Sony Cyber-shot RX10 - rozmowa z Krzysztofem Szablistym z Sony

0
Michal Grzegorczyk
3 Styczeń 2014
Artykuł na: 6-9 minut
Jaki wpływ na powstanie Sony Cyber-shot RX10 miał polski oddział Sony? Jaki aparat można nazwać jego poprzednikiem? Których technologii RX10 nie można przegapić? Zapraszamy do rozmowy z Krzysztofem Szablistym, ekspertem merytorycznym działu Digital Imaging w Sony odpowiedzialnym za prezentacje prasowe, szkolenia produktowe i warsztaty.
Jaki wpływ ma polski oddział Sony na prace nad nowymi aparatami?
Tak naprawdę trudno powiedzieć. Projektanci w centrali w Japonii oczywiście nie działają w oderwaniu od rynku, dostają wiele sygnałów z Japonii i innych krajów. Polska jest postrzegana w Sony jako jeden z ważnych rynków dzięki naszym osiągnięciom w sprzedaży aparatów. Ważne są również bezpośrednie relacje - z niektórymi ludźmi, którzy mają wpływ na nowe konstrukcje znamy się dość długo, z niektórymi jeszcze z czasów Minolty. Natomiast trudno oszacować jaki jest nasz realny wpływ w procesie tworzenia aparatu. Centrala nie pyta o kierunek drogi, powiedziałbym raczej, że oni już tam idą i po drodze upewniają się czy ich wybory są właściwe.

Krzysztof Szablisty, ekspert merytoryczny działu Digital Imaging w Sony, odpowiedzialny za prezentacje prasowe, szkolenia produktowe i warsztaty, fot. Rafał Kopański

Czasem chodzi o drobiazgi: na przykład gdy trwały prace nad A3000, była już ustalona koncepcja i wstępnie dobrane główne parametry, przekazaliśmy listę naszych uwag. Przykładowo, chcieliśmy, żeby pokrętło trybów nie było gładkie, z płasko nadrukowanymi oznaczeniami, tylko ładniejsze, z wypukłymi oznaczeniami. Już po premierze widziałem się z człowiekiem z centrali, który pokazał mi aparat i przypomniał "zobacz, jest pokrętło takie jak chcieliście". Oczywiście to tylko gałka. Oczywiście nie zawsze uwzględniają wszystkie nasze uwagi.


Jak było z Cyber-shotem RX10?
Zaczęło się od RX100, który pojawił się dosyć niespodziewanie. Firma długo trzymała go w tajemnicy, chociaż pierwsze plany aparatu z 1-calową matrycą pojawiły się już kilka lat temu. Wtedy skończyło się na hasłach, temat przycichł i długo nie wracał, aż do premiery RX100. Od razu zauważyliśmy duży potencjał jeśli chodzi o jakość zdjęć. Mniejszą wagę przykładamy do rozmiaru matrycy, większą do jakości obrazu, to jest nasz punkt wyjścia. Aparat ma tutaj spory potencjał - wypełnia lukę między typowymi kompaktami, a aparatami z wymienną optyką. Naszym zdaniem, ta jakość jest znacznie bliższa matrycom APS-C niż kompaktom.

Niedługo po premierze RX100 rozmawialiśmy z jednym z pracowników japońskiej centrali, który spytał jak sobie wyobrażamy kontynuację linii. Odpowiedzieliśmy, że byłoby fajnie zachować zalety - połączenie wysokiej jakości zdjęć i niewielkich rozmiarów. Zwróciliśmy uwagę na brak stopki, która w tej klasie sprzętu byłaby przydatna. Dostawaliśmy też sygnały od użytkowników i dziennikarzy, że chcieliby odchylany ekran. Kolejny element to wizjer. Ale jeśli wizjer, to już duży aparat. Pomyśleliśmy - skoro tak, to idźmy w tę stronę. Zostawmy jedną linię z małymi aparatami bez wizjera, i drugą z większymi. Zastosowanie wizjera pociąga za sobą zwiększenie rozmiarów aparatu, a wtedy można pomyśleć nad większym obiektywem. Chodziło nam o konstrukcję typu 28-200 milimetrów, raczej ze zmiennym światłem na przykład f/2,8-4. Wychodząc z jakości obrazu, chcieliśmy dołożyć do niej dobry obiektyw i wszystkie pozostałe funkcje i możliwości, które są dostępne w sprzęcie wyższej klasy. Nie wiemy do końca w jakiej części nasze sugestie zostały uwzględnione, a na ile wpisaliśmy się w szereg życzeń, które mieli inni użytkownicy. Rezultat był taki, że powstał aparat o jeszcze lepszym zakresie 24-200 milimetrów i ze stałym światłem f/2,8.


Który model był inspiracją do powstania RX10?
Nieuchronne są skojarzenia z Minoltą A1, to jest właściwie taka sama idea. A1 powstała w innych czasach - konkurowała z drogimi wtedy lustrzankami. Chodziło wtedy o danie wysokiej klasy korpusu, ze sporą matrycą, która miała rozmiar 2/3 cala oraz ze wszystkimi zaawansowanymi funkcjami, które sprawiają, że aparatu używa się właściwie jak lustrzanki, z tą różnicą, że tutaj nie ma wymiennej optyki. Oczywiście obiektyw w takim aparacie musi być bardzo dobry, z odpowiednio dużym zakresem ogniskowych. Później był jeszcze Sony R1, choć to inna klasa, ze znacznie większą matrycą. Cały czas dostawaliśmy pytania, kiedy pojawi się R2, kiedy Sony zrobi kompakt z APS-C i niewymiennym obiektywem. Odpowiadaliśmy, że nie bardzo widzimy miejsce dla takiego aparatu, ponieważ od czasów R1 rynek sprzętu fotograficznego zmienił się znacząco. Następca R1 mógłby mieć jakość lustrzanki APS-C, ale nie byłby wcale od niej mniejszy. Zaletą RX10 jest to, że można było zbudować bardzo dobry, ale mniejszy obiektyw.


