Sony FX5 to kompaktowa kamera filmowa oparta na nowej, warstwowej matrycy CMOS o rozdzielczości 16.6 Mp. Bez trybu fotograficznego na pokładzie, skierowana jest do niezależnych operatorów, twórców dokumentalnych i mniejszych produkcji. Formalnie plasuje się powyżej FX3, ale nie jest jedynie prostym rozwinięciem tego modelu. Sony wyraźnie przesuwa ją w stronę bardziej profesjonalnego workflow, dodając funkcje znane z wyższych kamer Cinema Line, a jednocześnie zachowując relatywnie mały korpus.
Budowa i jakość wykonania
W stosunku do FX3 nowa kamera trochę urosła - szerokość zwiększyła się o 2.6 mm, głębokość o 2.4 mm, a wysokość o 1.2 mm względem FX3A. Ale w praktyce sama poręczność nie zmieniła się, a korpus zyskał na wygodniejszym, głębszym gripie. To naprawdę mobilny korpus, trochę bardziej “pękaty” od aparatów Alfa, ale równie lekki - waży tylko 40 g więcej niż nowy Sony A7R VI. Pozostaje jednocześnie dużo mniejszy od FX6.
Jakość wykonania FX5 stoi oczywiście na bardzo dobrym poziomie. Korpus jest sztywny i “twardy”. Jedynie odchylany w wielu płaszczyznach ekran sprawia wrażenie “delikatnego”. Może dlatego, że jest zamocowany na dość cienkich blachach i w efekcie konstrukcja jest mało sztywna.
Interfejs i obsługa
Jak przystało na kamerę z serii Cinema Line, FX5 oferuje stricte “filmową” ergonomię, dostosowaną do trzymania przed sobą, a nie przy oku. W dodatku z sześcioma programowalnymi przyciskami, górnym joystickiem i wielofunkcyjnym (wciskanym) pokrętłem z Sony Burano, które pozwala sprawnie poruszać się po menu i szybko zmieniać ustawienia - choć na początku trzeba się do niego przyzwyczaić. Dostajemy też sporo gwintów, do których można przykręcać akcesoria.
Generalnie FX5 wzbudza pewne kontrowersje analogicznym interfejsem menu jak w profesjonalnych kamerach Cinema marki Sony. W FX3 zastosowano czytelne menu jak w bezlusterkowcach Alfa. Tutaj postawiono na “profesjonalizm”. Czy słusznie? O ile obecni operatorzy kamer Cinema Line przejdą na obsługę dosyć płynnie (choć wielu i tak narzeka na ten interfejs), to już nowi użytkownicy, którzy wcześniej mieli do czynienia z korpusami Alfa lub z FX3 z pewnością doznają lekkiego szoku. Menu w FX5 jest bowiem mocno rozbudowane, ma liczne zakładki i mnóstwo funkcji, przez które trzeba się przeklikać, żeby znaleźć tę jedną, której akurat potrzebujemy.
Na szczęście z reguły w trakcie nagrywania do menu głównego aż tak często nie trzeba zaglądać (uruchamia się je przytrzymując dłużej przycisk MENU). Pod ręką mamy zawsze ustawienia szybkiego menu i bardziej rozbudowanego menu projektu. Co ważne, wszystkie opcje na ekranie można zmienić dotykowo. Aczkolwiek w menu głównym niektóre opcje są tak małe, że trudno w nie trafić palcem.
Zaletą jest na pewno duży, funkcjonalny wyświetlacz. Ma przekątną 3.5” i w proporcjach 16:9. To kolejna zmiana w porównaniu do FX3, który ma ekran 3-calowy, w dodatku o proporcjach 4:3, więc realnie oglądany obraz wideo 16:9 był jeszcze mniejszy. Rozdzielczość panelu w FX5 wynosi przy tym 2.8 Mp - obraz jest bardzo ostry, kontrastowy i wydaje się, że odwzorowuje tonalność i kolorystykę na rzeczywistym poziomie. W pełnym słońcu zapewne sobie nie poradzi, ale w pomieszczeniach i miejscach zacienionych powinien pozwolić na wygodne i czytelne kadrowanie. Jest przy tym obracany w czterech osiach, pozwalając na wygodne ujęcia z każdej perspektywy, także w pionie.
