Jak przetrwać epidemię będąc fotografem? Pytamy zawodowców

Czy właśnie spełnia się najczarniejszy koszmar freelancerów? A może czas przestoju można jakoś spożytkować? Zapytaliśmy o to zawodowych fotografów.

1

Autor: Andrzej Wencel

25 Marzec 2020
Artykuł na: 17-22 minuty

To wyjątkowy czas. Wielu z nas - twórców - zastanawia się pewnie, co dalej. Czy ta kompletnie nierzeczywista sytuacja w której przyszło nam się znaleść, jest tylko chwilowa? Czy po kilku tygodniach lub miesiącach obudzimy się znowu w dobrze nam znanej rzeczywistości. A może czeka nas wszystkich dużo dłuższy przestój, a co za tym idzie zupełnie nowy świat i rynek pracy. Oczywiście w pierwszej chwili myślimy o rzeczach najważniejszych - bezpieczeństwie, zdrowiu bliskich, o tym kiedy wreszcie będziemy mogli bezpiecznie zobaczyć rodziców. Skoro jednak wielu z nas nie może teraz pracować, to w miarę upływającego czasu, zaczynamy też myśleć o tym, jak brak pracy wpłynie na te ważniejsze aspekty i czy będzie to tylko tymczasowa zmiana.

Chcieliśmy się dowiedzieć, jak zawodowi fotografowie odnajdują się w tej nowej rzeczywistości. Zadaliśmy im podstawowe pytania. Jak wykorzystają tą przymusową przerwę w pracy? Z czego bedą żyć jeśli przez dłuższy czas nie będą mogli robić zdjęć? Czy ten czas, spowoduje jakąś trwałą zmianę w rynku fotograficznym? Wreszcie czy to co się teraz dzieje w związku z wprowadzeniem kwarantanny sprawia, że spełnia się najczarniejszy koszmar fotografa?

Bartek Warzecha: Niestety jeszcze nie mam planu "B"

fot. Marek Szczepański 

Trudno przewidzieć ile będą trwały obostrzenia dotyczące zgromadzeń czy wychodzenia z domu. Wygląda na to, że ten stan potrwa dość długo. To jednak świetny czas, by uporządkować swoje archiwum i wrócić do starych zdjęć, których od dawna nie oglądałem. Spojrzeć na nie świeżym okiem. Może urodzi się z tego coś nowego. Jakieś nowe tropy. Na pewno przejrzę też materiały pod kątem budowy portfolio. Zawsze brakuje na to czasu. Nadal będę fotografował swoje najbliższe otoczenie i moją codzienność, oczywiście w miarę możliwości. Mam nadzieję, że wreszcie uda mi się też skończyć prace nad swoją stroną, której projekt jest gotowy od bardzo dawna.

Niewidzialna ręka rynku chyba się nadwyrężyła i jak się właśnie okazuje, sami nie jesteśmy w stu procentach panami swojego losu. Kryzys bez wątpienia dotknie nas wszystkich. Prawdopodobnie większość fotografek i fotografów straci, lub już straciła możliwość zarabiania i ten stan nie zmieni się przez najbliższe tygodnie, może miesiące. W przypadku naszego zawodu zdalna praca jest praktycznie niemożliwa. Rząd w obecnej sytuacji deklaruje wprawdzie wsparcie dla samozatrudnionych oraz osób pracujących na umowach o dzieło czy zlecenie. Niestety to tylko działania doraźne. Gdyby nie ogłoszona pandemia i stan epidemiczny, potrzeby tej grupy prawdopodobnie nadal byłyby marginalizowane i zamiatane pod dywan. Sądzę, że potrzebne są bardzo poważne zmiany w systemie ubezpieczeń zdrowotnych i socjalnych dotyczące twórców. Takie sytuacje, jak ta, w której się znajdujemy, mogą się przecież powtarzać. Konieczne są rozwiązania systemowe zabezpieczające nas, osoby nie posiadające etatów, przed konsekwencjami takich właśnie sytuacji kryzysowych. 

