Adobe gasi pożar i obiecuje nowe, jaśniejsze warunki usługi. Ale to tylko kropla w morzu potrzeb

Autor: Maciej Luśtyk

12 Czerwiec 2024
Artykuł na: 9-16 minut

Niedawne zmiany regulaminu usług Adobe spotkały się z ostrą krytyką użytkowników. Pod naporem złego PR-u, producent wycofuje się z nich rakiem i obiecuje wiekszą przejrzystość. To potrzebna zmiana, która jednak niewiele zmienia, bo nasze zdjęcia i dane od lat na prawo i lewo wykorzystywane są przez platformy społecznościowe.

W ostatnim tygodniu Adobe znalazło się ogniu krytyki, wznieconym przez aktualizację warunków użytkowania usług pakietu Creative Cloud, które muszą zaakceptować wszyscy, chcący dalej korzystać z oprogramowania producenta. W dużym skrócie poszło o to, że według użytkowników nowe zapisy otwierają przed Adobe pole do nadużyć. Nadużycia to zresztą dość łagodne określenie, bo według niektórych interpretacji, nowe warunki usługi otwarcie dawały producentowi możliwość swobodnego wykorzystania prac użytkowników w dowolnym i m.in. wykorzystywania ich do trenowania usług AI.

Pod naporem kontrowersji, producent szybko zamieścił wpis, który miał uspokajać użytkowników i tłumaczyć, na co konkretnie pozwalają nowe zapisy. To jednak na niewiele się zdało, gdyż spora część społeczności Creative Cloud przestała wierzyć w szczere intencje Adobe. Po tygodniu złego PR-u producent postanowił w końcu zrewidować warunki usługi i obiecuje, że w ciągu kilku najbliższych dni zaprezentuje nowy, bardziej przejrzysty regulamin, w którym jasno określone będą kluczowe kwestie dotyczące własności, partycypowania w ulepszaniu usług Adobe czy zakresu dostępu, jaki producent ma do naszych utworów.

Adobe posypuje głowę popiołem, ale czy szczerze?

„W firmie Adobe nie ma żadnych niejasności co do naszego stanowiska, naszego zaangażowania na rzecz klientów i odpowiedzialnego wprowadzania innowacji w tej przestrzeni. Nigdy nie trenowaliśmy generatywnej sztucznej inteligencji na treściach klientów, nie przejmowaliśmy własności pracy klienta ani nie zezwalaliśmy na dostęp do treści klientów poza wymogami prawnymi. Nie rozważaliśmy też żadnej z tych praktyk w ramach niedawnej aktualizacji warunków użytkowania. To powiedziawszy, zgadzamy się, że ewolucja naszych warunków użytkowania w celu odzwierciedlenia naszych zobowiązań wobec naszej społeczności jest właściwą rzeczą do zrobienia.” - czytamy we wpisie na blogu Adobe.

Kluczowe punkty nowej wersji regulaminu, która zostanie zaprezentowana na dniach:
Jesteś właścicielem swoich treści

Treści użytkownika są jego własnością i nigdy nie będą wykorzystywane do trenowania narzędzi generatywnej sztucznej inteligencji. W sekcji dotyczącej udzielania licencji firma Adobe wyraźnie zaznacza, że żadna licencja udzielona firmie Adobe na korzystanie z jej usług nie zastępuje praw własności użytkownika.
Nie szkolimy generatywnej sztucznej inteligencji na treściach klientów

Dodajemy to oświadczenie do naszych Warunków użytkowania, aby zapewnić użytkowników, że jest to prawny obowiązek Adobe. Usługa Adobe Firefly jest szkolona wyłącznie na zbiorze danych licencjonowanych treści za zgodą, takich jak Adobe Stock, oraz treści należących do domeny publicznej, do których prawa autorskie wygasły.
Użytkownik może zrezygnować z udziału w naszym programie doskonalenia produktów