Opcjonalnym dodatkiem do FX5 jest zewnętrzny wizjer DVF-EL1, który można szybko zamontować wkręcając dwie śruby montażowe. To dobra wiadomość dla wielu operatorów, bo dzięki temu akcesorium można bardzo rzetelnie kadrować właśnie w pełnym słońcu, gdzie wbudowany wyświetlacz, a nawet zewnętrzny monitor polegną. DVF-EL1 ma głęboką muszlę oczną, a do tego świetny wyświetlacz OLED o wysokiej rozdzielczości 7 Mp i szczytowej jasności 2500 cd/m², który obsługuje 10-bitowy zakres barw. Wydaje się dosyć plastikowy, ale daje fantastyczny obraz, choć przy szybszym panoramowaniu w pomieszczeniu nie do końca płynny - ale przy tak szybkich testach trudno o jednoznaczną opinię.
Jeśli już mowa o opcjonalnych akcesoriach warto wspomnieć o uchwycie XLR, który umożliwia korzystanie z profesjonalnych mikrofonów oraz rejestrację dźwięku 32-bit float. Nie da się korzystać jednocześnie z wizjera i tego uchwytu, ale trzeba zauważyć, że oba służą do różnych ujęć. Z uchwytem pracujemy niżej, dalej od ciała, natomiast wizjer wymusza pracę przy twarzy - jak przy fotografowaniu.
Łączność i zasilanie
Z boku kamery znajdziemy złącza odsłuchu, mikrofonu, HDMI, Ethernet oraz dwa gniazda USB-C - wolniejsze i szybsze. Jedno może więc służyć do zasilania mniej wymagającej transmisji danych, drugie natomiast do tetheringu, zasilania kamery, szybkiego transferu danych albo przyjmowania sygnału timecode poprzez opcjonalny kabel TC. Do tego dochodzi bezprzewodowa łączność Wi-Fi 6E.
FX5 może przy tym obsługiwać dwie karty pamięci, zarówno szybkie CFexpress Type A, jak i wolniejsze karty SD UHS-II. Kamera nie współpracuje jednak z zewnętrznymi dyskami SSD.
Nowością w tej serii jest zmiana zasilania. FX5 korzysta z akumulatora NP-SA100, który zadebiutował w korpusie Sony A7R VI. Dzięki temu deklarowany czas ciągłego nagrywania w 5K 23.98p ma wynosić 170 minut, czyli nawet 30% więcej niż w FX3A. Niestety to spory minus szczególnie dla dotychczasowego użytkownika systemu, bo wiąże się to z dodatkowymi kosztami budowaniem nowego zaplecza zasilania.
Autofokus
Nawet najbardziej zagorzali przeciwnicy AF w filmowaniu zaczynają przekonywać się do nowych technologii. I trudno się temu dziwić, bo dzięki inteligentnym detekcjom i szybkim silnikom AF w obiektywach, automatyczne ustawienia ostrości oferuje dziś praktycznie 100% dokładność i bardzo płynne przejścia, które przy manualnym ostrzeniu wymagają całej skomplikowanej oprawy follow focus.
Ta nowoczesna technologia trafiła też do FX5. Zintegrowany z nową matrycą autofokus jest w nowym korpusie wspierany przez najnowszy procesor BIONZ XR2 z wbudowaną jednostką AI, który znamy już z implementacji w aparatach Sony A7 V i Sony A7R VI. Autofokus w FX5 oferuje więc też pakiet rozpoznawania obiektów - ludzi, zwierząt i ptaków. I wszystko wskazuje na to, że działa to wyśmienicie.
