Fujifilm GFX100RF - wybór czytelników, opinia redakcji

GFX100RF to aparat kompaktowy roku. To też model, którego premiera wywołała poruszenie, a nawet kontrowersje. Jak się okazuje, fotografów zachwyconych tym konceptem jest jednak więcej niż sceptyków. I to znacznie więcej, bo RF otrzymał tyle samo głosów co pozostałe modele na podium łącznie. Co zadecydowało o tym sukcesie? Przyczyn widzimy tu co najmniej kilka.

Skomentuj Kopiuj link
Posłuchaj
00:00

Po pierwsze, jest to aparat, jakiego do tej pory na rynku jeszcze nie było. Przynajmniej w jego cyfrowej erze. Gdy konkurencja proponuje nam wciąż mniejsze lub większe usprawnienia i poprawki w kolejnych generacjach swoich popularnych konstrukcji, Fujifilm ma dla nas coś zupełnie nowego.

Po drugie, wielka średnioformatowa matryca w tak małym i lekkim body brzmi jak coś naprawdę ekscytującego. Bo GFX100RF to aparat, który zmieści się w kieszeni kurtki i małej torbie. Pozwala fotografować dyskretnie i przez cały dzień. Może być idealnym aparatem do codziennej fotografii albo uzupełnieniem profesjonalnego workflow - szerokim kątem, który czeka w pogotowiu na drugim ramieniu.

Po trzecie, obiektyw! Fujinon 35 mm to ekwiwalent ogniskowej 28 mm w systemach małoobrazkowych. To reporterska, ale też krajobrazowa ogniskowa, przy czym kluczowe znaczenie mają tu proporcje kadru. 4:3 daje więcej pola widzenia w pionie, co pozwala tworzyć zdjęcia o bardziej naturalnej perspektywie.

Nie wymusza „upychania” ważnych elementów sceny w narożnikach, co w przypadku optyki szerokokątnej prowadzi zazwyczaj do zniekształceń i przerysowań. Zdaniem wielu fotografów to też złoty środek między panoramicznym 3:2 a popularnym ostatnio, bo wymuszanym przez platformy społecznościowe 4:5.

Obiektyw sam w sobie również jest bardzo ciekawy. Zaprojektowany specjalnie dla tego i tylko tego aparatu, ma specyficzną konstrukcję opartą o migawkę centralną, co pozwoliło skrócić tzw. „back focus distance” i dzięki temu „spakować” całość znacznie ciaśniej. Zastosowano też dwie soczewki asferyczne, dzięki czemu obiektyw można było schować głębiej w korpus - bliżej matrycy - utrzymując wysoką jakość obrazu również na krawędziach.

Tak kompaktowe wymiary to również wynik kompromisu w zakresie jasności. Maksymalny otwór przysłony to „tylko” f/4, ale trzeba pamiętać, że mamy do czynienia z systemem średnioformatowym, gdzie nawet jasne stałki mają często jasność f/2.8. Wydaje nam się, że projektanci postawili na pierwszym miejscu małe wymiary, wiedząc, że zarówno w streecie, jak i w krajobrazie pracuje się na mocno przymkniętej przysłonie. Czy chcielibyśmy jednak, by obiektyw był choć trochę jaśniejszy? Oczywiście, że tak.

Po czwarte, rozdzielczość. Obiektyw może być szerszy również dlatego, że 100 milionów pikseli pozwoli nam przycinać mocno i bezkarnie. A zachęcać ma do tego dedykowane pokrętło kadrowania do popularnych w systemie GFX ogniskowych 35, 45, 63 i 80 mm. Oczywiście przycinanie nie zastąpi długiej ogniskowej, która zagęszcza perspektywę i zmienia relacje elementów w scenie, ale z pewnością będzie użyteczne – wystarczy powiedzieć, że po docięciu do 80 mm zdjęcie nadal ma 20 Mp, co wystarczy do większości zastosowań, z wydrukami włącznie.

W tym miejscu warto wrócić do proporcji kadru, bo 100 milionów pikseli pozwala nie tylko „cyfrowo zoomować”, ale też twórczo posługiwać się formatem. Po premierze dyskutowaliśmy ten model z wieloma fotografami (przez pewien czas naprawdę nie mówiło się o niczym innym) i od jednego z nich usłyszeliśmy, że GFX100RF to, jego zdaniem, aparat stworzony z myślą o panoramach.

GFX100RF z pewnością to ułatwia, a dodatkową zachętą jest pokrętło proporcji na tylnej ściance. Znajdziemy tam 9 pozycji, w tym 7:16 inspirowane analogowymi średnimi formatami Fuji/Fujica Panorama 716 oraz 65:24, który kojarzyć nam się powinien z aparatami Fuji TX-1/2, na bazie których powstały szanowane modele Hasselblad X-Pan. A po zastosowaniu którego nadal otrzymujemy pliki o rozdzielczości aż 50 Mp! To świetna wiadomość dla pejzażystów, którzy lubią drukować swoje panoramy w dużych formatach.

GFX100RF to więc model, który oferuje wszystko, co najlepsze z cyfrowego świata - z superszybkim AF i dużym cyfrowym wizjerem włącznie - odwołując się jednocześnie do jakże bogatego analogowego dziedzictwa firmy. Patrząc na koncepcję tego aparatu, trudno bowiem pozbyć się skojarzeń z kultowymi „średniakami” na film z dalmierzowej linii GW czy GS i bardzo popularnej znów, kompaktowej serii GA.

Nostalgia to potężne narzędzie i naszym zdaniem przykładów na to będziemy widzieć w najbliższym czasie tylko więcej. Dziś, gdy topowe modele zaczynają przypominać komputery, odczuwamy coraz większą tęsknotę za czasami, gdy aparat stanowił proste i poręczne narzędzie, z przemyślaną ergonomią i manualną obsługą. Za czasami, gdy cieszył sam akt fotografowania, i naszym zdaniem GFX100RF to w dużej mierze aparat dla tych, dla których droga ważniejsza jest od celu, a robienie zdjęć często ważniejsze od ich posiadania.

Komentarze
Przeczytaj także
Zobacz więcej z tagiem: Fujifilm
logo logo
Magazyny
Zamów