35 mm bliżej doskonałości - dwa tygodnie z Sony FE 35 mm f/1.4 GM

1

Autor: Maciej Zieliński

6 Kwiecień 2021
Artykuł na: 17-22 minuty

Do Tanzanii zabrałem tylko jeden korpus i jeden obiektyw. Kompaktowe, uniwersalne i jasne 35 mm podpięte do równie niewielkiego korpusu z matrycą 60 Mp. Oto czego się dowiedziałem.

Fotografując Zanzibar łatwo otrzeć się o banał. Z drugiej strony naprawdę trudno powstrzymać się przed fotografowaniem tych rajskich widoków i barwnej muzułmańskiej społeczności. Soczysta zieleń palm i bananowców, lazur oceanu we wszystkich odcieniach, przepiękne stroje kobiet o intensywnych barwach, niezwykle fotogeniczni masajowie - wszytko to aż pcha się w obiektyw…

Muzułmanie raczej nie lubią być fotografowani, ale ta piękna mieszkanka Stone Town chętnie zgodziła się mi zapozować. Sony A7R IV + 35 mm f/1,4 GM; ustawienia: f/1,4; 1/1600 s; ISO 100

No właśnie skoro już o nim mowa. Podczas tego wyjazdu postanowiłem wykonać ćwiczenie, do którego nie raz zachęcałem, a o którym przypomniał mi Ralph Gibson w wywiadzie publikowanym w Digital Camera Polska.

Ten nestor fotografii czarno-białej przekonuje, że każdy fotograf powinien spróbować „przynajmniej przez rok popracować tylko jednym, standardowym obiektywem” - by nauczyć się patrzeć jedną ogniskową i wiedzieć co zmieści się w kadrze zanim podniesiemy aparat do oka. Przynajmniej przez rok. Cóż, z perspektywy fotografa, który nie wypuszcza aparatu z ręki od 60 lat, jest to może krótka chwila, ja musiałem udać się na kurs przyspieszony.


Bokser amator trenujący na plaży. Miejska plaża w Stonetown. Sony A7R IV + 35 mm f/1,4 GM; ustawienia: f/1,4; 1/8000 s; ISO 100

Niemniej chciałem przekonać się, czy ograniczenie może stać się atutem. Wolny od torby pełnej sprzętu oraz dylematów, który obiektyw powinienem teraz podpiąć, chciałem solidnie przetestować w praktyce długo wyczekiwaną stałkę Sony 35 mm f/1,4 z topowej linii G Master.

Zachęcały mnie przede wszystkim niewielkie „podróżnicze” gabaryty tego szkła i świetne osiągi, jakie obiektyw wykazał w naszych laboratoryjnych testach. Przez ostatnie dwa lata używałem też modelu Sony Zeiss, czyli Distagona FE T* 35 mm f/1,4 ZA, tym bardziej byłem więc ciekaw możliwości nowego GM-a.

Czas wolny. Plaża miejska w Stone Town. Sony A7R IV + 35 mm f/1,4 GM; ustawienia: f/1,4; 1/8000 s; ISO 100

Nowy G-Master to obiektyw, który możemy (i chcemy) zabrać wszędzie

Sony FE 35 mm f/1,4 to już czwarty obiektyw o tej ogniskowej w systemie (w dyskusjach i analizach często zapominamy o Sony Zeiss Sonnar 35 mm f/2,8, który pojawił się wraz z pierwszymi siódemkami). I drugi o jasności f/1,4. Model GM zdaje się zastępować i jednocześnie niwelować wszystkie niedobory Distagona, czyli wersji przygotowanej z niemiecką pracownią Carl Zeiss (ta współpraca prawdopodobnie na dobre już się zakończyła).

