Akt - cykl porad Wacława Wantucha

W tym dziale czytelnicy serwisu będą mieli okazję zapoznać się z poradami eksperta. Tematem jest akt kobiecy, a porad udzieli fotograf znający zagadnienie "od podszewki". Jest nim Wacław Wantuch, najbardziej znany ze swoich estetycznie czystych, wysublimowanych, czarno-białych aktów. Autor dwóch albumów fotograficznych "Akt" (2003) oraz "Akt 2" (2006). Zdjęcia do nich wykonał cyfrowymi aparatami fotograficznymi Olympus, obecnie używa aparatu Olympus E-3. Nadal pracuje nad kolejnymi projektami w dziedzinie fotografii aktu, ponadto zajmuje się działalnością edukacyjną, przekazując swoją wiedzę uczestnikom warsztatów autorskich. Teraz będzie odkrywał swoje tajemnice czytelnikom serwisu Fotopolis E-3.
PRACA Z MODELKĄ

Dzisiaj w pracowni Wacka jest cicho i spokojnie, nie ma sesji fotograficznej, możemy, więc, spokojnie usiąść i porozmawiać. Nikt nam nie przeszkadza, nawet mały Franek ze swojego leżaczka puszcza nam tylko spojrzenia i uśmiechy od ucha do ucha, zachowując stoicki spokój.

JK: Skoro możesz udzielić nam porad dotyczących fotografii aktu, może zacznijmy od podstaw - czy mógłbyś wpierw zdefiniować, czym jest "akt"?

WW: Jeżeli zapytasz kogoś, co oznacza słowo "akt", to uzyskasz tyle odpowiedzi, ilu osób spytałeś. Ja rozumiem to w taki sposób, w jaki nauczyłem się tego słowa w Liceum Plastycznym, czy na Akademii Sztuk Pięknych. Tam, na drzwiach, były umieszczone kartki z napisem: "Akt - pukać, czekać!". To, co robiliśmy tam, za tymi drzwiami - to było po prostu studium ciała - czy była to rzeźba, czy rysunek, czy malarstwo, czy fotografia. Analizowaliśmy zależności światła i cienia, płaszczyzny, kompozycję - to właśnie był dla nas akt. Moje wchodzenie w tę sferę definicji "erotyczno-socjologiczno-pornograficznych" jest o tyle trudne, że termin "akt" jest dla mnie jednoznaczny.

fot. Wacław Wantuch


Rozmawiając z wieloma osobami na ten temat, uzyskuję odpowiedzi, albo encyklopedyczne, albo zmierzające w kierunku erotyki, czy wręcz pornografii, ewentualnie dywagacje - ile to jeszcze ubrania mogłoby pozostać na nagim ciele. Tak moglibyśmy jeszcze sobie gdybać, jednak dla mnie ma konkretne znaczenie - studium ciała.

JK: Zanim przejdziemy do meritum zagadnienia, może udzieliłbyś wstępnej rady początkującym fotografom, którzy właśnie uznali, że przyszła pora na fotografię aktu. Czy wystarczy sam fakt dysponowania aparatem, jakimś oświetleniem i modelką, aby stworzyć estetyczne zdjęcie aktu?

