Fujikina to cykl festiwali i prezentacji organizowanych przez firmę Fujifilm, który zrodził się z potrzeby stworzenia bezpośredniej przestrzeni spotkań dla globalnej społeczności fotografów. Od samego początku Fujikina odróżniała się od klasycznych, nieco sztywnych targów sprzętowych swoim formatem. Zaprojektowano ją jako święto sztuki wizualnej, które łączy technologiczne premiery z inspirującymi warsztatami, wystawami światowej sławy mistrzów oraz strefami touch and try, gdzie każdy może przetestować nowości aranżacjach studyjnych.
Choć korzenie wydarzenia sięgają lokalnych pokazów, punktem zwrotnym stał się rok 2017, kiedy to widowiskowe edycje w Tokio i Kioto zbiegły się w czasie z dynamicznym rozwojem bezlusterkowców z serii X oraz głośną premierą średnioformatowego systemu GFX. Z biegiem lat Fujikina zyskała status wydarzenia wędrownego, regularnie opuszczając Japonię, by inspirować twórców w najważniejszych metropoliach świata, takich jak Nowy Jork czy Sztokholm, a kolejne odsłony stają się dla Fujifilm platformą do ogłaszania nowych premier i miejscem wymiany doświadczeń z oficjalnymi ambasadorami. Współcześnie Fujikina to także dowód na to, z jakim zaangażowaniem producent podchodzi do społeczności fotografów zrzeszonych wokół swojego systemu.
Po latach oczekiwań, własnej edycji doczekaliśmy się w końcu także i my. Fujikina Warsaw 2026 zagościła w stolicy w dniach 12-13 czerwca w historycznej przestrzeni Domu Braci Jabłkowskich, przy ul. Brackiej, gdzie na uczestników czekały w sumie 3 pietra fotograficznych atrakcji. Na wydarzeniu gościliśmy jako jeden z głównych partnerów medialnych. Zobaczcie, jak było.
Impreza z rozmachem - Warszawska Fujikina w niczym nie ustępowała swoim zachodnim odpowiednikom
Przed startem warszawskiej edycji zastanawialiśmy się czy w związku z brakiem towarzyszących jej ważnych premier, będzie to wydarzenie o mniejszej skali niż w przypadku niektórych zachodnich odsłon. Nasze wątpliwości rozwiało już jednak samo wejście na wydarzenie. Odwiedzających witała brama w kształcie wielkiego aparatu serii X-T, która pokazywała, że producent na polskiej edycji nie zamierzał oszczędzać. Co najważniejsze, po jej przekroczeniu emocje tylko rosły.
Mając w pamięci zeszłoroczną edycję, która odbyła się w historycznym budynku głównego dworca w czeskiej Pradze i podczas której został zaprezentowany Fujifilm GFX 100RF, nie byłem przygotowany na skalę polskiego wydarzenia. Podczas gdy wtedy większość wydarzeń odbywała się tam w głównym holu, tutaj Fujifilm ciasno zagospodarowało całe 3 piętra dostępnej przestrzeni. Pod względem samego rozmachu impreza była większa niż niektóre współczesne lokalne targi sprzętu. Co jednak najważniejsze, przestrzenie były logicznie podzielone względem odbywających się w nim wydarzeń.
Najwiecej sprzętowych atrakcji na uczestników czekało na parterze. To tutaj znajdowała się sekcja touch & try, na której można było obejrzeć większość współczesnego lineup'u producenta i tutaj też znajdowały się stanowiska do pracy z modelkami, na których sprzęt można było sprawdzić w praktyce.
Przestrzeń tę producent wykorzystał także do prezentacji swoich dokonań i pochwalenia się mniej oczywistymi zastosowaniami swoich sprzętów. Mogliśmy tu zobaczyć między innymi imponującą gablotę ze wszystkimi najważniejszymi premierami producenta od powstania firmy w 1934 roku czy też zobaczyć jak wyglądają (i działają) profesjonalne stanowiska do digitalizacji, zbudowane na bazie aparatów średnioformatowych Fujifilm GFX.