Od lewej: Sony FE 35 mm f/2.8 ZA Carl Zeiss Sonnar T*, Sony FE 35 mm f/1.8, Sony FE 35 mm f/1.4 GM, Sony FE 35 mm f/1.4 ZA Distagon T* (www.camerasize.com)

Jest więc zauważalnie mniejszy, i mimo „ bogatszej” o 2 elementy konstrukcji, również o ponad 100 gramów lżejszy (522 g). Można powiedzieć, że jedynie 100 g (wersja f/1,8 waży 280 g), ale kluczowe wydaje się rozłożenie ciężaru. Dłuższy Distagon, z większą i cięższą przednią soczewką (72 vs 67 mm) mocno ciągnie w dół i sprawia, że cały zestaw nie jest zbyt dobrze wyważony. Po kilku godzinach czujemy wyraźne zmęczenie.

Bardziej zwarta konstrukcja i mniejszy przedni element optyczny przekładają się na większy komfort pracy z obiektywem Sony 35 mm f/1,8 GM

Tu ciężar w ogóle mi nie dokuczał. Zabrałem solidny skórzany pasek Eupidere PRO sling i na wszelki wypadek dorzuciłem do walizki lekki zaciskowy pasek na nadgarstek Sailor Strap, którego używam głównie do ulicznych polowań. Szybko okazał się tym podstawowym, bo noszenie aparatu zawsze w ręce nie było żadnym wyzwaniem. Ani razu nie pomyślałem „aparat zostaje”, dziś nie chce mi się go dźwigać. To pierwsze bardzo pozytywne zaskoczenie.

Sony 35 mm f/1,4 GM (524 g) jest lżejszy od korpusu A7R IV (665 g), dzięki czemu otrzymujemy wygodny i dobrze wyważony zestaw.

Sama konstrukcja jest typowa dla linii GM. Wykonany z lekkich stopów korpus obiektywu jest bardzo zwarty a wykonanie nie budzi żadnych wątpliwości. Precyzyjny, dobrze wyczuwalny pierścień z twardym skokiem (i przełącznikiem płynnej regulacji dla filmowców).

Przycisk funkcyjny, uszczelniony bagnet i świetna osłona przeciwsłoneczna o regularnym kształcie (tak jak lubię!) i przede wszystkim gumowym wykończeniu, co zapobiega drobnym obiciom i przekazywaniu niezdrowych drgań gdy zdarzy nam się czasem o coś „stuknąć”.Osłona wyłożona jest też zamszem, co skutecznie zatrzymuje kurz, piach i zabrudzenia.

A skoro o piasku mowa. Obiektyw miał z nim do czynienia praktycznie codziennie. Drobny jak mąka powinien skutecznie wdzierać się w szczeliny. Mimo starannego czyszczenia każdego dnia, większość obiektywów po tego typu wyjazdach nieco „rzęziło”, a niektóre, nawet z topowych linii, nadawały się tylko do serwisu. G-Master wypadł pod tym względem wzorowo. Pierścienie nadal pracują jak naoliwione, trudności nie sprawiło też doczyszczenie przedniej soczewki.

W zestawie otrzymujemy też nieduży i ładnie zaprojektowany futerał ochronny zamykany na suwak, co też jest miłym gestem producenta. Mam wrażenie, że firmy na dodatkach w dzisiejszych czasach strasznie oszczędzają.

Optyka czyni mistrza. A rozdzielczość zastępuje zoomy

Nie będę ponownie omawiał wyników numerycznych testów przeprowadzonych w naszym laboratorium DxO – studyjne osiągi szczegółowo przeanalizował już w redakcyjnym teście Maciek Luśtyk. Przyjrzę się raczej temu co faktycznie zobaczymy po zaimportowaniu surowych plików do Lightrooma.

Przede wszystkim Sony wierzy w soft. Inżynierowie wychodzą z założenia, że jeśli można coś poprawić na etapie przetwarzania obrazu, nie ma sensu komplikować układu optycznego, co sprawia, że obiektyw jest jeszcze większy i droższy w produkcji (najlepszym tego przykładem są nowe stałki 24, 40, 50 mm – tu na przykład korekcja geometrii jest już obligatoryjna).

