“Wszystko, co odbywa się na zewnątrz okrętu jest niebezpieczne”. O fotografowaniu Marynarki Wojennej rozmawiamy z Mikołajem Nowackim

O nagrodzonym w tegorocznym konkursie Grand Press Photo projekcie „Gry wojenne: Bałtyk” rozmawiamy z jego autorem Mikołajem Nowackim, fotografem National Geographic i ambasadorem Panasonic Lumix .

4
Redakcja Fotopolis
3 Czerwiec 2019
Artykuł na: 6-9 minut

Materiał powstał we współpracy z marką Lumix

Nagrodzony projekt przedstawia manewry polskiej marynarki, czyli mówiąc wprost, ćwiczenia scenariuszy wojny na morzu. To nie jest Twój pierwszy projekt związany z wodą.

Wodą interesowałem się od zawsze. Jedne z moich najwcześniejszych wspomnień to sylwetki okrętów wojennych na horyzoncie - pamiętam, że mnie to intrygowało i trochę niepokoiło. Myślę, że ta artystyczna wrażliwość, którą człowiek wyciąga z siebie podczas realizowania projektów, to często właśnie echa wydarzeń z dzieciństwa. Stąd projekt „Odra”, a później również „Bałtyk”.

„Gry wojenne: Bałtyk” można już chyba określić projektem długoterminowym.

Tak, to było co najmniej osiem tygodniowych wyjść w morze od 2011 roku. Więc projekt faktycznie był rozciągnięty w czasie, ale dzięki temu miał możliwość dojrzenia. Z tego, co wiem, jestem jedynym polskim fotoreporterem, który miał możliwość tak wnikliwego, intymnego wręcz przyglądania się życiu polskich żołnierzy na morzu.

fot. Mikołaj Nowacki, z projektu "Gry wojenne: Bałtyk"

Jak cywilowi udało się dostać na pokład wojskowej jednostki podczas manewrów NATO?

Wypracowane podczas wcześniejszych projektów znajomości i przede wszystkim upór. To masa pism, maili i jeszcze raz pism. W końcu udało mi się dostać na okręt, ale później, za każdym razem przechodziłem tę drogę od początku. Oczywiście wiele drzwi otwierała informacja, że projekt realizuję dla National Geographic - to rozpoznawalna marka. Te zdjęcia wygrywały też już w konkursach, więc dla Marynarki była to również promocja.

A były jakieś obostrzenia? Rzeczy, których nie wolno było Ci fotografować?

Ku mojemu zdziwieniu mogłem fotografować w zasadzie wszystko! Jedynie w pomieszczeniu dowództwa nie wolno mi było robić zdjęć tablic, oznaczeń, nie mogłem też pokazywać twarzy dowódców. To akurat nie było trudne - w czasie akcji mieli na twarzach niepalne kominiarki.

fot. Mikołaj Nowacki, z projektu "Gry wojenne: Bałtyk"

Jak wyglądała Twoja codzienność na okręcie? Żyłeś rutyną marynarzy?

Tak, i to właśnie dzięki temu, że żyłem ich codziennym życiem, poczułem, jaki to jest stres i wysiłek, w jakim żyją napięciu. Alarmy rozlegają się bardzo często. Marynarze muszą być w pełnej gotowości o każdej porze dnia i nocy, a ja razem z nimi. Oczywiście pojawiały się dzięki temu kolejne zdjęcia, ale wiem już, jak jest to męczące. Mam dziś też ogromny szacunek do marynarzy, bo to niezwykle silni i twardzi ludzie.

Bardzo zmotywowani mimo tego, że ćwiczą na sprzęcie niemal muzealnym. Nasza flota przez lata nie była modernizowana. Do momentu zajęcia przez Rosjan Krymu, wszystkim wydawało się, że Marynarka jest w ogóle niepotrzebna, że należy ją zlikwidować, bo przed kim niby mielibyśmy się bronić. Przed Szwedami? Nagle okazało się, że Rosja jest krajem nieprzewidywalnym i wręcz agresywnym. I nie wiadomo, co może się stać w najbliższych latach, scenariusz konfliktu nadbałtyckiego staje się realny.

fot. Mikołaj Nowacki, z projektu "Gry wojenne: Bałtyk"

Zdarzały się sytuacje niebezpieczne?

Wszystkie sytuacje odbywające się na zewnątrz okrętu - ostre strzelanie, lądowanie śmigłowca -należy zaliczyć do sytuacji niebezpiecznych. Jeżeli jest się nieostrożnym, można łatwo wylądować za burtą. Trzeba ściśle przestrzegać regulaminu. Fotografowanie podczas zimowego sztormu - a woda bywa wtedy bardzo gwałtowna - jest bardzo niebezpieczne, jest ślisko, wiele razy „dostałem” ogromną, lodowatą falą. Znalezienie się w takich warunkach za burtą grozi szybką hipotermią.