Możemy wykorzystywać dane o użytkowaniu i charakterystykę treści w celu poprawy komfortu korzystania z produktu i opracowania funkcji, takich jak maskowanie i usuwanie tła, między innymi za pomocą technik, w tym uczenia maszynowego (NIE generatywnej sztucznej inteligencji). Użytkownik zawsze może zrezygnować z udziału w naszych programach ulepszania produktów.
Licencje wymagane do obsługi i ulepszania naszych produktów w imieniu użytkownika powinny być ściśle dostosowane do wymaganych działań

Licencje wymagane do obsługi naszych produktów w imieniu użytkownika wykorzystują standardowe ustawowe prawa autorskie, ale będą teraz zawierać proste przykłady w języku angielskim, co one oznaczają i dlaczego są wymagane. Wyodrębnimy również i jeszcze bardziej ograniczymy licencje wymagane do ulepszania naszych produktów i podkreślimy opcję rezygnacji. Podkreślamy, że w żadnym wypadku licencje te nie przenoszą własności treści użytkownika na Adobe.
Adobe w żaden sposób nie skanuje treści przechowywanych lokalnie na komputerze użytkownika

W przypadku treści przesyłanych na nasze serwery - podobnie jak w przypadku wszystkich platform hostujących treści - Adobe automatycznie skanuje treści przesyłane do naszych usług, aby upewnić się, że nie przechowujemy żadnych materiałów przedstawiających seksualne wykorzystywanie dzieci (CSAM). Jeśli nasz zautomatyzowany system zasygnalizuje problem, przeprowadzimy weryfikację przez człowieka w celu zbadania sprawy. Jedynym innym przypadkiem, w którym treści użytkownika zostaną sprawdzone przez człowieka, jest żądanie użytkownika (na żądanie pomocy technicznej), jeśli są one publikowane w witrynie publicznej lub w celu zachowania zgodności z prawem

 

Jednocześnie producent posypuje głowę popiołem i przyznaje, że warunki korzystania z usługi powinny zostać uaktualnione w taki sposób dużo wcześniej. Zapewnia też, że jego intencje zawsze były szczere.

„W świecie, w którym klienci są zaniepokojeni tym, w jaki sposób wykorzystywane są ich dane i jak trenowane są generatywne modele sztucznej inteligencji, obowiązkiem firm, które hostują dane i treści klientów, jest zadeklarowanie swoich zasad nie tylko publicznie, ale także w prawnie wiążących warunkach użytkowania. Nasze zaktualizowane warunki użytkowania będą bardziej precyzyjne, ograniczone tylko do działań, o których wiemy, że musimy je wykonać teraz i w najbliższej przyszłości, i będą używać bardziej prostego języka i przykładów, aby pomóc klientom zrozumieć, co one oznaczają i dlaczego je mamy.” - obiecują we wpisie Scott Belsky i Dana Dao z managementu Adobe.

„Zdajemy sobie sprawę, że na zaufanie trzeba zasłużyć. Jesteśmy wdzięczni za opinie, w tym tygodniu skontaktujemy się z wieloma klientami z naszej społeczności, aby omówić nasze podejście i te zmiany. Jesteśmy zdeterminowani, by pozostać zaufanym partnerem dla twórców w nadchodzącej erze. Będziemy pracować niestrudzenie, aby tak się stało.”

Czy w te słowa można wierzyć? Z pewnością regulamin usług Adobe zostanie zaktualizowany w taki sposób, by użytkownicy nie mieli dalszych wątpliwości co do intencji producenta. Biorąc jednak pod uwagę pierwotną wersję nowych warunków użytkowania i nastawiony na maksymalne zyski model biznesowy producenta, trudno oprzeć się wrażeniu,  że wszystko to wygląda na awaryjne gaszenie pożaru po tym, jak firma została złapana na gorącym uczynku. Rodzi to także wątpliwości odnośnie tego, czy w przyszłości Adobe nie będzie próbowało dokonać pierwotnych zmian innymi środkami.