Ustawienie ostrości na oku jest dokładne i szybkie, a przeostrzanie między planami bardzo płynne, bez jakichkolwiek skoków. Z pewnością sporo będzie tu zależeć od zastosowanego obiektywu, ale z systemowymi szkłami nie powinno być tu najmniejszych problemów. Autofokus będzie raczej nadążał nawet za dynamicznymi tematami. Plusem jest oczywiście sterowanie dotykowe, które pozwala na szybkie wskazanie obiektu i płynne poruszanie się z ostrością między planami. To bardzo ułatwia życie podczas pracy reporterskiej i nagrywania z ręki.
Funkcje wideo - obecne i przyszłe
FX5 to po VENICE 2 dopiero druga kamera w systemie Sony z funkcją nagrywania Open Gate. Hasło to z pewnością przyciągnie nowych użytkowników, bo dzisiejsze produkcje coraz częściej wymagają zarówno poziomych, jak i pionowych formatów, które bardziej wydajnie można wyciąć przy nagrywaniu całą powierzchnią matrycy. Ale nie wszystko wygląda tu tak idealnie…
Przede wszystkim w FX5 wewnętrzny zapis RAW realizowany jest w aż 16-bitowym formacie X-OCN. Kamera może rejestrować taki materiał 5K w proporcjach 3:2, 17:9 i 16:9 z prędkością do 60 kl./s. Dostępne są przy tym trzy poziomy kompresji: LT (jak w modelach BURANO i VENICE 2) oraz nowe bardziej oszczędne C1 i C2. Według Sony tryb C1 ma generować pliki o około 25% mniejsze niż X-OCN LT. Nadal jednak mają one oferować większą elastyczność w postprodukcji w porównaniu do 10- czy 12-bitowych ProRes-ów. Trudno się dziwić - 16 bitów robi swoje.
Trzeba jednak podkreślić, że tryb Open Gate jest dostępny w FX5 tylko przy surowym zapisie. Kamera udostępnia oczywiście zapis skompresowany w kodekach XAVC HS-L422/420, XAVC S-I, czy XAVC S-L422/420, ale tylko w proporcjach 16:9 i 17:9. Dobra wiadomość jest taka, że to rozwiązanie tymczasowe.
Otóż, w październiku przyszłego roku producent zaktualizuje firmware. Wersja oprogramowania 2.0 ma przynieść bardzo istotne zmiany. Kamera FX5 będzie mogła wtedy nagrywać surowy obraz z całej matrycy z prędkością aż 120 kl./s, a w 4K nawet 240 kl./s (choć prawdopodobnie z cropem). Do tego funkcja Open Gate 3:2 będzie dostępna w kompresji XAVC S-I, czyli nie trzeba będzie nagrywać w RAW, aby uzyskać odczyt z całej matrycy. To wiele zmieni.
Wróćmy jednak do tego co FX5 oferuje już teraz. Wśród formatów obrazu znajdziemy także tryb Super35, czyli crop do obszaru zbliżonego do APS-C. W przeciwieństwie do FX3, gdzie tryb APS-C bazował na obszarze odpowiadającym 1080p, wyższa rozdzielczość matrycy FX5 pozwala przechwycić obraz 3.2K 16:9.
Nowa kamera obsługuje też podgląd z korekcją desqueeze dla obiektywów anamorficznych, w wariantach 1.3x, 1.5x, 1.6x, 1.8x i 2.0x - czyli o jeden więcej niż FX3.
Do tego dochodzi cały pakiet narzędzi pomocniczych do pracy na planie. FX5 oferuje waveform do precyzyjniejszej kontroli ekspozycji, false color do szybkiej oceny poziomów jasności, vectorscope do analizy koloru oraz focus map wspierający ustawianie ostrości. Uzupełniają one znane z FX3 narzędzia, takie jak zebra, histogram i focus peaking, dzięki czemu kamera wyraźnie zbliża się funkcjonalnie do bardziej produkcyjnych modeli Cinema Line.
Jakość obrazu
Pierwsze materiały nagrane nową FX5 pokazują jedno - możemy wycisnąć z tej kamery profesjonalną kinową jakość nawet po mocnym cropowaniu. Na tę jakość pracuje nie tylko nowa matryca wspierana szybkim procesorem, ale także 16-bitowy odczyt i technologie wspierające, jak Dual Gain i potrójne bazowe ISO.