Oprócz tego, na parterze mieliśmy strefę poświęconą fotografii analogowej, a konkretnie Instaxom i jednorazowym aparatom QuickSnap, gdzie przy odrobinie chęci odwiedzający mogli „przytulić” wspomnianą jednorazówkę, a także wziąć udział w konkursie, w którym do wygrania były najnowsze modele natychmiastowe, w tym innowacyjny Instax EVO Cinema.
W końcu, „grond zero” było również miejscem, gdzie można było zasięgnąć wszelkich niezbędnych informacji dotyczących wydarzenia i odwiedzić stoiska głównych partnerów technologicznych - sklepów Cyfrowe.pl i Fotoforma, które na czas wydarzenia przygotowały specjalne rabaty sprzętowe (jak niewiarygodny upust w wysokości 7000 zł na wspomniany wyżej model Fujifilm GFX100RF).
Przechodząc na wyższy poziom, zostawialiśmy za sobą sprzęt i wkraczaliśmy do świata sztuki. To tutaj znajdowała się główna przestrzeń spotkań, na której mieliśmy okazję zobaczyć takie nazwiska, jak Tomasz Lazar, Wiktor Franko, Szymon Kobusiński, Rafa Milach, Maciej Moskwa czy Karolina Jonderko i Tomek Sikora.
Na pierwszym piętrze witała nas również pierwsza część ekspozycji zdjęć ambasadorów marki oraz stoisko Wonder Photo Shop, na którym mogliśmy dowiedzieć się wszystkiego na temat drukowania zdjęć, a także za darmo wydrukować nasze własne kadry przy pomocy mobilnego foto-kiosku.
Kolejne piętro to kontynuacja pokaźnej wystawy zdjęć, a także długa kolejka zainteresowanych, ciągnąca się do strefy serwisowania i wypożyczalni sprzętu. Podczas targów, uczestnicy mogli skorzystać z bezpłatnej usługi przeglądu i czyszczenia sprzętu (check & clean), a także wypożyczyć dowolne modele aparatów i obiektywów z aktualnej oferty Fujifilm - na odwiedzających czekało kilka szaf wyładowanych sprzętem Fujifilm X i GFX.
Ostatnie piętro stanowiła zaś przestrzeń warsztatowa. To tu odbywała się część spotkań w ramach warsztatów Masterclass, jak zajęcia z fotografii portretowej z Szymonem Szcześniakiem czy przeznaczony dla muzeów warsztat z digitalizacji, zorganizowany przez Fundację Archeologia Fotografii. W końcu, na ostatnim pietrze odbyły się także spotkanie grupy Fujifilm X Klub Polska czy przeglądy portfolio z Ewą Meissener, Wojtkiem Wieteską, Marcinem Krukiem i Szymonem Kobusińskim.
Brak kolejnych pięter to jednak bynajmniej nie brak kolejnych atrakcji. Przez cały czas trwania targów, odwiedzający mogli zapisywać się i brać udział w bezpłatnych fotospacerach z fotografami, którzy zjedli żeby na fotografii dokumentalnej i ulicznej, jak Ewa Meissner, Paweł Kosicki, Bartek Warzecha czy Jacek Bonecki.
My zaś z okazji wydarzenia przygotowaliśmy praktyczny upominek - przyspieszony kurs fotografowania w postaci 140-stronicowej publikacji, w której znajdziecie pełne garście porad odnośnie fotografowania w podróży (i nie tylko). Jeśli nie załapaliście się na wersję papierową, to nic straconego. Już niebawem, będzie on dostępny także do pobrania w formie e-booka.
Co najważniejsze, Fujikina Warsaw 2026 była wydarzeniem bardzo udanym od strony frekwencji. Przez cały czas trwana wydarzenia na terenie festiwalu kręciło się sporo odwiedzających. W pełni obłożone były także spacery fotograficzne i płatne warsztaty Masterclass, co pokazuje, że tego typu imprezy cieszą się dużym zainteresowaniem, nawet jeśli nie towarzyszą im ważne premiery. Z pewnością nie jesteśmy jedynymi, którzy życzyliby sobie, by takie imprezy odbywały się u nas cyklicznie.