Cykl "Pytania do wykładowcy Akademii Fotografii" - odcinek drugi

W dzisiejszym odcinku cyklu "Pytania do wykładowcy Akademii Fotografii" prezentujemy wywiad z Maciejem Stępińskim, który przeprowadził Witold Kanicki. Krytyk pyta artystę o jego pracę, inspiracje i szkolnictwo artystyczne.
Witold Kanicki: Przyglądając się kolejnym cyklom Twoich prac można ulec złudzeniu, że obcujemy z fotografią dokumentalną. Jaki jest Twój stosunek do dokumentu i na czym polega praca Maćka Stępińskiego jako fotografa?
Maciej Stępiński: Wychowałem się w czasach systemu totalitarnego, w których obraz jako nośnik informacji był manipulowany z powodów politycznych. Również sztuka tamtego okresu nierzadko przetwarzała obraz fotograficzny. Przyzwyczaiłem się nie ufać temu medium, nie wierzę w fotografię dokumentalną i z dużym dystansem podchodzę do "obrazowych informacji" wszelkiego typu. Moja praca jako fotografa wynika z inspiracji malarstwem. Ważne okazuje się także wideo, które traktuję jako dyscyplinę "równoległą" wobec fotografii. Zdjęcia, które wykonuję, są często świadomie sfałszowanym przekazem, a jego celem jest wprowadzenie odbiorcy w błąd lub niedowierzanie. W obrębie jednej serii mogą znaleźć się zarówno fotografie modyfikowane jak i te "prawdziwe". Zdarza mi się również celowo "błędnie" podpisywać poszczególne prace, lub też mieszać zdjęcia pochodzące z różnych cykli.

W.K. Pośród tematów popularnych w ikonografii systemów totalitarnych, o których wspominałeś, pojawiają się motywy obecne również w Twojej twórczości. Mam tutaj na myśli hasła takie jak "pokój" i "sport" - czyli przewodnie wątki dwóch ostatnich serii - "Go with peace" oraz "Warsaw City Tennis Clubs". Czy zatem tematyka tych cykli, podobnie jak "antydokomumentalność" wynika z osobistych doświadczeń czasu dojrzewania? Czy tutaj również dyskutujesz z historią?
M.S. Trudno jest ignorować tematykę historyczną mieszkając w centrum Warszawy. Gdy idę na spacer z moim synem na Pola Mokotowskie, mijam kilka tablic upamiętniających "męczeńską śmierć Polaków", graffiti "1944 Pamiętamy", a potem trafiam na pomnik Lotnika, rondo Jazdy Polskiej itd. Nie można przejść obojętnie wobec takiego natężenia monumentów i znaków związanych z historią Polski. Niemniej jednak w moich pracach więcej jest historii osobistej i prywatnych emocji niż patosu i patriotycznego nastroju. Nie działam z pozycji "cierpiącego za miliony" reprezentanta narodu, tylko staram się zmierzyć z własnymi wspomnieniami. Seria "Go with peace" jest o śladach wojny, niezrozumiałej agresji i geograficzno-politycznym zagubieniu. Natomiast "Warsaw City Tennis Clubs" oraz ingerencje w poszczególne zdjęcia tego cyklu pozwalają na opowiedzenie historii w subiektywny sposób. Nie ma tu miejsca na idealizowanie przeszłości, choć romantyczny duch ponoć unosi się nad tą serią.

