Igor Kostin - fotograf z Czarnobyla

5
Redakcja Fotopolis
29 Październik 2019
Artykuł na: 6-9 minut

26 kwietnia 1986 roku, kilka godzin po wybuchu reaktora nr 4, nad elektrownią jądrową w Czarnobylu zawisa śmigłowiec. Już podczas lotu z Kijowa podróżujący nim mężczyzna czyści obiektywy i ładuje film do aparatu. Jest gotowy - a przynajmniej tak mu się wydaje. Ze zdjęć, które wykona w powietrzu tamtego dnia, zachowa się tylko jeden kadr. Jedna klatka, od której rozpocznie się wszystko.

Z biało-czarnej fotografii patrzy na nas mężczyzna w średnim wieku. Poważne spojrzenie, czarny wąs, dwa aparaty zawieszone na szyi i kolejny oparty na ramieniu. Do tego strój ochronny: szary kombinezon, biały czepek, gumowe rękawice, maseczka. Uniform fotoreportera, który wybrał pracę w miejscu, gdzie każda spędzona godzina i każda przyjęta dawka promieniowania niezauważalnie i nieodwracalnie wyniszcza organizm. To portret-manifest, którym przekazuje jasny komunikat, powtórzony później w książce: „Zrobiłem wiele fotoreportaży w swojej karierze zawodowej, ale to Czarnobyl zmienił moje życie”.

Droga

W kwietniu 1986 roku Igor Kostin ma niespełna pięćdziesiąt lat i pracuje dla kijowskiego oddziału sowieckiej agencji Nowosti. Szedł tutaj krętą drogą; życiorysem już wtedy mógł obdzielić przynajmniej kilku kolegów po fachu.

Urodził się 27 grudnia 1936 roku w Besarabii, wtedy rumuńskiej, dzisiaj obejmującej Mołdawię i skrawek Ukrainy. Dzieciństwo spędzone z rodzicami w „krainie słońca i wina” przerwała mu wojna. To wtedy powołany do Armii Czerwonej ojciec opuścił dom, by nigdy już do niego nie wrócić. Zostali we dwoje - kilkulatek i jego matka. We dwoje walczyli o przeżycie w dramatycznych warunkach niemieckiej okupacji, z głodu jedząc znalezione w śmietniku obierki, cebulę i sprzedawany po kilka kopiejek tran do impregnacji butów. Kiedy po Niemcach przyszli Sowieci, na lepsze zmieniło się niewiele. Dorastający Kostin, zamiast chodzić do szkoły, wałęsał się po ulicach z bronią w kieszeni.

„Czarnobyl. Spowiedź reportera”, Wydawnictwo Albatros, 2019

Jak sam mówił, powołanie do wojska ocaliło go przed ostatecznym upadkiem na dno. Po służbie w oddziale saperskim nie wrócił do dawnego środowiska. Szukał swojego miejsca. W kolejnych latach jako koszykarz zdążył zdobyć klubowe mistrzostwa Mołdawii i ZSRR, a następnie, pracując w kijowskim biurze rozbudowy miasta, wprowadził nowatorskie w skali światowej rozwiązania budowlane, w konsekwencji awansując na stanowisko głównego konstruktora. Mimo osiąganych sukcesów, na każdej posadzie w końcu dopadała go rutyna.

O tym, jak potrafi wciągnąć fotografia, wie chyba każdy z nas. Raz się zakochawszy, Igor Kostin przepadł bez reszty. Robił zdjęcia codziennie po pracy, codziennie spędzał noce w ciemni. Zaczął wygrywać konkursy, prowadził telewizyjny program o fotografii. Nabrał pewności siebie i zapewne dlatego tak bardzo wstrząsnęły nim słowa usłyszane od redaktor naczelnej Agencji Prasowej Nowosti, kiedy postanowił pokazać jej swoje portfolio: „Jesteś amatorem. Nie mogę Cię zatrudnić”.

„Czarnobyl. Spowiedź reportera”, Wydawnictwo Albatros, 2019

Stojąc na krawędzi, w kluczowym dla swojego życia momencie Kostin podjął najbardziej niespodziewaną decyzję. Postawił wszystko na jedną kartę: zrezygnował z wygodnej posady inżyniera, opuścił rodzinę i dom. Po pięciu latach wędrówki, poszukiwań tematów, fotografowania, niedojadania, spania na parkowych ławkach lub w ciemni, dopiął swego. Tym razem agencja Nowosti powiedziała: tak.

26 Kwietnia 1986 roku

Odbierając telefon od zaprzyjaźnionego pilota, słysząc, że w czarnobylskiej elektrowni doszło do pożaru, a potem ubierając się i wychodząc w noc z aparatem na szyi, Kostin nie mógł wiedzieć, że właśnie zadecydował o swoim losie. Na miejscu zobaczył setki wojskowych samochodów, białe kłęby dymu i gruzowisko, które pozostało po reaktorze nr 4. Wieczorem w ciemni okazało się, że na kliszy przetrwała tylko jedna bezcenna fotografia - jedyny na świecie kadr wykonany w dniu eksplozji. Pozostało zniszczyło promieniowanie. „Wysłałem zdjęcie do Moskwy, do siedziby agencji Nowosti. Nie zostało opublikowane. Ale wtedy wiedziałem już, że wrócę do Czarnobyla, by dalej fotografować”.