WW: Niestety, obawiam się, że takiej rady nie ma. Chociażby dlatego, że związane jest to z potrzebami. Każda z osób, która bierze się za robienie zdjęć, ma zupełnie inne oczekiwania dotyczące efektu końcowego. Fotografujący musi dokładnie wiedzieć, czego chce, bo wtedy praca idzie bardzo precyzyjnie - w przypadku zejścia z drogi, może momentalnie na nią wrócić, gdyż wie, co jest jego celem. Tu nie chodzi o rozpoczęcie pracy na zasadzie: "ja fotograf - ty modelka, to zróbmy tobie zdjęcia na golasa", to musi być dokładnie przemyślane. Powiem to na swoim przykładzie (może jest mi łatwiej): od samego początku przyjmowałem takie założenie, że będę robił wyłącznie takie zdjęcia, które będą się nadawały do powieszenia na ścianie. Zatem automatycznie dyskwalifikuję zdjęcia, których bym się wstydził ze względu na nadmierną erotykę, ze względu na ośmieszające, czy niekorzystne pokazanie modelki, ze względu na ich wulgarność. Wstydziłbym się również zdjęć kradzionych - nosimy w głowie całą masę obrazów zobaczonych i zapamiętanych, a wtedy bardzo łatwo przy ustawianiu pozy dokonywać zapożyczeń, nawet nieświadomych. Istnieje też ryzyko wpadnięcia w manierę, na przykład, manierę "fotografa podglądacza", gdzie dziewczyna jest fotografowana, tak jakby została przyłapana przez dziurkę od klucza. Istnieje również maniera takiego "naturalizmu", gdzie ciało nie zostanie ułożone, zaaranżowanie, gdzie ujęcia wykonywane są nonszalancko, wręcz wulgarnie, bez kontroli - czy modelka wygląda korzystnie, czy nie.

JK: Raz kozie śmierć... Będziemy robić zdjęcia, zapraszamy modelkę do studia. Czy lepiej będzie, gdy przyjdzie sama, albo może z osobą towarzyszącą?

WW: Nie jest to dla mnie istotne. Dziewczyny przychodzą same, bywa również tak, że przychodzą z koleżanką, z siostrą. Bywało, że przychodziły ze swoimi narzeczonymi, mężami. Jeżeli dziewczyna jest niepełnoletnia, wymagam, aby przyszła z mamą. Nie zdarzyło mi się, aby przyszła z ojcem, jednak matki zupełnie inaczej postrzegają swoje córki. Ojcowie wykazują dużo większy konserwatyzm, więc zapewne, ani żona, ani córka, nie poinformują go o wizycie w studio fotograficznym na sesji aktu. Wracając do modelek odwiedzających studio w towarzystwie sióstr, czy koleżanek, w takim przypadku mogę nawet liczyć na podwójną sesję, gdyż ta, która miała być "przyzwoitką" w studio, staje się drugą modelką.

fot. Wacław Wantuch

Nie wiem, może chodzi o zazdrość, a może widzi, jak niewiele trzeba, aby zrobić fajne zdjęcia i to ją kusi. Można spróbować zagadnąć hasłem w rodzaju: "może ty teraz staniesz na planie, bo twoja koleżanka już jest zmęczona, więc możecie pozować na zmianę". W większości przypadków okazuje się skutecznym zabiegiem. Dziewczyny przyprowadzają też na sesję swojego chłopaka, czy męża. W takiej sytuacji panowie ci są bardzo użyteczni, jako asystenci, szczególnie podczas fotografowania z użyciem dużej ilości oliwki na skórze. Akurat takie przygotowanie ciała bardzo szybko ulega uszkodzeniu przez otarcie ręką, czy nogą. Pracując sam, musiałbym oderwać się od zdjęć, robić korektę skóry, myć ręce, by nie ubrudzić aparatu i wrócić na stanowisko. To wydłuża tylko czas, a za chwilę okazuje się, że otarło się w drugim miejscu. Mając asystenta, proszę aby ponownie pomalował ciało w tym, czy innym miejscu i zawsze mogę liczyć, że czynność ta zostanie wykonana starannie i z dużym pietyzmem. Tak więc, taka osoba towarzysząca wcale mi nie przeszkadza, a może być bardzo pomocna.

JK: Jak rozpocząć sesję, zapewne początkujące modelki odczuwają duży stres związany z przyjściem do studia?