Skoro już mowa o trudnych warunkach. Jak znosi to sprzęt? Fotografujesz bezlusterkowcami Lumix. Wybrałeś je właśnie ze względu na dobre uszczelnienia?

Odporność jest dla mnie oczywiście absolutnie kluczowa. Od kilku lat pracuję przy projektach związanych z wodą, więc ma to zasadnicze znaczenie. Projekt realizowałem na kilku modelach i wiem, że mogę oblać te aparaty wiadrem wody i nic im się nie stanie. Mimo stałego kontaktu ze słoną wodą zawsze działały bez zarzutu. Niezawodność jest tutaj najważniejsza.

fot. Mikołaj Nowacki, z projektu "Gry Wojenne: Bałtyk"

Jakie jeszcze cechy i funkcje aparatu są ważne w pracy w tak specyficznych warunkach?

Oczywiście ergonomia. Gdy jestem w ruchu, płynę np. szybką łodzią motorową z żołnierzami i skaczemy na falach, muszę trzymać aparat bardzo pewnie, żeby zwyczajnie mi nie wypadł - to są naprawdę duże przeciążenia. A uchwyt w nowych modelach Panasonic jest jak pewny chwyt wspinacza, mam wrażenie, że jest po prostu przyklejony do ręki. Kolejna rzecz to odporność.

To są topowe korpusy wykonane ze stopu magnezu. Nieraz zdarzyło mi się przecież stuknąć, puknąć, uderzyć aparatem w ciasnym korytarzu podczas akcji. Gdyby był bardziej delikatny, byłoby po aparacie. Ponadto sama szybkość pracy, zwłaszcza świetna skuteczność autofokusa. Działa bezbłędnie nawet w trudnych warunkach słabego światła. W trudnych warunkach takiego reportażu to cechy równie ważne jak jakość obrazu. W połączeniu z cechami odpornościowymi sprawia to, że nowy model Lumix to mój pierwszy wybór.

Zobacz wszystkie zdjęcia (17)
 

Czy projekt jest już zamknięty?

Mam poczucie, że udało mi się pokazać to, co chciałem: ludzi, ich pracę i przede wszystkim to napięcie - zdjęcia mają przecież nie tylko dokumentować, lecz także pokazywać, co czuł fotograf w danej sytuacji. Oczywiście chciałbym kontynuować projekt i na końcu wydać książkę. Mam nadzieję, że uda mi się dostać na kolejne okręty. Mogę powiedzieć, że jestem dziś już spełniony, ale z drugiej strony wciąż czuję niedosyt. 

Dziękujemy za rozmowę!

Sylwetka autora

Mikołaj Nowacki (ur. 1972) - Fotograf polskiej edycji „National Geographic”, europejski ambasador Panasonic Lumix. Pracował jako fotoreporter w „Gazecie Wyborczej” i „Polska The Times”. Swoje fotoeseje publikował m.in. w: „The New York Times Lens Blog”, „CNN Photos”, „Burn Magazine”, „The Sunday Times Magazine”, „Le Monde”, „Stern”, „Neue Zürcher Zeitung”. Wielokrotnie nagradzany w konkursach fotografii prasowej.

Więcej zdjęć autora znajdziecie na jego profilu w serwisie Instagram.

Materiał powstał we współpracy z marką Lumix

Komentarze
Więcej w kategorii: Wywiady
 Przesiadka z lustrzanki na bezlusterkowca? Jesteśmy sceptyczni…
Przesiadka z lustrzanki na bezlusterkowca? Jesteśmy sceptyczni…
Czy zmiana systemu na bezlusterkowy faktycznie jest nieunikniona? A jeśli tak, to jak zrobić to bezboleśnie? O argumenty, które nie pozostawią wątpliwości pytamy...
248
0
"Nie wydaje mi się, by fotografii dotyczyła data ważności" - rozmowa z Peterem Bauza
O fotografowaniu brazylijskich faweli, problemach socjalnych, współczesnym reportażu i konieczności zachowania odpowiednich relacji ze swoimi bohaterami rozmawiamy z laureatem konkursu WPP,...
35
0
Maxim Dondyuk: „Chcę dowiedzieć się jak najwięcej o Czarnobylu sprzed eksplozji”
Maxim Dondyuk: „Chcę dowiedzieć się jak najwięcej o Czarnobylu sprzed eksplozji”
Wędrując po Strefie Wykluczenia wokół elektrowni w Czarnobylu, Maxim Dondyuk próbuje ocalić pozostawione w opuszczonych domach klisze i fotografie. Oczyszczone,...
135
1
Powiązane artykuły