Zostań w domu, zamów taniej!
Nie wychodź z domu i zamów online swoje ulubione pisma 20% taniej. Skorzystaj z kodu rabatowego: czytajwdomu

Sony A7R IV - Fotografowanie

Wyniki testu:
Jakość obrazu:
9
Ergonomia:
9
Cena / Jakość:
9
Wydajność:
9
Funkcjonalność:
8
Marka:
Sony
Nasza ocena:

91%

Czwarta generacja linii A7R wyznacza nowy standard wsród wysokorozdzielczych aparatów pełnoklatkowych. Obiecuje przy tym wydajność, która zaspokoić ma potrzeby fotografów pracujących również w dynamicznych warunkach. Sprawdzamy, jak obietnice producenta mają się do rzeczywistości.

19

Autor: Maciej Luśtyk

1 Czerwiec 2020
Artykuł na: 49-60 minut
Spis treści

Czas startu i gotowość do pracy

Od włączenia aparatu do wykonania pierwszego zdjęcia (z włączonym systemem AF) upływa około 1,5 sekundy. Jak na nowoczesne bezlusterkowce jest to wynik dość przeciętny, ale też nie wywołujący frustracji. W końcu nikt nie wymaga by 60-milionowy potwór uruchamiał się tak błyskawicznie jak reporterskie lustrzanki.

Nieco większym problemem są dla nas natomiast „lagi” interfejsu, które choć z każdą generacją aparatu stają się mniejsze, to dla wcześniejszego użytkownika lustrzanek będą momentalnie zauważalne. Aparat zwyczajnie reaguje na ruchy poszczególnych pokręteł z delikatnym opóźnieniem, a przynajmniej na to wydają się wskazywać animacje interfejsu, wyświetlane na ekranie LCD. To mały szczegół, do którego jednak niektórym może być trudno się przyzwyczaić. Warto jednak podkreślić, że opóźnienia te w żaden sposób nie wpływają na wydajność aparatu.

Żadnych problemów nie zauważamy natomiast w przypadku nawigacji po funkcjach aparatu czy też przeglądania materiału w trybie podglądu. W przypadku korzystania z szybkiej karty SD, nawet podczas błyskawicznej nawigacji po zdjęciach nie obserwujemy problemu z wczytywaniem ich podglądu, a uruchomienie 100-procentowego powiększenia wiąże się jedynie z około 0,5-sekundowym opóźnieniem. Nie ma więc mowy o tym, byśmy podczas ważnej sesji musieli czekać, by potwierdzić czy na zdjęciu trafiliśmy z ostrością. Jedynie dotykowe ustawianie punktu AF wiąże się z delikatnym opóźnieniem, ale jest to funkcja, której raczej nie będziemy używać w sytuacjach gdy zależy nam na czasie.

Ciekawą nowością jest także możliwość oceniania i chronienia zdjęć przed przypadkowym skasowaniem. Fantastycznie w praktyce prezentuje się także opcja grupowania zdjęć seryjnych. W przypadku fotografowania serią nareszcie nie musimy przekopywać się przez kilka stron indeksu - wszystkie zdjęcia w ramach jednej sekwencji wyświetlane są pod jedną ikoną, a dodatkowo pożądane zdjęcie możemy łatwo wyeksportować z serii do ogólnego zbioru.

Tryb seryjny

Pewne schody zaczynają się niestety, gdy nowym aparatem zapragniemy fotografować serią. Choć aparat pozwala na wykonywanie zdjęć z prędkością 10 kl./s, tylko przy 7,2 kl./s na sekundę będziemy w stanie skorzystać z pełnego, nieskompresowanego 14-bitowego zapisu. Wybranie maksymalnej prędkości serii obniży głębie zapisu do 12 bitów, co może przełożyć się na pewne zawężenie naszych możliwości na etapie postprodukcji. Dodatkowo tylko przy 8 kl./s uzyskamy podgląd obrazu na żywo w wizjerze podczas fotografowania serią.

