10 dobrych aparatów, które rekordowo potaniały. To świetny moment, aby je kupić

10 dobrych aparatów, które rekordowo potaniały. To świetny moment, aby je kupić

W ciągu ostatnich lat sprzęt fotograficzny znacznie podrożał. Obecnie, nawet porządny smartfon z dobrym aparatem potrafi kosztować 4000-5000 zł. Są jednak aparaty, które swoją datę premiery miał kilka lat temu, a przez ten czas mocno potaniały. To sprzęt, który w odpowiednich rękach, wciąż może być świetnym narzędziem, a jego zakup opłaca się bardziej, niż kiedykolwiek.

W tym zestawieniu uwzględniłem tylko fabrycznie nowe modele aparatów, które wciąż są ogólnie dostępne w polskich sklepach. Dodatkowo niektóre z nich, są objęte atrakcyjnymi promocjami cashback, co dodatkowo pozytywnie wpływa na opłacalność zakupu. Warto jednak wziąć pod uwagę, że promocje te są ograniczone czasowo. Podane ceny dotyczą zazwyczaj samego korpusu.

Sony A7

Inspiracją do przygotowania tego tekstu był właśnie Sony A7 - pełnoklatkowy bezlustrkowiec, który swoją premierę miał jesienią 2013 roku. Tylko przez ostatnie pół roku aparat potaniał o ponad 1000 zł. Obecnie tę pełna klatkę można kupić już za 3000 zł, co stanowi ok. 40 proc. pierwotnej ceny w dniu premiery. Bezlusterkowiec kosztuje sporo mniej niż iPhone X czy wiele innych flagowych smartfonów. Tylko czy warto jeszcze interesować się tak starym aparatem? Wiele zależy od fotograficznych potrzeb. Świadomy fotograf wykorzysta Sony A7 i zrobi interes życia.

Mocną stroną Sony A7 jest pełnoklatkowa matryca EXMOR CMOS o rozdzielczości 24 Mpix, która współpracuje z procesorem BIONX X. Duet ten umożliwia fotografowanie z prędkością w serii do 5 kl./s, pracę z czułością w zakresie ISO 100–25600 (opcjonalnie ISO 50 i 51200), a także nagrywanie filmów Full HD z prędkością 50 kl./s. Sensor daje naprawdę wysokiej jakości zdjęcia o pięknych kolorach i ciekawej plastyce. Dobrze radzi sobie także z szumami czy detalami i to nawet, jak na wymagania fotografa w 2018 roku.

Przeczytaj także: Sony A7 - test aparatu

Bolączką A7 jest dosyć wolny i mało skuteczny autofokus. Aparat nie sprawdzi się raczej, jako narzędzie do fotografowania sportu, a przy fotoreportażu ślubnym możemy miewać problemy z łapaniem ulotnych chwil. Ergonomia nie jest intuicyjna. Zapomnijcie też o długiej pracy na jednym akumulatorze, szczególnie w zimie. Do tego wizjer elektroniczny smuży i ma opóźnienia.

A7 to świetna propozycja dla osób, które szukają stosunkowo niedużego, pełnoklatkowego aparatu oferującego wysoką jakość zdjęć przy naprawdę niskiej cenie. A7 sprawdzi się do zdjęć statycznych, jak portrety, fotografie produktowe, krajobrazy, ale też w podróży, do fotografii ulicznej czy zdjęć codziennych. Wybierając bezlusterkowca Sony trzeba też być świadomym wysokich cen nowych obiektywów, ale z drugiej strony ogromnych możliwości podpinania poprzez adapter starych, manualnych i tanich szkieł z innych systemów.