Zobacz wszystkie zdjęcia (16)

Dużą część mojej pracy stanowią zdjęcia, które wykonuję dla teatrów i instytucji kultury w różnych częściach Polski. Są to między innymi sesje promocyjne i portretowe oraz zdjęcia do plakatów. Dokumentuję także spektakle teatralne. Część z wydarzeń artystycznych czy sesji zdjęciowych pewnie w ogóle się nie odbędzie. Wszystkie przedstawienia i premiery zostały teraz zawieszone lub przełożone na dalszy termin. Możliwe, że część z nich zostanie ukończona dopiero po wakacjach. Wszyscy czekamy. Może okazać się, że z powodu braku płynności finansowej dla poszczególnych instytucji fotografie nie będą "towarem" pierwszej potrzeby. Z drugiej strony, po zakończeniu pandemii i powrocie do normalności, może przecież nastąpić kumulacja odłożonych w czasie zleceń. Wtedy sytuacja fotografów zmieni się na lepsze. Oby tak było!

Nigdy nie sądziłem, że mogę znaleźć się w sytuacji, kiedy samo fotografowanie ludzi, niezależnie od tematu zdjęcia, może być potencjalnym zagrożeniem. Niestety na razie nie mam planu "B". Do prawdziwego koszmaru fotografa chyba jednak jeszcze daleko. Wydaje mi się, że tym najgorszym może być moment, kiedy w przyszłości w jakichś dziedzinach fotografii czynnik ludzki stanie się zbędny. Może kiedyś zastąpią nas autonomiczne roboty wykonujące idealne zdjęcia w oparciu o sztuczną inteligencję? Obraz zostanie automatycznie obrobiony i wysłany do klienta, a rola fotografa zostanie zmarginalizowana. Takie zdjęcia-produkty zaspokoją pewnie oczekiwania sporej części odbiorców. Póki co, cały czas jednak jesteśmy jeszcze potrzebni.

Bartek Warzecha - rocznik 1984. Autor portretów, sesji promocyjnych i zdjęć do plakatów. Sfotografował ponad 350 spektakli teatralnych. Absolwent Wydziału Aktorskiego Akademii Teatralnej (2008) oraz Programu Mentorskiego Sputnik Photos (2014). Laureat Międzynarodowego Festiwalu Fotografii Młodych w Jarosławiu (2012). Laureat konkursu DEBUTS (2014). Dwukrotny finalista ogólnopolskiego Konkursu Fotografii Teatralnej oraz jego laureat (2016). W 2019 roku otrzymał stypendiumMinistra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, w ramach którego powstała wystawa „IN/OUT”. Obecnie pracuje nad pierwszym indywidualnym albumem fotograficznym, który ukaże się w 2020 roku nakładem Wydawnictwa Instytutu Teatralnego. Jest tutorem w programie Narodowego Centrum Kultury Gaude Polonia. Od 2019 roku jego prace znajdują się w kolekcji Galerii im. Sleńdzińskich.

Więcej prac Bartka znajdziecie na jego Stronie, Facebooku i Instagramie.

Ola Grochowska: Sztukę można również odbierać z domu

fot. Kamil Szkopik

Będę spędzała teraz czas równie intensywnie, jak zazwyczaj. Tyle, że mogę poświęcać go więcej na pracę nad moimi własnymi projektami, a nie zleceniami. To jest fantastyczny moment. Zawsze brakuje takiego czasu, przez co działania autorskie są tymi najłatwiej zrzucanymi na drugi plan. Teraz jest na odwrót. Dodatkowo kwarantanna sprawiła, że mam też czas na codzienny sport, dłuższe spacery w lesie z psem, na medytację i czytanie książek. Uwielbiam to.