Pierwsza z tych funkcji ma zwiększać zakres dynamiczny przez połączenie sygnału z niskiego i wysokiego wzmocnienia. Funkcja działa w najniższym natywnym trybie wzmocnienia, czyli przy ISO 800, oraz w ustawieniach od niego pochodnych, do EI 3200. Według Sony obraz jest analizowany, a dane z wysokiego wzmocnienia, czyli z niższym poziomem szumu, są wykorzystywane głównie w obszarach cieni.
Osobną kwestią są trzy deklarowane przez Sony ustawienia „base ISO”: 800, 4000 i 12 800. Oferują one zbliżony rozkład zakresu dynamicznego między światłami i cieniami oraz podobny poziom szumu, dzięki czemu materiał z różnych ustawień można łatwiej łączyć w montażu. Skorzystają na tym z pewnością twórcy dokumentów, reportaży czy filmujący eventy, którzy kręcą materiał na wyższych czułościach i zmieniającym się oświetleniu.
Z pewnością z myślą o nich w FX5 dopracowano też stabilizację. Nieco lepsza od tej w FX3, pozwala na naprawdę stabilne dłuższe ujęcia na szerokim kącie i krótkie snapy, wykonywane przy dłuższych ogniskowych z ręki. Poniższy film przykładowy został nagrany na 24 mm.
Podsumowanie - dla kogo jest FX5?
Sony FX5 jest jedną z ciekawszych prób pogodzenia kompaktowego korpusu z funkcjami, które do niedawna kojarzyły się raczej z większymi kamerami produkcyjnymi. Największe atuty tego modelu to nowa, szybka matryca, wydajny autofokus, wewnętrzny 16-bitowy zapis X-OCN z nową kompresją, tryb Open Gate (choć na razie tylko w RAW), potrójne bazowe ISO, Dual Gain, rozbudowane narzędzia ekspozycji oraz stabilizacja matrycy. W praktyce FX5 będzie dawać większy zapas jakościowy niż FX3 i pozwalać na używanie jej nie tylko w roli kamery typu run-and-gun, ale także jako narzędzia do bardziej wymagających, także statycznych, produkcji.
Nie jest to jednak kamera pozbawiona kompromisów. Do aktualizacji oprogramowania wewnętrznego pod koniec przyszłego roku Open Gate możliwy jest jedynie w zapisie RAW. Do tego brak wbudowanego filtra ND będzie odczuwalny dla operatorów pracujących dokumentalnie, eventowo i reklamowo, zwłaszcza w zmiennym świetle. Pod tym względem większe korpusy Canon C80 i Sony FX6 pozostają wygodniejszymi narzędziami do klasycznej pracy produkcyjnej. Siłą rzeczy FX5 nie ma też tak rozbudowanej ergonomii jak FX6, a po po jej mocnym obudowaniu - z racji małych rozmiarów i masy - nie będzie aż tak wygodna w obsłudze. Trzeba też pamiętać, że bardziej filmowy interfejs i logika pracy, bliższe kamerom Burano czy Venice, mogą być początkowo mniej intuicyjne dla użytkowników przechodzących bezpośrednio z FX3 lub korpusów fotograficznych systemu Alfa.
Widać więc, że FX5 nie jest prostym następcą FX3 - można uznać ją za pomniejszoną FX6, choć też nie do końca. Z pewnością to kamera dla twórców, którzy chcą zachować mobilność, ale potrzebują obrazu elastycznego na etapie montażu. Sprawdzi się więc u operatorów dokumentalnych, twórców reklam, teledysków, materiałów internetowych, małych ekip produkcyjnych i osób pracujących na gimbalu lub w lekkich rigach. Będzie też dobrym korpusem B lub C do większych produkcji w systemie Sony Cinema Line. Dla początkujących twórców, może być jednak zbyt zaawansowana - nawet Sony podkreśla, że do wejścia w system Cinema Line lepiej wybrać FX3, mimo, że nowa FX5 na pewno kusić będzie trybem Open Gate.