Aktualna cena: 3100 zł

Cena w dniu premiery: 7200 zł

Sony A6300

Drugą propozycją z oferty japońskiej firmy jest Sony A6300. W 2018 r. aparat kosztuje 3000 zł  za zestaw z przeciętnym obiektywem 16-50 mm, dopłacimy kolejne 500 zł. A6300 potaniał przez ostatnie 6 miesięcy o ok. 800 zł i jest w naprawdę dobrej cenie. A do tego mamy jeszcze 300 zł zwrotu w ramach akcji cashback (do 31 lipca). To wciąż świetny, nowoczesny sprzęt, który swoją premierę miał 2 lata temu, kiedy kosztował 5200 zł za body i 5800 zł za zestaw kitowy. Do końca lipca można go kupić za 2700 zł, co wydaje się śmiesznie niską ceną za taki sprzęt.

Sony A6300 wyróżnia się bardzo dobrą matrycą APS-C Exmor CMOS o rozdzielczości 24,2 megapiksela, która współpracuje z procesorem obrazu BIONZ X. Bezlusterlowiec oferuje czułość w zakresie ISO 100 — 51200 (do ISO 25600 dla filmów) i maksymalną prędkość 11 kl./s z ciągłym autofokusem i śledzeniem ekspozycji. Matryca daje świetną jakość obrazu, niskie szumy, i kapitalne, jak na sensor APS-C odwzorowanie szczegółów. Ale to nie wszystko. Sony A6300 ma szybki i precyzyjny system hybrydowego AF, który potrafi uchwycić ostrość w czasie 0,05 s, ma też 425 punktу detekcji fazy, rozmieszczone na całej powierzchni kadru.

Przeczytaj także: Sony A6300 - test aparatu

Sony A6300 to aparat, po który sięga wielu fotografów zajmujących się filmowaniem, vloggerów czy nawet filmowców. Nie bez przyczyny - bezlusterkowiec oferuje bowiem zaawansowany tryb filmów 4K.

Aparat umożliwia nagrywanie filmów w rozdzielczości 4K w formacie Super 35 mm. Co ważne - obrazy są nagrywane wszystkimi pikselami na matrycy. Mocnym punktem jest również funkcja korekcji krzywej gamma S-Log3 i przestrzeni S-Gamut. Istotnym dodatkiem jest funkcja focus peaking i gniazdo mini jack na zewnętrzny mikrofon.

Sony A6300 z pewnością jest aparatem bardziej nowoczesnym i uniwersalnym, niż Sony A7 w podobnej cenie. Wprawdzie ma mniejszą matrycę, ale o wiele nowszą, przez co uzyskujemy obraz, który pod wieloma względami jest na porównywalnym poziomie. Zyskujemy natomiast na wadze aparatu, jego wielkości oraz rozmiarze dedykowanych obiektywów, świetnym AF czy możliwościach filmowych. To bezlusterkowiec, którego zakup warto rozważyć nie tylko jako okazję, ale po prostu - jako świetne narzędzie dla współczesnego, kreatywnego twórcy czy fotografa.

Aktualna cena: 3000 zł - 300 zł zwrotu (cashback do 31 lipca) = 2700 zł

Cena w dniu premiery: 5200 zł

Fujifilm X-T2

Fujifilm X-T2 miał swoją premierę w 2016 roku, ale to wciąż jeden z najlepszych bezlusterkowców na rynku. Nie tylko świetnie wygląda, ale też oferuje bogate wnętrze. No i obecnie, dzięki akcji cashback, jest w bardzo dobrej cenie. Aparat potaniał o ok. 3000 zł od dnia premiery, a dzięki zwrotowi gotówki, możemy zaoszczędzić dodatkowe 860 zł (zestaw z 18-55 mm) lub nawet 1290 zł (korpus). Już nawet bez promocyjnej zwrotu gotówki, cena jest atrakcyjna. Z promocją wychodzi  na to, że obecnie możemy kupić X-T2 za ok. połowę pierwotnej ceny.

Fujifilm X-T2 przez 1,5 roku był flagowcem APS-C tej marki (razem z modelem X-Pro2), ale w lutym ustąpił miejsca X-H1. To jednak wciąż atrakcyjny sprzęt, szczególnie w takiej cenie. Profesjonalny aparat, z wieloma zaawansowanymi rozwiązaniami znanymi z flagowych lustrzanek. X-T2 wyróżnia się dobrze zaprojektowanym korpusem w stylistyce retro, który oferuje klasyczną ergonomię. Wyróżnia go także duży, jasny wizjer elektroniczny oraz wysokiej jakości 3-calowy ekran LCD, który można odchylać do góry, na dół oraz w bok.

