Canon jest lekki i poręczny, a to przecież obiektyw o jasności f/1.2. Waży jedynie 346 gramów i współpracuje z popularnym rozmiarem filtrów o średnicy 67 mm. Jak na klasę budżetową wykonany jest naprawdę solidnie z twardych kompozytów i metalowego bagnetu. Nie jest to jednak konstrukcja uszczelniona, co przy tej cenie niespecjalnie dziwi.
Na obudowie znajdziemy przełącznik AF/MF, szeroki pierścień ostrzenia oraz wąski, ale dobrze trzymający się palców, pierścień funkcyjny, który można zmapować w menu aparatu. Oba pracują równo, bez nieregularności przy obrocie, ale pierścień funkcyjny nie obraca się płynnie, tylko z wyczuwalnymi i słyszalnymi “klikami” - to akurat plus przy zmianie przypisanych mu parametrów.
Przednia soczewka się nie obraca, ale przy ustawianiu ostrości porusza się w przód i w tył - przy minimalnej odległości ostrzenia jest na równi z granicą tubusa, na nieskończoności chowa się aż na 1.5 cm w głąb.