Cześć, John. Czy pamiętasz swoją pierwszą fotografię, która zrobiła na Tobie duże wrażenie?
Nie powiedziałbym, że to było jedno konkretne zdjęcie. Raczej jeden z pierwszych momentów, kiedy moja własna praca zrobiła na mnie mocne wrażenie i dała mi impuls, żeby iść dalej i trzymać się tej potrzeby tworzenia obrazów. To był niewielki projekt zrobiony na początku ostatniego roku studiów. Pojechałem wtedy do dwóch wiosek w południowym Nepalu i przez dwa tygodnie fotografowałem tam głównie średnim formatem na filmie. Do dziś bardzo lubię część tych zdjęć - dużo dla mnie znaczą, bo przypominają mi czas przygody i uczenia się fotografii na poważnie.
Gdy patrzę na Twoje portfolio, na myśl przychodzą dwa słowa: portret i duchowość. Skąd wzięło się Twoje zainteresowanie religią i wspólnotami - z wychowania i osobistych doświadczeń czy pojawiło się później?
Nie zajmuję się wyłącznie duchowością i wiarą, ale to zdecydowanie jeden z tematów, do których często wracam. Moim projektem dyplomowym było Our Father, w którym fotografowałem chrześcijańskie wspólnoty monastyczne. Z czasem ten projekt rozrósł się w znacznie większą, długofalową serię zatytułowaną Rivers of Living Water, nad którą nadal pracuję - fotografuję w niej szerzej rozumianą chrześcijańską wiarę w Wielkiej Brytanii. Myślę, że ma to związek z moim wychowaniem w chrześcijańskiej rodzinie, ale też z odkrywaniem własnej drogi i duchowości w dorosłym życiu.
Jakie były największe wyzwania przy realizacji Rivers of Living Water?
Projekt wciąż trwa i chyba największym wyzwaniem jest po prostu czas. Jest tam bardzo dużo różnych elementów do sfotografowania. Generalnie nie lubię się spieszyć z projektami, wolę pracować nad nimi dłużej i pozwolić im dojrzewać.
Twoja twórczość to w dużej mierze fotografia portretowa. Co tak silnie przyciąga Cię w spotkaniu z osobą stojącą przed obiektywem?
Często inspirują mnie ludzie, ich indywidualne historie i różne aspekty tego, kim są. Każdy z nas jest na swój sposób wyjątkowy i to jest coś, co często chcę fotografować. Mam też poczucie, że portret potrafi być czymś naprawdę mocnym i pięknym, zarówno w fotografii, jak i w malarstwie. Kiedy widzę portret na wystawie, który jest szczery, emocjonalny i opowiada jakąś historię, to jego magia naprawdę mnie wciąga.
To co musi się wydarzyć podczas sesji, żebyś poczuł, że to jest „to” ujęcie?
To trudne do opisania, ale myślę, że jest w tym coś bardzo intuicyjnego - gdzieś głęboko czuję, czy sesja poszła dobrze albo, że mogło być lepiej.
A czym różni się dla Ciebie praca portretowa w ramach projektów osobistych od tej realizowanej dla mediów lub klientów?
Myślę, że główna różnica dotyczy tempa pracy. Przy projektach osobistych często szukam jednego, czasem dwóch portretów z danego momentu. Przy pracy komercyjnej czy dla mediów zwykle chodzi o zebranie większej liczby mocnych zdjęć.
Wspominałeś kiedyś, że średni format zmienił Twoje podejście do fotografii. Co dokładnie dał Ci ten aparat?
Dziś nie fotografuję już na średnim formacie tak często jak kiedyś, głównie przez koszty filmu. Czasem po niego sięgam, ale raczej kilka razy w roku. Na co dzień pracuję teraz na cyfrowej pełnej klatce, choć to pewnie jeszcze się zmieni. Ale faktycznie, w czasie studiów i tuż po nich średni format bardzo wpłynął na moje podejście. Praca na filmie uczy zwolnienia tempa i uważności na to, co i jak się fotografuje.
Twoje zdjęcia często opierają się na delikatnym, naturalnym świetle. Czy zawsze tak było?
Tak, od początku bardzo lubiłem pracować z naturalnym światłem. Chyba wynika to z mojej sympatii do wczesnych poranków i późnych wieczorów oraz do tej szczególnej atmosfery, jaką wtedy daje światło. To pewnie dlatego tak mocno mnie do niego ciągnie. Jednocześnie jestem otwarty na eksperymenty z innymi rodzajami światła, w miarę jak się fotograficznie rozwijam.
To jak radzisz sobie w sytuacjach, gdy naturalne światło nie jest sprzyjające, ale temat wciąż jest wart sfotografowania?
Po prostu pracuję z tym, co jest. Szczególnie przy długoterminowych projektach dokumentalnych dobre światło nie jest wszystkim. Oczywiście je kocham, ale nie ono decyduje o sensie zdjęcia.
Prowadzisz także warsztaty fotograficzne. Co jest dla Ciebie najciekawsze w obserwowaniu ludzi uczących się fotografii?
Bardzo lubię inspirować ludzi i patrzeć, jak sami zaczynają się inspirować. To naprawdę fajne uczucie móc komuś pomóc i przekazać coś dalej. Jednocześnie ja sam cały czas się uczę.
A jakie błędy lub nawyki uczestnicy powtarzają najczęściej i co mówi to o naszym współczesnym sposobie patrzenia na obrazy?
Wszyscy popełniamy błędy, ja również. Myślę jednak, że najczęstszym problemem jest pośpiech i robienie zbyt wielu zdjęć jednego momentu. Sam robiłem tak w przeszłości i czasem nadal łapię się na tym samym. Chcę pomagać ludziom zwolnić, robić mniej zdjęć i bardziej zastanawiać się nad tym, co fotografują i jak to komponują.
Co jest dla Ciebie ważne poza fotografią? Co musi wydarzyć się w ciągu tygodnia, żebyś czuł równowagę?
To bardzo dobre pytanie i temat, do którego często wracam: kwestia równowagi. Lubię spacery i czas spędzany w naturze, wypady w góry albo nad morze, choć oczywiście nie udaje się to co tydzień. Staram się modlić, medytować i mieć moment na refleksję. Bardzo ważna jest dla mnie też gra na pianinie - wtedy mam poczucie, że naprawdę mogę się wyrazić. I oczywiście czas z rodziną i przyjaciółmi, który jest dla mnie ogromnie ważny.
Czego życzyłbyś sobie nie jako fotograf, ale po prostu jako człowiek?
Chciałbym dalej szukać w życiu radości i wdzięczności, żeby jak najlepiej wykorzystać czas, który tu mam na ziemi. Chcę robić rzeczy, które dają mi poczucie sensu i energii do życia. A jako fotograf - nadal tworzyć prace, które inspirują mnie i innych, i widzieć je częściej w druku i na wystawach, a nie tylko w Internecie.
Dziękuję za rozmowę.
John Boaz
Jest absolwentem Birmingham City University, gdzie ukończył studia na kierunku Visual Communication (Photography). Laureat nagrody Portrait of Britain Vol. 7 przyznawanej przez British Journal of Photography; jego nagrodzony portret został również wybrany na okładkę książki. Jego portrety zostały zaprezentowane w Saatchi Gallery w Londynie w ramach wystawy The Royal Photographic Society IPE 166. Twórczość Johna koncentruje się przede wszystkim na takich tematach jak człowiek, miejsce, duchowość. Poszczególne cykle fotograficzne realizuje długoterminowo, czasem na przestrzeni wielu lat.
www.johnboaz.co.uk
@johnboaz_