Przeczytaj także: Fujifilm X-T2 - test aparatu

Fujifilm X-T2 to jednak przede wszystkim świetna jakość zdjęć. Aparat oferuje piękną plastykę obrazu, naturalne barwy, słynie też z niskich szumów i bardzo dobrego oddania szczegółów. Matryca świetnie współpracuje z hybrydowym systemem AF z 91 punktami detekcji fazy (rozszerzalny do 325 punktуw). Autofokus jest celny, szybki, pokrywa sporą część kadru, oferuje aż 6 trybów ustawień pracy AF-C. Nie można też zapomnieć o prędkości zdjęć seryjnych na poziomie 8 kl./s (do 11 kl./s z gripem) z migawką mechaniczną lub nawet 14 kl./s z migawką elektroniczną. Nie zabrakło również trybu filmów 4K czy łączności Wi-Fi.

Minusy? Krótki czas pracy na akumulatorze, brak funkcji dotyku na ekranie, drobne niedociągnięcia w ergonomii czy brak zapisu filmów 4K w F-Log Gamma na karcie pamięci.

Aktualna cena (korpus): 4700 zł - 1290 zł zwrotu = 3410 zł

Cena w dniu premiery: 7400 zł (sam korpus), 8500 zł (z obiektywem 18-55 mm)

Canon EOS 6D

Canon EOS 6D to również leciwy sprzęt - lustrzanka została zaprezentowana w 2012 roku. W tym czasie aparat zagościł w torbach i plecakach wielu fotografów, a dla sporej części z nich był pierwszą pełnoklatkową lustrzanką. Czy EOS 6D, ponad 5 lat po premierze, wciąż jest interesującą propozycją?

Obecnie to jeden z najtańszych pełnoklatkowych aparatów na rynku, który w dodatku przez 6 miesięcy potaniał o ok. 800 zł. Cena aparatu od dnia premiery spadła prawie o połowę. EOS 6D jest też tańszy od swojego następcy o ponad 2000 zł. I co ważne - nie tylko wygląda niemal identycznie, jak swój młodszy brat, ale też oferuje jakość obrazu… minimalnie wyższą, niż EOS 6D Mark II, mimo że dysponuje dużo starszą matrycą o rozdzielczości 20,2 megapiksela. Oba korpusy mają też podobną, dopracowaną ergonomię, wydajny akumulator, niezły wizjer, a także moduł Wi-F i GPS.

Przeczytaj także: Canon 6D - test aparatu

Decydując się na zakup tej lustrzanki, musisz być także świadomy jej wad. A tych jest kilka. Aparat ma archaiczny, jak na nasze czasy, 11-punktowy system AF (jeden punkt krzyżowy). Autofokus w trybie Live View w praktyce jest bezużyteczny, a ekran nie tylko oferuje słabszą jakość obrazu, ale też nie ma funkcji dotyku.

Canon EOS 6D sprawdzi się do zdjęć statycznych, jak portrety czy krajobrazy, ale można z niego też spokojnie wykorzystać do fotografowania w czasie podróży (o ile waga i rozmiary nie przeszkadzają) czy nawet do wykonywania zdjęć ślubnych. Aparat wciąż jest popularny i jest używany do wielu rodzajów fotografii, co tylko przemawia na jego korzyść.

Aktualna cena: 4500 zł

Cena w dniu premiery: ok. 8000 zł

Olympus E-M1 Mark II

Dzięki czasowej akcji rabatowej, do strefy dobrych cen wszedł flagowy aparat marki Olympus - OM-D E-M1 Mark II. Jego premiera miała miejsce 2 lata temu, co jednak nie zmienia faktu, że to wciąż bardzo dobry aparat. Co tu dużo mówić - to najlepszy korpus stajni Olympusa. Tym bardziej cieszy, że można go kupić w atrakcyjnej cenie.