Kolejnym problemem jest pojemność bufora, a właściwie czas jego opróżniania. Bo pod względem możliwej długości serii jest zupełnie nieźle. Korzystając z ultraszybkich kart Sony UHS-II (zapis i odczyt na poziomie 300 MB/s), w jednej serii byliśmy w stanie zapisać 31 nieskompresowanych RAW-ów i 70 zdjeć JPEG. W przypadku zapisu RAW + JPEG były to z kolei 32 zdjęcia. Możliwości te pozwalają na wykonanie maksymalnie około 7-sekundowych serii.

W większości sytuacji w zupełności to wystarczy i mało kto będzie trzymał wciśnięty spust migawki dłużej. Jeśli jednak się zapomnimy, możemy spokojnie odłożyć aparat i pójść zaparzyć sobie kawę. Czas opróżniania bufora, w zależności od trybu zapisu trwa od około 35 sekund do ponad minuty (co ciekawe najdłużej trwa to w przypadku samych JPEG-ów). Dodatkowo, choć podczas opróżniania bufora możemy uruchomić tryb podglądu, a także dalej fotografować i wejść do menu, to nasze możliwości stają się wyraźnie ograniczone. W przypadku serii RAW podejrzymy tylko pierwsze zdjęcie w serii, a dostęp do wielu funkcji aparatu zostaje zablokowany. Pół biedy jeśli korzystamy z najszybszych możliwych kart na rynku, w każdym innym wypadku czasy te jednak znacznie się wydłużą. Zauważyliśmy też, że w przypadku wolniejszych kart bufor potrafi zapchać się niekiedy nawet po wykonaniu po sobie kilku ujęć w trybie pojedynczym.

Co ciekawe, aparat pozwala także na pracę w trybie APS-C, gdzie możliwości serii w zakresie maksymalnej liczby zdjęć około 3-krotnie wzrastają (do ok. 200 zdjęć JPEG w seri), a zdjęcia będą zapisywane w i tak dużej rozdzielczości 26 Mp. Opłacamy to oczywiście cropem 1,5 x (zawężenie pola widzenia), ale otwiera to spory zasób możliwości w kwestii fotografowania sportów, dzikiej przyrody czy innych sytuacji gdzie liczy się prędkość, a dłuższa ogniskowa jest tylko atutem.

Problemem jest także ciągły brak możliwości zapisania mniejszych RAW-ów, co ogranicza aparat jako narzędzie do pracy, w której wykonujemy dużo zdjęć. 120-megapikselowe pliki błyskawicznie zapełniają nawet najbardziej pojemne karty, a następnie dyski w komputerze. To zdecydowanie aparat dla osób, które mają pieniądze na dalsze inwestycje w sprzęt związane z archiwizacją plików. Oprócz większych dysków będziemy potrzebować też wydajniejszych komputerów do nieskrępowanej obróbki dużych zdjęć.

Migawka i Auto ISO

Pewnym problemem może okazać się praca z cichą elektroniczną migawką. Po pierwsze, w przypadku zdjeć RAW + JPEG obserwujemy delikatne opóźnienie (0,2 sekundy) względem trybu migawki mechanicznej, a po drugie dlatego, że tak ogromną rozdzielczość aparat musiał przypłacisz czasem próbkowania sensora. W przypadku fotografowania migawką elektroniczną, efekt rolling shutter przy szybciej poruszających się obiektach będziemy w stanie zauważyć już przy 1/250 s, a nawet 1/125 s.

Efekt rolling shutter przy 1/250 s z użyciem migawki elektronicznej

Sony A7R IV wprowadza też nowy mechanizm fizycznej migawki, który lepiej tłumić ma drgania i którego żywotność oszacowano na 500 tys. cykli. Jeżeli chodzi o wyczuwalność, słyszymy lekki szmer i nie obserwujemy przesadnych drgań. Nie ma mowy o głośnym nieprzyjemnych klapnięciu, które pamiętamy z pierwszych generacji serii A7, ale nie jest to też na pewno najcichsza migawka, z jaką mieliśmy do czynienia.