W.K. Twórczość odwołująca się do romantyzmu zazwyczaj odnosi się do człowieka i jego wnętrza. Dlaczego więc na Twoich fotografiach tak rzadko widać ludzi? Co symbolizuje owa "bezludność" współczesnego pejzażu?
M.S. To są właśnie zdjęcia, które odnoszą się do człowieka i jego wnętrza. Konkretniej mówiąc - mojego wnętrza. Egoistycznie i autorytarnie przedstawiam swoje terytorium. Obecność innych ludzi zakłóciłaby obraz, a odbiorca niepotrzebnie koncentrowałby swoją uwagę na przypadkowych przechodniach. Często to ich właśnie usuwam lub... przeczekuję. To nie rzeczywistość jest przedstawiona na zdjęciach, lecz moja kreacja. Decyduję nie tylko o kompozycji, kolorze i momencie wykonania fotografii, ale i o tym, co ostatecznie znajduje się na obrazie. Jeśli na niektórych moich fotografiach pojawiają się ludzie to zwykle są oni jedynie "elementami" scenografii, wyselekcjonowanymi obiektami, równorzędnymi wobec innych przedmiotów widocznych na zdjęciu - znaku drogowego, walca, zaplecza sklepowego itp. Zdarzają się sytuacje kiedy pozostawiam obraz takim, jak na negatywie. Nie łatwo jednak odbiorcy odróżnić fotografie modyfikowane, od tych "niezmienionych", które mogą wyglądać równie nierealnie.
fot. M. STĘPINSKI, "Warsaw City Tennis Clubs", cibachrome 50x60 cm 1/5
W.K. Czy w swoich poszukiwaniach znajdujesz pokrewieństwo z twórczością innych artystów współczesnych? Który z nich jest Ci najbliższy?
M.S. W ostatnim czasie duże wrażenie wywarła na mnie wystawa zdjęć Wolfganga Tillmansa w berlińskim muzeum Hamburger Bahnhof. Szanuję jego podejście do obrazu fotograficznego (ksero, powielanie tych samych zdjęć w różnych formatach, prezentowanie prześwietlonego papieru fotograficznego jako "obiektu" itd.) Za interesujący oraz wciąż aktualny uważam typowy dla wystaw tego artysty sposób eksponowania prac w formie "konstelacji", czyli pozornie przypadkowego rozrzucenia na ścianie galerii prac w różnym formacie i technikach. Trudno mi jednak wskazać fotografa, który byłby dla mnie wzorcem. Czerpię pomysły i inspiracje z teatru, literatury, a szczególnie z malarstwa, filmu i muzyki. Jako wykładowca mam też inny, bardziej krytyczny stosunek do swoich zdjęć i historii fotografii w ogóle. Analizy prac wybranych twórców, nie zawsze tych ulubionych, pokazuję w ramach zajęć "Fotografia w sztuce współczesnej", które rozpoczynam od Becherów i ...

W.K. Czyli punktem wyjścia jest dokument?
M.S. Nie! Becherowie jako zjawisko. Bo przewrotnie szkoła Becherów i charakterystyczne dla niej konsekwentne tworzenie dokumentalnego cyklu, wydała takich artystów jak Thomas Ruff, Thomas Struth, czy Wolfgang Tillmans. To właśnie od modyfikowanych fotografii Ruffa zaczyna się dla mnie współczesność w fotografii.
fot. M. STĘPINSKI "Warsaw City Tennis Clubs", cibachrome 50x60 cm 1/5
W.K. Studiowałeś zarówno w Polsce jak i we Francji. Do dziś zresztą zdarza Ci się prowadzić zajęcia w Arles. Czym różni się szkolnictwo fotograficzne bądź ogólnie mówiąc artystyczne w obydwu krajach?
M.S. Nie studiowałem fotografii w Polsce, wiec trudno mi porównywać. O poziomie nauczania fotografii dowiaduję się od znajomych wykładowców z łódzkiej "Filmówki", lub od samych studentów z Łodzi, Poznania, czy Akademii Fotografii w Warszawie. Wydaje mi się, że poziom wykładów i jakość sprzętu dorównuje najlepszym szkołom w Europie. Z pewnością różnica tkwi jednak w motywacji samych studentów, ich podejściu do studiowania i fotografii w ogóle. W krajach takich jak Niemcy, Holandia, Austria, czy Francja już od najmłodszych lat obcuje się ze sztuką współczesną, co z pewnością przekłada się na późniejsze motywacje studentów. Jest też więcej ośrodków (państwowych i prywatnych) działających od wielu lat, których profil jest bardziej określony. Dzięki temu, można wybierać miedzy studiami technicznymi i artystycznymi. We Francji o wiele łatwiej zmieniać pracownie i kierunki w trakcie studiów na uczelni artystycznej. I tak np. studenci jednej z nich - Villi Arston w Nicei swobodnie zmieniają media. A w Polsce zawód fotografa jest wciąż traktowany przede wszystkim jako rzemiosło. Fotograf kojarzy się zwykle z reportażem do gazet, fotografią ślubną, czy z zarabianiem dużych pieniędzy w reklamie i modzie. Mnie fotografia na zlecenie nie interesuje, choć nie lekceważę potrzeby jej istnienia. Jestem artystą i staram się realizować własne projekty fotograficzne, obok prac wideo, instalacji, rysunków... i przekonywania swoich studentów, że wiedza z zakresu historii sztuki i sztuki współczesnej jest zarówno potrzebna przyszłym artystom, jak i fotografom mody czy reklamy.