Jeśli ten stan miałyby trwać dłużej i nie będę mogła robić zdjęć... Może w końcu wyjadę do Afryki zajmować się ratowaniem dzikich zwierząt? Niestety, ale jest to bardzo prawdopodobne. Wygląda na to, że nie jest to łatwy moment chyba dla żadnej branży, poza może farmaceutyczną oraz spożywczą (w rozumieniu sklepów). Sama miałam zaplanowanych na ten czas kilka zleceń od tzw. małych przedsiębiorców z branży np. gastronomicznej. Wiem, że to dla nich bardzo ciężki moment, właściwie walka o przetrwanie. Nie wiem czy po kwarantannie znów się do mnie odezwą...zapewne nie będzie to już takie proste.

Odczułam też uboczne skutki koronawirusa w dziedzinie tzw. fotografii artystycznej - odwołana została planowana na maj wystawa Wall Gallery w Barcelonie, w której miałam brać udział. Kuratorka Ania Walewska podjęła decyzję iż wystawa odbędzie się online. Nie widziałam jeszcze nigdy wystawy online. Myślę, że to ciekawy moment dla wielu działań artystycznych. Przez ostatnie dni zauważam coraz więcej streamów muzyków grających w domowych warunkach, albo spektakli teatralnych zamieszczanych online. Filmy, które tuż przed ogłoszeniem kwarantanny weszły do kin, są już teraz dostępne w internecie... To bardzo ciekawe. Może tak zostanie? Może okaże się, że sztukę również można odbierać w dużej części z domu - szybciej i bez wychodzenia? A może jednak wygra nasza odwieczna potrzeba socjalizowania się, przeżywania czegoś na żywo z drugą osobą, zamiast z „przyjacielem ekranem”?

Zobacz wszystkie zdjęcia (9)

Rzadko miewam czarne myśli, bo oprócz budowania wewnętrznego lęku czy paniki na niewiele się one zdają. Zobaczymy za jakiś czas, co przyniesie życie. Jestem zdrowa, w sile wieku, nie mam kredytu ani żadnych długów, więc wierzę, że poradzę sobie w każdej sytuacji. Dodatkowo znajduję też pozytywne aspekty działania koronawirusa. Spadek intensywności działań ludzkich (przede wszystkim konsumpcji), to moment, w którym natura może w końcu odrobinę odetchnąć. Wytwarzamy nieporównywalnie mniejsze ilości CO2 oraz śmieci. Szczerze mówiąc budzę się codziennie z uśmiechem na twarzy i z myślą, że tak to powinno wyglądać. Ta ilość zbędnych przemieszczań, zakupów, pożerania wszystkiego, co tylko możliwe jest przerażająca. Okazuje się, że potrafimy funkcjonować w sposób mniej inwazyjny. Gdyby ludzkość z taką samą siłą zareagowała na kryzys ekologiczny, z jaką zareagowała na wirusa, to mielibyśmy szansę wiele naprawić.

Ola Grochowska (aka Olsza Grochowska) - absolwentka Europejskiej Akademii Fotografii, którą kończyła dyplomem u Basi Sokołowskiej. Magister prawa na UW oraz wydziału Fotografii Mody na London College of Fashion, University of Arts London. Nigdy nie pracowała jako prawnik, od zawsze szła ścieżką fotografki. Jako Ola Grochowska zajmuje się fotografią reklamową, wykonywaniem fotosów na planach filmowych oraz kreowaniem i prowadzeniem social mediów różnych firm. Pod pseudonimem Olsza Grochowska wykonuje swoją autorską fotografię natury na analogowym średnim formacie. Reprezentuje ją na tym polu galeria Wall Gallery.

Więcej prac Oli znajdziecie na jej Stronie, Facebooku i Instagramie.

Piotr Litwic: Aktualnie wszystkie realizację są odwołane

fot. Marek Szczepański

Aktualnie wszystkie realizację są odwołane. Myślę, że było to najrozsądniejsze rozwiązanie. Samemu trudno byłoby mi podjąć decyzje o zostaniu w domu, gdyby plany odbywały się normalnie. Wydaje mi się, że ważne jest, by zamiast denerwować się na sytuację, spróbować konstruktywnie wykorzystać ten czas. Można zadbać o siebie, o swój rozwój i wypoczynek, można też rozejrzeć się czy ktoś z naszej okolicy potrzebuje pomocy. Zauważyłem, że w mediach społecznościowych tworzą się różne grupy wsparcia, co jest bardzo budujące. Bycie z bliskimi to bezcenny czas, zwłaszcza jeśli wcześniej nie zawsze było to możliwe. Wspólne posiłki, uczestniczenie w edukacji dziecka, to także budowanie relacji i inwestycja na tę niepewną przyszłość.