Aparat oferuje też dopracowany tryb auto ISO. Tryb ten działa w pełnym manualu, z możliwością korekty ekspozycji, a dodatkowo, oprócz możliwości określenia granic dla czasu ekspozycji i dobieranych czułości, możemy też skorzystać z funkcji priorytetu, gdzie za pomocą 4 pozycji (Slow, Standard, Fast i Faster) możemy decydować o tym, czy chcemy by aparat starał się dobierać niższe, lub wyższe czułości w zależności od czasu migawki. Z naszej perspektywy opcja ta sprawdza się lepiej, niż manualne dobieranie zakresów i pozwala na dość szybką ewentualną manualną korektę. W trybie standardowym nie zauważyliśmy natomiast tendencji do przesadnego faworyzowania niskich lub wysokich czułości. Aparat próbuje odnajdywać dobry balans, starając się nie schodzić poniżej granicy jaką określa skuteczność stabilizacji matrycy w parze z danym obiektywem. O ile nie zapragniemy frywolnie fotografować jedną ręką w słabszym oświetleniu, powinniśmy być bezpieczni.

Bateria

Aparat może pochwalić się imponującą optymalizacją poboru mocy. Mimo większej rozdzielczości i sporej wydajności, producent deklaruje wykonanie od 530 do 670 zdjęć na jednym ładowaniu, w zależności od tego czy korzystamy z wizjera elektronicznego czy ekranu LCD. Biorąc pod uwagę problemy z szybkim rozładowywaniem baterii, jakie jeszcze niedawno miały korpusy Sony, wynik ten imponuje, choć nadal nie może równać się z tym, co do zaoferowania mają zawodowe lustrzanki.

W praktyce, w pełni naładowana bateria pozwoli nam na około 6 godzin umiarkowanego fotografowania i około 3 godziny bardziej intensywnej pracy. Jeśli chodzi o sam wynik, fotografując serią bez większego problemy zbliżymy się do 700-800 zdjęć na jednym ładowaniu. Jednak w sytuacjach, gdy myślimy o wykorzystaniu A7R IV do kilkugodzinnych zleceń radzimy jednak wyposażyć się w dodatkowy akumulator.

Autofokus

Sony A7R IV może pochwalić się systemem AF opartym o 567 czułych do -3 EV punktów detekcji fazy na matrycy, które pokrywają 99,7% kadru w pionie i 74% kadru w poziomie. Jak widzimy, autofokus nie pokrywa całego kadru w trybie pełnoklatkowym, ale wynagradzają nam to najnowsze algorytmy śledzenia (Real Time Tracking) i wykrywania twarzy oraz oka (Real-Time Eye AF) oraz dodatkowe 425 punktów detekcji kontrastu. Otrzymujemy też możliwość personalizacji prędkości blokowania ostrości dla trybu ciągłego C-AF. Warto też dodać, że w trybie APS-C system AF będzie już pokrywał 100% kadru.

Pokrycie kadru przez system AF w aparacie Sony A7R IV

W praktyce autofokus świetnie radzi sobie z celnością w trybie pojedynczym, gdzie ostrość blokowana jest w najkrótszym czasie około 0,25 sekundy (co jest swojego rodzaju granicą dla większości korpusów Sony). Nawet gdy fotografujemy w jednej płaszczyźnie, ustawienie ostrości i wykonanie zdjęcia zajmie dokładnie tyle czasu. Nie obserwujemy większego problemu z pracą w kontrze, jedynie w słabym świetle aparat potrzebuje niekiedy nieco więcej czasu na wyostrzenie, ale wartości te raczej nie przekraczają 0,5 sekundy. Pewnym problemem jest praca w bardzo słabych warunkach oświetleniowych, ale i tutaj zazwyczaj udaje się ustawić ostrość (choć czasem wymaga to kilku prób).

Dużo sprawniejszy okazuje się tryb ciągły C-AF, w którym aparat ostrzy niemal momentalnie. Algorytmy śledzenia robią bardzo dobre wrażenie i w parze ze wspomnianymi systemami Real Time Tracking i Real Time Eye AF sprawiają, że zupełnie nie mamy wrażenia pracy z powolnym, wysokorozdzielczym potworem. Aparat ostrzy niezwykle skutecznie i rzadko się gubi. Jedynie czasem w trybie priorytetu oka zdarza się, że ostrość bywa nieco „przestrzelona”, ale nie jest to nagminne. Jeżeli chodzi o szybko poruszające się obiekty, w dobrym świetle możemy z kolei liczyć na skuteczność rzędu 70-80%.

