O planach wprowadzenia agenta AI do usług Creative Cloud dowiedzieliśmy się po raz pierwszy w kwietniu zeszłego roku. Jesienią deweloper pokazał jego możliwości podczas konferencji Max, jednak aż do teraz nie wiedzieliśmy jak finalnie będzie to wszystko działać. Właśnie się to zmienia, a potencjalnie rewolucyjna technologia jest już dostępna do sprawdzenia dla każdego subskrybenta usług Adobe.
Asystent AI od Adobe wylądował właśnie w wersjach beta programów Photoshop (Web) i Photoshop Mobile. Przezornie aktualizacja omija póki co wersję desktopową, ale zapewne zawita do niej tak szybko, jak tylko okaże się, że asystent bez problemu radzi sobie ze zoptymalizowaną wersją webową i mobile.
Asystent AI w Photoshopie - jak to działa
Funkcja asystenta działa dokładnie tak, jak mogliśmy sobie wyobrażać i przypomina konwersację z Chatem GPT, Gemini czy innym modelem AI. Użytkownik wpisuje komendy i żądane edycje w pole kontekstowe, a resztę robi za nas komputer. Zmiany dokonywane przez asystenta wprowadzane są zaś jako kolejne warstwy, co umożliwia stosunkowo swobodną kontrolę nad efektami.
Co ciekawe, funkcja asystenta ma także aspekt edukacyjny. Zamiast powierzać całą pracę układowi AI, możemy zdecydować, by zamiast tego, krok po kroku opisał, jak uzyskać efekty, na jakich nam zależy. W ten sposób możemy nauczyć się technik i narzędzi, które pozwolą doszlifować edycje w sytuacjach, w których AI może sobie do końca nie radzić.
A co właściwie umie Asystent AI? Pełnego zakresu możliwości Adobe nie zdradza - każdy będzie musiał odkryć to na własną rękę. Póki co wiadomo jednak, że można go używać do przeprowadzania większości podstawowych edycji, jak usuwanie obiektów, maskowanie czy poprawa kolorystyki i kontrastu. Możemy go także poprosić o skatalalogowanie i pogrupowanie warstw, edycję i obsługę fontów czy przygotowanie i kadrowanie plików pod eksport. Jednym słowem o większość rzeczy, jakie zwykle manualnie wykonuje w programie.
W webowej wersji Photoshopa pojawia się także bardzo praktyczne narzędzie o nazwie AI Markup, które pozwala zaznaczyć/zamalować obszar którego dotyczyć mają nasze żądania. W ten sposób możemy np. dokładnie określić położenie przedmiotów, które mają zostać wygenerowanie czy zawęzić edycje do interesującego nas fragmentu kadru.
Rewolucja, która dokonuje się na naszych oczach
Póki co działanie agenta AI nie jest jeszcze zapewne doskonałe, ale z dużym prawdopodobieństwem w ciągu kilku lat będzie on w stanie zastąpić lub przynajmniej wspomóc większość manualnej pracy, jakieś dokonujemy w Photoshopie. Oczywiście wszystko to budzi kontrowersje i jest kolejnym przykładem zabijania wąskich specjalizacji przez AI, ale prawdę mówiąc większość zwykłych fotografów dzięki temu zapewne odetchnie. Zarywanie nocy na retuszu zdjęć ze zleceń to prawdopodobnie jeden z najmniej atrakcyjnych aspektów naszej pracy.
Gdy choć z 80-procentową skutecznością będzie to w stanie wykonać za nas automatyka, prawdopodobnie mało kto pozostanie przy tradycyjnej metodzie obróbki. Trudno też powiedzieć, czy to zmiana, która wstrząśnie rynkiem. Możliwości agentów uderzą zapewne w zawodowych retuszerów, ale biorąc pod uwagę realia dużych projektów, ci nadal będą potrzebni - tylko sami będą z tych rozwiązań korzystać.
Sprawdź to sam - bez ograniczeń
Co ważne, możliwości agenta AI możecie sprawdzać za darmo bez ograniczeń, jeśli tylko wasz plan CC obejmuje webową i mobilną wersję Photoshopa. Aż do 9 kwietnia Adobe nie będzie naliczało kredytów za usługi generatywne w ramach używanie nowych funkcji.
To niestety sugeruje też, że w przyszłości niektóre funkcje agenta AI mogą stać się dodatkowo płatne. Już teraz Adobe używa systemu kredytów, który wymaga dodatkowych opłat od heavy-userów wykorzystujących funkcje generatywne. I choć w przypadku agenta wprowadzenie dodatkowych płatności może być kłopotliwe, znając Adobe na pewno znajdzie się na to jakiś sposób.
Więcej informacji znajdziecie na stronie blog.adobe.com