Olympus OM-D E-M1 Mark II już na pierwszy rzut oka wyróżnia się świetną ergonomią, dużym gripem i wysokim komfortem pracy. Największe wrażenie robi jednak szybkość aparatu, który oferuje 15 kl./s przy migawce mechanicznej, 18 kl./s z ciągłym AF i pomiarem światła przy migawce elektronicznej i nawet do 60 kl./s przy stałym AF i zablokowanej ekspozycji. Mocnym punktem jest też system AF, opierający się o 121 krzyżowych punktów detekcji fazy, które współpracują z punktami detekcji kontrastu. AF działa piekielnie szybko, jest precyzyjny, dobrze radzi sobie ze śledzeniem obiektów czy wykrywaniem twarzy.

Sercem aparatu jest matryca Cztery Trzecie Live MOS o rozdzielczości 20,4 megapiksela, która współpracuje z 4-rdzeniowym procesorem TruPic VIII. Aparat daje obrazek wysokiej jakości, chociaż radzi sobie gorzej z szumami, niż konkurencyjne korpusy z większymi matrycami. Z drugiej stront, wrażenie robi świetna, 5-osiowa stabilizacja obrazu.

Poza tym, dzięki stosunkowo niedużej matrycy, możemy korzystać z małych obiektywów. A tych Olympus ma naprawdę sporo i większość z nich jest naprawdę świetna optycznie. Olympus OM-D E-M1 Mark II to dobry sprzęt do fotografowania przyrody, sportu, reportażu, chociaż dzięki trybowi Hi-Res (zdjęcia 80 Mpix), może się też sprawdzić w studiu.

Aktualna cena: ok. 7500 zł zł - 1300 zł rabat (promocja do 31 sierpnia) = 6200 zł

Cena w dniu premiery: 8490 zł

Nikon D610

Nikon D610 został zaprezentowany pod koniec 2013 roku, ale tak naprawdę to po prostu Nikon D600 z ulepszonym systemem migawki oraz z lekko podwyższoną wydajnością. A to oznacza, że mamy tu do czynienia z nieco usprawnionym modelem sprzed ponad 5 lat. Mimo wszystko to wciąż całkiem interesujący aparat i najtańsza pełnoklatkowa lustrzanka tej firmy.

Sercem aparatu jest pełnoklatkowa matryca CMOS o rozdzielczości 24,3 mln pikseli oraz procesor EXPEED 3. Ten duet sprawi, że wykonasz zdjęcia zakresie czułości ISO 50 – 25 600, z prędkością do 6 kl./s. D610 wyróżnia się sprawdzoną ergonomią, wytrzymałą i solidnie wykonaną konstrukcją, wydajnym akumulatorem, wysokiej jakości ekranem LCD czy podwójnym gniazdem na karty pamięci SD.

Przeczytaj także: Nikon D610 - test aparatu

Pomimo swojego wieku, Nikon D610 sprawdzi się jako uniwersalny aparat do wielu rodzajów fotografii. Oferuje bardzo dobrą jakość obrazu, ale też dosyć szybki i skuteczny AF. W porównaniu do konkurencyjnego Sony A7, jest niestety większy i cięższy, ale ma zdecydowanie lepszą ergonomię, czas pracy na akumulatorze, ale też jakość obrazu.

Aktualna cena: 5000 zł

Cena w dniu premiery: ok. 8000 zł

Nikon D7200

Druga propozycja japońskiej firmy w tym zestawieniu to lustrzanka Nikon D7200. To również sprzęt sprzed dobrych kilku lat, a tak naprawdę to jedynie ulepszenie jeszcze starszej konstrukcji D7100. Mimo to, przy obecnej cenie, to interesująca propozycja.