WW: Początkujące modelki odczuwają silny stres związany ze świadomością, że muszą stanąć nago przed obcym facetem. Musisz pamiętać, że zdjęcie ubrania jest czynnością bardzo intymną, więc tu należy zapewnić komfort sytuacji i umożliwić rozebranie się za zasłoną, w oddzielnym pomieszczeniu, albo odwrócić się do niej plecami, bo pierwsze, co musi zrobić, to zrzucić z siebie całe ubranie. Nie uważam za konieczne rozpoczynanie sesji od, na przykład, portretu jeszcze w ubraniu. Bardzo ważną rzeczą jest brak pośpiechu w rozpoczynaniu sesji, nawet możesz ją opóźniać. Aby dziewczyna oswoiła się z sytuacją, można wykorzystać początkowy, "techniczny" etap, kiedy ze skóry muszą zejść odciśnięte na niej ślady bielizny, biustonosza, ubrania - wtedy można zrobić zdjęcia portretowe. Jest to godzina lub dłużej, kiedy nie warto robić zdjęć ciała, a modelka powinna założyć na ten czas coś bardzo lekkiego i luźnego. Szlafrok nie jest najlepszym rozwiązaniem, gdyż może spowodować powstanie kolejnych odgnieceń na skórze. W mojej pracowni najlepiej sprawdza się bawełniany t-shirt w rozmiarze XXL, jak założy, to sięga do kolan (...śmiech). Jeżeli dziewczyna jest wyraźnie skrępowana sytuacją pozowania do aktu, można jej pomóc w oswajaniu się z sytuacją i zamiast t-shirta, może owinąć swoje ciało draperią (płatem tkaniny), którą będzie przed obiektywem odsłaniać w takiej kolejności, jaką sama wybierze. Czy to będzie noga, czy brzuch, czy ramię, czy pierś - jest to taka zabawa, w trakcie której wykonujesz zdjęcia - potem pokazujesz jej zdjęcia, a ona jest wtedy w stanie przekonać się, że w tym oświetleniu, w tej sytuacji wygląda bardzo atrakcyjnie, że z cienia wyłania się tylko ten element, który chciała pokazać. Taka zabawa dobrze rozluźnia napięcie.

JK: Modelka pokonała wreszcie swoje skrępowanie i obnażyła swoje ciało. Czy teraz już przystępujemy do "strzelania" fotek?

WW: Zaraz, zaraz - powoli. trzeba popracować nad relacjami w studio, wcale nie jest powiedziane, że dziewczyna przestała być skrępowana. Wygrywasz dużo pokazując modelce, że nie jesteś "obłapiaczem", nie pożerasz jej wzrokiem. Musisz ukrywać starannie własne emocje i zachować obojętną postawę. Ta obojętność nie może być udawana, po prostu nie spiesz się z rozpoczynaniem sesji, takie opóźnianie sesji jest bardzo korzystne dla dalszego jej przebiegu. Ja robię to w taki sposób - ustawiam dziewczynę w takim oświetleniu, jakie zostanie użyte w czasie zdjęć, przed nią stawiam duże lustro.

fot. Wacław Wantuch


Następnie instruuję, co się dzieje, gdy będzie bliżej tła, bliżej światła, jak wygląda definiowanie światłem krawędzi i płaszczyzn, jak światło modeluje wypukłości i wklęsłości. Wtedy odwracam się, a ona musi się pooglądać w lustrze i wybrać sobie miejsce, w którym czuje się najbardziej komfortowo, jeżeli chodzi o oświetlenie. Może być tak, że światło będzie padało na nią pełnym strumieniem ukazując całe ciało, a może być tak, że światło będzie padać w sposób subtelny, oszczędny, aby tylko zarysowywało jej sylwetkę. Tu chodzi o dawanie wyboru modelce - o jej własne propozycje, aby ona sama określiła, jak chciałaby wypaść na zdjęciach. Czy chce się pokazywać w pełnym świetle, czy może chce, abyśmy realizowali bardziej subtelne oświetlenie, gdzie większa część jej ciała jest ukryta w mroku. Ona musi się oswoić z widzeniem siebie na planie, przekonać się co widać, a czego nie widać. Jest to bardzo ważne, żeby miała ten czas tylko dla siebie. Wtedy jestem odwrócony do niej plecami i rozpoczynamy dopiero, gdy powie, że znalazła już sobie odpowiednie miejsce. Nie narzucam swojej woli, że muszę mieć takie, a nie inne światło, ma być taka, a nie inna poza. Dużo lepiej jest dać do wyboru sposób oświetlenia, gdy dziewczyna zobaczy swój wygląd w pełnym, czy bardziej delikatnym świetle.