Misja: Czarnobyl

„Czarnobyl. Spowiedź reportera”, Wydawnictwo Albatros, 2019

Trudno policzyć, ile zdjęć na obszarze Strefy Wykluczenia w okresie bezpośrednio po eksplozji i w kolejnych latach mógł wykonać Igor Kostin. Jego archiwum stanowi najbardziej kompletny, wielopłaszczyznowy zapis wizualny procesu usuwania skutków katastrofy.

Fotografie odsłaniają kulisy działania ogromnej „armii” zaangażowanej w akcję ratunkową: naukowców, specjalistów, żołnierzy. Pokazują pracę pilotów śmigłowców, zrzucających worki z piaskiem i zraszających grunt płynem odkażającym, oraz pracę ekip krążących po Zonie, rozstawiających znaki ostrzegawcze, zrywających napromieniowany grunt, burzących i grzebiących całe opuszczone wsie. Kostin podążał za grupą dozymetrystów odpowiedzialnych za rysowanie map radioaktywności, wchodząc razem z nimi w najbardziej napromieniowane miejsca elektrowni. Dokumentował działania tzw. „robotów biologicznych”, ochotników oczyszczających dach bloku nr 3, na który podczas wybuchu spadły radioaktywne, śmiertelnie niebezpieczne kawałki gruzu z wnętrza zniszczonego reaktora.

„Czarnobyl. Spowiedź reportera”, Wydawnictwo Albatros, 2019

Jako reporter czuł, że jego powinnością jest towarzyszenie ludności cywilnej. Był przy ewakuacji miast, odwiedzał tych, którzy zdecydowali się pozostać i tych, których dotknęła choroba popromienna. Zdjęcia wykonane w klinice nr 6 moskiewskiego szpitala należą do jednych z najbardziej przejmujących. Zbiór fotografii domykają kadry z procesu sądowego pracowników elektrowni, ujęcia z ulicznych protestów (Kostin nie ukrywa, że w katastrofie widzi jedną z przyczyn upadku Związku Sowieckiego) oraz pejzaże nasycone dziwnym uczuciem spokoju i melancholii.

Igor Kostin imponuje dzisiaj determinacją i odwagą - bo tylko odwagą, jeżeli nie szaleństwem, można nazwać wejście w imię fotografii do samego jądra zniszczonego reaktora skrytego pod ochronnym betonowym sarkofagiem. Kierowany poczuciem misji, nie zrezygnował z fotografowania Czarnobyla nawet wówczas, kiedy i jego dopadła choroba popromienna.

„Czarnobyl. Spowiedź reportera”, Wydawnictwo Albatros, 2019

W 1987 roku doceniono go nagrodą w konkursie World Press Photo. Trzydzieści lat później temat katastrofy powrócił i znów budzi powszechne zainteresowanie. Mówiąc o Czarnobylu, ludzkość wciąż przywołuje nazwisko Kostina. I pewnie byłby z tego dumny.

„Czarnobyl. Spowiedź reportera”

  • Tytuł: "Czarnobyl. Spowiedź reportera"
  • Autor: Igor Kostin
  • Wydawca: Wydawnictwo Albatros
  • Liczba stron: 240
  • Wymiary: 223 x 185 x 35 mm
  • Cena: 37,99 zł

Ze wspomnieniami i fotografiami Igora Kostina można zapoznać się w książce: „Czarnobyl. Spowiedź reportera”, Wydawnictwo Albatros, 2019.

Tekst: Kamila Snopek

Komentarze
Więcej w kategorii: Publikacje
Fotografia zmienia świat przynajmniej na 6 sposobów
Fotografia zmienia świat przynajmniej na 6 sposobów
Czym właściwie jest dzisiaj fotografia i jak zmienia nasze życie? Tego próbował dowiedzieć się Maciej Frąckowiak podczas pracy nad drugą odsłoną “Kruchego Medium”. W...
4
1
Wspólne doświadczanie izolacji - Spitsbergen według Anny Musiałówny
Wspólne doświadczanie izolacji - Spitsbergen według Anny Musiałówny
Próba przeczekania wiatru, to nowa publikacja Fundacji Archeologia Fotografii, w której zawarto selekcję zdjęć Anny Musiałówny, wykonanych podczas jej trzymiesięcznego pobytu w krainie...
107
0
Pewnego razu we wschodnim Londynie - angielska stolica lat 70. i 80. na nieznanych zdjęciach Paula Trevora
Pewnego razu we wschodnim Londynie - angielska stolica lat 70. i 80. na nieznanych zdjęciach Paula...
Paul Trevor od kilkudziesięciu lat fotografuje mieszkańców londyńskiego East Endu. Właśnie ukazała się pierwsza książka z serii poświęconej kultowej dzielnicy. Pozycja...
24
2
Powiązane artykuły
Wczytaj więcej (1)