Witold Kanicki - jest krytykiem i historykiem sztuki. Wykłada na UMK w Toruniu, ASP w Poznaniu i WSF w Warszawie. Współpracuje z redakcjami "Kwartalnika Fotografia" i "Artluka".

Maciej Stępiński - fotografik, malarz, autor filmów wideo i instalacji. Absolwent ASP w Warszawie (dyplom w 1999r.) oraz rezydent École Nationale Supérieure de la Photographie w Arles (2000_2002). Od 2003 roku prowadzil warsztaty fotograficzne i wideo we i wykładal techniki fotograficzne w ATEC we Francji. Obecnie wykladowca Akademii Fotografii w Warszawie i Krakowie, recenzent przegladu portfolio podczas Rencontres Internationales de la Photographie w Arles i miesiaca Fotografii w Krakowie. W zeszłym roku roku ukazała się ksiązka zatytułowana "Loop" z wyborem najważniejszych prac artysty.

Najbliższe wystawy indywidualne Macieja Stępińskiego w Polsce :

Skleroza - instalacje, obiekty, rysunek, dźwięk
Wernisaż: 17.09, godz. 19:00
Galeria LETO, ul. Hoża 9c, Warszawa

Warsaw City Tennis Clubs 2009 - fotografia/ wideo
Wernisaż: 22.10, godz. 19:00
Termin: 23.10-06.12
KORDEARDA, Krakowskie Przedmiescie, Warszawa


Więcej informacji o Macieju Stępińskim: www.stepinski.com

Więcej informacji o Akademii Fotografii na stronie: www.akademiafotografii.pl
 
Komentarze
Polecane artykuły
Polacy wśród finalistów Urban Photo Awards 2018. Zobaczcie nagrodzone zdjęcia
20 Wrz 2018
Międzynarodowy konkurs fotografii miejskiej Urban 2018 wchodzi w fazę finałową. Poznaliśmy nagrodzone cykle i nazwiska finalistów sekcji pojedynczej. Wśród nich znalazło się aż 5 Polaków.
0
Leica Oskar Barnack Award 2018 - oto zwycięskie prace
18 Wrz 2018
Poznaliśmy wyniki jednego z najbardziej prestiżowych konkursów poświęconych fotografii dokumentalnej. Tegoroczną nagrodę główną Leica Oskar Barnack Award otrzymał belgijski fotograf Max Pinckers. Natomiast wyróżnienie dla wschodzącego talentu powędrowało w ręce pochodzącej z Rosji Mary Gelman. Niestety w tym roku na podium zabrakło Polaków.
1
Fotografia przyrodnicza na luzie. Oto najlepsze zdjęcia z konkursu Comedy Wildlife Photography Awards 2018
17 Wrz 2018
Naturze nie brakuje poczucia humoru! Jeśli nie wierzycie, zobaczcie zdjęcia finalistów konkursu Comedy Wildlife Photography Awards, który od 4 lat nagradza najzabawniejsze zdjęcia przyrodnicze.
1
Eduardo Asenjo Matus: “Na zdjęciach staram się pokazać swoją rzeczywistość”
12 Wrz 2018
Przed wejściem do świata fotografii Chilijczyk Eduardo Asenjo Matus zajmował się malarstwem, ale wkrótce w jego domu zaczęło brakować już ścian do powieszenia obrazów. Dziś jako fotograf mierzy się ze swoją chorobą, starając się opowiedzieć o niej za pomocą zdjęć.
0