Zobacz wszystkie zdjęcia (17)

Pojawia się jednak inny problem. Ze względu na ogromną rozdzielczość, dużo bardziej zauważalne będą niewielkie przesunięcia ostrości spowodowane fizycznym poruszeniem aparatu po zablokowaniu ostrości. Dlatego też na przykład podczas fotografowania portretów w trybie pojedynczym bardzo łatwo o nietrafienie z ostrością w oko. Najlepiej więc przełączyć się w tryb ciągły, nawet jeśli podczas fotografowania bardziej statycznych obiektów wydaje się to nieco nienaturalne.

Stabilizacja

To samo tyczy się systemu stabilizacji. Ze względu na większą rozdzielczość, dużo łatwiej o poruszone zdjęcie. Pamiętajmy wiec, że choć system stabilizacji oferuje większą deklarowaną skuteczność od poprzednika (5,5 EV względem 4,5 EV), raczej nie przełoży się to na dłuższy maksymalny czas możliwy do utrzymania z ręki.

W praktyce na ogniskowej 50 mm byliśmy w stanie utrzymać czasy rzędu 1/15 s (czyli podobnie, choć nieco gorzej jak w modelu A7R III). Oczywiście to nadal niezły wyniki, jak na aparat pełnoklatkowy. Zejście do 1/8 s było jeszcze możliwe, ale tutaj o ostre ujęcie było już dużo, dużo trudniej.

Pomiar światła

Aparat dobrze radzi sobie z oceną jasności sceny. W trybie standardowego pomiaru matrycowego, ekspozycja dobierana jest w punkt nawet w przypadku kontrastowego oświetlenia. Nie zauważamy widocznej tendencji do niedoświetlania, lub prześwietlania zdjęć. Co ciekawe bardzo dobrze automatyka radzi sobie też w słabym oświetleniu, gdzie w innych aparatach często musimy ręcznie kompensować ekspozycję w dół lub w górę by otrzymać poprawnie naświetlone zdjęcie. Tutaj zwykle nie musimy tego robić w większym zakresie niż +/- 0,3 EV.

Problemowe bywają pochmurne dni i sytuacje jednolitego, płaskiego oświetlenia, gdzie konieczne będzie ręczne podbicie ekspozycji o około 0,7 EV, ale jest to rzecz zupełnie normalna. Warto też zwrócić uwagę na tryb pomiaru uśrednionego, który pomoże nam uniknąć prześwietleń w przypadku kontrastowych scen. Jak widzimy na powyższym zestawieniu, choć pomiar matrycowy oferuje lepszą wyjściową ekspozycję pierwszego planu, to w przypadku chęci "wyciągania" dynamiki na etapie postprodukcji, zapewne lepiej sprawdzi się właśnie tryb uśredniony.

Aparat należy pochwalić także za tryb Anti Flicker, w którym pomiar będzie wyrównywał ekspozycję pomiędzy ujęciami wykonywanymi w migoczącym świetle, starając wstrzelić się z ujęciami w częstotliwość migotania oświetlenia tak, by wszystkie zdjęcia w serii wyglądały tak samo.

Jakość zdjęć w praktyce

Szczegółowość 61-megapikselowych zdjęć jest wprost fenomenalna. Na niskich czułościach aparat z powodzeniem może konkurować ze średnim formatem, choć w przypadku plików JPEG należy pamiętać o specyficznym dla Sony, „cyfrowym” charakterze obrazka w pełnym powiększeniu (oczywiście nie będzie to zupełnie widoczne podczas oglądania zdjęć w rozmiarach ekranowych czy na wydrukach).

Korpus bardzo dobrze radzi sobie też kolorystyką. Zdjęcia są kontrastowe, odpowiednio nasycone i w charakterystyczny dla Sony sposób „ciepłe” w odbiorze. Bardzo dobrze reprezentowane są tony skóry, które jeszcze niedawno stanowiły dla producenta problem.

