Canon EOS M - test

Canon EOS M to pierwszy bezlusterkowiec japońskiego producenta, który jako ostatni duży gracz na rynku fotograficznym wszedł w ten segment. EOS M może pochwalić się 18-megapikselową matrycą CMOS w rozmiarze APS-C, hybrydowym autofokusem i dotykowym ekranem LCD. Zapraszamy do pełnego testu.
0
Marcin Falana
8 Luty 2013
Artykuł na: 29-37 minut
Spis treści

Podsumowanie

Canon EOS M to pierwszy bezlusterkowiec japońskiego producenta. Pod względem budowy i ergonomii EOS M sprawuje się bardzo dobrze. Solidna obudowa, dobre rozmieszczenie elementów sterujących i dobrze działający dotykowy ekran LCD to niewątpliwe zalety Canona M. Warto wspomnieć o tradycyjnej stopce do lampy błyskowej i lampie Speedlite 90EX w zestawie. Zabrakło jedynie wbudowanej lampy błyskowej.

Użytkownicy lustrzanek powinni odnaleźć się tutaj bardzo dobrze. Pomoże w tym menu ekranowe znane z serii EOS i menu podręczne. Tryby ekspozycji mimo, że nie ma tarczy trybów, są pod ręką, podobnie jak tryb auto i filmowanie. Jedyne większe zastrzeżenia mamy do uchwytu z ciężkim obiektywem kitowym w wersjach innych niż czarna, która dzięki matowemu lakierowi trzyma się trochę lepiej.

Póki co system obiektywów EF-M dedykowany do EOS-a M jest dość ubogi i zawiera się w dwóch propozycjach - kit 18-55 mm f/3.5-5.6 IS STM i pancake 22 mm f/2.0. Możemy oczywiście za pomocą adaptera podłączyć obiektywy EF i EF-S, jednak nie po to mamy mały aparat, żeby mocować do niego duże obiektywy, chociaż możliwość ich podłączenia i spójność systemu z lustrzankami Canona na pewno cieszą. Obiektyw kitowy, z którym często będzie użytkowany EOS M jest dobrze wykonany i robi solidne wrażenie. Możemy go także pochwalić za wbudowaną stabilizację, która na najdłuższej ogniskowej pozwala wydłużyć ekspozycję o 2 EV.

Niewątpliwą zaletą EOS-a M jest 18-megapikselowa matryca w rozmiarze APS-C dająca porównywalne efekty zdjęciowe do amatorskich lustrzanek. Matryca jest wyposażona w skuteczny system czyszczenia, co przy odkrytym sensorze jest koniecznością. Przyzwoicie sprawuje się także bateria, na której wykonaliśmy prawie 250 zdjęć.

Pod względem funkcji czysto fotograficznych EOS M zachowuje się bardzo dobrze, możemy go pochwalić za pomiar światła, automatyczny balans bieli, zdjęcia seryjne - ponad 4 kl/s i szybkość działania. Jedyną większa wpadką jest autofokus, który przypomina swoim działaniem kompakty sprzed lat i utrudnia sprawne fotografowanie.

Pod względem jakości zdjęć EOS M daje zbliżone rezultaty do EOS-a 650D, czyli jest bardzo dobrze. W JPEG-ach szum i szczegółowość są na dobrym poziomie do ISO 1600 a nawet ISO 3200. Także kolorystyka zdjęć prezentuje się naturalnie. W RAW-ach EOS M delikatnie ustępuje tylko pod względem dynamiki, która i tak jest na bardzo przyzwoitym poziomie. Reszta parametrów jest na bardzo wysokim poziomie zbliżonym do najbliższych konkurentów.

Jednym słowem, jeżeli zależy nam na dobrej jakości zdjęć, jednak nie potrzebujemy szybkiego autofokusa do fotografowania psa, dzieci czy innych obiektów w ruchu to Canon EOS M jest bardzo dobrą propozycją. Szczególnie dla posiadaczy ciekawych obiektywów EF do lustrzanek, które możemy podpiąć za pomocą konwertera. Miejmy nadzieję, że w kolejnych wersjach aparatu albo oprogramowania firmware Canon poprawi autofokus i EOS M zacznie być pełnoprawnym konkurentem dla najlepszych bezlusterkowców na rynku.

+ solidne wykonanie

+ dobre rozmieszczenie elementów sterujących

+ dwa menu podręczne

+ programowalny przycisk

+ dotykowość ekranu LCD

+ 18-megapikselowa matryca CMOS APS-C

+ czyszczenie matrycy

+ 3-calowy ekran LCD 1040 000 punktów

+ wydajność baterii

+ lampa Speedlite 90EX w zestawie

+ bezprzewodowa komunikacja z zewnętrznymi lampami Speedlite

+ stabilizacja o wydajności 2 EV

+ złącze HDMI

+ złącze mikrofonu

+ zakładka moje menu

+ łatwy dostęp do alarmu prześwietleń

+ przewijanie powiększeń

+ szybkość działania

+ automatyczny balans bieli

+ pomiar światła

+ filtry twórcze

+ niski poziom szumu do ISO 800 JPEG

+ reprodukcja szczegółów do ISO 3200 JPEG

+ reprodukcja kolorów

+ niskie szumy

+ przyzwoita dynamika

+ szeroki zakres tonalny

+ nieduże odstępstwa od deklarowanych czułości ISO

- gorszy uchwyt w innych wersjach niż czarna

- brak wbudowanej lampy błyskowej

- brak wizjera

- umiejscowienie przycisku filmowania

- tylko dwa obiektywy systemowe

- wyświetlanie miniatur/powiększeń tylko za pomocą dotykowego ekranu

- szybkość autofokusa

- brak filtrów twórczych w jakości RAW + JPEG

Canon EOS M uzyskał w swoje klasie 69%
Spis treści
Komentarze
Więcej w kategorii: Aparaty
Nikon D780 - pierwsze wrażenia i zdjęcia przykładowe
Nikon D780 - pierwsze wrażenia i zdjęcia przykładowe
Najnowsza lustrzanka Nikon D780 pretenduje do miana najbardziej uniwersalnego aparatu na rynku. Czy jednak warto przesiadać się na nią z i tak świetnego Nikona D750?...
8
0
Nikon D780 - zdjęcia przykładowe
Nikon D780 - zdjęcia przykładowe
Najnowszego Nikona D780 można by nazwać lustrzankowym wcieleniem modelu Z6. W końcu dzieli z nim lwią część specyfikacji, także matrycę. Czy jednak możemy oczekiwać po nim takiej samej jakości...
20
6
Canon EOS-1D X Mark III - pierwsze wrażenia
Canon EOS-1D X Mark III - pierwsze wrażenia
Najnowszy korpus Canona to zarazem najbardziej zaawansowana lustrzanka w historii. Czy to jednak wystarczy, żeby choć na pewien czas zdystansować konkurencję ze świata...
24
6
Powiązane artykuły
Wczytaj więcej (13)