Tomasz Lazar: „Prawdziwe zdjęcie zaczyna się w momencie, gdy przestajemy kontrolować swój wizerunek”

Dlaczego w karierze potrzebne są kryzysy? Jak na przestrzeni lat zmieniają się nasze ambicje? Co takiego możemy odnaleźć pod powierzchnią fotografii, gdy tylko odważymy się tam spojrzeć? O tych i innych rzeczach rozmawiamy z jak zawsze inspirującym fotografem ulicznym i dokumentalnym Tomaszem Lazarem, którego będziecie mogli bliżej poznać podczas festiwalu Fujikina w Warszawie.

Skomentuj Kopiuj link
Posłuchaj
00:00

Przyjdź na spotkanie! Podczas tegorocznej Fujikiny w Warszawie Tomasz Lazar poprowadzi wykład „Historia człowieka zamknięta w obrazie” w piątek 12 czerwca o 11.30. Z kolei w sobotę, 13 czerwca w godzinach 14.00-18.00, fotograf poprowadzi warsztaty Masterclass.

Zanim zostałeś fotografem, szkoliłeś się na informatyka. Co sprawiło, że zamiast komputerów sięgnąłeś po aparat?

Informatyka nauczyła mnie logicznego myślenia i pewnej dyscypliny, ale dość szybko poczułem, że świat kodu jest dla mnie zbyt zamknięty emocjonalnie. Wszystko działało tam według określonych zasad - zero-jedynkowo. A mnie coraz bardziej interesowało to, czego nie da się łatwo zmierzyć ani przewidzieć: człowiek, emocje, relacje, psychologia.

Fot. Tomasz Lazar, z cyklu "Theather of Life"

Fotografia pojawiła się początkowo trochę przypadkiem, ale bardzo szybko zrozumiałem, że aparat daje mi coś, czego nie znajdowałem w komputerach - możliwość obserwowania ludzkiego wnętrza. Zacząłem traktować fotografię nie tylko jako obraz, ale jako formę rozmowy i narzędzie do poznawania ludzi.

Myślę, że od zawsze bardziej fascynowało mnie pytanie „dlaczego” niż „jak”. Informatyka odpowiadała głównie na to drugie. Fotografia i psychologia pozwoliły mi wejść w obszar emocji, intuicji, napięć między ludźmi - rzeczy dużo mniej oczywistych i przez to dużo bardziej prawdziwych. Do dziś zresztą widzę, że te dwa światy trochę się we mnie łączą. Z jednej strony mam analityczne podejście, a z drugiej ogromną ciekawość tego, co irracjonalne i ukryte pod powierzchnią. Fotografia stała się dla mnie miejscem, gdzie mogę te dwa sposoby myślenia połączyć.

Fotografujesz już przeszło 20 lat, podczas których miałeś też momenty zwątpienia. Z perspektywy czasu, który z twoich projektów jest ci najbliższy, a który uważasz za najważniejszy?

Jak to często bywa, najbliższy sercu projekt nie zawsze jest tym najważniejszym zawodowo. Najbliższy jest mi chyba ten moment, kiedy fotografia przestała być tylko obrazem, a stała się próbą zrozumienia ludzi i mechanizmów, które nimi rządzą. Dlatego bardzo ważne są dla mnie projekty długoterminowe - takie, do których wraca się przez lata i które dojrzewają razem ze mną. One są najbardziej osobiste, bo zawsze, w pewnym sensie, opowiadają też o autorze.

Kryzysy są potrzebne, by odpowiedzieć sobie na pytanie po co właściwie fotografujemy

Z kolei za najważniejsze uważam chyba te projekty, które pozwoliły mi wyjść poza estetykę i wejść głębiej w temat społeczny czy psychologiczny. Takie prace zostają ze mną najdłużej, bo mam poczucie, że fotografia może wtedy naprawdę coś uruchomić - zmusić do refleksji, rozmowy, czasem nawet dyskomfortu.

Momenty zwątpienia oczywiście się pojawiały i nadal pojawiają. Po tylu latach najtrudniejsze jest nie robienie zdjęć, tylko utrzymanie w sobie ciekawości świata. Ale chyba właśnie te kryzysy są potrzebne, bo dzięki nim człowiek ciągle zadaje sobie pytanie, po co właściwie fotografuje.

Często powtarzasz, że to, co fotografujemy, jest odbiciem naszego wnętrza. Czego ty poszukujesz i czy twoje zainteresowania oraz ambicje zmieniły się na przestrzeni lat?