Myślę, że rynek potrzebuje dobrych zdjęć i to się nie zmieni. Boję się raczej, że jak wszystko wróci do normy, to pracy będzie tyle, że nie da się zrobić wszystkiego, bo oprócz spadów pojawią się nowe rzeczy. Sytuacja jest wyjątkowa i nikt z nas nie wie, jak długo potrwa ten stan zawieszenia.

Zobacz wszystkie zdjęcia (15)

Miałem już kilka razy w zawodowym życiu sytuację, kiedy skumulowało się kilka ważnych niezapłaconych rachunków i musiałem zacisnąć pasa. Nauczyło mnie to, że w tym zawodzie nic nie jest pewne i warto odkładać coś na wszelki wypadek. Zarobki są różne i trudno mi odkładać stałe kwoty, więc stosowałem metodę "10% od każdego zlecenia", stworzyłem pewien rodzaj „funduszu zasobowego”. Na przełomie roku chorowałem i nie mogąc pracować miałem też kosztowną rehabilitację. Dzięki „funduszowi” udało mi się przetrwać ten czas. Podobnie teraz, kiedy wszystkie bieżące zlecenia zostały odwołane.

Dla mnie kwarantanna to nie jest najczarniejszy scenariusz. Najtrudniejsze wydaje mi się nauczenie tej nowej sytuacji. Mniejsza aktywność może dawać poczucie straconego czasu. Warto przewartościować swoje działania i otworzyć się na nowe. Bez względu na to ile ta sytuacja potrwa i jakie będą jej konsekwencje, to będąc zdrowym jestem gotowy na wszelkie wyzwania, nawet jeśli będą to zadania bez ukochanego aparatu w rękach.

Piotr Litwic - fotosista. Dokumentuje pracę ekipy, a przede wszystkim realizuje materiały promocyjne do publikacji o filmach i serialach. Tworzy, dokumentuje, portretuje, publikuje, od czasu do czasu wystawia. Pracuje w myśl zasady, że tylko najlepsze jest wystarczająco dobre.

Więcej prac Piotra znajdziecie na jego Stronie, Facebooku i Instagramie.

Wojtek Biały: To będzie bardzo ciężki czas. Myślę, że trochę osób zrezygnuje z tej formy zarobku

 

fot. Michał Kowalewski

Taki nieplanowany urlop w mniejszym lub większym stopniu z definicji wpisany we freelancing. Kiedy liczba zleceń, jaką masz jest niemal losowa, siłą rzeczy zdarza się mieć zarówno trzy razy więcej pracy, jak i trzy razy mniej. Teraz mamy jej trzy (albo trzydzieści) razy mniej. To niestety większy dołek, na dłuższy czas i prawdopodobnie z trudniejszym odbiciem niż zwykle. W trakcie tego przymusowego urlopu w moim przypadku na pierwszy ogień idą zaległości. Wczoraj na przykład obrobiłem jakieś portrety z 2017 roku. Ale też zwyczajnie dużo się uczę, czytam, piszę o fotografii. To, co zwykle, tylko jeszcze bardziej. Wreszcie zacząłem też coś wrzucać na instagramowy profil moich warsztatów. Wcześniej na tym koncie głównie trenowałem prokrastynację.

