Kompaktowe aparaty nawiązujące do złotej ery digicamów lat 2000. to prawdopodobnie najgorętszy trend ostatnich lat, na którym kapitał stara się zbudować coraz więcej firm. Widzieliśmy już interesujące projekty z Kickstartera, fotograficzne breloki-zabawki, eksperymentalne aparaty Fujifilm, typu X-Half i Pal 2, proste kompakty udające analogi, jak Rewindpix lub Flashback One V2 i Camp Snap czy też próby przywracania wygaszonych przed laty linii kompaktów, a rekordy sprzedaży biją konstrukcje typu ultra amatorskie konstrukcje typu Kodak Pixpro FZ55.
Od pewnego czasu z ideą tą romansuje także Yashica, wprowadzając na rynek takie modele jak Tank czy City. Zazwyczaj przed konstrukcjami producenta ostrzegamy, gdyż poza atrakcyjnym wyglądem nie mają zbyt wiele do zaoferowania pod względem jakości obrazu - nawet gdy nastawiamy się na charakterystyczny klimat Y2K. Najnowsza premiera pod tym względem prawdopodobnie też nie zaskoczy, ale to być może jedna z najbardziej atrakcyjnych współczesnych konstrukcji producenta.
Yashica Y16 - zabawkowy kompakt, który może zaskoczyć lampą błyskową
Yashica Y16 to bezpośrednie nawiązanie do analogowego kompaktu z lat 70. XX wieku o tej samej nazwie. Otrzymujemy więc małą, kieszonkową konstrukcję w stylu aparatu szpiegowskiego, której głównymi zaletami ma być kompaktowość i przyjemność obsługi.
W zakresie budowy, to bardzo wierne odtworzenie wyglądu oryginału. Z tą różnica że oprócz wizjera optycznego i charakterystycznego dużego pokrętła na górnym panelu otrzymujemy też ekran LCD i duży ksenonowy flash. I to też być może rzecz, dzięki której zdjęcia z aparatu będą w stanie lepiej nawiązywać do poszukiwanej stylistyki niż modele konkurencji.
Większość konstrukcji, które wymieniliśmy na początku korzysta z lamp LED, które najzwyczajniej w świecie nie mają tyle mocy, by dostarczyć charakterystycznych dla lat 90. i 2000. zdjęć, gdzie światło lampy bez problemu doświetlało duże przestrzenie i powodowało chwilową ślepotę u fotografowanych osób. Ksenonowy flash z 3-poziomową regulacją mocy powinien to zmienić i pozwalać uzyskać widoczne doświetlenie nawet w przypadku zdjęć wykonywanych w świetle dziennym.
Oczywiście dużo będzie tu zależeć od reszty podzespołów, o których na chwilę obecną wiemy niewiele. W oficjalnej zapowiedzi producent wspomina jedynie o 12-megapikselowej matrycy i wizjerze z czujnikiem ruchu (na razie nie wiemy, co to może oznaczać). Wielkich nadzieji nie robią niestety zdjęcia przykładowe, które przypominają te wykonane pierwszymi aparatami, jakie pojawiały się w telefonach.
Zdjęcia przykładowe
Poniżej możecie zobaczyć oficjalne zdjęcia przykładowe, udostępnione nam przez producenta.
Wygląda więc na to, że Yashica Y16 to ciekawa zabawka, która może pozytywnie zaskoczyć możliwościami flasha, ale dopóki nie pojawią się pierwsze testy, które mogłyby to potwierdzić, radzimy traktować ją jako ciekawostkę.
Cena i dostępność
Producent planuje wystartować z przedsprzedażą na początku października. Wtedy też udostępnić ma więcej szczegółów na temat specyfikacji i ceny urządzenia.
Więcej informacji o aparatach Yashica znajdziecie na stronie yashica.com i instagramie producenta instagram.com/yashica.official.