Nikon D7200 ma dopracowany, uszczelniony korpus z elementami magnezowymi i podwójnym slotem na karty SD, bardzo dobrą, 24,2-megapikselową matrycę APS-C, bez filtra dolnoprzepustowego, 51-polowy system AF (w tym 15 pół krzyżowych) i osiąga szybkość 6 kl./s. W porównaniu do poprzednika, D7200 oferuje także szybszy procesor, większą pojemność bufora oraz moduły Wi-Fi i NFC. Nikon D7200 to po prostu solidna lustrzanka, która oferuje bardzo dobrą jakość obrazu i zaspokoi potrzeby wielu zaawansowanych amatorów fotografii.

Przeczytaj także: Nikon D7200 - test aparatu

Aktualna cena: ok. 3500 zł - 860 zł zwrotu (cashback do 31 sierpnia) =  ok. 2640 zł

Cena w dniu premiery: ok. 4500 zł

Nikon D7500

Alternatywą jest jeszcze zaprezentowany rok temu Nikon D7500, który w dniu premiery kosztował ponad 6000 zł, a dzisiaj można go kupić już za ok. 4700 zł (sam korpus) Dodatkowo, możemy skorzystać z promocji cashback, na której zyskamy aż 1290 zł, co daje finalnie kwotę ok. 3410 zł. 

Nikon D7500 ma wiele elementów zaczerpniętych z profesjonalnego, kapitalnego Nikona D500. Oba modele dzielą przede wszystkim 20,9-megapikselową matrycę CMOS APS-C, oferującą bardzo dobra jakość zdjęć i szeroki, 14-stopniowy zakres dynamiczny. Uszczelniony korpus, nie różni się specjalnie od poprzednika, ale jest wygodny i ergonomiczny. D7500 ma odchylany i dotykowy ekran LCD, duży i wygodny wizjer optyczny, a tryb seryjny umożliwia fotografowanie z prędkością 8 kl./s.

Przeczytaj także: Nikon D7500 - test aparatu

Z drugiej strony D7500 to pierwszy aparat tej serii, który nie ma magnezowych elementów korpusu. Minusem jest również tylko jedno wejście na karty SD. Autofokus jest szybki, ale pokrywa stosunkowo małą powierzchnię i ma jedynie 15 punktów krzyżowych. W dodatku, autofokus w Live View jest praktycznie bezużyteczny.

Aktualna cena: ok. 4700 zł - 1290 zł zwrotu (cashback do 31 sierpnia) =  ok. 3410 zł

Cena w dniu premiery: ok. 6400 zł

Panasonic G80

Panasonic Lumix G80 w niektórych recenzjach był określany, jako aparat bliski ideałowi. I rzeczywiście to nowoczesny, bardzo udany i dopracowany model, który obecnie jest oferowany w bardzo rozsądnej cenie.

Panasonic Lumix G80 oferuje 16-megapikselową matrycę Cztery Trzecie Live MOS bez filtra dolnoprzepustowego. Wyróżnia się też wydajnym systemem AF opartym na technologii Depth From Defocus oraz 5-osiową stabilizacją obrazu. To wszystko mieści się w częściowo magnezowym i uszczelnionym korpusie z dopracowaną ergonomią, mocno zarysowanym uchwytem, jasnym wizjerem elektronicznym, dotykowym i obracanym ekranem.

Wrażenie robią też możliwości nagrywania filmów w 4K w trybie manualnym oraz duża szybkość fotografowania, jak i ogólnej pracy. To nowoczesny, szybki sprzęt kierowany do wymagającego fotografa, który sprawdzi się w wielu dziedzinach, szczególnie tam, gdzie potrzebny jest niezawodny AF. Do tego mamy tu do czynienia z bogatą ofertą obiektywów, z których można wybrać nie tylko duże i drogie szkła, ale też kompaktowe, całkiem dobre i tanie konstrukcje. Jeśli szukasz aparatu w systemie Mikro Cztery Trzecie to Lumix G80 powinien być pierwszym kandydatem do rozpatrzenia.

Aktualna cena: 3000 zł

Cena w dniu premiery: 4000 zł

Canon EOS M5

Na koniec proponuję mało popularny sprzęt, który jednak w ostatnim czasie bardzo potaniał. Jeszcze w lutym Canon EOS M5 kosztował ok. 4000 zł. W lipcu jego cena wynosi zaledwie 2500 zł, co oznacza, ze w pół roku sprzęt potaniał aż o 1500 zł. I nie wykluczone, że będzie jeszcze tanieć.