Zobacz wszystkie zdjęcia (14)

Myślę, że ten wpływ aktualnej sytuacji jest uzależniony od rodzaju wykonywanej fotografii. Fotografia eventowa oberwie zapewne najmocniej. Liczba zleceń w ciągu kilku dni spadła do zera. Odwoływane są sesje do magazynów. Czas zatrzymał się też dla fotografii reklamowej. Z kolei prywatne sesje portretowe dalej się dzieją, ale myślę, że popyt na nie spadł bardzo mocno, spadnie jeszcze mocniej i będzie się wolno odbudowywał. Taka fotografia nie jest w niczyim życiu najważniejsza. Fotografia biznesowa jest z kolei odłamem, który według mnie będzie teraz jeszcze bardziej istotny niż wcześniej. Mam na myśli zarówno zdjęcia, które stanowią wizerunek firmy, ale też zdjęcia do CV. Dobre zdjęcie jest niesamowicie ważne podczas szukania pracy. Ale wiedzą o tym głównie psychologowie, HR i (chociaż nie zawsze) fotografowie biznesowi. Jednak rzadko sami zainteresowani takim zdjęciem.

Od 6 lat uczę fotografii, jednak głównie podczas “fizycznych” warsztatów. Czas najwyższy dodać możliwość nauki online. Działamy teraz z kursantami w ten sposób, ale aktualnie wszystkie inicjatywy robię za darmo.

Nie spodziewam się, żeby ten zastój to były tylko dwa tygodnie lub miesiąc. To będzie bardzo ciężki czas dla fotografów. Myślę, że trochę osób zrezygnuje z tej formy zarobku. Wątpię, żeby ktokolwiek zostawał fotografem dla pieniędzy. Pchamy się w to, bo kochamy robić zdjęcia. I tej frajdy nic nam nie odbierze. Jednak im bardziej ktoś polega na fotografii, żeby się utrzymać, tym trudniejsze miesiące ma przed sobą.

Wojtek Biały - fotograf portrecista. Absolwent i wykładowca Warszawskiej Szkoły Fotografii. Ma za sobą także studia z psychologii, której odkrycia stara się przemycić do fotografii. Współpracował m.in. z: Twój Styl, VIVA!, Gala, Forbes, Esquire, InStyle, Joy, Uniwersytet Warszawski, Uniwersytet SWPS, SGH, Wydawnictwo Literackie, Wydawnictwo WAB, Wydawnictwo Jaguar, PZU, NEST Bank, Multiconsult, Corel, Hangar 646, God Save Queens czy O bag. W fotografii nie uznaje półśrodków. "Jeżeli robimy Zdjęcia, to niech będą przez dużą literę. Jak Portret, to taki, który nada się na okładkę" - mówi o swojej pracy.

Więcej prac Wojtka znajdziecie na jego Stronie, Facebooku i Instagramie.

Autor: Andrzej Wencel

Psycholog z wykształcenia, przez wiele lat pracował jako fotosista na planach filmowych. Fan ciepłych wieczorów nad Wisłą i dobrej książki. Najlepiej reportażu podszytego wielką teorią spiskową.

Słowa kluczowe:
Komentarze
Więcej w kategorii: Wywiady
„Portret musi być trochę szorstki” - rozmową z Lidią Popiel
„Portret musi być trochę szorstki” - rozmową z Lidią Popiel
O pracy po obu stronach obiektywu, miejscu kobiet w fotografii, wyzwaniach technologicznych oraz o tym, że to co jest ładne nie będzie nigdy piękne rozmawiamy z Lidią...
575
2
“Widok pojawiającej się odbitki jest jak otwarcie prezentu” - rozmowa z Jeffem Bridgesem
“Widok pojawiającej się odbitki jest jak otwarcie prezentu” - rozmowa z Jeffem Bridgesem
Ten znany aktor to również utalentowany fotograf, który zawsze zabiera na plan panoramiczny aparat Widelux. Niedawno wydał swoją kolejną książkę...
128
3
"Człowiek z aparatem zawsze jest intruzem" - rozmowa z Mariuszem Foreckim
"Człowiek z aparatem zawsze jest intruzem" - rozmowa z Mariuszem Foreckim
O wybranej książką roku Grand Press Photo publikacji „Mechanizm”, dzięki której możemy spojrzeć na Polskę czasu przełomu oraz tę współczesną, z Mariuszem Foreckim rozmawia Monika...
430
0
Powiązane artykuły