Myślę, że na początku szukałem przede wszystkim obrazu - mocnego kadru, emocji, czegoś, co przyciąga uwagę. Z czasem jednak coraz mniej interesowała mnie sama estetyka, a bardziej to, co dzieje się pod powierzchnią. Dzisiaj fotografia jest dla mnie bardziej narzędziem do obserwowania człowieka i samego siebie, niż próbą tworzenia „ładnych zdjęć”.

Fot. Tomasz Lazar

Często wracam do tematów związanych z napięciem, samotnością, pragnieniami, potrzebą bliskości czy mechanizmami, które budują nasze relacje. Interesuje mnie to, co niewidoczne na pierwszy rzut oka. Emocje ukryte między gestami, cisza, moment zawieszenia. Myślę, że każdy fotograf, nawet nieświadomie, opowiada w gruncie rzeczy o swoich własnych lękach, fascynacjach i pytaniach.

Moje ambicje też bardzo się zmieniły. Kiedyś były bardziej zewnętrzne - publikacje, nagrody, uznanie. To oczywiście jest ważne, szczególnie na początku drogi, bo daje energię i poczucie, że idzie się w dobrą stronę. Ale z czasem większą wartość ma dla mnie uczciwość wobec samego siebie i poczucie, że robię projekty, które są naprawdę moje.

Dzisiaj bardziej niż „sukces” interesuje mnie trwałość - czy zdjęcia będą miały znaczenie również za kilka lat, czy będą w stanie dalej zadawać pytania. I chyba właśnie tego cały czas szukam: autentyczności i głębszego zrozumienia człowieka.

W twoich publikacjach przewijają się w zasadzie dwa aparaty: Fujifilm X-Pro3 i GFX100S II. Dlaczego akurat te? W jaki sposób wpisują się w twój workflow? 

Te dwa aparaty właściwie bardzo dobrze odzwierciedlają dwa sposoby, w jakie pracuję i patrzę na fotografię. Fujifilm X‑Pro3 towarzyszy mi głównie w pracy dokumentalnej i wszędzie tam, gdzie najważniejsza jest bliskość, intuicja i szybkie reagowanie. Bardzo lubię jego dyskrecję i sposób, w jaki pozwala mi być „wewnątrz” sytuacji, a nie obok niej. Przy projektach opartych na obserwacji człowieka aparat nie może dominować relacji - musi wręcz zniknąć. X-Pro3 daje mi właśnie tę swobodę. Fotografując nim, mam poczucie bardziej bezpośredniego kontaktu z rzeczywistością i z drugim człowiekiem.

Z kolei Fujifilm GFX100S II pojawia się najczęściej tam, gdzie potrzebuję większej precyzji i bardziej kontemplacyjnego sposobu pracy. Przy długoterminowych projektach portretowych czy obrazach opartych na detalach i subtelnych emocjach ten aparat daje mi niesamowitą głębię obrazu i możliwość budowania wielowarstwowych fotografii. Średni format wymusza inny rytm pracy - wolniejszy, bardziej świadomy - i bardzo to lubię.

Fot. Tomasz Lazar, z projektu "Fashion Philosophy"

Myślę, że oba te aparaty odpowiadają też dwóm różnym stanom emocjonalnym podczas fotografowania. X-Pro3 jest dla mnie bardziej intuicyjny, spontaniczny, bliski reportażowi i psychologicznej obserwacji. GFX daje przestrzeń do zatrzymania się, wejścia głębiej w człowieka i budowania obrazu bardziej metaforycznego.

Jeżeli chodzi o moją pacę, obydwa aparaty świetnie się uzupełniają. Często zaczynam projekt od małego aparatu, od bycia blisko ludzi i poznawania przestrzeni czy emocji. Dopiero później, kiedy relacja i temat dojrzewają, pojawia się GFX i bardziej świadome budowanie obrazu. Nigdy nie traktowałem sprzętu jako celu samego w sobie - aparat ma przede wszystkim wspierać sposób opowiadania historii i emocji, a nie odwracać od nich uwagę.

Już w czerwcu będzie można spotkać Cię podczas festiwalu Fujikina w Warszawie. Na co chciałbyś uwrażliwić swoich słuchaczy?

Podczas Fujikiny chciałbym opowiedzieć przede wszystkim o fotografii jako sposobie rozumienia człowieka. Temat wykładu „Historia człowieka zamknięta w obrazie” jest dla mnie próbą spojrzenia na zdjęcie nie tylko jako na estetyczny kadr czy zapis rzeczywistości, ale jako na ślad ludzkiego wnętrza.

Interesuje mnie to, w jaki sposób obraz może opowiadać o emocjach, pamięci, doświadczeniach czy tożsamości - często o rzeczach, których nie widać dosłownie. Fotografia ma niezwykłą zdolność zatrzymywania momentów, ale dla mnie najciekawsze jest to, co dzieje się pod powierzchnią. To napięcie między tym, co widzialne, a tym, co ukryte.