JK: Czy zdarza się, że, mimo, spokojnego, powolnego oswajania się z pozowaniem do aktu, modelka nie nabierze swobody? Przecież w takiej sytuacji na zdjęciach będzie widać "sztywność" dziewczyny.

WW: Bywa tak. Powodem, że tak się może zdarzyć, często jest to, że dziewczyna została wysłana przez kogoś na zdjęcia. Miałem kilka takich sesji, kiedy mężowi bardziej zależało na zdjęciach, niż jej na tym, aby pozowała. To łatwo poznać, kiedy słyszysz od modelki teksty, typu: "a długo jeszcze?", "a która godzina?", "już nie utrzymam tej pozy", itd., jest to oznaką, że ta dziewczyna po prostu nie chce być w studio. Bywają też inne przyczyny, kiedy nie chce "puścić" skrępowanie modelki.

JK. Czy w takiej sytuacji jest sens kontynuowania sesji?

WW: Niezależnie od przyczyn, nie powinno się przerywać sesji i to z dwóch powodów. Po pierwsze możesz zrobić krzywdę psychice dziewczyny. Może ona wyjść z przeświadczeniem, że się do niczego nie nadaje, co też może paskudnie odbić się na jej samoocenie. Nie rób tego, bo modelka rozbierając się przed tobą, pokazując intymne części ciała, obdarza cię wielkim zaufaniem. Z powodu tego zaufania, nie wolno ci nigdy wyśmiać, skrytykować jakiejkolwiek części ciała modelki - byłoby to dla niej bardzo krzywdzące. Drugi powód jest całkiem egoistyczny (...śmiech) ? jeżeli poświęcasz dzień, planujesz, że jest on przeznaczony na sesję - co byś zrobił wtedy z wolnym czasem, gdyby nie było sesji? (...śmiech). Wtedy zawsze pozostaje... makrofotografia.

JK: ??

WW: Stań się "fotografem przyrody", połóż dziewczynę na podeście i szukaj na jej ciele motywów, które możesz wykorzystać, jako elementy kadru w zbliżeniach. Jeżeli z jej postaci nie możesz uzyskać satysfakcjonującej pozy, to przynajmniej fragmenty ci się przydadzą. W takiej sytuacji modelka na pewno zareaguje na polecenia typu "lekko się obróć", "trochę się pochyl", czy "delikatnie się obracaj z boku na bok", a ty możesz wyszukać ładne miejsca na ciele. Twój czas będzie wykorzystany.

fot. Wacław Wantuch


Być może powstanie materiał, który dla niej będzie nudny, jednak znalezienie dobrej makrofotografii z aktu kobiecego jest niesłychanie trudne, gdyż nie tylko idzie o znalezienie fajnych, ładnie ukształtowanych fragmentów ciała, ale również o odnalezienie światłocienia, układu łuków, krzywizn, oświetlenia, pogrążenia w cieniu. Taka sesja też potrafi trwać cały dzień, może się zdarzyć, że nie będzie z niej materiału, ale też może okazać się, że warto było popracować dla jednego zdjęcia. Nie masz więc poczucia zmarnowanego czasu, a i modelka też nie wyjdzie z niczym.

JK: Wrócę jednak do braku "luzu" modelki. Nie zamierzam robić takiej makrofotografii, bo jednak celem było fotografowanie póz całego ciała. Co wtedy?

