Tego typu historie nie dzieją się często. Wczoraj OM System poinformowało o zmianie głównego udziałowca. I nie byłoby w tym być może nic ekscytującego, gdyby nie oznaczało to także gruntownej zmiany w strukturze firmy. Główną osobą decyzyjną i posiadaczem większości udziałów został bowiem nie kto inny, jak dotychczasowy CEO Shigemitsu Sugimoto. A to oznacza, że OM System staje się w dużej mierze marką zarządzaną prywatnie.
"Kontrola menedżerska na własną odpowiedzialność"
„Ta zmiana w strukturze akcjonariatu przekształci naszą spółkę w model, w którym obecny zespół zarządzający będzie sprawował kontrolę menedżerską na własną odpowiedzialność, tworząc podstawy zarządzania umożliwiające szybsze i bardziej elastyczne podejmowanie decyzji, a także dalej wzmacniając realizację inwestycji w rozwój technologii oraz strategii wzrostu biznesu w perspektywie średnio- i długoterminowej.” - czytamy w oficjalnej nocie prasowej.
„W wyniku tej zmiany nie nastąpią żadne zmiany w naszej osobowości prawnej, nazwie handlowej, adresie, osobie reprezentującej spółkę, zakresie działalności ani w podstawowych warunkach współpracy z naszymi partnerami biznesowymi i klientami. Bazując na dotychczasowych osiągnięciach naszej działalności operacyjnej, dążymy do dalszego wzrostu firmy oraz zwiększania wartości, jaką dostarczamy.”
Uogólniając, dzięki uwolnieniu się od funduszu JIP firma zyska większą, rzadko spotykaną w tej branży decyzyjność, co może oznaczać gruntowną zmianę strategii i nowe otwarcie dla marki, która przez ostatnie lata pozostawała na marginesie rynku fotograficznego.
Drugie życie OM System?
OM System powstało oficjalnie w 2021 roku, po tym jak w 2020 roku Olympus sprzedał dział obrazowania funduszowi Japan Industrial Partners, co dawało mu perspektywę dalszego rozwoju. Problem w tym, że strategia działania fundusz JIP polega na skupowaniu i odzyskiwaniu wartości z przynoszących straty biznesów. W praktyce oznacza to ograniczanie wydatków, zawężanie linii do kluczowych produktów i podtrzymywanie marki przy życiu tak długo, aż przynosi to zyski. I choć OM System pod władaniem JIP wydawało się zachowywać jako taką autonomię, to marce brakowało innowacyjności i zdecydowania w działaniu. Mimo, że na przestrzeni ostatnich lat zobaczyliśmy kilka ciekawych premier, poza optyką było to głównie przepakowywanie dotychczasowych technologii do nowych korpusów. Czy teraz się to zmieni?
Oddając pełnie władzy w ręce głównego managera, OM System może stać się w zasadzie wszystkim. I choć nie spodziewamy się tu daleko idących przedsięwzięć, jak chociażby inwestycja w system pełnoklatkowy, to bez wątpienia mamy szansę zobaczyć widoczne zmiany w strategii i przekazie marketingowym. W przypadku niedawnych branżowych wywiadów, przedstawiciele firmy dość ochoczo na przykład wypowiadali się o serii PEN. Zupełnie nie zdziwiłby więc nas zwrot w stronę przystępnych cenowo, niewielkich aparatów segmentu amatorskiego i hobbystycznego.
Nowy managment to nadzieja na przyszłość, ale i doza niepewności
Jak na razie, na jakiekolwiek wyrokowanie jest jeszcze za wcześnie, ale warto obserwować komunikaty producenta w nadchodzących miesiącach. OM System może nas bowiem mocno zaskoczyć. Z drugiej strony w całej sytuacji jest także szczypta niepewności. Komunikat firmy jest dość oszczędny i nie precyzuje powodu takiej sytuacji, ani tego, co stało się z udziałami JIP.
Biorąc pod uwagę, że ostatnie wyniki finansowe szacowały straty na poziomie 1,2 miliarda jenów (ok. 28 mln złotych) sprzedaż udziałów przez JIP na rzecz osoby prywatnej mogła być po prostu sposobem na przysłowiowe ratowanie się z tonącego statku, gdzie odpowiedzialność zostanie przerzucona na osobę skłonną podjąć heroiczną próbę własnoręcznego ratowania okrętu.
To oczywiście również przypuszczenia, ale nawet jeśli wraz z nową strukturą rokowania się polepszą, nie ulega wątpliwości, że nadchodzące działania OM System będą objęte znacznie większym ryzykiem, niż dotychczas.
Źródło: https://www.om-digitalsolutions.com/ja/news/corporate-information/nr20260401.html