EOS M5 to specyficzny aparat, którego nie polecę każdemu. Bezlusterkowiec ma matrycę APS-C o rozdzielczości 24 Mpix, czyli sensor identyczny, jak w droższym o prawie 1000 zł Canonie EOS 80D. Do tego mamy też całkiem niezły (przynajmniej w dobrych warunkach oświetleniowych), 49-punktowy Dual Pixel AF, świetny, dotykowy ekran LCD o przekątnej 3,2 cala, wysoką prędkość zdjęć seryjnych do 9 kl./s, a także Wi-Fi i Bluetooth. A to wszystko w małym i zgrabnym korpusie z mocno zarysowanym gripem.

Przeczytaj także: Canon EOS M5 - test aparatu

Problemem EOS-a M5 jest nie tylko przeciętna jakość wykonania i ubogie możliwości filmowania (tylko FHD, brak 4K), ale też mocno ograniczona oferta obiektywów. Aparat nie zachwyca również wydajnością bufora.

W związku z tym Canon EOS M5 to niezła propozycja dla osób, które chcą kupić solidny, nieduży i stosunkowo tani aparat, ale nie planują kupować dodatkowych obiektywów, lub ewentualnie mają już lustrzankę Canona z zestawem szkieł i mogą je podpiąć do EOS-a M5 przez konwerter, który czasami jest nawet dodawany za darmo do zestawu. Można go również polecić fanom marki, którzy po prostu cenią sprawdzony układ menu czy ogólną funkcjonalność aparatów tej marki.

Aktualna cena: 2500 zł

Cena w dniu premiery: 4500 zł

 

Dziennikarz, fotograf, wydawca. Od lat związany z mediami foto. Kocha szczery fotoreportaż, fotografię uliczną, zdjęcia pokazujące prawdziwe życie. Miłośnik dobrego jedzenia i mocnej kawy, podróży z małymi aparatami, muzyki świata i technologicznych nowości.

słowa kluczowe:
 
Komentarze
Polecane artykuły
George Eastman Museum udostępnia serię filmów poświęconych największym przełomom w fotografii. Pozycja obowiązkowa!
14 Sie 2018
Jeżeli kiedykolwiek zastanawialiście się jak długą drogę fotografia przeszła od czasów camery obscury aż do dzisiaj, zobaczcie dokumentalną serię stworzoną przez Goerge Eastman Museum. To fantastyczna podróż przez najważniejsze techniki i odkrycia, które zrewolucjonizowały to medium.
0
Tadeusz Rolke: „Sztuka nie polega na pokazywaniu piękna”
13 Sie 2018
Od czwartku, w warszawskiej galerii Le Guern można oglądać najnowszy projekt Tadeusza Rolke, jednego z mistrzów polskiej fotografii. W dniu wernisażu rozmawialiśmy z autorem o powstawaniu najnowszej serii.
0
Karen Miranda Rivadeneira odtwarza swoje dzieciństwo. "Pomysł ten zrodził się z rozmyślań o pamięci i jej niedoskonałości”
7 Sie 2018
“Uświadomiłam sobie, że brakuje mi wiedzy o mnie samej. Rozmyślając o pamięci i jej wadliwości, postanowiłam odkopać osobiste mity i rodzinne historie” - opowiada nam o swoim projekcie amerykańska fotograf.
0
Marcin Walko jako jedyny Polak dokumentował upamiętnienie ofiar masakry w Srebrenicy. Zobaczcie zdjęcia z projektu “Parcela M11”
3 Sie 2018
W lipcu 1995 roku serbskie oddziały paramilitarne w okolicach Srebrenicy wymordowały kilka tysięcy Muzułmanów. Co roku drogą, którą wówczas próbowały ratować się ofiary odbywa się symboliczna pielgrzymka. W tym roku, jako jedyny Polak miał okazję dokumentować ją Marcin Walko.
1