. Ta potrzeba jest bliska również mnie, dlatego z ciekawością siegnąłem po książkę The Sea Remembers, którą Rosemarie Zens poświęca pamięci swoich rodziców.

Publikacja składa się z dwóch przeplatających się ze sobą historii. Pierwsza warstwa to czarno-białe, skadrowane do kwadratu archiwalne zdjęcia matki autorki. Drugą stanowią kolorowe prace wykonane przez fotografkę w miejscu swoich narodzin, którego nie miała okazji wcześniej poznać. Mieszkająca w Niemczech Rosemarie Zens odwiedzała wielokrotnie Połczyn Zdrój, z którego w 1945 roku uciekła na zachód jej matka. Szukała tam swoich pierwszych wspomnień, uwieczniając za pomocą aparatu "wszystko co przykuło jej uwagę".

Narracja, którą tworzą archiwalne zdjęcia jest intrygująca i ma w sobie tajemnicę. W kadrach pojawiają się fragmentarycznie ukazani ludzie i krajobraz. Jest w tych obrazach melancholia, ale i surowość i niepokój (jak w ujęciu delikatnych kobiecych nóg obok nóg mężczyzny w wojskowych butach z wysokimi cholewami). Fotografie przekazują pewnien nastrój, ale nie robią tego wprost. Odwołują się do naszych uczuć w subtelny sposób.

Inaczej jest w przypadku współczesnych fotografii, które w porównaniu z archiwami rażą swoją dosłownością. Pola skąpane w porannym świetle przebijającym się przez mgłę są romantycznym, sielankowym widokiem. Autorka wyraźnie lubuje się w tego typu ujęciach: krzyż stojący na rozdrożu, zarośnęty krzakami dom, samotny mężczyzna pasący krowę na wzgórzu, przewracający się drewniany płot, pola "gryki jak śnieg białej" itp. To piękne zdjęcia, ktore tworzą jednak mocno wyidealizowany obraz rzeczywistości. Można powiedzieć, że tak właśnie działa nasza pamięć, tworząc nieprawdziwy obraz dzieciństwa. Moim zdaniem jednak w tym przypadku ta koncepcja nie broni się.

Rosemarie Zens mierzy się z trudną i delikatną materią. Doskonale rozumiem powód, dla którego powstała książka "The Sea Remembers". Podziwiam dobrze wyedytowany materiał archiwalny i poruszającą historię. Przed opowieściami o dzieciństwie stoi jednak wiele niebezpieczeństw. Mam wrażenie, że autorce nie udało się uciec, we współczesnej części, przed pułapką sentymentalizmu. Nie znaczy to, że jest to nieudana książka, po prostu o dzieciństwie jest niezwykle trudno opowiadać.

Rosemarie Zens The Sea Remembers

Miękka oprawa w obwolucie w formie plakatu
Format: 18,5 x 25 cm

144 strony, 50 zdjęć

Kehrer 2014

Skopiuj link
Komentarze
Więcej w kategorii: Recenzje
Inny czas. Przeczytaliśmy nową książkę Sage Sohier [RECENZJA]
Inny czas. Przeczytaliśmy nową książkę Sage Sohier [RECENZJA]
W okresie pandemicznego zawieszenia Sage Sohier otwiera na nowo swoje archiwa. Rolka po rolce przygląda się materiałom sprzed kilkudziesięciu lat, by później ułożyć z nich Passing...
10
Pyszna sesja modowa z lampą Elinchrome Five
Pyszna sesja modowa z lampą Elinchrome Five
Filip Kowalkowski odsłania kulisy pracy na planie zdjęciowym z lampą Elinchrom FIVE - plenerową głowicą akumulatorową o dużej mocy.
9
Marry Ellen Mark: Encounters. „Niesławni” dostają głos [RECENZJA]
Marry Ellen Mark: Encounters. „Niesławni” dostają głos [RECENZJA]
Mark nigdy nie była muchą na ścianie - to właśnie intensywność jej obecności, szczerość i empatia otwierały jej większość drzwi. Najnowszy album to wielka retrospektywa jednej z najważniejszych...
27
Powiązane artykuły