Budowa i wykonanie
Jak wspomniałem, Tamron 12-20 mm f/2.8 otwiera w ofercie producenta nowy rozdział w zakresie designu i ergonomii, który nawet otrzymał dla siebie specjalną nazwę. Język designu określony mianem „Toned Profile Next” obejmuje uproszczone nazewnictwo produktu (nie znajdujemy tu już charakterystycznych dopisków typu „Di III VXD”), bardziej wyraźny profil (przejście od obłych, wygładzonych kształtów do bardziej technicznego, surowego wyglądu) a także bardziej rozbudowaną i dopracowaną ergonomię, z nowymi pierścieniami i przełącznikami oraz przeprojektowanym gumowaniem, zapewniającym lepszą przyczepność i komfort obracania poszczególnych elementów. Całość zapakowana w nowe, przyjazne środowisku, minimalistyczne tekturowe pudełko ze szmatką zamiast standardowego woreczka.
Jednym słowem wszystko ma być bardziej nowoczesne i lepiej odpowiadać pracy w terenie. Jak jest w rzeczywistości? Pierwsze wrażenie bardzo pozytywnie zaskakuje. Na pierwszy rzut oka Tamron bowiem nie tylko nie odstaje ergonomią od najbardziej profesjonalnych konstrukcji na rynku, ale nawet je wyprzedza.
Na tubusie po raz pierwszy u producenta znajdujemy fizyczny pierścień przysłony (z możliwością przełączenia na tryb Auto, zablokowania czy też przejścia na tryb bezstopniowy), a do tego dwa przyciski funkcyjne, przełącznik trybów Custom, przełącznik AF/MF, a także nowe przełączniki MF Lock Switch (wyłączą działanie pierścienia ostrości) i Zoom Lock Switch (blokowanie zoomu przy ogniskowych 12 i 20 mm), które pozwalają ograniczyć incydenty przypadkowego poruszenia kontrolerami, które może wpłynąć na przykład na proces bracketingu.
Poszczególne kontrolery chodzą też z doskonale wyważonym oporem/przeskokiem, a sam obiektyw jest też doskonale wyważony, co potęguje wrażenie obcowania z precyzyjnym i zaawansowanym instrumentem optycznym. Kwestia ciężkości jest tu zresztą szczególnie warta uwagi - sam producent reklamuje szkło sloganem „Pro Performance Minus the Weight”. Przy 570-585 g (w zależności od mocowania) Tamron 12-20 mm f/2.8 jest obecnie najlżejszym obiektywem o takich możliwościach na rynku. Najbliższy mu Sony FE 12-24 mm f/2.8 GM to około 300 g więcej, ale z Tamronem przegrywa nawet węższy Nikkor Z 14-24 mm f/2.8 S (ok. 650 g) i Sigma 14-24 mm f/2.8 DG DN Art (ok. 795 g). Przy czym Tamron pozostaje także najmniejszym szkłem z całej czwórki (119,3 x 90 mm).
Imponujące gabaryty to oczywiście po części kwestia zawężonego zakresu na długim końcu ogniskowych, ale też nowych technologii produkcji soczewek - według producenta zastosowano tu nowy proces, pozwalający uzyskać cieńsze elementy optyczne o wysokich parametrach. Po części to jednak zapewne efekt zastosowania większej liczby elementów z tworzywa.
W porównaniu z wcześniejszymi konstrukcjami Tamrona, nowy zoom może stwarzać wrażenie nieco bardziej plastikowego, które potęgowane jest właśnie niską wagą i nowym, gładszym, satynowym lakierem. I to być może jedyny zarzut, jaki zawodowcy mogą mieć w stosunku do nowego modelu producenta.
Bo choć współczesne kompozyty są trwałe, sztywne, precyzyjnie wykończone, dobrze chronią konstrukcję i są powszechnie wykorzystywane przez wszystkich producentów, to obiektyw nie sprawia podobnego wrażenia pancerności, co podobne konstrukcje tego segmentu. To oczywiście tylko wrażenie, bo konstrukcja nie wydaje się być podatna na uszkodzenia, a do tego oferuje doskonały komfort pracy, ale wydaje mi się, że odczucie poprawiłoby tu chociażby bardziej chropowate wykończenie (jak w przypadku tworzyw używanych przez Sony).
Należy jednocześnie podkreślić, że Tamron 12-20 mm f/2.8 to konstrukcja w pełni profesjonalna, oferująca te same zabezpieczenia i funkcje, co najbardziej zaawansowane dotychczas modele tego segmentu. Mamy więc przednią soczewkę, która porusza się jedynie wewnątrz obrysu wbudowanej osłony przeciwsłonecznej, pełny zestaw uszczelnień czy też możliwości stosowania filtrów montowanych na tylną soczewkę. Konstrukcja oferuje też nowy wygodny system dekielka (mocowany na zatrzask) i jako jedna z niewielu na rynku współpracuje z aplikacją pozwalająca na personalizowanie działania poszczególnych funkcji obiektywu (Tamron Lens Utility)
Do tego dochodzi wysoce zaawansowany układ optyczny (17 soczewek / 12 grup i 12-listkowa przysłona), który obejmuje w sumie 4 soczewki asferyczne i 4 soczewki ED oraz zaawansowane powłoki AX i BBAR-G2, co ma szansę uczynić nowego Tamrona jednym z najdoskonalszych szerokokątnych zoomów w historii.
Podsumowując, w zakresie wykonania Tamron 12-20 mm f/2.8 jest konstrukcję wysoce imponującą, która oferuje najbardziej rozbudowaną ergonomię i najlżejszą budowę w swoim segmencie. Jeżeli okaże się równie dobry pod względem osiągów, nikt zapewne nie będzie wytykał producentowi takiego, a nie innego wykończenia, które zresztą w dużej mierze pozostaje kwestią preferencji. Zobaczmy jednak, czy nowy zoom rzeczywiście bryluje optyka i wydajnością.