Adobe wprowadza certyfikaty Content Credentials do swoich usług. Zobacz, jak z nich korzystać

Autor: Maciej Luśtyk

11 Lipiec 2024
Artykuł na: 6-9 minut

Adobe wprowadza do programów Lightroom, Photoshop i Camera RAW możliwość generowania dodatkowych metadanych zawierających tzw. Content Credentials - informacje o historii powstania i edycji zdjęcia. Rozwiązanie pozwolić ma na walkę z dezinformacją, ale to czy stanie się powszechne na razie budzi wątpliwości.

O inicjatywie CAI (Content Authenticity Initiative) i systemie pozwalającym na weryfikowanie prawdziwości zdjeć słyszymy już od dobrych kilku lat, a z miesiąca na miesiąc rozwiązanie to zaczyna wspierać coraz więcej producentów sprzętu. Wśród aparatów pozwalających na zapisywanie dodatkowych metadanych podczas wykonywania zdjęć są już m.in. Leica M11-P, topowe korpusy Sony czy najnowszy Nikon Z6 III. Teraz wreszcie wsparcie rozszerza właściciel najważniejszego elementu tej układanki czyli Adobe.

Przeczytaj także:
Adobe Content Authenticity to inicjatywa, która uzdrowić ma obieg fotografii w internecie

Idea Content Authenticity Initiative jest prosta, jej wdrożenie może okazać się jednak dużo trudniejsze niż chciałoby Adobe. [Czytaj więcej]
Content Authenticity Initiative - zobacz jak system uwierzytelniania zdjęć działa w praktyce

Pod koniec października Adobe szerzej przedstawiło inicjatywę CAI, która proponując możliwość przypisaniu zdjęciu metadanych opisujących całą historię jego edycji, w perspektywie czasu ma uzdrowić obieg obrazów w internecie. Dziś wiemy już jak to wszystko będzie wyglądać w praktyce. [Czytaj więcej]

Adobe wprowadza obsługę Content Credentials do programów Lightroom, Camera RAW i Photoshop na zasadzie funkcji wczesnego dostępu (early access). Oznacza to, że nie oferuje ona jeszcze pełnego potencjał swoich możliwości i na razie udostępniana jest w celu zebrania feedbacku od użytkowników.

Certyfikaty Content Credentials w praktyce

W przypadku aplikacji Lightroom i Camera RAW, usługa śledzi proces edycji i pozwala zapisać go na dwa sposoby: albo jako dodatkowe metadane w zdjęciu, albo na centralnym serwerze, co pozwoli na łatwą weryfikację obrazu w przypadku gdyby ktoś tego potrzebował (autentyczność zdjęć zawierających metadane CC można sprawdzić na stronie https://contentcredentials.org/verify).

Przykładowe zdjęcie, którego certyfikat wysłaliśmy do chmury w celu późniejszego sprawdzenia na stronie contentcredentials.org/verify

Opcjonalnie możemy też wykonać obydwie te czynności na raz. Co jednak ważne, na chwilę obecną dodatkowe metadane zapisywane są wyłącznie przy eksporcie obrazu JPEG - w przypadku przerzuceniu obrazu do Photoshopa podczas obróbki, historia edycji nie zostanie automatycznie przeniesiona.

Podgląd zawartości zdjęcia na stronie Content Credentials

Jeżeli chodzi o samą pracę w Photoshopie, sytuacja prezentuje się analogicznie, z tą różnicą, że chęć zapisania Content Credentials musimy wyrazić przed rozpoczęciem pracy nad danym obrazem (funkcja dostępna w zakładce Okna). W przypadku Photoshopa metadane możemy przypisać zarówno do eksportu JPEG, jak i PNG, a także wysłać je na serwer, ale niestety nie możemy na razie wykonać obydwu tych czynności jednocześnie.