Kropla w morzu potrzeb

Niezależnie jednak od tego, jak sprawy potoczą się w uniwersum Creative Cloud, użytkownikom zdaje się umykać fakt, że to tylko jedna z bitew w wojnie, której wynik od dawna wydaje się już być przesądzony. Nasze prace z dużym prawdopodobieństwem od lat wykorzystywane są bowiem do wszelakich celów przez platformy społecznościowe typu Instagram.

Choć regulamin Instagrama jasno wskazuje, że użytkownicy pozostają właścicielami swoich treści, to jednocześnie daje platformie swobodne prawo do wykorzystania naszych zdjęć, grafik czy filmów właściwie w dowolnym celu. Oficjalnie oczywiście po to, by móc dostarczać wszystkie oferowane przez siebie usługi, ale raptem miesiąc temu sam dyrektor do spraw produktu Chris Cox potwierdził oficjalnie, że platforma wykorzystuje publiczne posty do trenowania usług AI. Kilka dni temu Instagram zapowiedział z kolei zmianę regulaminu, która przyznaje platformie prawo do śledzenie i wykorzystywania wszelkich działań, które dokonujemy w jej obrębie. Nie mówiąc już o tym, że dane te platforma z pewnością chętnie odsprzeda firmom trzecim.

To tylko jeden z gąszcza przykładów ze świata, w którym dane użytkowników stały się cenniejsze niż złoto, a w związku z rozwojem usług AI tego typu działania będą tylko przybierały na sile. Tym samym, nawet jeśli przed podobnymi działaniami uda nam się powstrzymać Adobe, to samo 5 minut pózniej zrobi Meta czy inna platforma w momencie, w którym opublikujemy na niej naszą pracę. Co gorsza, dzieje się to już od lat.

Czy takie działania można powstrzymać?

Biorąc pod uwagę skalę problemu, wydaje się to mało prawdopodobne. W tym celu potrzebne byłyby szeroko zakrojone regulacje prawne i fundamentalne zmiany w sposobie działania prawa autorskiego i licencjonowania prac, które bądź co bądź bazują na XX-wiecznych, mało przystających do współczesnych realiów schematach. Nadzieją na zmianę mogą być technologie rozwijane w ramach Web 3.0 i postępująca tokenizacja cyfrowej rzeczywistości, na chwilę obecną to jednak pieśń przyszłości i temat na zupełnie inny artykuł.

Póki co, użytkownicy nie godzący się na takie praktyki mogą co najwyżej zbojkotować wykorzystujące je platformy. Tylko czy w świecie, w którym nasz zawodowe być lub nie być opiera się często wyłącznie na częstotliwości publikowania „inspirujących” treści nie okaże się to większym kosztem niż zaakceptowanie istniejącego stanu rzeczy?

Skopiuj link

Autor: Maciej Luśtyk

Redaktor prowadzący serwisu Fotopolis.pl. Zafascynowany nowymi technologiami, choć woli fotografować analogiem.

Komentarze
Więcej w kategorii: Branża
Szybko poszło. Mango prezentuje kampanię modową stworzoną przez AI
Szybko poszło. Mango prezentuje kampanię modową stworzoną przez AI
Znana marka odzieżowa wystartowała z pierwszą kampanią modową stworzoną w całości przy użyciu generatorów grafiki AI. I takich sytuacji będzie coraz więcej.
16
Konkurs Magnum Photos i Polaroid - do wygrania aparat I-2, zapas filmów i opieka mentorska agencji
Konkurs Magnum Photos i Polaroid - do wygrania aparat I-2, zapas filmów i opieka mentorska agencji
Polaroid i Magnum Photos wystartowali ze wspólna kampanią, która chce podkreślić wagę opowiadania historii za pomocą fotografii. Towarzyszy jej otwarty konkurs ukierunkowany na...
9
Aparat niedostępny z powodu dużego zainteresowania? To tylko marketingowy spin
Aparat niedostępny z powodu dużego zainteresowania? To tylko marketingowy spin
W ostatnich latach producenci sprzętu fotograficznego coraz częściej informują o niedoborach poszczególnych produktów, rzekomo spowodowanych zbyt dużym zainteresowaniem. To tylko...
25
Powiązane artykuły