 

Jedynie czasem aparat miewa problemy z automatycznym balansem bieli. Niestety jak to w przypadku Sony bywa, często w zaskakujących sytuacjach, które powinny dla aparatu okazać się łatwe. Niekiedy ni stąd ni zowąd aparat lubi wpaść w zimniejszą tonację. Balans automatyczny w ogóle przejawia tendencję do kierowania się w stronę niższych temperatur. Najlepiej oczywiście fotografować w formacie RAW i móc ustawić temperaturę barwową na etapie edycji.

Po lewej balans automatyczny, po prawej balans ustawiony ręcznie

Zdjęcia z automatycznym balansem bieli, wykonane jedno po drugim. Czasem znienacka aparat dobiera zupełnie odmienną temperaturę barwową

Bardzo dobrze radzi sobie z warunkami słabego oświetlenia (o ile włączymy tryb priorytetu bieli). Choć w sztucznym świetle i tak będziemy niekiedy walczyć z delikatną ciepłą dominantą, to już w przypadku nocnych ujęć w plenerze w większości sytuacji możemy zdać się na automatykę.

 

Aparat dobrze wypada także pod względem pracy na wysokich czułościach, choć trzeba przyznać, że cyfrowe kolorowe ziarno Sony wydaje się być bardziej widoczne niż w przypadku poprzednika. W pełnym powiększeniu szumy zauważymy już przy ISO 800, ale trzeba też przyznać, że aż do okolic ISO 6400 zdjęcia będą w pełni używalne do publikacji internetowych. Na zdjęciu poniżej widzimy słabe oświetlenie i trudny dla aparatów czerwony kolor. W 100-procentowym powiększeniu zauważymy „kaszę” i brak detali, ale w rozmiarach ekranowych wygląda to jeszcze zupełnie akceptowalnie.

 

Oprócz tego, aparat oferuje tryb wysokich rozdzielczości, gdzie poprzez przesunięcia matrycy i wykonanie 16 kolejnych ujęć pozwoli tworzyć obrazy o wyjściowej rozdzielczości 240 Mp. Tryb ten wymaga jednak złożenia wyjściowego zdjęcia za pomocą oprogramowania Imaging Edge na komputerze i nie będzie użyteczny w przypadku jakichkolwiek scen, na których został uchwycony ruch, co nieco zawęża jego możliwości. Samo wykonanie kolejnych ujęć też zajmuje nieco czasu.

Dodaj ocenę i odbierz darmowy numer DCP
Digital Camera Polska
Spis treści

Autor: Maciej Luśtyk

Redaktor prowadzący serwisu Fotopolis.pl. Tłumacz i fotograf, codziennie selekcjonuje dla Was porcję najciekawszych newsów ze świata fotografii. Zafascynowany nowymi technologiami, choć woli fotografować analogiem. Prywatnie niespełniony snowboardzista i spełniony tata.

Słowa kluczowe:
Komentarze
Więcej w kategorii: Aparaty
Nikon D780 - test aparatu
Nikon D780 - test aparatu
Nikon nie rezygnuje jeszcze ostatecznie z lustrzanek. Sprawdźmy co oferuje długo wyczekiwany następca, jednej z najpopularniejszych pełnych klatek na rynku.
21
5
Leica Q2 Monochrom - pierwsze wrażenia i zdjęcia testowe [RAW]
Leica Q2 Monochrom - pierwsze wrażenia i zdjęcia testowe [RAW]
Jak fotografuje się pełnoklatkowym kompaktem z czarno-białą matrycą 46 Mp? W nasze ręce trafił jeden z pierwszych egzemplarzy nowe Leiki Q2 Monochrome!
34
0
Fujifilm X-S10 - pierwsze wrażenia i wnioski
Fujifilm X-S10 - pierwsze wrażenia i wnioski
Pod względem możliwości to prawie X-T4. Pod względem ergonomii – wygodniejsze X-T30. Czy najnowszy X-S10 to najlepszy amatorski aparat APS-C na rynku? Na papierze...
16
5
Powiązane artykuły
Wczytaj więcej (2)