No właśnie - obiektyw. Matrycę już znamy, a ten element to kompletne nowość.
Obiektyw RX10 to nie jest mała, nieskomplikowana konstrukcja. To 14 soczewek z czego połowa jest asferyczna. Obiektyw spełnia pokładane w nim nadzieje. Skoro projektanci zrobili jasność f/2,8, to z takim założeniem, żeby można było tego f/2,8 używać. Nie trzeba go specjalnie przymykać, żeby zwiększyć jego osiągi. Trzeba pamiętać, że w tej klasie sprzętu obiektyw jest projektowany do współpracy z konkretną matrycą, a to podnosi koszty całego aparatu.

Jakie inne elementy aparatu, poza matrycą i obiektywem uważasz za kluczowe w modelu RX10?
Uszczelniony, metalowy korpus, wizjer OLED, Wi-Fi plus oczywiście silny procesor na pokładzie, który jest w stanie nie tylko ładnie nam obrobić zdjęcie, ale ma również dużą wydajność przy filmowaniu. Filmowanie to zresztą kolejna bardzo istotna cecha tego aparatu. Połączenie matrycy o takiej wielkości z uniwersalnym, jasnym obiektywem stwarza możliwości, których nie mają inne kompakty. Brak mechanicznego przełożenia pierścienia ogniskowej może być odbierany jako wada, ale elektryczne sterowanie zoomem świetnie sprawdza się w trakcie filmowania. Do tego pierścień przysłony może działać "z klikiem", albo bezstopniowo. Poza tym Sony ma w ofercie statywy wideo ze sterowaniem zoomem w szwenku. Po podłączeniu RX10 do takiego statywu będzie można płynnie zoomować, co jest nieosiągalne w przypadku mechanicznego zoomu.

Ciekawostką, o której wspominam na szkoleniach jest też napęd autofokusa. Grupa soczewek, która ustawia ostrość jest napędzana bezpośrednio silnikami ultradźwiękowymi. Zresztą podobne siłowniki zastosowano już w modelu A1, tylko tam służyły do poruszania matrycą.


Jaka jest grupa docelowa dla Sony RX10?
Myślę, że można go nazwać aparatem zawodowym. Są różne kompakty, które aspirują do miana "sprzętu zawodowego", natomiast one zawsze mają jakieś kompromisy - albo obiektyw jest jasny na kącie szerokim, a na wąskim szybko ciemnieje, a jeśli kompakty mają spory zakres i dobre światło, to zwykle mają małe matryce, czyli jakościowo zdjęcia są zupełnie inne. Natomiast tutaj dzięki temu, że mamy sporą matrycę, f/2,8 i zakres 24-200 milimetrów, czyli najczęściej używany przez zawodowców, to jest aparat głównie dla osób, które dużo wymagają od sprzętu i ale nie zawsze mają potrzebę, albo chęć albo możliwość wzięcia aparatu z wymienną optyką. Sony RX10 jest uszczelniony i może działać w każdych warunkach, podczas gdy w przypadku aparatu z wymienną optyką należałoby używać 2-3 obiektywów. Te obiektywy trzeba zmieniać, czasami często. W trudnych warunkach pojawia się możliwość zabrudzenia matrycy. A jakość zdjęć z RX10 spokojnie wytrzymuje porównanie z jakością sprzętu wyższej klasy. Oczywiście Cyber-shot RX10 wchodzi również do kategorii "kompaktów podróżniczych" z dużymi zoomami, ale proszę pamiętać, że punktem wyjścia jest jakość obrazu. Typowe kompakty podróżnicze mają większy zoom, natomiast dla większości ludzi, którzy używają sprzętu zawodowego zakres 24-200 milimetrów jest typowy, oni nauczyli się na tych ogniskowych kadrować, a dłuższe ogniskowe nie są przez nich używane na co dzień.

Słowa kluczowe:
Komentarze
Więcej w kategorii: Branża
Oto 7 projektów, które rywalizują o tytuł najlepszego fotoreportażu roku. Finaliści 2. edycji Konkursu im. Krzysztofa Millera
Oto 7 projektów, które rywalizują o tytuł najlepszego fotoreportażu roku. Finaliści 2. edycji...
Reportaże o uchodźcach, osobach starszych, Wielkim Tygodniu na Sycylii, handlu ludźmi we Włoszech, ruchu Glitter Confusion, niepełnosprawnym kulturyście oraz podróży...
13
0
Widziałeś reklamę statywów Peak Design w śmiesznie niskiej cenie? Nie daj się nabrać, to oszustwo
Widziałeś reklamę statywów Peak Design w śmiesznie niskiej cenie? Nie daj się nabrać, to oszustwo
Peak Design Travel Tripod to jeden z najciekawszych statywów ostatnich lat. Okazuje się, że ktoś próbuje wykorzystać popularność projektu w serwisie Kickstarter (ponad...
17
0
Wiklinowa historia - jak ewoluują trendy fotograficzne
Wiklinowa historia - jak ewoluują trendy fotograficzne
Jedno krzesło, tysiące zdjęć. Od wyposażenia werand majętnych obywateli do symbolu ruchu Czarnych Panter w ciągu stu lat.
10
0
Powiązane artykuły
Wczytaj więcej (2)