Okno poświadczenia zawartości

Opcje eksportu metadanych w Photoshopie (na razie dostępna tylko w ramach funkcji "Eksportuj jako")

Inicjatywa ma szczytny cel, ale małe szanse powodzenia. Problemem jest człowiek i masowy przepływ informacji w internecie

Na chwilę obecną stan systemu Content Credentials można opisać jako Proof of Concept - rozwiązanie działa i pozwala na sprawdzenie historii edycji (w tym także dosyć szczegółowe sprawdzenie procesów AI), ale jak na razie ma wiele dziur. Problemem jest przede wszystkim brak synchronizacji pomiędzy poszczególnymi aplikacjami producenta - mając chęć zapisać metadane dotyczącego całego procesu edycji, od otwarcia RAW-a w Lightroomie, poprzez eksport to Photoshopa i zapisanie finalnego zdjęcia na dysku, musielibyśmy dodać pośredni etap zapisania zdjęcia w stratnym formacie. Oprócz tego, metadane jak na razie zapisywane są wyłącznie w przypadku wybrania mało popularnej funkcji zapisu „Eksportuj jako”.

Kwestie software’owe zostaną z pewnością szybko rozwiązane, największym problemem dla systemu Content Credential może być jednak coś zupełnie innego. O ile funkcja ta nie stanie się przymusowa, o tyle istnieje duża szansa, że metadane zostaną szybko utracone podczas przekazywania zdjęć i dystrybuowania ich w internecie. Co z tego, że fotograf dopilnuje całego procesu i zapisze w pliku pełną historię zdjęcia, gdy podczas przekazywania ich dalej zdjęcia te zostaną wielokrotnie przekonwertowane czy zmniejszone przez osoby, które niekoniecznie będą wykorzystywać tę funkcję czy nawet programy Adobe. Podobnie, przy wgrywaniu zdjeć do serwisów internetowych tworzone często tworzone są ich osobne kopie i miniatury zdjęć, co skutecznie usunie większość metadanych. O ile użytkownik nie spróbuje wyciągnąć obrazu źródłowego z kodu strony, będzie miał raczej małe szansę na sprawdzenie autentyczności oglądanych grafik.

Content Credentials ma więc teoretycznie szansę wspomóc pracę agencyjną i dziennikarską, a w dalszym rozrachunku wpłynąć na rzetelność mediów i zmniejszenie liczby fake newsów, ale do tego jeszcze bardzo daleka droga. I jeśli mamy być szczerzy, prawdopodobnie nigdy nie zostanie ona ukończona. Z prostego względu - w dobie dzisiejszych ekspresowych mediów mało kto poza najbardziej elitarnymi tytułami będzie zawracał sobie głowę sprawdzaniem historii zdjęcia. A jeśli dodamy do tego fakt, że dziś informacje rozchodzą się wpierw w mediach społecznościowych, możemy uznać, że inicjatywa Content Credentials jest martwa w chwili przybycia. W końcu warto pamiętać, że pomysł ten nie jest niczym nowym, a podobne zabezpieczenia zostały w przeszłości szybko złamane i umarły śmiercią naturalną. Wystarczy wspomnieć oprogramowanie Image Authentication Software wypuszczone w 2006 roku przez Nikona.

Tak więc inicjatywie CAI warto kibicować, bo cel jest szczytny, ale gdyby to były wyścigi konne, raczej nie postawilibyśmy na nią swoich pieniędzy.

Skopiuj link

Autor: Maciej Luśtyk

Redaktor prowadzący serwisu Fotopolis.pl. Zafascynowany nowymi technologiami, choć woli fotografować analogiem.

Komentarze
Więcej w kategorii: Software
Nikon wprowadza chmurę Imaging Cloud
Nikon wprowadza chmurę Imaging Cloud
Od dziś dostępna jest już nowa bezpłatna usługa chmurowa - Nikon Imaging Cloud. Umożliwia ona przechowywanie zdjęć w chmurze, dostęp do...
10
Sprawdź wszystko, nie płać nic - Affinity wydłuża wersje trial do 6 miesięcy
Sprawdź wszystko, nie płać nic - Affinity wydłuża wersje trial do 6 miesięcy
Jeżeli kiedykolwiek zastanawialiście się czy warto spróbować przesiadki z pakietu Adobe na aplikacje Affinity Photo, Designer i Publisher, teraz wreszcie będziecie mogli na dobre to...
7
Aperty - Skylum prezentuje program do automatycznego retuszu zdjęć portretowych
Aperty - Skylum prezentuje program do automatycznego retuszu zdjęć portretowych
Profesjonalny retusz zdjęć potrafi pochłonąć wiele godzin. Co jednak gdyby dało się go zrobić jednym kliknięciem? To właśnie chce nam zaoferować nowa aplikacja twórców Luminara.
6
Powiązane artykuły