Mieszkanka Nungwi. Pozowała chyba nie po raz pierwszy... Sony A7R IV + Sony 35 mm f/1,4 GM ustawienia: f/1,6; 1/3200 s; ISO 100

Z pewnością w ten sposób Sony postanowiło rozwiązać problem aberracji chromatycznej, która co do zasady jest zmorą bardzo jasnych obiektywów. Zdjęcia wykonane bez żadnych korekcji pokazują, że w przypadku 35 mm GM też nie jest inaczej. Jednak gdy Lightroom wczyta profil obiektywu, problem aberracji, dystorsji, a także winietowania, naszych zdjęć w zasadzie nie dotyczy. Oczywiście odnajdziemy pozostałości każdej z tych wad, ale ich ręczne usunięcie nie będzie już ani trudne ani czasochłonne.

Przeczytaj także:
Sony FE 35 mm f/1.4 GM - test obiektywu

Najnowszy reporterski, wysokiej klasy obiektyw 35 mm firmy Sony walczy o miano najlepszego obiektywu tego typu w świecie bezlusterkowców. Sprawdzamy czy pod względem optyki wypada równie dobrze jak inne modele z linii G Master. [Czytaj więcej]
„Dostałem obiektyw, o którym marzyłem” - Sony FE 35 mm f/1.4 GM w rękach Maćka Suwałowskiego

Jak w zawodowej pracy sprawdza się najnowszy obiektyw Sony z topowej linii G Master? Pytamy o to Maćka Suwałowskiego - fotografa ślubnego, który miał okazję pracować z nim jeszcze przed oficjalną premierą. [Czytaj więcej]

Nic poprawiać nie trzeba za to jeśli chodzi o ostrość obiektywu. Nasze pomiary w laboratorium DxO dały jeden z najlepszych wyników w historii. Liczby to jedno, ale przekonać się o tym w praktyce, to coś zupełnie innego.

Stary rybak z Paje. 35 mm to bez wątpienia świetna ogniskowa do szerszych portretów, ale nawet te ciaśniejsze nie powodują jeszcze widocznych przerysowań.

Obiektyw bez wątpienia jest ostry od maksymalnego otworu przysłony i to właśnie na f/1,4 wykonałem większość zdjęć. Jedynie w bardzo mocnym słońcu zmuszony byłem nieco przymykać, bo to czego z pewnością mi brakowało w Sony A7R IV to migawka elektroniczna z prawdziwego zdarzenia, która pozwoliłaby na fotografowanie z czasami rzędu 1/16000 s. Zależało mi jednak na dużej rozdzielczości 60 Mp, by wycisnąć z niego jak najwięcej.

>> POBIERZ ZDJĘCIA TESTOWE RAW <<

Aż do f/8 ostrość jest po prostu świetna, a szczegóły bardzo wyraźne. Dopiero powyżej tej wartości detale stają się nieco miękkie wskutek dyfrakcji, czyli załamywania się fal świetlnych na krawędziach listków przysłony (a tych obiektyw ma aż 11, co również przekłada się na bardzo miękkie oddanie nieostrości).

Również brzegi wyglądają naprawdę dobrze. Nie są to już rekordowe osiągi, jak w samym centrum, ale nadal wyniki więcej niż zadowalające. Poza tym, co do zasady w przypadku szerokokątnej optyki (tak, podręcznikowo to na ogniskowej 35 mm kończy się szeroki kąt) nie umieszczamy blisko krawędzi istotnych elementów, by uniknąć ich zniekształcenia.

Zabawy po szkole. Nabrzeże portowe w Stone Town. Sony A7R IV + Sony 35 mm f/1,4 GM ustawienia: f/1,4; 1/8000 s; ISO 100; -1/3 EV

Przeglądając niemal 2 tysiące zdjęć nie znalazłem też dobrego przykładu na blikowanie czy refleksy. Z drugiej strony trudno o światło wpadające bezpośrednio w obiektyw, gdy słońce przez większą część dnia wisi w zenicie. Swoją drogą daje to niecodzienne efekty – fotografowane sylwetki w zasadzie nie rzucają cienie, co spłaszcza plany do dwóch wymiarów.