Fot. Tomasz Lazar, na zdjęciu fotograf i artysta Roger Ballen

Będę mówił o fotografii jako narzędziu uważnej obserwacji człowieka i jego psychiki. O tym, że aparat bardzo szybko wyczuwa fałsz, a prawdziwe zdjęcie zaczyna się często dopiero wtedy, gdy człowiek przestaje kontrolować swój wizerunek. Właśnie te krótkie chwile autentyczności stają się dla mnie najważniejszym materiałem do pracy.

Chciałbym też uwrażliwić słuchaczy na to, że fotografia nie musi wszystkiego tłumaczyć. Obraz może zostawiać przestrzeń na emocje, intuicję i własną interpretację. W świecie pełnym szybkich komunikatów i powierzchownych obrazów coraz bardziej interesuje mnie fotografia, która zatrzymuje widza na dłużej i prowokuje do zadawania pytań o naturę człowieka, relacje i nasze wewnętrzne doświadczenia.

To będzie również opowieść o tym, że fotografując innych, w pewnym sensie zawsze fotografujemy też samych siebie - swoje lęki, fascynacje, sposób patrzenia na świat. Bo fotografia dokumentuje rzeczywistość, ale jednocześnie bardzo dużo mówi o tym, kto stoi po drugiej stronie aparatu.

Co sprawia ci największą radość podczas fotografowania?

Największą radość daje mi chyba obserwowanie tego, jak działa ludzki umysł i jak wiele emocji nosimy pod powierzchnią codziennych zachowań. Od zawsze fascynowała mnie nasza natura - mechanizmy obronne, potrzeba bliskości, lęki, napięcia, ale też momenty kruchości i autentyczności. Fotografia stała się dla mnie sposobem, żeby te rzeczy dostrzegać i próbować je zrozumieć.

Najciekawsze są dla mnie chwile, kiedy pojawia się coś prawdziwego - często bardzo subtelnego: spojrzenie, cisza, drobny gest czy zawahanie. To są sekundy, których nie da się wyreżyserować, a właśnie one najwięcej mówią o drugim człowieku.

Fot. Tomasz Lazar, na zdjęciu pisarka Olga Tokarczuk

Zawsze fascynowała mnie psychologia i to, jak wiele ukrywamy pod warstwą codziennych ról. Aparat jest dla mnie pretekstem do obserwowania tych mechanizmów. Fotografowanie nie polega dla mnie tylko na patrzeniu, ale przede wszystkim na uważności i słuchaniu drugiego człowieka. Często najważniejsze dzieje się pomiędzy zdjęciami, w rozmowie albo w ciszy. Lubię też momenty niepewności - kiedy jeszcze nie wiem, czy zdjęcie „się wydarzy”. W fotografii dokumentalnej czy portretowej nie da się wszystkiego zaplanować i właśnie to jest piękne. Trzeba być obecnym, otwartym i gotowym na coś nieoczywistego.

Im dłużej fotografuję, tym bardziej widzę, że największą wartością nie są dla mnie same obrazy, ale spotkania z ludźmi. Fotografia daje mi możliwość wejścia na chwilę do czyjegoś świata, zrozumienia jego emocji, sposobu myślenia, historii. I chyba właśnie ta próba zrozumienia drugiego człowieka daje mi największą satysfakcję.

Tomasz Lazar - sylwetka autora
Niezależny fotograf, artysta i wykładowca Akademii Sztuk Pięknych w Szczecinie. Od 2014 roku Globalny Ambasador Fujifilm. Laureat nagród, w tym: World Press Photo, Picture of the Year International, CHIPP, Sony World Photography Award, BZ WBK Press Photo, Grand Press Photo oraz Lumix Festival for Young Journalism. Jego prace były publikowane w wielu prestiżowych tytułach, takich jak: New York Times, Newsweek International, Sunday Times Magazine, New Yorker, Washington Post oraz New York Magazine.
 
W 2016 roku został wybrany jednym z 12 uczestników JoopSwart Masterclass. Jego projekty były prezentowane na całym świecie podczas festiwali fotograficznych w Europie, Azji i Ameryce. Za projekt „Teatr życia” zdobył Grand Prix na Festiwalu Fotografii w Łodzi. Głównie interesują go projekty długoterminowe, koncentrujące się na społeczeństwie i ludzkim umyśle. Obecnie mieszka w Warszawie.
 
Komentarze
Przeczytaj także
Zobacz więcej z tagiem: Tomasz Lazar
logo logo
Magazyny
Zamów