WW: Raz w sytuacji, kiedy brakowało modelce kreatywności i swobody w pozowaniu, widać, że niewiele się da z niej "wycisnąć", a nie chciałem na niej wymuszać jakichś póz, bo tego nie stosuję, z pomocą przyszedł mi przypadek.

fot. Wacław Wantuch


Nastąpiła awaria oświetlenia studyjnego, co zmusiło nas do przerwania sesji i umówiliśmy się na kolejne spotkanie. Dobrze się stało, bo dziewczyna mniej więcej zorientowała się na czym polega pozowanie, a ja miałem okazję zadać jej "pracę domową" - poprosiłem, aby do następnej sesji poćwiczyła różne układy wymyślonych póz przed lustrem, powtarzając sobie w myśli: "jestem super zbudowaną modelką. Jestem modelką i wspaniale pozuję". Okazało się to skuteczne. Innym sposobem, ale najmniej skutecznym, może być propozycja lampki koniaku dla rozluźnienia. Pamiętaj jednak, że taki "rozluźniacz" działa krótko, parę minut, a kończy się stratą sił i chęci modelki do dalszego pozowania. Odwaga przychodzi na chwilę, a potem następuje zobojętnienie.

JK: Może jest jakieś bardziej psychologiczne wspieranie kreatywności modelki przy pozowaniu?

WW: Dużym atutem, działaniem z dobrym skutkiem w trakcie sesji, jest komplementowanie. Chodzi jednak o to, aby być w tym szczerym, nie robić "wazeliniarstwa" bez powodu, ale komplementować fajność jakichś układów, póz. W takiej sytuacji, dziewczyna to szybko "łapie" i możecie szybko zrobić serię z nieznacznymi modyfikacjami fajnej pozy. Trzeba trzymać rękę na pulsie i szybko reagować pochwałą na pozę, która nam się podoba. Szczególnie dotyczy to początkujących modelek. Chociaż zdarza się również, że dziewczyna szybko "chwyta" i nie nadążam z fotografowaniem układów, jakie modelka kreuje w ekspresowym tempie.

JK: A modelki z doświadczeniem w pozowaniu do aktu?

WW: Stworzyłem sobie, na swój prywatny użytek, taką klasyfikację modelek, podzieliłem na kategorie: amatorka, modelka, tancerka, artystka i, nie wiem, jak nazwać, może "ekshibicjonistka". Amatorka ma to do siebie, że może nie "czuć" samego pozowania, ale może mieć fajne pomysły na pozy, może mieć ładną budowę ciała i choćby z powodu, że chce mieć zdjęcia, będą z tego ładne zdjęcia.

fot. Wacław Wantuch


Modelka - często jest tak, że jest to dziewczyna, która ma doświadczenie w pozowaniu do aktu, czy fotografii erotycznej i wtedy widzisz na planie powtarzanie tak oklepanych póz, że stoisz przy aparacie i upominasz ją, żeby przestała grać na stereotypach - bo to już było, bo nie chcesz robić takich zdjęć, jakich wszędzie pełno. Innym rodzajem modelki jest dziewczyna, która nie pozowała do aktu, ale ma doświadczenie w modelingu, dysponuje pewnym zestawem trików, które dobrze działają na wybiegu, lecz w studio zupełnie się nie sprawdzają. Oczywiście nie generalizuję, bo w obydwu rodzajach zdarzają się dziewczyny obdarzone ogromną kreacją przy pozowaniu. Tancerka jest osobą, która uwielbia gimnastykę swojego ciała, a celem tej gimnastyki jest zaprezentowanie estetycznego układu, dzięki czemu fotograf otrzymuje gotowe pozy. Tancerka jest "kompozytorem" tych póz, a fotograf może poprzestać na rejestrowaniu obrazu. Kiedyś myślałem, że najlepiej będą pozowały tancerki klasyczne - baletnice, jednak zdarzają się wyjątki - na jednej z sesji baletnica siedziała na podeście niczym manekin i oczekiwała ode mnie dokładnej instrukcji, co ma robić - jak ułożyć rękę, jak nogę i tak dalej. Okazało się, że w czasie zajęć baletowych każdy krok, każdy gest, układany jest przez choreografa, co bardzo ograniczało jej własną inwencję. Mimo to, dla mnie tancerki mają w sobie najwięcej kreatywności, uważam, że dają mi najlepszy materiał zdjęciowy. Artystki są mistrzyniami w układach dłoni, w akcie mniej ważne są piersi, pośladki, twarz, uda, pępek, czy talia ? najważniejszym elementem w akcie są właśnie dłonie i umiejętność ich układania, złym układem dłoni można najłatwiej zepsuć zdjęcie aktu. Właśnie artystki, jak je nazwałem, potrafią niezależnie od pozy, w jakiej się znajdują, genialnie ułożyć dłonie i palce. W przypadku dziewczyn, jak je sam dla siebie nazwałem, "ekshibicjonistek" , to ty jako fotografujący, musisz uważać i działać hamująco w trakcie sesji, aby nie pokazać za dużo, aby zdjęcia nie stały się wulgarne.