35 mm to bardzo uniwersalna, ale też trudna ogniskowa

To temat, któremu można by poświęcić osobny artykuł. Na pewno wśród fotografów łatwo wyróżnić dwie szkoły. Ci którzy za 35 mm nie przepadają, uważają, że lepszym rozwiązaniem jest posiadanie pary obiektywów: 28 i 50 mm. Po drugiej stronie stoją ci, dla których kupowanie dwóch szkieł nie ma sensu, bo oba z powodzeniem zastępują właśnie jasnym 35 mm. Muszę przyznać, że zawsze bliżej było mi do tej pierwszej grupy. W tej chwili nie jestem już tego taki pewny.

Wieża skoczków w Bwejuu. Duża rozdzielczość matrycy daje swobodę kadrowania, ale czasem najlepiej po prostu podejść bliżej

35 mm wydawało mi się zawsze nieco przereklamowane. Internetowi guru od lat wbijają nam do głowy (a my jak mantrę powtarzamy), że to najbardziej kultowa, najbardziej „streetowa” (choć najsłynniejsze zdjęcia uliczne zrobiono obiektywem 50 mm) i najbardziej uniwersalna ogniskowa.

Uniwersalna na pewno. Ale jednocześnie też bardzo trudna. Nie jest dość szeroka, by zmieścić kontekst i tworzyć atrakcyjne wizualnie przerysowania i jeszcze nie na tyle długa, by efektownie separować plany nawet przy f/1,4.

Młodzieniec ze Stone Town. Kompozycja nie jest perfekcyjna ale zależało mi, by pokazać charakter rozmycia w średnim portrecie. Sony A7R IV + Sony 35 mm f/1,4 GM ustawienia: f/1,4; 1/3200 s; ISO 100; -1/3 EV

Naturalny dla ludzkiego oka kąt widzenia jest ważną zaletą, ale jednocześnie poważnym wyzwaniem. Zdecydowanie mocniej działają na nas w końcu zdjęcia, które naszą percepcję w jakiś sposób zaskakują – żeby przywołać tylko ujęcia superszerokokątne czy wykonane z lotu ptaka.

Czasem żałowałem, że nie jestem w stanie podejść bliżej. Ale gdy niewielki punkt w kadrze, okazywał się pełną szczegółów sylwetką, przypominałem sobie o zaletach tak dużej rozdzielczości. Już w postprodukcji swobodnie kadrowałem obcinając nawet połowę kadru.I nadal miałem ponad 30 Mp.

Kadrowanie zdjęć w postprodukcji, to zawsze dobre ćwiczenia z kompozycji

Ogniskowa 35 mm zmieniała się bardzo często w 50 mm, a czasem nawet 85 mm. Zoom, czy też drugi dłuższy obiektyw tym samym okazał się niepotrzebny. Jeden obiektyw o rekordowych osiągach, w połączeniu z matrycą o rekordowej w segmencie pełnych klatek rozdzielczości, był najlepszym podróżniczym zestawem.

Zdjęcia zostały poddane podstawowej korekcji (ekspozycji i kontrastu).

Artykuł powstał na zlecenie firmy Sony

Sprawdź cenę obiektywu u autoryzowanych dealerów marki Sony:

Bracia Rosjanie. Plaża w Kendwie. Sony A7R IV + Sony 35 mm f/1,4 GM ustawienia: f/1,4; 1/6400 s; ISO 100; -1/3 EV 

Wioska w Paje. Kilka planów sprawia, że zdjęcie wydaje się bardziej przestrzenne. Lubię też fotografować z wysokości oczu bohatera. Sony A7R IV + 35 mm f/1,4 GM; ustawienia: f/1,4; 1/320 s; ISO 125