JK: Wacku, bardzo dziękuje za uchylenie rąbka tajemnic pracy z modelkami. Czego możemy życzyć fotografom, sposobiącym się do fotografii aktu?

Przede wszystkim przemyślenia całego projektu, a później spokojnej pracy bez emocji. Ogromnie ważne jest uszanowanie godności modelki. Modelkom życzę, takich sesji na których fotografowie nie zawiodą ich zaufania.

JK: Bardzo dziękuję, do następnego spotkania - wtedy poproszę o zdradzenie tajników przygotowania skóry modelki do fotografowania.

Rozmawiał: Jacek Kowalczyk
słowa kluczowe:
 
Komentarze
Polecane artykuły
Ilya Shtutsa: „Dobra fotografia jest darem“
5 Lis 2018
O swoich początkach, darze jakim jest fotografia czy wpływie prac Arnolda Mindella opowiada nam Ilya Shtutsa - rosyjski entuzjasta street’a, który opisuje fotografię jako grę o nieprzewidywalnym wyniku.
1
Najnowsza sesja Vanity Fair należała do Polaków
2 Lis 2018
Suspiria, włoski horror z lat siedemdziesiątych, doczekał się odświeżenia i właśnie wchodzi na ekrany polskich kin. W obsadzie znalazły się takie gwiazdy jak Tilda Swinton i Dakota Johnson, ale zagrała w nim również Polka - Małgosia Bela. Postprodukcję obszernej sesji obsady filmu dla włoskiego Vanity Fair wykonało studio House OF Retouching.
0
Oded Wagenstein: „Nie możesz po prostu pojawić się u kogoś w drzwiach i poprosić o zdjęcie”
1 Lis 2018
W syberyjskiej wiosce Yar-Sale mieszka grupa starszych kobiet. Większość dni spędzają w odosobnieniu, odizolowane od świata, który kochały. Podczas gdy mężczyźni zwykle zachęcani są do pozostania w migrującej społeczności i utrzymania ról społecznych, kobiety muszą same radzić sobie ze starością. Fotograf Oded Wagenstein przybliża ich historię w projekcie “Forgotten Like Last Year’s Snow”.
0
Siena International Photo Awards 2018 to piękno świata pod różną postacią
30 Paź 2018
Za nami już czwarta edycja prestiżowego konkursu Siena International Photo Awards. W tym roku zwycięzcą został K M Asad - freelancer współpracujący między innymi z Getty Images. Jednak wśród laureatów nie zabrakło też Polaków. III miejsce w kategorii „The beauty of the nature“ zajął Mariusz Potocki, a Bartłomiej Jurecki otrzymał wyróżnienie w sekcji „Journeys & Adventures“.
0