Znudzona dziewczynka podczas wesela w Paje. Duża rozdzielczość przekłada się na większe zaszumienie zdjęć w słabym świetle, ale nawet przy ISO 8000 zdjęcia są pełne szczegółów Sony A7R IV + 35 mm f/1,4 GM; ustawienia: f/1,4; 1/125 s; ISO 8000; - 1 EV

Tak, to krowy. Na plaży. Sony A7R IV + 35 mm f/2 GM; ustawienia: f/1,4; 1/8000 s; ISO 100

Plaża w Matemwe. Minimalna odległość ogniskowania pozwala podejść naprawdę blisko. Zmniejsza się też wyraźnie głębia ostrości. Sony A7R IV + 35 mm f/1,4 GM; ustawienia: f/1,4; 1/640 s; ISO 100

Rybak z Nungwi. Sony A7R IV + 35 mm f/1,4 GM; ustawienia: f/1,4; 1/1600 s; ISO 100

Plaża w Matemwe. Zdjęcie zrobione pod światło. Pliki RAW z Sony A7R IV pozwalają na swobodne "wyciąganie" cienie nawet o 2 EV. Sony A7R IV + 35 mm f/1,4 GM; ustawienia: f/1,4; 1/2500 s; ISO 100, + 2,3 EV

W portretach funkcja wykrywania oka naprawdę się przydaje. Zwłaszcza jeśli nie wiem ile cierpliwości ma model;) Sony A7R IV + 35 mm f/1,4 GM; ustawienia: f/1,4; 1/6400 s; ISO 100

Pierścienie na policzkach to znak rozpoznawczy wyróżniający ich wśród Tanzańczyków. Na Zanzibarze prowadzą głównie handel obnośny, lub pracują w hotelach stanowiąc również rodzaj atrakcji. Sony A7R IV + 35 mm f/1,4 GM; ustawienia: f/1,4; 1/100 s; ISO 12800; +0,7 EV

Plaża w Nungwi. AF ostrzy błyskawicznie i w punkt. Nietrafionych zdjęć przywiozłem zaledwie kilka. Sony A7R IV + 35 mm f/1,4 GM; ustawienia: f/1,4; 1/8000 s; ISO 100

Autor: Maciej Zieliński

Redaktor naczelny serwisu fotopolis.pl i miesięcznika Digital Camera Polska – wielki fan fotografii natychmiastowej, dokumentalnej i podróżniczego street-photo. Lubi małe dyskretne aparaty, kolekcjonuje albumy i książki fotograficzne.

Słowa kluczowe:
Komentarze
Więcej w kategorii: Recenzje
„Elliott Erwitt: Found, Not Lost” - 170 niepublikowanych zdjęć legendy Magnum [RECENZJA]
„Elliott Erwitt: Found, Not Lost” - 170 niepublikowanych zdjęć legendy Magnum [RECENZJA]
Spośród 60 tysięcy zawartych w archiwach zdjęć, legendarny fotograf Magnum, wybiera 171 nigdy niepublikowanych i zamyka na kartach właśnie ukazującej się...
42
2
"Zdałem sobie sprawę, że o Indiach nie wiem nic" - Harry Gruyaert, „India” [RECENZJA]
"Zdałem sobie sprawę, że o Indiach nie wiem nic" - Harry Gruyaert, „India” [RECENZJA]
„Choć odwiedziłem ten kraj już dziesiątki razy, pracując nad tym albumem zdałem sobie sprawę, że o Indiach nie wiem nic” - pisze o swojej najnowszej publikacji...
9
0
Velbon M, EX, a może Videomate? Wybieramy niedrogi statyw do zdjęć i wideo
Velbon M, EX, a może Videomate? Wybieramy niedrogi statyw do zdjęć i wideo
Od super mobilnych modeli, które rozłożymy jednym ruchem ręki, po stabilne i zaawansowane statywy dla ambitnych filmowców – przyglądamy się najpopularniejszym modelom w ofercie dobrze znanej...
11
6
Powiązane artykuły